PIENIĄDZE, ALBO SUWERENNOŚĆ

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

Każdy obywatel oprócz zagwarantowanych praw ma również obowiązki zapisane w Konstytucji RP. Nie ma ich zbyt wiele, a na pewno nie ma tam obowiązku czucia się Polakiem odpowiedzialnym za los ojczyzny. Jednym słowem ktoś, kto nie czuje się Polakiem i nie doznaje czegoś takiego jak związek z naszym narodem może spokojnie  ubiegać się o najwyższe stanowiska w państwie. Nie muszę chyba dodawać, że powierzenie władzy w Polsce komuś kto nie czuje się Polakiem byłoby czymś głupim i nieodpowiedzialnym, ale pod warunkiem, że wyborcy wiedzieliby, iż głosują na kogoś, kto związku z Polską nie czuje. Czy haniebna reakcja przedstawicieli totalnej opozycji na raport o reparacjach zaprezentowany 1 września wystarczy, aby Polacy przejrzeli na oczy? Czy zrozumieją w końcu, że Niemcom lepiej kalkuluje się wspieranie zdrajców Polski i wywindowanie ich do władzy niż płacenie reparacji? Biorąc pod uwagę kwotę której domaga się Polska, trzeba stwierdzić, że tańszych parobków Niemcy nigdzie nie znajdą.    
Wybory, które odbędą się w przyszłym roku będą tak naprawdę bitwą o naszą suwerenność i może warto szerzej uzasadnić dlaczego nazywam Tuska niemieckim delegatem ds. obalenia polskiego rządu.

Bardzo często cytowane są słowa Tuska z 1987 roku: Polskość to nienormalność. Warto chyba jednak trochę rozszerzyć ten cytat. On na łamach „Znaku” pisał wtedy, że polskość jest dla niego niechcianym tematem i tak to uzasadniał: Jest jakiś tragiczny rozziew w polskości – między wyobrażeniem a spełnieniem, planem a realizacją. Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem niepogodzonych ze swą przegraną. Wolność jest w nim wartością najwyższą, porywa się na czyny wielkie z mizernym zwykle skutkiem. Polskość w rzeczy samej jest nieadekwatną do ponurej rzeczywistości projekcją naszych zbiorowych kompleksów. Piękniejsza od Polski, jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem.

Najdelikatniej mówiąc z tych słów przebija wyraźna niechęć do Polski i polskości, ale czy możemy mieć o to pretensje do Tuska? Czy można obwiniać człowieka o to, że tak naprawdę czuje się Niemcem, ale z wiadomych powodów nie może tego głośno powiedzieć? Wiemy od samego Tuska, że w jego domu rodzinnym kolędy śpiewało się po niemiecku. Wiemy również, że jego dziadek służył w wermachcie. W 2008 roku nieżyjąca już matka Tuska w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” wyznała: Ja chciałam wyjechać, bo dzieci w szkole swastyki na tornistrze mi rysowały. Słabo mówiłam po polsku, więc przedrzeźniały mnie. Czy dorastając w takim domu i wysłuchując tego rodzaju opowieści Tusk mógł poczuć się Polakiem? Nie mógł i nie można czynić mu z tego powodu zarzutów. Zresztą on sam w przypływie szczerości kiedyś przyznał, że nie czuje się Polakiem. W październiku 2017 w Katalonii odbyło się nieuznawane przez rząd Hiszpanii referendum, w którym Katalończycy opowiedzieli się za niepodległością. Ówczesny szef Rady Europejskiej Donald Tusk zwrócił się wówczas do przywódcy Katalonii Carlesa Puigdemonta, aby ten nie ogłaszał niepodległości. Powiedział: Apeluję do pana nie tylko jako szef Rady Europejskiej, ale jako osoba, która mocno wierzy w motto UE: zjednoczeni w różnorodności. Apeluję jako członek mniejszości etnicznej i regionalista, jako człowiek, który wie, jak to jest być uderzonym policyjną pałką, jako były premier wielkiego, europejskiego kraju. Do dziennikarzy mówił z kolei: Mam dużo empatii w sobie jako przedstawiciel mniejszości etnicznej, jako Kaszub z moimi doświadczeniami polskimi wiem co znaczy takie dążenie do niepodległości. Jak więc widzimy Tusk ma tylko „doświadczenia polskie”, więc nigdy od niego nie usłyszymy słów: Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie.

Żyjemy w wolnym kraju i Tusk może czuć się kim tylko zechce. Jednak nie możemy spokojnie przejść obok jego wypowiedzi, w których wyraźnie daje do zrozumienia, że jego związki z Polską ograniczają się tylko do „doświadczeń polskich”. Pamiętajmy, że nie tylko dla Niemiec, ale i Rosji ktoś o takim stosunku do Polski i polskości jak Tusk był, jest i zawsze będzie idealnym materiałem na namiestnika sprawującego w Polsce władzę w imieniu Berlina lub Moskwy. Jeżeli stanie się tak, że w wyniku przyszłorocznych wyborów władza wpadnie w łapy totalnej opozycji z führerem Tuskiem na czele to kolokwialnie mówiąc, jeśli chodzi o suwerenność Polski będziemy mieli pozamiatane. Kolejne sondaże ciągle pokazują nam PiS na prowadzeniu, ale widzimy również, że maleją szanse na uzyskanie większości w parlamencie. Czy możemy liczyć na to, że w Polakach obudzi się instynkt przetrwania jako wolny naród żyjący w suwerennym państwie? Czy nasze społeczeństwo zdaje sobie sprawę ze śmiertelnego zagrożenia? Czy jest w stanie ujrzeć w Tusku to kim tak naprawdę jest i czyje interesy reprezentuje? Na te pytanie otrzymamy odpowiedź już za rok.

Przez pierwsze tygodnie wojny na Ukrainie sądziliśmy, że oto na naszych oczach zakończył się niemiecki sen o europejskim superpaństwie całkowicie podporządkowanym Berlinowi. Mówiliśmy i pisaliśmy, że to, do czego doprowadzili Niemcy we współpracy z Rosją Putina pozbawia ich conajmniej na dziesięciolecia marzeń o hegemonii w Europie. Twierdziliśmy, że Niemcy utracili moralne prawo do przewodniczenia czemukolwiek i komukolwiek. Tymczasem winowajcy, a przynajmniej współwinowajcy wielkiego kryzysu wywołanego wojną na Ukrainie postanowili uciec, ale do przodu. Kanclerz Niemiec Olaf Scholz już otwarcie mówi o przewodniej roli Niemiec w Europie i świecie nie poczuwając się do żadnej winy i odpowiedzialności za wielowymiarową tragedię, do której doprowadzili. Niemcy wojnę, do której walnie się przyczynili perfidnie chcą wykorzystać do przyspieszenia budowy swojej hegemonii w Europie.  W poniedziałek 29 sierpnia podczas wykładu na Uniwersytecie Karola w Pradze Scholz mówił:  Doświadczenie minionych miesięcy pokazuje przecież, że blokady można pokonać, europejskie reguły da się zmienić, jeśli trzeba, również w tempie przyspieszonym. I nawet same Traktaty Europejskie nie są wykute w kamieniu. Jeśli wspólnie dojdziemy do wniosku, że Traktaty muszą zostać zmienione, by Europa mogła iść naprzód, wówczas powinniśmy to zrobić. […] Odpowiedzialność Niemiec za Europę polega moim zdaniem na tym, że razem z naszymi sąsiadami wypracowujemy rozwiązania i wspólnie decydujemy. Dlatego zaproponowałem stopniowe przejście do większościowego podejmowania decyzji we wspólnej polityce zagranicznej, ale także w innych dziedzinach, np. w polityce fiskalnej.

Jak więc widzimy Niemcy likwidując prawo weta chcą narzucać swoją wolę innym państwom nawet jeżeli to będzie wbrew interesom tych państw.  O tym, co dla kogo jest dobre będzie decydował Berlin. Scholz uważa, że Niemcom należy się jeszcze więcej władzy. Najlepiej skomentował to europoseł Jacek Saryusz-Wolski pisząc na Twitterze: Kanclerz Niemiec, które sprowadziły tyle nieszczęść na UE, kryzysy imigracyjny, energetyczny, rosyjską wojnę, pukając w dno od spodu, po kompletnej utracie wiarygodności, jak gdyby nigdy nic proponuje zmiany ustrojowe UE, które dadzą Niemcom więcej władzy. Ale to jeszcze nie wszystko, ponieważ przemawiając w Pradze Scholz precyzyjnie wyjaśnił jak Niemcy będą dyscyplinowały te państwa, które sprzeciwią się hegemonii Niemiec. Właśnie ten plan jest dzisiaj testowany na Polsce i tak opisany przez Scholza podczas wystąpienia w Pradze: Sensowne wydaje się także uzależnienie wypłat od dotrzymania standardów praworządności, tak jak uczyniliśmy to w przypadku ram finansowych (UE) 2021-2027 i Funduszem Odbudowy po korona-kryzysie. Do tych możliwości należy procedura praworządności wg artykułu 7. Także tu musimy uwolnić się od możliwości blokady. Komisja Europejska powinna mieć nowe możliwości wszczynania postępowań w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego.

Jak więc widzimy dla tych, którzy nie będą chcieli podporządkować się Berlinowi przewidziane są sankcje finansowe, a KE otrzymała od kanclerza Niemiec wsparcie i nowe wytyczne jeśli chodzi o szykanowanie Polski. Od dziś określenie „pieniądze za praworządność” śmiało możemy przemianować na: pieniądze, albo suwerenność. Bardzo prawdopodobne, że 2023 rok będzie ostatnim rokiem polskiej suwerenności, bowiem, aby ją utracić wystarczy tylko, aby przyszłoroczne jesienne wybory wygrał niemiecki delegat ds. obalenia polskiego rządu Tusk i jego polityczna ferajna. Zapewniam, że w tej czarnej wizji przyszłości nie ma cienia przesady. Najbardziej przygnębiające jest to, że może się to stać głosami samych Polaków i bez jednego wystrzału. Dziś nie mamy już do czynienia tylko z uzasadnionymi domysłami co do celów i planów Berlina. Skończyło się kamuflowanie prawdziwych zamiarów. Dziś Niemcy już otwarcie mówią, o co im chodzi, czego żądają i pod groźbą sankcji oraz szykan domagają się całkowitego podporządkowania.       

Zastanawia mnie jeszcze jedno. Jak to się dzieje, że potomkowie ludobójców i naród o tak wstydliwej oraz haniebnej przeszłości ciągle demonstruje to swoje niczym nie uzasadnione poczucie wyższości? Znowu odzywa się u nich poczucie, że są „rasą panów”, która ma prawo i obowiązek brać pod but „mniej wartościowe narody”?

Twoja ocena: Brak Średnia: 4.8 (11 głosów)

Komentarze

Istnieje poważny problem infiltracji UE i państw europejskich przez agentów pracujących w rosyjskich służbach - w tym sowieckich agentów jak Merkel i Scholz, a także wielu agentów wpływu. Są to osoby, które ze względu na swoje powiązania ekonomiczne chcą, żeby zbrodnicza Rosja z sowieckim zbrodniarzem z KGB Putinem była traktowana jak normalny partner.

Te powiązania w bardzo dużym stopniu utrudniają prowadzenie właściwej polityki przez UE, czyli polityki pełnej izolacji Rosji.

Vote up!
5
Vote down!
0

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1646992

Donald jest skończony, BND i FSB już wydały na niego wyrok, pytanie kiedy?  Przed wyborami wykonają wyrok zwalą na PIS, w Polsce rozpęta się piekło, zamiennik Trzaskowski, poprowadzi PO do zwycięstwa! PIS albo pokaże że ma jaja, albo peowcy ich wywieszają! Myślenie nie boli !

Tusk zostanie męczennikiem, żyjącym z Adamowiczem Kulczykiem i całą resztą co na komunistycznej "pierestrojce" w Polsce się majątków "dorobili"

Vote up!
0
Vote down!
-1

Niepoprawny

#1647011

Dwoistość sytuacji w jakiej wyrastał „polskość to nienormalność” (wybaczcie, ja nie potrafię używać jego prawdziwych imion) nie musiała determinować jego postawy wobec Polski, narodu polskiego i polskości. A zwłaszcza lojalności. W dzieciństwie miałem podwórkowego kolegę, którego ojciec był Niemcem. Cała rodzina, cztery siostry i jeden chłopiec (ten właśnie mój kolega) płynnie mówili po niemiecku, ale równie płynnie po polsku. Zachowywali jakieś tradycje niemieckie ale na przykład przestrzegali wszystkich świąt katolickich. Widać było że są Polakami. To rodzice dokonali wyboru wychowując swoje dzieci w duchu polskości, ale też kultywując jakieś niemieckie tradycje. Nie jestem w stanie powiedzieć w jaki sposób to osiągnęli. Nasze drogi rozeszły się w chwili gdy opuściłem Wrocław. Sporadyczne kontakty po tym okresie dawały mi do zrozumienia że mój kolega miewał problemy z wyborem swojej tożsamości bo mówił że mając możliwość wyjazdu do Niemiec na stałe, mógłby tam rozwinąć się lepiej, ale nie chce opuszczać rodziny. Działo się to w czasach komuny gdy nikt nie przeczuwał że komuna kiedykolwiek upadnie. Zatem wiele zależy od wychowania w domu rodzinnym, oraz od późniejszych wyborów we wczesnym dojrzałym życiu. Każdy z nas dokonuje wyboru postawy i ponosi za to odpowiedzialność. Brak lojalności wobec Polski nie jest dziełem przypadku, ale wynikiem sumy świadomych wyborów dokonanych wcześniej.

Życiowe motto „polskość to nienormalność” niewątpliwie przyświeca mu przez całe życie i tak dalece determinuje jego postawę wobec miejsca i ludzi wokół niego, że jest zdolny wziąć pieniądze za usługę świadczoną na rzecz Niemców. Bo czymże innym jak nie jurgieltem jest kwota długu zaciągniętego u Niemców, CDU na założenie partii politycznej?

W moim rozumieniu, oceniany w kategoriach lojalności oraz wielkości szkód lub dobra poczynionych narodowi polskiemu, Polsce, stał się winnym zdrady.

Posiadanie obywatelstwa zobowiązuje do przestrzegania pewnego minimum jakim jest bierna lojalność. Jawne szkodzenie interesom państwa którego jest się obywatelem jest zdradą która powinna skutkować bezwzględną karą.

Vote up!
1
Vote down!
0
#1647016

"Zasadnicza różnica".

Każdy kto ma Polskę w sercu, doskonale czuje.

Suwerenność? Tą wywalczysz.

Pieniądz? Tylko zwykły papier.

Ten się dodrukuje.

 

 

 

Vote up!
0
Vote down!
0

brian

#1647074