PiS musi "przetrawić" de facto porażkę wyborczą, ale niech nie brnie w kłamliwą hipokryzję!

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Kraj

Każdy, kto kiedykolwiek mnie od 15 lat czytał lub komentował to wie, że zawsze byłem i jestem przeciwny polskim rządom, które działają na szkodę Polski i Polaków.  

 

Kierując się tym imperatywem zawsze byłem silnym oponentem rządów czerwonych i różowych lewaków pod wodzą SLD-UD-UW a także oczywiście liberalnych rządów KLD czy też w ostatnim okresie lewicowo-liberalnych rządów PO-PSL a dziś uważam ponowne rządy D. Tuska za nieszczęście dla Polski i Europy, no może za wyjątkiem Niemiec, Francji i Niderlandów. Zresztą uważam - tak jak J. Kaczyński - że PO (KO) to partia zewnętrzna wobec Polski ze wskazaniem na partię proniemiecką a nie propolską. 

 

Ale nawet wtedy, gdy rządy obejmowała partia PiS (PC), na którą głosowałem, to nie traktowałem jej w sposób fanatycznie pozytywny i gdy subiektywnie zauważałem, że zbacza z polskiej drogi to podejmowałem się konstruktywnej krytyki. Tak więc nieraz krytykowałem decyzje zarówno prezydenta A. Dudy i prezesa PiS J. Kaczyńskiego wraz z całą jego partią jak i premiera M. Morawieckiego. 

 

Teraz PiS znalazł się w opozycji i tak naprawdę musi walczyć o przetrwanie i zwierać szeregi, aby przeciwstawić się niszczeniu Polski przez ferajnę D. Tuska. A niestety D. Tusk i jego rząd po prostu demolują naszą Ojczyznę i działają bezprawnymi metodami z pogranicza totalitaryzmu, który przez wielu jest nazywany tzw. miękkim totalitaryzmem. 

 

I faktycznie. Trzeba zrobić wszystko, aby jak najszybciej odsunąć PO (KO) i jej pacynko-przystawki od władzy, bo każdy dzień ich rządów przybliża nasz kraj do utraty wolności, suwerenności i niepodległości. A możemy ich odsunąć od rządów jedynie poprzez wybory a żeby tak się stało to trzeba mieć propolską partię, która będzie w stanie rywalizować i wygrywać ze zdradliwymi likwidatorami Polski w postaci obecnie rządzących partii i ich "koalicji 13 grudnia".

 

Na dziś taką choć trochę propolską partią (koalicją) jest PiS (ZP) i raczej nie uda nam się  szybko zbudować nowego i faktycznie narodowo-patriotycznego i wystarczająco  dużego ugrupowania mogącego wygrać z rządami D. Tuska. Ja nad tym boleję, bo to nie jest tak, że nie dostrzegam, iż PiS (ZP) wiele razy zbaczało z propolskiej drogi. Ale na teraz jedynie tylko oni nam zostają. Takie są niestety realia.

 

I dobrze. Niech PiS walczy o Polskę i Polaków, niech wykorzystuje swoje zasoby ludzkie i materialne do pokazywania Polakom negatywów obecnych rządów. Niech walczy o Polskę w Unii Europejskiej. 

 

Tylko... niech jednocześnie nie brnie w kłamliwą hipokryzję, która była jedną z przyczyn uzyskania w ostatnich wyborach jedynie 35,4%  a nie spodziewanych 40%, co umożliwiłoby ponowne samodzielne rządy PiS (ZP)!

 

Teraz wszyscy z PiS (ZP) krytykują to, że D. Tusk zgadza się na trzy nowe podatki unijne i nie stawia weta, co byłoby dobre dla Polski. Chodzi o skierowanie do unijnego budżetu tzw. nowych zasobów własnych: 25% dochodów z handlu uprawnieniami do emisji CO2 - to tzw. dochód z ETS (do teraz w całości są one dochodami budżetów w państwach członkowskich); grubo ponad połowę wpływów (PE chce docelowo 90%) z tzw. podatku granicznego od śladu węglowego (CBAM) oraz 15% od zysków dużych i rentownych przedsiębiorstw wielonarodowych, wynikającego z porozumienia państw należących do OECD i grupy G-20.

 

I co mówi dziś premier M. Morawiecki? 

 

"(Obecny) rząd w Warszawie zgodził się na tzw. dochody własne poprzez 3 nowe podatki. A przecież polityka podatkowa jest kompetencją państw członkowskich. Ta zgoda państw musi być wyrażona poprzez głosowanie jednomyślne. Taka zgoda polskiego rządu, w tym na 3 nowe podatki, także ten najbardziej kosztowny dla Polski, czyli przesunięcie 25 proc. dochodów z ETS do budżetu centralnego UE. Dziś jest on częścią budżetu państwa członkowskiego. Przesunięcie odbędzie się z ogromną szkodą dla budżetu państwa polskiego" [1].

 

I ja całkowicie zgadzam się z dzisiejszymi twierdzeniami premiera M. Morawieckiego, bo i dzisiaj można było postawić polskie weto!

 

Tyle tylko, że tą wypowiedź M. Morawieckiego traktuję jako właśnie tytułową hipokryzję. Przecież de facto w lipcu i grudniu 2020 roku zgodziliśmy się na wprowadzanie podatków unijnych! I zgodził się na to ówczesny premier M. Morawiecki. Wtedy nie postawił weta a dziś krytykuje D. Tuska o brak tegoż weta!

 

Może przypomnę na co jako Polska zgodziliśmy się w lipcu i grudniu 2020 roku [2].

 

1. "Uwspólnotowienie długów unijnych".  Rozwiązanie przyjęte w UE po raz pierwszy w historii oznaczające, iż każde państwo unijne staje się żyrantem długów (w ramach FO) innych państw UE. Dla nas oznacza to, iż gdyby jakiś kraj miał kłopoty ze spłatą długów wynikających z zaciągniętych pożyczek w ramach otrzymanych środków z Funduszu Odbudowy lub po prostu by ich nie spłacał,  to każdy inny kraj UE - w tym Polska - będzie wedle jakiegoś tam współczynnika proporcjonalności zobowiązany do spłaty długu tego kraju. I do takiego żyrowania jesteśmy zobowiązani nawet już dziś, gdy KE wstrzymuje nam owe środki.

 

2. "Podatki unijne". Znów po raz pierwszy w historii mamy do czynienia z faktem, że Komisja Europejska otrzymuje prawo ustanawiania podatków dla wszystkich krajów UE. Dotąd takie prerogatywy miały tylko poszczególne państwa a teraz to KE ma takie prawo, co jest jawną ingerencją w dotychczasowe i traktatowe uprawnienia zarówno państw-członków UE, jak i KE. Teraz możemy spodziewać się, że nigdy demokratycznie nie wybrany rząd europejski w postaci KE może swobodnie nakładać nam podatki z pominięciem rządów danego kraju europejskiego. 

 

3. "Mechanizm warunkowości". Zgodzono się na warunkowość przyznawanych środków unijnej pomocy, które będą udostępniane tylko wtedy, kiedy np. UE uzna, iż kraj jest praworządny. Od teraz, gdy "widzimisię" lewackich elit unijnych uzna, że np. w Polsce nie są spełniane warunki praworządności, to będzie mogła wstrzymać dla tego kraju pomoc unijną. Jednym słowem dobito targu: "mityczna praworządność za pieniądze". Co prawda niby określono jakieś ograniczenia w interpretowaniu tej praworządności, ale nikt w UE nic sobie z tego nie robi i nie będzie tych ograniczeń brał pod uwagę. W lipcu i grudniu 2020 roku niestety polski rząd - mimo werbalnego zaklinania rzeczywistości - de facto zgodził się na taki mechanizm, za co długookresowo przyjdzie nam zapłacić ubezwłasnowolnieniem decyzji polskich władz wobec UE a "pieniądze za praworządność" będą dla unijnych biurokratów idealnym instrumentem szantażu i nacisku na niepokorne kraje jak Polska czy Węgry lub inne, które chciałyby zachować swoją suwerenność. Jednym słowem nasz brak veta w lipcu czy grudniu utorował drogę do budowy sfederalizowanego Państwa Europa, europejskiego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich pod zarządem niemieckim i jeszcze nadrządem NWO. Przecież gdybyśmy postawili veto to i tak mielibyśmy europejskie pieniądze w ramach dotychczasowych funduszy pomocowych, które nam się po prostu należą, gdy wpłacamy unijne składki".

 

Pamiętam jak Solidarna Polska w 2020 roku zachęcała premiera M. Morawieckiego, aby te weta postawił. Niestety tak się nie stało. 

 

Piszę to wszystko by tak naprawdę przestrzec i wskazać, że PiS (ZP) nie może teraz wzbudzać żadnych wątpliwości, co do swoich szczerych intencji walki o Polskę i Polaków. I ta walka musi być oparta jedynie na prawdzie a także nawet na wskazywaniu tego, co zrobiło się źle z obietnicą poprawy - tak jak to zrobił ostatnio J. Kaczyński wskazując błędy Polskiego Ładu jak np. w przypadku nieodliczanej składki zdrowotnej.   

 

Dodatkowo PiS nie może się skupiać jedynie na swoich partyjnych celach, bo działania D. Tuska obejmują niszczenie naszej całej Polski a nie tylko partii PiS. Przecież ten piękny i liczny Marsz Wolnych Polaków w dniu 11 stycznia był tak duży, bo Polacy chcieli pokazać, iż nie zgadzają się na niszczenie Polski i nie był to marsz jedynie pisowski czy tylko w obronie mediów. 

 

I jeszcze jedno. Polacy widzą, jak w 6 tygodni zostało zdemolowane państwo polskie. Zaczynają więc powstawać jakieś oddolne organizacje w obronie Polski i Polaków. Robią to ludzie, dla których Ojczyzna jest najważniejsza. Wobec tego znów zwracam się do PiS - nie traktujcie tych nowych inicjatyw jako konkurencję, bo taka polityka była też przyczyną, że ostatecznie nie macie żadnych zdolności koalicyjnych, co doprowadziło do tego, że dziś rządzi D. Tusk!

 

[1] ]]>https://wpolityce.pl/polityka/680222-morawiecki-w-brukseli-centralizacja...]]>

[2] ]]>https://krzysztofjaw.blogspot.com/2022/11/polskie-weta-w-ue-czy-nie-jest...]]>

 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 

]]>http://krzysztofjaw.blogspot.com/ ]]>

kjahog@gmail.com 

 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 

Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 

Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 

Paypal: paypal.me/kjahog

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (7 głosów)

Komentarze

Szkoda że nie pamiętam szanownego Pana piszącego tak krytycznie o poczynaniach Morawieckiegow w tymże roku 2020.

Jeśli Pan krytykował, to przepraszam, przeoczyłem.

Ja wtedy byłem banowany i uznawany za obcego agenta, ponieważ na każdym kroku podkreślałem tę zdradę polskich interesów. Wyłączyłem się nawet z komentowania bo przestałem widzieć w tym sens.

Hipokryzja PiSu jest wprost kosmiczna. W Polsce mówią jedno zaś w Brukseli robią wprost przeciwnie. Oczywiście od innych wetowania wymagają. Od innych...

Tak naprawdę nie ma sensu pisać "Morawiecki". Zwalamy teraz wszystko na Morawieckiego? To jego wina? Poważnie? Doskonale wiemy że mamy partie wodzowskie, które odebrały Polakom rzeczywiste prawo wyboru. Żaden tam Morawiecki i czy inny cki nie decyduje o tym czy weto jest czy go nie ma. Nie bójmy się mówić wprost, iż ta decyzja należy do Jarosława Kaczyńśkiego a teraz do Tuska. Tylko do nich i do nikogo więcej. Bez ich aprobaty lub jej braku, nie stanie się nic.

Nawet Lech Kaczyński konsultował Lizbonę z Jarosławem. W jednej ręce telefon, w drugiej długopis. Interes partyjny zwyciążył, weta nie było. Polska postawiła wtedy milowy krok w kierunku oddania niepodległości. Co ja mówię? Jaki krok? Polska oddała wtedy swoją niepodległość, z zawieszeniem na 10 lat. Powiedzmy to wprost: żaden rząd nie oddał tyle naszej niepodległości co PiS, pod przewodnictwem Jarosława Kaczyńskiego.

Z tego powodu jestem wielkim pesymistą. Nie wiem co sądzić, co robić, nie widzę alternatywy, nie widzę światłą w tunelu. Ruch Kukiza ze swoimi postulatami przeniesienia kontroli nad posłami z prezesów partii na wyborców, został skutecznie ośmieszony i zmarginalizowany.

I co teraz nam robić? Przecież Tusk nie będzie bronił polskiej racji stanu...

To naród dał przyzwolenie PiSowi na oddawanie niepodległości. Zamiast piać peany, sami wyborcy PiS powiini byli wychodzić na ulice i demonstrować przeciw podpisywaniu Lizbony, przeciw podpisywaniu paktów energetcznych, podatków europejskich... Powinni byli cenzurować tych których wybrali.

Winić musimy teraz samych siebie. Przede wszystkim my, wyborcy PiS za to że byliśmy bierni i pozwalaliśmy na wszystko tym których wybraliśmy. 

Vote up!
1
Vote down!
-1
#1658624

Witam, 

nie chce mi się teraz szukać, ale zarówno w 2020 i 2021 jak i w 2022 czy w 2023 roku pisałem o tym krytycznie wskazując błędy po naszej stronie. Chwaliłem wtedy Z. Ziobrę za wystosowanie apelu do PiS o postawienie weta w grudniu 2020 roku. 

Zresztą to o na co się zgodziliśmy w lipcu i grudniu 2020 roku skopiowałem z wcześniejszego mojego tekstu - szkoda, że nie dałem odnośnika a proszę mi wierzyć, że nieraz trudno mi odszukać konkretnego mojego tekstu bo ich jest bardzo dużo. 

Udało mi się "dokopać" do tekstu: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2022/06/czy-premier-m-morawiecki-naprawde-jest.html

Zresztą takich tekstów było trochę i nieraz mogły być nie zauważone, bo raczej broniłem PiS niż go krytykowałem, ale nigdy nie byłem i nie jestem fanatykiem PiS i dostrzegałem wiele błędów. 

Pzdr

Vote up!
2
Vote down!
0

krzysztofjaw

#1658629

Dziękuję za linki i za informację. Takich ludzi było wtedy ze świecą szukać. Aż dziwne że Pana nie banowano, nie zdejmowano tekstów i nie pojawiała się informacja jak na moich postach: "niedostępne ponieważ zostało źle ocenione przez czytelników".

Tak... wolno było jedynie kadzić sobie nawzajem i bić w ten sam bęben. Skutki teraz sami widzimy.

Odsuwając przeszłość na bok, pozostaje znaleźć odpowiedź na pytanie: co można teraz REALNIE zrobić? Jak ratować Polskę skoro nawet PiS tego nie dokonał choć miał na sztandarach?

Podkreśliłem słowo "realnie", bo jestem inżynierem i nienawidzę teoretyzowania dla samego siebie oraz typowo polskiego przeintelektualizowania każdego tematu, co zawsze kończy się tym samym: niczym.

Vote up!
2
Vote down!
0
#1658633

Niestety chyba nie uda nam się szybko stworzyć jakiejś organizacji politycznej o narodowo-patriotycznym zabarwieniu, która byłaby w stanie pokonać PO-KO i jej pacynek.  Jak na razie taką zdolność ma tylko PiS-SP (ZP). 

Nie znaczy to, że nie możemy nic zrobić. Kilka dni temu zostało ogłoszone powstanie Stowarzyszenia pn. "Ruch Obrony Polaków" firmowany przez panów: W. Gadowskiego, W. Sumlińskiego i R. Piecha. - https://twitter.com/GadowskiWitold/status/1750873307077833184/photo/1

Również P. Kukiz, M. Jakubiak oraz J. Sachajko tworzący koło poselskie "Kukiz-15" próbują coś oddolnego zbudować. 

Oczywiście uważam, że może te inicjatywy mają sens, ale i tak będą musiały kiedyś połączyć siły. 

Ja osobiście należałem tylko do jednej organizacji - od 1988 roku (pierwszy rok studiów i do końca), czyli Niezależnego Zrzeszenia Studentów (NZS). Później raczej unikałem przystąpienia do jakiejś partii, choć od zawsze jestem konserwatystą i totalnym antykomunistą. 

Największą traumą dla mnie było zrozumienie, że cały ten Okrągły Stół to była fikcja dla ludu, gdzie komuna podzieliła się władzą ze swoimi agencikami z tzw. konstruktywnej, różowej opozycji. A już od momentu obalenia J. Olszewskiego w 1992 roku zawsze mam lekki dystans do partii politycznych w Polsce. 

Na razie przyglądam się Ruchowi Obrony Polaków i kto wie, czy się nie zaanażuję.

Pzdr

Vote up!
2
Vote down!
0

krzysztofjaw

#1658637

Trudno mi było nie odpowiedzieć. Ja studiowałem w czasach gdy jedyną organizacją studencką było SZSP. Od 1979 roku już pracowałem, znam więc "z autopsji" procesy społeczne tamtych czasów. W takiej sytuacji najtrudniej jest zacząć. Niektórzy nauczyciele akademiccy jacy mnie uczyli zaczynali jeszcze przed wojną, nie byli więc skażeni komunistyczną mentalnością, ale studenci nie znali już innej rzeczywistości niż ta otaczająca. Poza tym wiadomo było że "jeśli coś myślisz to nie mów, jeśli myślisz i mówisz to nie pisz, jeśli coś myślisz, mówisz i piszesz to nie podpisuj, a jeśli coś myślisz, mówisz, piszesz i podpisujesz to się niczemu nie dziw.".  Przez tamte lata, aż do 1989 roku, to wgryzło się tak bardzo we mnie, że do dziś swoistą anonimowość w Sieci uważam za miły komfort. Oczywiście, komputery i Internet w tamtych czasach jeszcze nie istniały w powszechnym użyciu, więc informacja i komunikacja były utrudnione i opierały się na słowie drukowanym. Po całej bezwzględności i okrucieństwie władz stanu wojennego i stanu zawieszonego wielu ludzi wiązało wielkie nadzieje z Okrągłym Stołem.  Potem okazało się, nie całkiem od razu, że przedwcześnie. Wtedy Lech Wałęsa był uważany przez wielu za niekwestionowanego bohatera. Bardzo wiele z realiów i atmosfery tamtych czasów pokazane jest w komedii "Rozmowy kontrolowane". Polecam.

Pozdrawiam

Honic

Vote up!
1
Vote down!
0
#1658648