Krzysztof Krawczyk król i legenda polskiej estrady

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Kraj

Utalentowany piosenkarz i muzyk, wreszcie wybitny kompozytor. Książe barytonu. Legenda na miarę Elvisa Presleya znad Wisły. Jeden z największych polskich talentów muzycznych w okresie powojennym, obdarzony porywającą tłumy charyzmą. Przez niemal cztery dekady czarował niemal wszystkich w rytmach: pop, country, disco, funk, tango, dance, rhythm and blues, italo disco.

Nagrał blisko 120 płyt w tym 28 płyt było złotych, a aż 13 oblało się platyną. Kiedy zwykle podczas koncertu dostawał kilkuminutowe owacje, to potem w ostatnim wywiadzie dla Telewizji Republika w 2016 r., zwierzał się: „Rośnie wtedy we mnie piękne uczucie, że jestem na swoim miejscu, że wykorzystuję talent, który dostałem od Wszechmogącego. Lubię się dzielić z ludźmi tym, co mam między czwartym a piątym kręgiem szyjnym, czyli głosem. I jak widzę, że to ma taki pozytywny oddźwięk, to czuję wtedy naprawdę ogrom szczęścia!”.

A pomimo to, ów zawzięty samouk na gitarze, dodawał już za chwilę: „[...] Ale towarzyszy mi wewnętrzne przekonanie, że Ktoś na górze uśmiecha się cały czas do mnie. Że ten niepojęty Kreator, którego oglądam w różnych zbliżeniach do najmniejszej mrówki, czuwa. Jestem pełen podziwu dla Boga. Często mam ochotę śpiewać głośno „Alleluja” albo „chwała Tobie Panie”. Odpowiadając na pytanie, nie jest łatwo, ale to Bóg dodaje bardzo wiele siły. Dodaje mi wielkiej mocy. Jest kimś, komu można się wypłakać, poprosić, ale najpierw przepraszać.”. [1]

Nagradzany wielokrotnie, absolutnie zasłużony działacz kultury polskiej. Od 1985 r. występował z zespołem instrumentalno-wokalnym o nazwie „Krzysztof Krawczyk Family”. Zwiedził i ograł pół świata! Kochały go tłumy fanów i zauroczonych fanek. Był jedną z gwiazd letnich koncertów „Lata z Radiem” Programu I Polskiego Radia (wystąpił w 22 koncertach). Był gwiazdą najwyższego formatu.ale to zawsze musi kosztować.

Prywatnie płacił słono za cenę wielkiej sławy i sukcesów. W latach 70-tych był mężem Grażyny Adamus i Haliny Żytkowiak, z którą miał syna Krzysztofa. W 1982 r. poznał w Chicago w USA swoją przyszłą żonę Ewę, za której namową udał się na mszę do kościoła i stał się odtąd ponownie osobą wierzącą. Po powrocie do ojczyzny przez lata mieszkali w Grotnikach pod Łodzią, wychowując z miłością trzy adoptowane córki.

W 2004 r. wraz z pozostałymi członkami zespołu Trubadurzy został odznaczony przez Prezydenta RP Złotym Krzyżem Zasługi. Z kolei 18 marca 2021, decyzją Akademii Fonograficznej Związku Producentów Audio-Video, przyznana została mu statuetka „Złotego Fryderyka” za całokształt osiągnięć artystycznych.

 

Los tułacza i artysty czasów gierkowskich

 

Krzysztof January Krawczyk ur. się 8 września 1946 r. w Katowicach, został ochrzczony w Kościele Mariackim. Jego rodzice to January i Lucyna Krawczyk z d. Drapała (1922–2008). W 1947 r. wraz z rodziną przeniósł się do Białegostoku, gdzie jego ojciec podjął pracę w miejscowym teatrze. W 1949 rodzina przeprowadziła się do Poznania, gdzie January Krawczyk rozpoczął pracę w Teatrze Polskim w Poznaniu. W 1950 r. na świat przyszedł jego brat Andrzej. W 1956 r. rodzina znowu przeniosła się do Łodzi, gdzie ojciec podjął pracę jako baryton w Teatrze Muzycznym, a matka – jako śpiewaczka operowa.

I tu de facto rozpoczyna się droga Krzysztofa do wielkiej muzyki. Uczył się w Podstawowej Szkole Muzycznej im. Henryka Wieniawskiego, natomiast śpiewu uczył się w liceum tej szkoły. Co ciekawe, na gitarze nauczył się grać samodzielnie. Po śmierci ojca w 1964 r. został gońcem jako jedyny żywiciel rodziny, jednocześnie kontynuował naukę w szkole wieczorowej i zdał maturę. Mocno przeżył śmierć ojca i przez kolejne 20 lat był ateistą. Na wiarę chrześcijańską nawrócił się dopiero w 1982.

W 1963 r. wraz z Marianem Lichtmanem, Sławomirem Kowalewskim i Jerzym Krzemińskim założył zespół Trubadurzy, do których w 1965 r. na krótko dołączyła Sława Mikołajczyk. Grupa obok Czerwonych Gitar, była jednym z najbardziej popularnych polskich zespołów bigbitowych, łączących elementy rocka z polską muzyką ludową. Wylansowali wiele przebojów z których wyminić warto: „Kasia”, czy b. udany debiut z piosenką: „Przyjedź mamo na przysięgę”, za którą zdobył nagrodę na Festiwalu w Opolu. [2]

Tamte wspaniałe lata, tak wspminał pod koniec swojego życia: „Były takie czasy z Trubadurami, że i cztery razy wchodziło się na scenę tego samego dnia. To był zespół dzikich muzyków, którzy strasznie chcieli śpiewać i grać. Dziś, jak mam dwa koncerty, to zaczynam się obawiać, czy podołam. Mogę Pani zdradzić, że zawsze przed każdym koncertem miewam tremę budującą. Ten, kto ma tremę niszczącą, nie przetrwa. Gdy byłem małym pianistą rodzice mówi mi: ‘Musisz być sobą, wyobraź sobie, że publiczności nie ma’. To się okazało wielką prawdą. ‘Be yourself’. Choć nie zawsze udawało mi się uciec od naśladowania – wspomnijmy tu Elvisa Presley`a czy Toma Jonesa, bo trudno uciec od takich geniuszy.”. [3]

Tak rozpoczynała się jego wielka przygoda z muzyką. Występował potem na wielu festiwalach m.in. w Opolu, Sopocie, Zielonej Górze i Kołobrzegu oraz na koncertach za granicą: w NRD, Związku Radzieckim, Szwecji, Jugosławii, Bułgarii, Mongolii. Zdobył z nią wiele nagród i wyróżnień.

W 1974 r. nawiązał współpracę z menedżerem Andrzejem Kosmalą i był to b. udany tandem, współpracowali już razem do samego końca. O którym arytsta nie obawiał się mawiać, iż jest: „drugim Krawczykiem”. Wyznawał zatem, jak Andrzej pomagał mu budować sukces. : „[...] dziennikarzy, którzy krytykują moją twórczość. Dlatego też ja zawsze próbowałem wyłamywać się konwencjom. Nie dawać się zaszufladkować. Zresztą to też strategia Andrzeja Kosmali, mojego menadżera, ale też przyjaciela, który jest ze mną ponad czterdzieści lat. [...] Bo to prawda. On wpada na różne pomysły. Jak ten, bym wykonał piosenki Leonarda Cohena z tekstami Maćka Zembatego.”. [4]

 

Wygryzany przez komunę koncertował i układał dachówki w USA

 

Tymczasem kariera Krawczyka nabierała rozpędu, gdy występował na festiwalach w Opolu, Sopocie, Zielonej Górze i Kołobrzegu oraz za granicą, w NRD, Związku Radzieckim, Szwecji, Jugosławii, Bułgarii, Grecji, Belgii, Holandii, Austrii, Irlandii, Australii, na Alasce, Jamajce i Kubie. W sierpniu 1976 r. zdobył trzy nagrody podczas 16. festiwalu sopockiego. Jego piosenki były niezwykle popularne zarówno w radiu, jak i telewizji. Wystarczy wspomnieć, iż tylko tym roku wystąpił na 18 koncertach w Sali Kongresowej w Warszawie, gromadząc na każdym z wydarzeń komplety publiczności.

W 1978 r. nagrał kilka piosenek, m.in.Jak minął dzień”, „Byle było tak”, „Pamiętam ciebie z tamtych lat”, a także wygrał 26. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu dzięki piosence „Pogrążona we śnie Natalia”. Na jesień tego roku zaczął zanadto uwierać władzy komunistcznej i na życzenie szefa Radiokomitetu Macieja Szczepańskiego, zniknął z radia i telewizji. Medialna cenzura nie wpłynęła jednak na popularność Krawczyka wśród słuchaczy. Co ważne, rozpoczął współpracę z Jarosławem Kukulskim, który skomponował dla niego piosenkę „To co dał nam świat”. Włączył do swego repertuaru jeszcze inne kompozycje Kukulskiego.

Zmęczony cenzurowaniem jego twórczości w 1979 r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Koncertował z powodzeniem po klubach w Chicago, Las Vegas i Indianapolis. Oprócz tego zmuszony był dorabiać jako taksówkarz, barman, czy robotnik fizyczny, układał dachówki i budował drewniane schody. [5]

O tamtych niełatwych czasach próby dla artysty tego formatu, popularny pisarz Łukasz Orbitowski na Facebooku zamieścił 5 kwietnia 2021 r. długi i dość osobisty wpis: Czytamy w nim: „Prawie dwadzieścia lat temu, kiedy przenosiłem się do Stanów, zabrałem ze sobą płytę Krzysztofa Krawczyka. Na prezent. Przyjął mnie tam niejaki Joe, rubaszny gość o dobrym sercu. Załatwił pierwszą robotę na budowie, dał dach nad głową, a jego żona zrobiła mi krewetki. Więc ofiarowałem mu tę płytę. Wiedziałem, że lubi muzykę.

-Zeszczałem się mu na buty - powiedział muzykalny Joe i odłożył kompakt. Nie mógł uwierzyć, że w Polsce Krawczyk znów jest gwiazdą pierwszej wielkości. Polonusy zapamiętały go inaczej. Krawczykowi w Stanach fatalnie szło. Pracował na budowie, organizował kinderbale dla pięćdziesięciu osób, a pijani rodacy szczali mu na mokasyny. Gdy wrócił do kraju pamiętały o nim tylko gazety katolickie i gościu z Disco Relaxu.

A jednak wrócił na szczyt i to we wspaniałym stylu, zyskując nową publiczność. Jego duet z Edytą Bartosiewicz to jedna z najpiękniejszych piosenek o miłości, jakie w życiu słyszałem. Ale Krzychu dostał coś więcej, właśnie miłość i szacunek ludzi. Mogłeś słuchać Pendereckiego, Peji albo pierwszego dema Beherit a i tak lubiłeś Krzycha. Niewielu artystów potrafiło wznieść się z gruzów na szczyt, jeszcze mniej jest powszechnie kochanych i poważanych. Cześć jego Pamięci.”. [6]

 

Ten anioł był z nim do końca jego dni

 

Krzysztof Krawczak 38-letni wówczas piosenkarz ożenił się w Stanach Zjednoczonych z młodszą od niego o 13 lat Ewą Trylko. Tego samego roku 1985 wrócili z emogracji do ojczyzny. Nie przypuszczał, że amerykański ślub okaże się po powrocie do Polski nieważny i że będzie musiał zorganizować kolejny. Nie przypuszczał też, że w sumie Ewa stanie u jego boku na ślubnym kobiercu, aż cztery razy! W 2008 roku, trzy lata po... rozwodzie, po raz ostatni powiedzieli sobie "tak".

Pomimo trudności kochali się szczerze i szanowali. Artysta zwierzał się nawet publicznie: "Mamy wspólną wielką pasję: dawanie innym miłości. Pozytywne uczucia wracają do nas jak bumerang i sprawiają, że czujemy się potrzebni. Ta świadomość wystarcza, by zapomnieć o osobistych kłopotach i porażkach. Mamy dla kogo żyć! I to jest nasza recepta na szczęście i prawdziwą miłość".

W następnych latach Krzysztof zmagał się ze skutkami wypadku samochodowego, z którego tylko cudem udało się mu ujść wówczas z życiem. Dlatego mówił: "Gdyby nie Ewa, która zmusza mnie do ćwiczeń, byłbym kaleką. Zawdzięczam jej wszystko. Jestem szczęściarzem, że Bóg skrzyżował kiedyś nasze drogi. Bez jej miłości już dawno by mnie nie było. Ona jest moim aniołem". [7]

 

Dom z działką pod lasem w Grotnikach pod Łodzią

 

Krzysztof Krawczyk wielokrotnie podkreślał, jak wiele zawdzięcza swojej drugiej żonie Ewie, którą poznał podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. Nawet jego menadżer i przyjaciel Andrzeja Kosmala wątpił, że żonie artysty, Ewie, uda się zatrzymać go w jednym miejscu, mówił o nim wprost: "To urodzony włóczykij".

I rzeczywiście po powrocie do Polski znów, tym razem z żoną przez jakiś czas prowadził życie tułacza. Wspominał o tym na łamach magazynu "Weranda", gdy opowiadał: „Z drugą żoną, Ewą, tułaliśmy się po wynajętych kątach. Pomieszkiwaliśmy u teściowej, znajomych, u mojego przyjaciela i wieloletniego menadżera, Andrzeja Kosmali.”. Ewa jednak nie dawała za wygraną! To ona sprawiła, że rzucił nałogi i to ona stworzyła w końcu w Grotnikach prawdziwy dom. Przystań, w której Krawczyk zacumował na lata. I to właśnie tam żył do ostatnich dni.

A dom z działką pod lasem w Grotnikach pod Łodzią, kupiłi za grosze. Kolega z dawnych lat Tadeusz Przybysz pokazał Krawczykom dom, który wybudował dla syna. Kiedy ten zrezygnował, nieruchomość trafiła na sprzedaż. Kiedy tylko pojechali zobaczyć nieruchomość na żywo, nie wahali się ani chwili. Krzysztof Krawczyk na łamach wspomnianego magazynu "Weranda" mówił: „Zauroczyliśmy się. Głównie kominkiem i brzozowym laskiem, na który dziś patrzę, wychodząc na taras przy naszej sypialni. [...] Mogłem dać, na dzisiejsze pieniądze, 15 tys. zł. Za dom, który teraz wart jest milion. I kto powiedział, że Bóg nie stawia na naszej drodze aniołów?”.

I choć pierwsze lata spędzone w Grotnikach, do łatwych nie należały: "był spłukany". Na łamach książki pt. "Życie jak wino" nie ukrywał: "Nie mieliśmy niczego. Prawie niczego, nie licząc radzieckiego kolorowego telewizora marki Rubin. Brakowało nam garnków, firanek, krzeseł. No i łóżka. Spaliśmy na materacu. A pierwszą jajecznicę usmażyliśmy na kominku, trzymając patelnię nad ogniem. Tyle że patelnia też nie była nasza, ale robotników, którzy wykańczali dom. Ewa prała mi koszule w zlewie. Jak zagrałem pierwszy koncert, to kupiliśmy żelazko. Prasowaliśmy na taborecie. [...]. Tylko o jedno się bałem: że za oknem wyrośnie inny dom i zasłoni widok na las".

A jednak ziarko do ziarka i zbierze się miarka! Po latach Krawczykowie wkupili sąsiednią działkę, by mieć pewność że nic nie zaburzy ich raju na ziemi. W ogrodzie pojawił się m.in. basen, kaplica Świętej Rodziny. Religijni małżonkowie modlili się tam sami lub w towarzystwie przyjaciół. W ogrodzie Krawczyków odbywały się nawet msze polowe. Muzyk podkreślał, że w domu w Grotnikach odnalazł swoje miejsce na ziemi: „Teraz do życia nie brakuje nam niczego. Wychodzę rano na taras. Śpiewają ptaki, żaby kumkają. Patrzę na brzozy i sad i mówię do żony: ‘Ewuniu, nie wierzę, że to wszystko nasze’. I wydaje mi się, że gram w amerykańskim filmie z happy endem.”. [8]

 

Na topie i w tarapatach cierpienia

 

Po powrocie do ojczyzny w duecie z Bohdanem Smoleniem nagrał kilka piosenek w tym: „Mężczyzna po czterdziestce”, czy szczególnie udany utwór:„Dziewczyny, które mam na myśli” do melodii przeboju Willie Nelsona i Julio Iglesiasa: „To All the Girls I Loved Before” z 1984). Jego kariera rozbłysła ponownie w 1986 r. kiedy jego piosenki: „Za tobą pójdę jak na bal”, „To jest po prostu rock and roll”, „Pokochaj moje marzenia”, „Wstaje nowy dzień” i „Ostatni raz zatańczysz ze mną”, zaczęły cieszyć się ogromną popularnością w telewizyjnych plebiscytach TVP, w Radiowej piosence tygodnia, Interstudiu 86 i w Telewizyjnej liście przebojów.

Dla telewizji nagrał recitale: „Nie przesadza się starych drzew” z piosenkami country, „Rock and roll i okolice” z evergreenami z longplaya pt. "Dobry stary rock", za który otrzymał złotą płytę, oraz „Kolędy polskie” na zamku w Książu. Zrealizował też teledyski do piosenek: „Za tobą pójdę jak na bal”, „Ostatni raz zatańczysz ze mną”, „Dziewczyny, które mam na myśli” (duet z Bohdanem Smoleniem). Wystąpił w Mundialowej Gali w katowickim „Spodku”.

28 czerwca 1988 uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu koło Buszkowa, w którym odniósł poważne obrażenia, przede wszystkim twarzy i biodra. I choć w miarę szybko stanął na nogi, skutki urazów odczuwał w zasadzie do końca życia.

10 lutego 1989 w Obornikach zagrał pierwszy koncert po wypadku. W tym samym roku został dobrze przyjęty przez Polonię australijską, dla której wystąpił od 22 lutego do 6 marca z koncertami w Adelaidzie, Sydney i Melbourne.

W latach 1990 – 1993 ponownie wyemigrował do USA, skąd jednak wrócił na prośbę Niny Terentiew, ówczesnej szefowej TVP2. Wystąpił choćby z benefisem wyemitowanym przez stację pt. „30 lat minęło... Krzysztof Krawczyk i jego goście”, na którym wystąpili z nim m.in. Trubadurzy, Irena Jarocka, Bohdan Łazuka, Bohdan Smoleń, Henryk Debich, Zbigniew Kurtycz, Dorota Stalińska, Skaldowie i Tadeusz Drozda. [9]

 

Miłość wiara i wdzięczność

 

Nagrał 19 pieśni dedykowanych Janowi Pawłowi II z okazji jego 50-lecia posługi kapłańskiej. 4 czerwca 1997 r. podczas wizyty Jana Pawła II na Jasnej Górze wręczył papieżowi płytę: "Ave Maria" oraz kilka innych albumów i kaset, w zamian otrzymał różaniec. A po swoim spotkaniu z papieżem, poprosił wszystkich, których skrzywdził o przebaczenie i powiedział, że: „sam już wybaczył tym, z którymi był kiedyś w niezgodzie”. W tym samym roku zaśpiewał wspólnie z Eleni kilka kolęd oraz piosenek świątecznych m.in. „Witamy Ciebie”, „Gdy nadchodzi dzień grudniowy”.

W 1998 r. wraz z TVP2 z okazji jubileuszu 35-lecia pracy artystycznej przygotował recital: „To, co dał nam los”. Podczas występu otrzymał nagrodę Prezesa TVP Ryszarda Miazka. W 1999 r. nagrał płytę: "Polskie Tango" z przebojami Mieczysława Fogga, a iedługo później wydał krążek w ramach: „Złotej Kolekcji”. Pod koniec roku ukazała się jeszcze składanka: "Piosenki na święta", gdzie wraz z Trubadurami, jak i samodzielnie wykonał kilka piosenek związanych z Bożym Narodzeniem. Utworem promującym płytę była piosenka: „Jezusek w bieli”.

W 2000 r. wystąpił przed papieżem podczas Pielgrzymki Narodowej na Placu Świętego Piotra, połączonej z wręczeniem złotej płyty za nagranie: "Ojcu Świętemu śpiewajmy". W tym samym roku spotkał się z urodzonym w Sarajewie kompozytorem Goranem Bregoviciem, z którym nagrał przebojową płytę: "Daj mi drugie życie" (2001). Album, promowany przez przeboje: „Mój przyjacielu”, „Ojda Ojda”, „Gdybyś była moja” i „Płatna miłość”, dotarł do 2. miejsca zestawienia OliS. 14 października 2002 r. wydał album pt. „...Bo marzę i śnię”, który zyskał miano platyny. Przez wiele tygodni krążek utrzymywał się na pierwszym miejscu najchętniej kupowanych płyt w Polsce.

Latem 2003 r. odebrał na Festiwalu w Opolu dwie Superjedynki dla „Piosenkarza Roku” i za teledysk „Bo jesteś Ty”. Jesienią tego roku ukazała się natomiast płyta: "Gwiazdy biesiadują". Wiosną 2004 nagrał kolejną płytę, znalazło się na niej 12 kompozycji, w tym m.in. przebój „Trudno tak (razem być nam ze sobą...)”, nagrany w duecie z Edytą Bartosiewicz. Singiel przez wiele miesięcy podbijał radiowe i telewizyjne listy przebojów. Wśród innych muzyków gościnnie występujących na płycie znaleźli się jeszcze m.in.: Andrzej Piaseczny, Kasia Nosowska, Andrzej Smolik, Ania Dąbrowska, Adam Nowak, Jan Borysewicz. Krążek długo był na pierwszym miejscu najlepiej sprzedawanych płyt w Polsce.

W 2005 roku otrzymał dwa Fryderyki dla „Piosenkarza Roku” i za „Przebój Roku” („Trudno tak” – z Edytą Bartosiewicz) oraz „Asa Empiku” za największą liczbę sprzedanych płyt w sieci Empik. Na Międzynarodowym Festiwalu Kultury Romów w Ciechocinku otrzymał nagrodę „Złotego Taboru”. [10]

 

Radio Maryja, TV Trwam i kolędowanie

 

25 września 2006 r. wydał album, zatytułowany: "Tacy samotni", który promowany był przez singiel „Tylko ty, tylko ja”. Finałowy utwór: „Spieszmy się” został dedykowany zmarłej mamie wokalisty. Album zyskał miano złotej płyty. 25 grudnia 2006 r. wystąpił w minirecitalu, wyemitowanym przez TV Trwam, na którym zaśpiewał kolędy oraz piosenki i pieśni o tematyce religijnej. W tym samym dniu wziął także udział w audycji Rozmowy Niedokończone, wyemitowanej w TV Trwam i Radiu Maryja.

W 2007 r. nagrał wraz z bp Antonim Długoszem utwór „Europo, nie możesz żyć bez Boga”, który cieszył się popularnością na antenie Radia Maryja. Niedługo potem nagrał piosenkę „Nie jesteś sam” dla Fundacji TVN, którą wykonał razem z Ewą Bem, Natalią Kukulską, Grzegorzem Skawińskim, Zbigniewem Wodeckim, Januszem Radkiem i Kasią Klich.

Na przełomie 2007/2008 wydawany był przez wydawnictwo Agora Leksykon Krzysztofa Krawczyka, który zyskał miano podwójnej platyny. Kolekcję promował specjalnie nagrany utwór „Życie jak wino” i teledysk do tej piosenki. 27 listopada 2009 r. w sprzedaży pojawiła się jego setna solowa płyta, zatytułowana: "Nigdy nie jest za późno", na której znalazła się piosenka „Z kobietami to różnie bywało”, którą nagrał z Danielem Olbrychskim. Przy tworzeniu płyty udział brali m.in. Grzech Piotrowski i Jacek Królik. Utwór o tematyce patriotycznej: „Bo to jest Polska”, pochodzący z tego krążka, był emitowany na antenie Radia Maryja i był nominowany do tytułu „Piosenki Roku” tej rozgłośni.

W grudniu 2009 r. nagrał płytę z kolędami śpiewanymi wraz z zespołem góralskim Marcina Pokusy z Węgierskiej Górki oraz wystąpił z zespołem w programie świątecznym w TVP2, gdzie wraz z bp Antonim Długoszem, Eleni i swoją żoną Ewą zaśpiewali kilka kolęd i piosenek świątecznych. 26 grudnia wystąpił w koncercie: „Świętokrzyskie Kolędowanie” w Kielcach.

Na przełomie października i listopada 2010 r. odbył trasę koncertową po USA i Kanadzie, wystąpił m.in. w Chicago, Nowym Jorku, New Jersey, Memphis, czy Toronto, gdzie oprócz znanych przebojów wykonał premierowy utwór: „Ameryko” autorstwa Seweryna Krajewskiego. 20 listopada wystąpił w Wilnie z koncertem dla Polonii mieszkającej na Litwie, a sześć dni później odbył się jego dwugodzinny koncert pt. „Krzysztof Krawczyk – największe przeboje” w Sali Kongresowej w Warszawie. [11]

 

Na Wadowickim Rynku i w Niepokalanowie

 

Pod koniec kwietnia 2011 wydał album pt. "JP II. Abba Ojcze", który nagrał z okazji beatyfikacji Jana Pawła II. 1 maja wystąpił w koncercie „Ojcu Świętemu śpiewajmy razem”, transmitowanym przez telewizję Polsat z wadowickiego rynku, podczas którego zaśpiewał m.in. utwór „Ojcu Świętemu Śpiewajmy” i ulubioną pieśń oazową papieża – „Barka”. Koncert był dziękczynieniem za beatyfikację Jana Pawła II, dokonaną przez jego następcę Benedykta XVI.

12 lutego 2013 r. ukazała się jego kolejna kolekcja z serii antologii pt. "Ave Maria – tribute to Benedict XVI", wydana w hołdzie papieżowi Benedyktowi XVI, który dzień wcześniej ogłosił swoją rezygnację z urzędu Głowy Kościoła. Na płycie znalazły się również nigdy niepublikowane nagrania artysty, m.in. „Matko, która Nas Znasz” i „Zdrowaś Maryjo”. 12 maja wystąpił z piosenkami religijnymi w Niepokalanowie w obchodach 75. rocznicy powstania katolickiej rozgłośni Radio Niepokalanów.

4 stycznia 2014 wystąpił w kościele ewangelickim w Pszczynie w charytatywnym koncercie „Musica Sacra”, którego dochód został przekazy na „Dom Kulejących Aniołów w Piasku”, zajmujący się pomocą osobom z upośledzeniem umysłowym. 6 września tego roku wystąpił z recitalem podczas 6. „Dziękczynienia w Rodzinie” zorganizowanego w Toruniu pod patronatem Radia Maryja, Telewizji Trwam, Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej oraz Naszego Dziennika.

24 grudnia 2015 r. telewizja Polsat wyemitowała koncert „Wielkie kolędowanie z Polsatem” z Bazyliki katedralnej św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika w Warszawie, gdzie jako jeden z wielu artystów zaśpiewał kilka kolęd i piosenek świątecznych. 31 grudnia zagrał półtoragodzinny koncert sylwestrowy w Ostrowcu Świętokrzyskim.

W lutym 2017 wydał album pt. "Psalmy Dawidowe", zawierający niepublikowane dotąd na jednej płycie utwory, które powstały w ciągu kilkudziesięciu lat jako owoc poszukiwań i duchowej przemiany artysty po tragicznych wydarzeniach, jakie miały miejsce w jego życiu. Do zrealizowania tego pomysłu zachęcił go o. Jan Góra.

20 maja na zaproszenie młodzieży wystąpił z koncertem podczas juwenaliów w Gdańsku, gdzie przy jego przebojach bawiło się kilka tysięcy, głównie młodych ludzi. 18 sierpnia zaśpiewał kilka swoich utworów w Mrągowie na Festiwalu Przebojów Weselnych, który był transmitowany na żywo przez Polsat. 26 września wystąpił wraz z Trubadurami na wielkiej gali jubileuszowej w Teatrze Wielkim w Łodzi z okazji 50-lecia istnienia zespołu. [12]

 

Ostatnie lata, dni i chwile

 

Oficjalne obchody 55-lecia pracy artystycznej przeżywał 9 czerwca 2018 r., gdy podczas koncertu Agata Konarska i Artur Orzech wręczyli mu statuetkę Telewizji Polskiej za całokształt pracy scenicznej. 9 stycznia 2020 r. po raz pierwszy udostępniona została nagrana przez niego piosenka pt. „Solidarity” – anglojęzyczna wersja utworu „Solidarność” z 1981.

25 grudnia 2020 r. Telewizja Polska premierowo wyemitowała niespełna dwugodzinny film dokumentalny w reżyserii Michała Bandurskiego i Krystiana Kuczkowskiego pt. „Krzysztof Krawczyk – całe moje życie”, opowiadający historię życia piosenkarza, ze szczególnym uwzględnieniem jego kariery scenicznej, a także trudnego życia na emigracji, licznych romansów z kobietami, ciężkiego wypadku samochodowego oraz nawrócenia po latach niewiary w Boga.

Od marca 2020 r. nie opuszczał swojego domu w Grotnikach (poza kilkoma wyjazdami, m.in. na kontrole lekarskie, czy do studia nagraniowego „K&K Studio” w Poznaniu), co miało związek z obawą przed zarażeniem COVID-19, a także i wiekiem artysty. Walczył przy tym z kłopotami zdrowotnymi. Ogłosił wtedy zawieszenie działalności artystycznej, a w październiku 2020 r. ukazał się jego ostatni album, zatytułowany "Horyzont". [13]

W ostatnich tygodniach Krzysztof Krawczyk ciężko przechodził zakażenie koronawirusem, jednak dwa dni temu poinformował, że opuścił szpital i czuje się już lepiej. 23 marca 2021 r. zamieścił na Facebooku komunikat, że trafił do szpitala. "Kochani! Niestety i mnie dopadł COVID. Jestem w szpitalu. Muszę podjąć walkę, jeszcze jedną w moim życiu walkę! Nie wiem jak będzie z moją Ewą, która jeszcze nie ma wyniku, ale jest na kwarantannie w domu".

Na szczęście jego stan zdrowia poprawiał się i w Wielki Piątek 2 kwietnia powiedział Super Expressowi: „Dziękuję fanom za wsparcie. Żona czytała mi przez telefon wszystkie komentarze i życzenia. Wracam do zdrowia. Nie martwcie się o mnie, z dnia na dzień czuję się coraz lepiej. Bóg działa rękoma ludzi. Dziękuję Bogu, że żyję.”. [14]

A już dzień później pisał na swoim Facebooku: "Kochani! Jestem w domu! Do mojej sypialni wpadają 2 promyki słońca: wiosenny przez okno i Ewunia przez drzwi. Dziękuję za modlitwę i życzenia! Zdrowia wszystkim życzę, nie dajmy się wirusowi!". [15]

Menadżer i wieloletni przyjaciel Andrzej Kosmala widział, że artysta czuł się b. dobrze i cieszył na wspólne święta z żoną, opowiadał potem prasie: „Zarówno w sobotę jak i w niedzielę był w dobrej formie.”. Niestety była to przysłowiowa cisza przed burzą, gdyż w świąteczny poniedziałek 5 stycznia rozegrała się tragedia. Jak dodał: „Krzysztof tracił przytomność. Z minuty na minutę było coraz gorzej. Na koniec nie było z nim kontaktu, był nieświadomy.”.

Żona natychmiast zadzwoniła po pogotowie, które zabrało go do szpitala Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Niestety lekarze nie byli w stanie mu pomóc. Choć Krzysztof Krawczyk zwalczył koronawirusa, to jego organizm był bardzo osłabiony i stało się to najgorsze. Kosmala relacjonował dalej: „Od pewnego czasu miał problemy z sercem, a dokładnie migotanie przedsionków. Miał również problemy z płucami i oddychaniem.”. Piosenkarz zmarł po godź. 16., miał 74 lata. [16]

Na koniec Kosmala wyznał też: "Wysiadło serce, płuca, lekarze nie mogli nic zrobić. [...] Zdążył jednak pożegnać się z Ewą. Ostatnie słowa, jakie do niej powiedział, to 'Moja kochana laleczko' ".[17]

O śmierci Krzysztofa Krawczyka w szpitalu poinformował na Facebooku menedżer artysty Andrzej Kosmala. Potwierdziła te informacje również wdowa po artyście, Ewa Krawczyk. [18]

 

Wiekopomne dziedzictwo

 

Nagrał wiele utworów, a nawet całą płytę dla Jana Pawła II, wystąpił na placu Św. Piotra, wręczył złotą płytę papieżowi, o swojej miłości i wdzięczności do naszego wielkiego rodaka, tak mówił: „Trzykrotnie klęczałem przed tym świętym człowiekiem. Moja rodzina nigdy nie miała takiej możliwości, a ja tu śpiewaczyna skromna klękałem i patrzyłem w tę twarz, która mogłaby być twarzą mojego ojca czy dziadka. Człowieka mi tak bliskiego. Bo Jan Paweł II wiele mnie nauczył. Zachwycił mnie swoimi słowami, książkami, podstępowaniem. Mam nadzieję, że wciąż pilnuje, by była na ziemi sprawiedliwość. Wiem, że zło w każdej sekundzie życia mnie atakuje, szatan jest ojcem kłamstwa. Trzeba być bardzo uważnym.”.

Był człowiekim pokornym, umiał znaleźć dystans do sławy, dla przykładu na złośliwości pod swoim adresem, tak potrafił celnie odpowiedzieć: „Był kiedyś o mnie taki dowcip: huk w górach, skały się rozpadają. Ktoś pyta: co to? Lawina? Nie, to Krawczyk w górach śpiewa. (śmiech)”. [19]

Jego wielkość potwierdza współtwórca Trubadurów Marian Lichtman, który dla Polskiej Agencji Prasowej (PAP) tak powiedział: „To jeden z najsmutniejszych dni w moim życiu. To straszny, niespodziewany cios nie tylko dla mnie, ale dla całych pokoleń Polaków, dla których Krzysiek tyle wyśpiewał. Jest mi bardzo przykro, bo straciłem przyjaciela, trubadura, bratnią muzyczną duszę. [...] Odszedł polski Presley, wspaniały artysta z wielkim głosem, sercem i duszą. Wraz z nim odeszła epoka w polskiej muzyce. To był kawał artysty.”.

I dalej perkusista Trubadurów tak rozwijał: „To była osobistość estradowa. Był nie tylko wybitnym wokalistą, ale przede wszystkim genialnym muzykiem. Oprócz głosu, świetnie grał na gitarze, którą później trochę zaniedbał, o co miałem do niego pretensje. Był bardzo muzykalny, bo potrafił też zagrać na pianinie. Miał słuch absolutny. To był kawał muzyka. Tylko on mógł nagrać tyle przebojów i tyle dobrych płyt.”. [20]

Artystę wspomniał już w poniedziałek na Twitterze Minister Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, wicepremier Piotr Gliński, który napisał: "Odszedł Krzysztof Krawczyk, artysta wybitny i popularny, kochany przez publiczność, bo bliski nam wszystkim. Gwiazda i zwyczajny człowiek. R.I.P.". [21]

Po informacjach o śmierci legendy polskiej piosenki swój wpis na Facebooku zamieścił Premier RP Mateusz Morawiecki: "Niewielu jest artystów, którzy łączą całe pokolenia i są kochani przez wszystkich Polaków, bez względu na gusta muzyczne, wykształcenie czy miejsce zamieszkania. Taki był Krzysztof Krawczyk. Z trudem przychodzi mi pisanie o Nim +był+, bo w uszach wciąż brzmi Jego niesamowity głos. Panie Krzysztofie, niech Pan spoczywa w pokoju. Będzie nam wszystkim Pana bardzo brakowało, ale wiem, że Pana muzyki nigdy nie zabraknie w polskich domach". [22]

Znamienny wpis na Twitterze dodał i Prezydent RP Andrzej Duda: "Odszedł Krzysztof Krawczyk. Młodzi może lekceważą taką muzykę albo nawet nie znają, ale nie ma wątpliwości, że jakiś rozdział w polskiej muzyce i rozrywce się zamknął. Z pewnością był Postacią. Tacy Artyści odchodzą ale nie umierają. Żyją w swojej twórczości. RiP".[23]

Krzysztof Krawczyk odszedł na wieczną wartę ale Jego duch żyje pośród nas. Powyższy szkic jest tylko b. cienkim promieniem jego wielkości i twórczości, która odtąd będzie inspirowała następne pokolenia Polaków. Niektórzy już tworzą z myślą o tym nietuzinkowym królu polskiej estrady. W filmie Przemysława Wojcieszka pt. "Made in Poland" z 2010 r. matka głównego bohatera jest fanką artysty, nieszczęśliwie zakochaną w nim od lat, a jedną z najbardziej pamiętnych scen jest wyrzucanie przez okno winylowych płyt Krawczyka.

Nadto w gdyńskim Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza premierę miał spektakl Andrzeja Mańkowskiego: "Być jak Krzysztof Krawczyk", w którym główny bohater, zapatrzony w artystę, próbuje zbudować sobie wizję lepszego życia. Sam Krawczyk był gościem premierowego pokazu. [24]

W tych dniach trwają przygotowania do ostatniego, godnego pożegnania wielkiego artysty. Proboszcz grotnickiej parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny o. Bernard Briks poinformował właśnie, iż: "Msza święta pogrzebowa Krzysztofa Krawczyka odbędzie się w sobotę 10 kwietnia o godz. 12 w archikatedrze w Łodzi. Tego samego dnia o godz. 15 zaplanowano pogrzeb artysty na cmentarzu w Grotnikach. Uroczystość będzie miała charakter państwowy". Kapłan zaznaczył, że prawdopodobnie wstęp na nabożeństwo w łódzkiej katedrze, jak i na sam pogrzeb na grotnickiej nekropolii będzie ograniczony. [25]

Wszystkim, którzy kochają cudowną muzykę, taniec i życie, dedykuję tę przepiękną, ponadczasową nutkę Krzysztofa Krawczyka „Ostatni raz zatańczysz ze mną”. Opublikowana w dniu Jego przejścia 5 kwietnia 2021 r. przez Polsat, a zatem:

Przypisy:

[1] https://niezalezna.pl/389043-ostatni-wywiad-z-krzysztofem-krawczykiem-w-tv-republika-jestem-pelen-podziwu-dla-boga

[2]http://czterycztery.pl/programy/wikiwyscig/show.php?strona=Krzysztof_Krawczyk

[3] https://niezalezna.pl/389043-ostatni-wywiad-z-krzysztofem-krawczykiem-w-tv-republika-jestem-pelen-podziwu-dla-boga

[4] Jak wyżej.

[5]http://czterycztery.pl/programy/wikiwyscig/show.php?strona=Krzysztof_Krawczyk

[6] https://teleshow.wp.pl/napisal-jak-strasznie-polonia-traktowala-krawczyka-pijani-rodacy-szczali-mu-na-mokasyny-lukasz-orbitowski-6625903414622848a

[7] https://pomponik.pl/plotki/news-krzysztof-krawczyk-nie-zyje-zona-ewa-byla-przy-nim-do-konca,nId,5150587#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

[8] https://gwiazdy.wp.pl/to-byl-jego-raj-na-ziemi-dom-w-grotnikach-kupil-za-grosze-krzysztof-krawczyk-6626153706502273g

[9]http://czterycztery.pl/programy/wikiwyscig/show.php?strona=Krzysztof_Krawczyk

[10] Jak wyżej

[11] Jak wyżej.

[12] Jak wyżej.

[13] Jak wyżej.

[14] https://gwiazdy.wp.pl/ostatnie-chwile-krzysztofa-krawczyka-z-minuty-na-minute-bylo-coraz-gorzej-6626039958981216a

[15] https://prawy.pl/113585-odszedl-polski-elvis-presley-krzysztof-krawczyk/

[16] https://gwiazdy.wp.pl/ostatnie-chwile-krzysztofa-krawczyka-z-minuty-na-minute-bylo-coraz-gorzej-6626039958981216a

[17] https://gwiazdy.wp.pl/ostatnie-slowa-krzysztofa-krawczyka-zwrocil-sie-do-zony-6626389015841408a

[18] https://niezalezna.pl/389002-zmarl-krzysztof-krawczyk-piosenkarz-mial-74-lata

[19] https://niezalezna.pl/389043-ostatni-wywiad-z-krzysztofem-krawczykiem-w-tv-republika-jestem-pelen-podziwu-dla-boga

[20] https://niezalezna.pl/389032-tylko-on-mogl-nagrac-tyle-przebojow-i-dobrych-plyt-ludzie-muzyki-wspominaja-krzysztofa-krawczyka

[21] https://niezalezna.pl/389019-andrzej-duda-wspomina-krzysztofa-krawczyka-mlodzi-moze-nawet-nie-znaja-takiej-muzyki

[22] https://dzieje.pl/kultura-i-sztuka/premier-o-smierci-krawczyka-z-trudem-przychodzi-mi-pisanie-o-nim-byl-bo-w-uszach

[23] https://niezalezna.pl/389019-andrzej-duda-wspomina-krzysztofa-krawczyka-mlodzi-moze-nawet-nie-znaja-takiej-muzyki

[24] https://gwiazdy.wp.pl/krzysztof-krawczyk-synonim-kiczu-krol-estrady-i-ikona-polskiej-sceny-6625865009146464a

[25] https://niezalezna.pl/389310-w-sobote-pogrzeb-krzysztofa-krawczyka

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:18)

Komentarze

Hit wszechczasów! Jubileusz Krzysztofa Krawczyka, który odbył się 29 listopada 1998 roku w Sali Kongresowej. Gorąco polecam. Coś cudownego. Utwór opublikowany 18 stycznia 2020 r. przez ajgieTVretro:

 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668051

Wokalista Krzysztof Cugowski w dniu śmierci Krzysztofa Krawczyka powiedział o nim piękne świadectwo: „To był człowiek i artysta nietuzinkowy, niewielu takich było w historii polskiej muzyki rozrywkowej, co byśmy o nim nie powiedzieli, to będzie banalne. [...] Znałem Krzysztofa przez wiele lat. Nie było takiej sytuacji, że śpiewaliśmy razem, natomiast miałem okazję mu kiedyś pomóc w sprawach medycznych związanych z dolegliwościami, które nas obu dotknęły, czyli z problemami ze stawami biodrowymi. [...] Przez wiele lat obserwowałem co robi, jak robi. Tego typu ludzi w historii polskiej muzyki rozrywkowej było niezmiernie mało, myślę, że można byłoby na palcach jednej ręki ich policzyć. To wielka, wielka strata. [...] To był artysta, który - najpierw z zespołem Trubadurzy, a potem sam - przez wiele lat wylansował wielkie przeboje, ukochane przez publiczność, a w końcu to wszystko, co robimy to robimy dla publiczności.”.

Cały wpis jest dostępny na stronie: https://niezalezna.pl/389032-tylko-on-mogl-nagrac-tyle-przebojow-i-dobrych-plyt-ludzie-muzyki-wspominaja-krzysztofa-krawczyka

 

Słowa Cugowskiego potwierdzają ponadczasowe utwory Krzysztofa Krawczyka, jak choćby ten: „To co dał nam świat”. Opublikowany 26 sierpnia 2018 przez ajgieTVretro: 

Czy i ta przepiękna perełka muzyczna nagrana z miłości i z wdzięczności dla matki Lucyny Krawczyk z d. Drapała (1922–2008).: „Bo jestes ty” [Official Music Video]. Młody Krzysztof po stracie ukochanego ojca Januarego strasznie cierpiał, była przy nim w tamtych mrocznych latach jego ukochana mamusia. Gdyby i jej zabrakło, niewiadomo co by się stało! Opublikowana 2 października 2009 r. przez samego Krzysztofa Krawczyka:

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668055

Andrzej Piaseczny "Piasek" dał w tych dniach z kolei takie świadectwo o Krawczyku na antenie TVN24: „Po co mówić o Krzyśku ‘polski Presley’? Presley był jeden, jedyny. I Krzysiek też był jedyny. Mimo że śpiewał także piosenki Elvisa i jego barwa głosu była faktycznie może odrobinę zbliżona, ale Krzysiek był wyjątkowym człowiekiem. (...) Dziękujemy ci Krzyśku, za to że byłeś, jaki byłeś. Za twój boży dar głosu - niepowtarzalnego, wyjątkowego, absolutnie nie do podrobienia.”.

I dodał zarazem jasno i klarownie: „Droga życia to jest elektrokardiogram. Nie zawsze może być tak, żeby były tylko wyżyny, żeby wszyscy tylko i wyłącznie poklepywali cię po ramieniu i cieszyli z tego, co robisz. Muszą być dołki, muszą być inne momenty życia, które czasem są dla nas odskoczną, a czasem nauczką. [...] Wiemy, jakie miał sukcesy, jakie miał ucieczki za ocean, jakie miał powroty, jakie miał romanse z muzyką troszkę łatwiejszą niż nawet ta popowa. Jakie miał genialne powroty i sukcesy i na pewno, jakim był, jest i pozostanie niepowtarzalnym, wyjątkowym człowiekiem. (...) Ja wiem, że spotkamy się Krzyśku (...) I bardzo dziękuję ci za to, że moja droga życiowa mogła przez jakiś fragment być blisko twojej (...) I chociaż dzisiaj jest mi bardzo smutno, to jestem szczęśliwym człowiekiem, bo spotykam takich ludzi, jak Krzysztof Krawczyk i mogłem być na orbicie jego słońca.”.

Cały wpis jest dostępny na stronie: https://niezalezna.pl/389032-tylko-on-mogl-nagrac-tyle-przebojow-i-dobrych-plyt-ludzie-muzyki-wspominaja-krzysztofa-krawczyka

 

Zobaczmy choćby i to: "Krzysztof Krawczyk i Przyjaciele". Koncert na 40-lecie pracy scenicznej towarzyszeniem zespołu Kukla band. Sopot 2004! Opublikowany 9 lutego 2013 r. przez EGON Channel:

 

A tu Krzysztof Krawczyk występuje w Opolu. Niezapomniany Duet z Edytą Bartosiewicz. Opublikowany 2 stycznia 2017 r. przez Jarek Słopiecki:

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668057

Genialny artysta? A komentarz o genialnym powrocie. Genialny artysta? Ani drugi Pavarotti ani przełom jak Beatles ani najlepszy show. Jedna z wielu gwiazd popu, tyle że długo na scenie i wylansowano wiele przebojów. Szpec w tym biznesie- to tak, tak jak można być artystą w swej branży czy artystą kałasznikowa.

Postać wielka ze sporym wpływem ale rad bym się dowiedzieć czegoś o wartościach artystycznych w takiej muzyce rozrywkowej, no poza tym, że zapewne miał głos. Czy to geniusz, którego postawimy obok Chopina czy tylko produkt swej branży.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1668066

Naturalnie ilu ludzi, tyle opinii na temat jego wiary. Profil społecznościowy Fidei Defensor przypomniał zatem słowa muzyka: „Wiara jest dla mnie wielkim oparciem. Ścieżką, którą idę i na której czuję się bezpiecznie, bo wiem, że obok jest Chrystus i cokolwiek by się wydarzyło, On jest ze mną. Z wiarą łączy się oczywiście nadzieja, że tam, po drugiej stronie, czeka na nas niebo. Powrót do Boga był dla mnie otrzeźwieniem, prysznicem. Nie wiedziałem, że to tak naprawdę będzie walka z samym sobą. Pamiętam, że kiedy zakochałem się w mojej Ewci, niektórzy ze znajomych mówili: ‘Co się z tobą dzieje? Jesteś jakiś taki miękki’. Wtedy zrozumiałem, że staję się innym człowiekiem. Życie z Bogiem sprawiło, że zacząłem Mu je powierzać, co było bardzo uwalniające. Prosiłem Boga, abym umiał swoją pracą podziękować ludziom za ich uśmiechy, brawa, a Jemu za to, że to wszystko w ogóle się dzieje". Źródło: Tysol.pl

Cały wpis jest dostępny na stronie: https://prawy.pl/113600-krzysztof-krawczyk-pamiatka-wiary/

 

P.S.

I mój osobisty komentarz pisany dziś na gorąco: „O tak Krzysztofie; wiara to nie ciepłe kluchy, jak wielu by zapewne chciało, malowało. Wiara to skała na której zaczynasz budować od nowa. Trwasz potem; choćbyś był nierozumiany przez wszystkich dotychczasowych psudoprzyjaciół od kielonka i jelonka. STRoch”.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668058

....Nie powiem już wtedy „My niegodni”! Bóg i wiara katolicka była od chwili nawrócenia w centrum jego życia, dawała mu siłę do dalszych działań. Dla przykładu Krzysztof Krawczyk mówił: „W Biblii jest napisane, że ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce nie potrafi człowiekowi wytłumaczyć, co dla nas Pan Bóg przygotował w tym drugim życiu. Tak naprawdę połowa z nas nie wierzy, że istnieje jakieś życie po śmierci. Myślimy, że zostaniemy złożeni w grobie, będzie na nas rosła trawka i będziemy świetnym nawozem. Tymczasem cała sprawa duchowa odchodzi w zapomnienie. Ale warto wierzyć, bo jak jest to zapisane w książkach autorstwa poważnych ludzi – istnieje rzeczywistość nieogarniona, najszczęśliwsza, w której wierzę, że będę mógł paść do nóg Chrystusa. Nie powiem już wtedy: ‘My niegodni’, bo znajdę się wtedy w rzeczywistości, w której powinienem być.”.

Cały wpis jest dostępny na stronie:

https://solidaryzm.eu/2021/04/06/krzysztof-krawczyk-wierze-ze-bede-mogl-pasc-do-nog-chrystusa-nie-powiem-juz-wtedy-my-niegodni/

 

Było już dla ducha, a zatem teraz coś dla ucha i dla ciała: Krzysztof Krawczyk – „Nie zostało nam już nic” (Show). Wspaniała nutka opublikowana 16 września 2016 r. przez Najlepsza polska muzyka:

 

I jeszcze jeden mega hit Krzysztofa Krawczyka – „Jak minął dzień” (Sopot 78). Opublikowany 21 grudnia 2020 r. przez Nagrania telewizyjne:

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668072

Film z 1960 roku „Szatan z 7 klasy”.

Harcerz po prawej to Krzysztof Krawczyk

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0
#1668080

Teraz będziesz w doborowym towarzystwie wielkich artystów z całego świata, którzy teraz śpiewają dla Boga i Go wysławiają.

Cześć Twojej Pamięci, Wielki Polski Artysto, Śp. Krzysztofie Krawczyku.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

------------------------------------------
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch ogarnie mnie.

#1668086

odpłynął Trubadur nasz

Dobry Boże ,a nasz Panie przytul Go, bo był naszym wspaniałym Trubadurem

szanowny Tomaszu,zrobiłeś wspaniałą Rzecz,

mini album pamięci,

dzięki 

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#1668092

Wielkie dzięki gościu z drogi. Dla Ciebie obrazek ze świetlanej przeszłości, czyli: „Parostatek” - Krzysztof Krawczyk. Nutka opublikowana 8 września 2013 r. przez MaRtHa:

 

A tu Krzysztof Krawczyk – „Parostatek” (Opole '79). Nutka opublikowana 11 sierpnia 2013 r. przez vercettiPRO:

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668127

40 lat temu w wypadku zginął Krzysztof Klenczon. Wśród wielu piosenek, które napisał, a które zostały z nami do dziś jest „Biały krzyż”. Piosenka tym bardziej szczególna, że poświęcona ojcu Klenczona.

RIP

 

 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1668101

cudne  

wieczorne pozdr

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#1668110

  Witam Panią! Tak cudne i poruszające. Chyba komuniści bali się to zadeptać. To jak hołd ojcu, żołnierza AK, złożony przez syna Krzysztofa. Kłaniam się!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1668112

Dziwi mnie zwyczaj umieszczania zdjęcia z ostatnich lat życia osoby zmarłej. Ja pamiętam Krawczyka jeszcze jako cholernie przystojnego faceta. Kiedy tp było...

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1668106

Kochały się w nim Polki tysiącami, traciły dla niego głowy, no cóż tacy już jesteśmy.... . Dzięki Krzywousty, tak lubimy wracać do tego co młode i piękne! To naturalne! Jak właśnie i tu: Krzysztof Krawczyk - "Ostatni raz zatańczysz ze mną" (Zielona Góra '88). Wielki przebój publiczności, opublikowany 16 września 2016 r. przez Najlepsza polska muzyka:

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668125

   Witam! Panie Sławku, wielkie podziękowania za trud obszernego artykułu, który z sympatią przeczytałem. Krzysztof, po wypadku przywrócił wiarę i chwała mu za to. Piosenki naszych czasów nietuzinkowe. To taka opowieść w pogoni za sensem życia, miłości i spełnienia..., trochę też karkołomnej ścieżki, ale to życie czasem wybiera, ale do końca nie koniecznie.  Myślę, że Krzysztof to osiągnął. Pozdrowienia dla małżonki! Myślę, że Pan też z małżonką kiedyś  powrócicie do ojczyzny. Kłaniam się!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1668109

Witaj roninie. W tułaczym losie Krzysztofa Krawczyka jest coś z drogi każdego z nas, emigranta za chlebem, czy dla jakiejkolwiek innej przyczyny. Jest w tym zapisany trud, przygoda, wyzwania (challenges), powołanie ale i tęsknota za miejscem stałym. Mówi się często nawet, iż jest to niepisanym prawem przyciągania się przeciwieństw, znaczy gdy dużo podróżujemy, to tęsknimy w końcu za czymś ustatkowanym, cichym. Ojczyna nasza ma piękną kulturę, która zapisuje się w sercach i w duszy człeka poczciwego złotymi zgłoskami, a potem daje mu popalić, , wiedzie znanymi tylko sobie ścieżkami, rozpala namiętności, przywołuje obrazy z przeszłości. To w nas pracuje i z czasem owocuje! No i oczywiście te niesamoite, polskie cztery pory roku, te łąki umajone, lata gorące z gitarą i komarami, złote jesienie, te zimy senne, leniwe, piałym puchem przysypane. To wszystko jest b. urocze. Reasymując ojczyna nasza jest na wskroś uczuciowa, emocjonalna.

Wielka Brytania jest zgoła inna, przede wszystkim jest b. praktyczna, role są tu jasno określone, wręcz zadaniowe. Panuje tu prawo i porządek, to może się wielu b. podobać bowiem kontrastuje z naszą rodzimą swawolą! Brytyjczycy wydają się Polakom chłodni, bezuczuciowi bowiem z zasdy działają w kluczu wzajemnych odniesień, zadań. Krótko mówiąc: gdy my coś przeżywamy oni mają do spełnienia konkretną misję. I gdy my b. lubimy samotnie wzbijać się wysoko, by lepiej i dalej widzieć, oni wychodzą polować razem, twardo stąpają po ubitej, spalonej ziemi, skradają się cicho jak wielkie koty. Pozdrawiam b. serdecznie STRoch

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668123

Tam gdzie Krzyż Południa! Jak swego czasu Krzysztof Krawczyk u Polonusów Boze Narodzenie w Australii spędzał i przeżywał. Wszystkim rodakom na emigracji bliskiej i dalekiej życzył wtedy zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślnego Nowego Roku i to w samym środku lata. Gorąco polecam, coś wspaniałego. Opublikowana 1 grudnia 2011 r. przez iMariola:

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668111

Koncert kolęd w wykonaniu Krzysztofa Krawczyka pt. "Hej, w dzień narodzenia". Koncert w b. pięknej oprawie w Bazylice NMP w Świętej Lipce, 2004 rok). Opublikowany 25 grudnia 2019 r. przez januarybratek:

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668132

Krzysztof Krawczyk – „Barka” na próbie koncertu (30.04.2011) "Ojcu Świętemu śpiewajmy" z okazji beatyfikacji Jana Pawła II w Wadowicach. Pieśń opublikowana 3 Maja 2011 r. przez Renegade:

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668134

Dokumentalna opowieść o niezwykłej karierze Krzysztofa Krawczyka, jednego z najpopularniejszych wykonawców muzyki pop na polskiej scenie. Wiele w niej wzlotów ale i upadków, których sam bohater po latach b. żałuje. Nie ukrywa, nazywa rzeczy po imieniu. Życie Krzysztofa Krawczyka jest bowiem jak gotowy scenariusz sensacyjnego filmu. Nie brakuje w nim zaskakujących zwrotów akcji i trudnych wyborów, przed którymi staje bohater. Po latach prób i przejść wreszcie Jego gwiazda wzeszła, zajaśniała pełnym blaskiem w Ojczyźnie. Artysta ma na swoimi koncie wiele przebojów. Co b. ważne, w filmie wykorzystano unikatowe materiały archiwalne. Gorąco polecam. Film opublikowany 5 kwietnia 2021 r. przez Wozniakk:

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668135

Jeszcze jedna niesamowita nutka Krzysztof Krawczyk & Bohdan Smoleń (Recydywiści). Bije wszelkie rekordy (8,071,487 odsłon). Jestem niemal pewien, iż to pewnie panowie nadganiają te wysokie wskaźniki popularności, no cóż; coś jest w każdym z nas z tego starego, spóźnionego na własne życzenie zwykle recydywisty. O losie! Nutka opublikowana 16 września 2013 r. przez Old Memories:

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668136

Krzysztof Krawczyk raz jeszcze za wielką wodą, u wuja Sama. O tej jego zawrotnej karierze w filmie dokumentalnym, opublikowanym 5 kwietnia 2021 r. przez FILMADRIA:

A clip from documentary film: "A Night On Milwaukee Ave.". One of the last interviews with Krzysztof Krawczyk, a famous Polish Singer, More info at www.filmadria.com. Also available on Amazon Prime Video.

 

A tu Krzysztof Krawczyk w Wietrznym Radiu (Chicago, 2010). Piosenkarz po 15 latach powrócił z koncertami do USA. Wywiad opubliowany 15 listopada 2019 r. przez januarybratek:

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668147

Czyli Krzysztof Krawczyk i Andrzej Kosmala. Dziś wspominamy na gorąco wielkiego artystę Krzysztofa Krawczyka. Gościem w programie: „Z Pierwszej Strony” był Andrzej Kosmala wieloletni przyjaciel i menedżer legendarnego wokalisty. Wywiad opublikowany 7 kwietnia 2021 r. przez Superstacja:

 

Zobacz i to: Krzysztof Krawczyk 1946-2021. Kilka słów o wielkim artyście, muzyku polskim, który zmarł 5 kwietnia 2021 r., wybitny wokalista, miał 74 lata. Na scenie był "jedynie 55 lat". Był autorem dziesiątek przebojów, z których wiele przeszło do kanonów polskiej muzyki rozrywkowej Od dłuższego czasu chorował, ale się nie poddawał. Wspominają go Marek Sierocki (dziennikarz muzyczny), Krystian Kuczkowski (współautor filmu o Krzysztofie Krawczyku), Andrzej Kosmala (menadżer i przyjaciel) i Marian Lichtman (kompozytor). Program opublikowany 6 kwietnia 2021 r. przez MITSUBISHI_WRC:

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668165

Piosenka śpiewana na wszystkich bipach, prywatkach, balach i innych posiadówach, kochana przez wszystkich. Tańczy zespół - Romale i śpiewa naturalnie niezapomniany Krzysztof Krawczyk. Nutka opublikowana 16 kwietnia 2012 r. przez 79wiosna:

Gdybym miał gitarę

To bym na niej grał

Opowiedziałbym o swej miłości

Którą przeżyłem sam .

 

A wszystko te czarne oczy

Gdybym ja je miał

Za te czarne, cudne oczęta

Serce, dusze bym dał.

 

Fajki ja nie palę

Wódki nie piję,

Ale z żalu, z żalu wielkiego

Ledwie co żyję.

A wszystko te czarne oczy ...

 

Ludzie mówią głupi,

Po coś ty ją brał

Po coś to dziewczę czarne, figlarne

Mocno pokochał.

A wszystko te czarne oczy...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668177

Tak szczerze i emocjonalnie Edyta Górniak opłakuje i żegna Krzysztofa Krawczyka, dziękuje artyście za cały jego dorobek, promieniującą dobroć i osobistą skromność. Za pośrednictwem Instagrama wrzuciła zarówno serię emocjonalnych filmików, jak i post upamiętniający wokalistę. W tym ostatnim przyznała, że jego śmierć wstrząsnęła nią b. głęboko, wyznała: „Nie wiem, co powiedzieć. Ryczę jak dziecko. Krzysztofie drogi... Tak dużo siebie zostawiłeś dla nas. Tyle pięknych utworów, twój niebywały, potężny wokal, twój uśmiech, twoją życzliwość, twoją skromność. Całe pokolenia dorastały, dojrzewały, zakochiwały się i tańczyły przy twoich utworach. Polski Elvis... Jak pisali o tobie w USA, a my czytaliśmy z dumą.”.

A przy okazji zastanawiając się nad naturą życia i śmierci, dodała: „Mam taki smutek w sercu, wiecie... Jeszcze są święta i w święta..... To ja was proszę kolejny raz - przypominajmy to sobie nawzajem, żeby cenić każdą chwilę życia. Bo wobec śmierci jesteśmy sobie równi, pijemy tę samą wodę z tej samej planety, należymy do tego samego stwórcy.”.

Czytaj więcej: na stronie:

https://www.plotek.pl/plotek/7,154063,26952987,edyta-gorniak-zabiera-glos-po-smierci-krzysztofa-krawczyka.html

Edyta Górniak i Krzysztof Krawczyk spotkali się na jednej scenie w 2008 r. w Sopocie z okazji festiwalu TopTrendy. Zaśpiewali wtedy razem owe słynne i lubiane przez wszystkich: „My Cyganie”. Zobacz sam gorąco polecam! Piosnka z koncertu opublikowana 8 kwietnia 2021 r. przez Mati Mateo:

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668179

Redaktor Agnieszka Mieczyńska poprowadziła wywiad w radio Fiat "W SAMO POŁUDNIE". Bp Antoni Długosz wspominał w nim to wszystko, co łączyło go przez lata z tym wielkim artystą polskiej estrady. Bp Długosz od 2016 r. jest biskupem pomocniczym seniorem archidiecezji częstochowskiej.

Warto dodać iż pogrzeb Krzysztofa Krawczyka odbędzie się 10 kwietnia. Uroczystość ma mieć charakter państwowy i będzie transmitowana na antenie TVP. Artysta zostanie pochowany na cmentarzu w Grotnikach, a nabożeństwo poprowadzi właśnie bp Antoni Długosz. Duchowny był wieloletnim przyjacielem piosenkarza. Razem nagrali utwór zatytułowany: "Europo, nie możesz żyć bez Boga" promujący płytę wydaną w 2017 r. . Wywiad opublikowany 6 kwietnia 2021 r. przez RADIO FIAT, a zatem:

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668180

Maryla Rodowicz wspomina Krzysztofa Krawczyka: „Pamiętam, że kiedy Krzysztof zasiedział się w Stanach, nie rozumiałam i dalej nie rozumiem, po co tam tkwił. [...] Znam rzeczywistość polonijną, grałam wielokrotnie w polonijnych klubach w Chicago czy w Nowym Jorku. Te kluby można zliczyć na palcach jednej ręki, ale co potem? Kiedy już się zagrało we wszystkich pięciu? Wspomnienia związane z Krawczykiem? On miał wielki talent, miał wyjątkowo piękny głos. Niedawno zrobiłam sobie wieczór z Krawczykiem, słuchałam jego piosenek, napawałam się jego talentem.”.

Cały wpis jest dostępny na stronie: https://gwiazdy.wp.pl/maryla-rodowicz-w-szczerym-wywiadzie-niby-po-czym-mialabym-odpoczywac-6626808790407872a

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668184

Pogrzeb Krzysztofa Krawczyka rozpoczął się mszą świętą żałobną o godź. 12.00 w Archikatedrze Łódzkiej. Uroczystościom 10 kwietnia 2021 r. przewodniczył abp Grzegorz Ryś Metropolita Łódźki w towarzystwie wielu kapłanów. Z kolei wzruszony bp Antoni Długosz w długiej, przejmującej i b. bogatej homilii powiedział m.in. : „Krzysztof Krawczyk wyruszył parostatkiem w piękny rejs, statkiem na parę w piękny rejs. Najpiękniejszy!”. W uroczystościach pogrzebowych śp. Krzysztofa Krawczyka wziął udział Premier RP Mateusz Morawiecki wraz z małżonką, żona Ewa, przyjaciel Andrzej Kosmala, rodzina, przyjaciele oraz wiele innych osobistości. Miałem i ja tę łaskę modlić się i uczesniczyć w tej modlitwie pożegnalnej króla polskiej mutyki estradowej z Bazyliki św. Stanisława Kostki w Łodzi online.

Krzysztof Krawczyk spoczął na cmentarzu w Grotnikach k. Łodzi. W ostatnią drogę odprowadzili go bliscy, przedstawiciele władz państwowych, a także setki fanów. Kiedy trumna z ciałem Krawczyka opuszczała świątynię w Łodzi, rozległy się wielkie brawa, a gdy trumna z ciałem przemierzała karawanem ulice Łodzi, ludzie zatrzymywali się, by oddać hołd wielkiemu muzycznemu mistrzowi. Następnie bp Antoni Długosz podczas uroczystości ostatniego pożegnania na cmentarzu w Grotnikach, zacytował słowa piosenki "To, co dał nam świat". Krawczyka pożegnał też ks. prał. Stanisław Jasionek, przyjaciel piosenkarza.

Cały wpis jest dostępny na stronie: https://niezalezna.pl/389858-to-co-dal-nam-swiat-niespodzianie-zabral-los-krzysztof-krawczyk-spoczal-w-grotnikach

O pogrzebie Krzysztofa Krawczyka wspomniało krótko Radio Maryja. Notka filmowa opublikowana 10 kwietnia 2021 r. przez Radio Maryja:

 

A tu możesz przeżywać uroczystości pogrzebowe Krzysztofa Krawczyka, 10.04.2021 r., w całości. Relacja filmowa opublikowana 10 kwietnia 2021 r. przez KANAŁ 10, a zatem:

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1668416