Nostalgia wigilijna. Katyń - ucieczka z piekła

Obrazek użytkownika Tezeusz
Historia

Wigilia to czas radości, miłości wspólnego rodzinnego kolędowania. To czas wybaczania i rodzinnych spotkań przy kolorowym drzewku pełnym błyskotek i lampek. Wigilia to czas nostalgii wyciszenia. Składamy sobie życzenia zdrowia, uśmiechu, spełniania marzeń itp.. Ale czy było tak zawsze ?

Niedawno natrafiłem na materiały pokazujące jak z filmu Wajdy " Katyń" ostatnią wigilię spędzaną przez jeńców sowieckich w Katyniu, Był to kwiat polskiej inteligencji, oficerowie Wojska Polskiego, policjanci, lekarze, inżynierowie, prawnicy itp. Zostali oni wzięci do Sowieckiej niewoli w 1939 r . Sowieci bez wypowiedzenia wojny  17.09.1939 napadli na walczącą już z z agresorem Niemieckim Polskę. Wojsko Polskie dzielnie odpierało atak przeważających Sił Niemieckich. Wojsko Sowieckie napadło wówczas na Polskę na polecenie Stalina paląc mordując Polaków zamieszkałych na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. Żołnierze WP poddawali się im wówczas zgodnie z otrzymanym rozkazem.

Co było dalej wiemy z historii - jak mordercy w Rosyjskich mundurach z naszywkami NKWD ( nie ma znaczenia ich pochodzenie) wymordowali jeńców wojennych. Była to nie rozliczona do chwili obecnej zbrodnia ludobójstwa.

Jak wówczas to w niewoli za drutami w Ostaszkowie, Starobielsku, Kozielsku czy Katyniu Żołnierze Polscy spędzali ostatnią swoją wigilię w życiu ? oto krótki opis :

Pamiętnik znaleziony w katyńskiej mogile.

.. " Wigilia 1939. Ostaszków, Starobielsk, Kozielsk. Kilkanaście tysięcy oficerów, podoficerów, leśników, duchownych, policjantów, wszelkie maści “wrogów ludu” jeszcze kilka miesięcy temu cieszyło się wolnością. Mimo nadciągającej burzy wojennej cieszyli się bliskością swych rodzin. Wrzesień przekreślił wszystko. Gorycz porażki, kapitulacja przed wkraczającą na Kresy Armią Czerwoną, obozowe druty. Strach o najbliższych, niepewność jutra. Czy dany jest nam powrót do domu? Jeśli tak, to kiedy?

Z notatników wydobytych z masowych grobów w Katyniu wyłania się posępny obraz tamtej mrocznej wigilii. Nieznany autor pamiętnika znalezionego w mogile pisze: “Wczoraj byliśmy wszyscy fotografowani. Wracając przez las zbieraliśmy gałązki, by zrobić choinkę. Sporządził ją major Podolski. Dziś wigilia, opłatek zrobiony przez kolegów, stół nakryty prześcieradłem – choinka malutka ubrana piernikami i papierosami. Pokój mój – 40 kolegów – dzielimy się opłatkiem i wśród szlochów i łez z całą duszą i sercem rwie się każdy z nas do najdroższych.”

Nieznany autor wspomina o skromnej, składkowej kolacji wigilijnej: chleb, śledź i herbata. Trudno jednak cokolwiek przełknąć. Ze ściśniętym sercem myślami wysyłane pozdrowienia dla Stefy i Hanki (żony i córki?), gorąca modlitwa. Koło północy rzewny i tęskny, dyskretny chór kolęd.

Zamordowany w Katyniu podporucznik Dobiesław Jakubowicz w swym notatniku opisywał wigilię, którą spędzał w jednej salce z czternastoma innymi oficerami. Prycza i stół nakryte prześcieradłem. Maleńka choinka, opłatek własnej roboty i siano. Krótkie wystąpienie najstarszego stopniem i wigilijna kolacja, jak na obozowe warunki niezwykle wystawna: kanapki, naparstek wódki, chleb ze śledziem, kartofelszot, herbata, ryba smażona, kasza z kisielem, jabłka. Wreszcie wspólne śpiewanie kolęd. Każdy myślami w okupowanym przez dwóch najeźdźców kraju.

Ksiądz Peszkowski opisuje, że specjalnie na wigilię udało się załatwić mąkę na opłatki. Wyglądem i smakiem przypominały bardziej macę, ale tradycji stało się zadość. Każdy w sektorze, gdzie mieszkał duchowny otrzymał nawet malutki podarek. Przed dzieleniem się opłatkiem wysłano na zewnątrz najmłodszego, aby patrzył, czy świeci już pierwsza gwiazda. Każdy z uczestników wigilii przeczytał po fragmencie pisma świętego odpisanego z mszalika pewnego majora.

Ksiądz Peszkowski opisuje, że specjalnie na wigilię udało się załatwić mąkę na opłatki. Wyglądem i smakiem przypominały bardziej macę, ale tradycji stało się zadość. Każdy w sektorze, gdzie mieszkał duchowny otrzymał nawet malutki podarek. Przed dzieleniem się opłatkiem wysłano na zewnątrz najmłodszego, aby patrzył, czy świeci już pierwsza gwiazda. Każdy z uczestników wigilii przeczytał po fragmencie pisma świętego odpisanego z mszalika pewnego majora.

“Śpiewanie kolęd jakoś nie szło. Wziąłem na siebie mycie naszych naczyń pod warunkiem, że każdy opowie swoje ostatnie Boże Narodzenie, pomarzy jak chce przeżyć następne. Po dwóch godzinach wszyscy chcieli być ze swoimi myślami, można było to uczynić tylko na swojej pryczy” – wspominał ksiądz Peszkowski. Przed północą przyszli “bojcy” i politrucy. Kręcili głowami na widok ustawionych na środku pokoju świerkowych gałązek i białego płótna, na którym leżał opłatek i szopka wykonana przez tęskniącego za rodzinnymi stronami porucznika, górala z Doliny Roztoki. Obyło się jednak bez represji.

Sowieci nie byliby jednak sobą, gdyby w jakikolwiek sposób nie usiłowali przeszkodzić jeńcom w obchodzeniu Bożego Narodzenia. W wigilię, akurat z obozów w Starobielsku, Ostaszkowie i Kozielsku wywieziono około dwustu duchownych. Większość z nich najprawdopodobniej zamordowano w różnych więzieniach, m.in. na Łubiance, w osławionej siedzibie NKWD. W marcu do obozów z powrotem trafiła jedynie garstka z nich. Niedługo później znaleźli się w transportach na miejsca kaźni. Na listach zbrodni katyńskich figuruje 30 nazwisk duchownych różnych wyznań: księży katolickich, pastorów, popów i rabinów. W 2009 roku. Rodziny Katyńskie wystąpiły z wnioskiem o wszczęcie beatyfikacyjne 24 rzymsko-katolickich duchownych, zidentyfikowanych w masowych grobach w Katyniu, podcharkowskich Pietichatkach i Miednoje. Wniosek czeka na rozpatrzenie… " (http://supernowosci24.pl/wigilia-przed-egzekucja/ )

Zbrodnia katyńska, jak podają dostępne źródła, kwalifikowana jest jako zbrodnia komunistyczna, gdzie rozstrzelano wiosną 1940 roku co najmniej 21 768 obywateli Polski w tym ponad 10 tys. oficerów wojska i policji, na mocy decyzji najwyższych władz Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich zawartej w tajnej uchwale z 5 marca 1940 roku (tzw. decyzja katyńska). Egzekucji ofiar, uznanych za „wrogów władzy sowieckiej” i zabijanych strzałami w tył głowy dokonała radziecka policja polityczna NKWD. W latach 1940–1990 władze ZSRR zaprzeczały swojej odpowiedzialności za zbrodnię katyńską, lecz 13 kwietnia 1990 roku oficjalnie przyznały, że była to „jedna z ciężkich zbrodni stalinizmu”. Wiele kwestii związanych ze zbrodnią katyńską nie zostało jak dotąd wyjaśniony.

Czy wszyscy więźniowie z Katynia zostali zamordowani?

Z dostępnych materiałów IPN wynika, że nie wszyscy więźniowie w Katyniu skazani przez oprawców sowieckich na zabójstwo zostali rozstrzelani. Kilku uciekło z tego piekła.

Oto krótkie przypomnienie ich historii ucieczki.

Podchorąży rezerwy artylerii Wojska Polskiego, Stefan Czarnecki znalazł się w transporcie jeńców w kwietniu 1940 r. Wraz z innymi oficerami, trafił do katyńskiego lasu. W czasie, gdy był prowadzony przez wartowników sowieckich na miejsce rozstrzeliwania, wraz z innymi usłyszał odgłos wystrzałów pistoletowych. Wówczas to zorientował się, iż jeńcy zostają pozbawiani życia. Ktoś rzucił hasło „ uciekamy!”. Wówczas prowadzeni ku śmierci, rzucili się w panicznej ucieczce do otaczającego ich lasu. Padły za nimi strzały wartowników. Kilkunastu uciekinierów zginęło od tych kul. Podchorążego zasłoniły nierówności, na które upadł, potykając się. Wówczas kule oprawców ominęły jego ciało. Szybko wdrapał się na wysokie drzewo, gdzie zasłaniały go liście. Tam, w jego gałęziach, przeczekał do zmroku.

W nocy, udało dostać mu się do Grodna, stamtąd do Warszawy. Tę niesamowitą historie swojej ucieczki od niechybnej śmierci, opowiedział w latach 50-tych XX wieku byłemu szefowi harcerskiej organizacji konspiracyjnej.

Rotmistrz Eugeniusz Komorowski w 1920 r. był dowódcą szwadronu w 4. Pułku Strzelców Konnych. W 1939 r., już w stanie spoczynku, według dostępnych dokumentów katyńskich, był związany z 10. Pułkiem Strzelców Konnych. 28 kwietnia 1940 r. znalazł się w transporcie 161 osób z Kozielska. Wskutek deszczów, droga z obozu na stację kolejową okazała się nieprzejezdna i kolumna Polaków pokonywała ją pieszo. Gdy jeden z oficerów odmówił dalszego marszu, powstało zamieszanie, a sowiecka eskorta zaczęła strzelać. Komorowski, ranny, stracił przytomność. Odzyskał ją dopiero w wagonie kolejowym, leżąc wśród nieżywych kolegów. Uznany przez Rosjan za zabitego, przez szpary wagonu śledził odjazdy autobusów wiozących Polaków na śmierć. Potem został załadowany na ciężarówkę wraz z innymi ciałami. Spod przymkniętych powiek obserwował ogromną zbiorową mogiłę wypełnioną ciałami kolegów. Widział kolejne egzekucje. Prowadzono ich po sześciu, z rękami związanymi do tyłu i z płaszczami naciągniętymi na głowy. Strzelało tylko dwóch enkawudzistów. Nie zginął. został tylko postrzelony i uznany jako zmarły. Został zrzucony do dołu. Po kilku godzinach wyczołgał się do lasu, wcisnął swój portfel między zabitych. Miał niedowład ręki i ranę w biodrze. A jednak zdołał po tygodniach tułaczki dotrzeć do Grodna, a po wielu miesiącach znalazł się w Rumunii, a potem we Francji i Szwajcarii. Miał wówczas 44 lata. Zmienił nazwisko, by zatrzeć wszelkie ślady po tym, co wiedział.

Według relacji Stanisława Stachowskiego w czasie dyskusji nad zbrodnią Katyńską, jeden z jej uczestników, przedstawiając się jako major Okuszko, opowiedział historię swojej ucieczki z Katynia. Według jego relacji, w 1939r. trafił on jako jeniec wojenny do Obozu w Kozielsku, skąd w kwietniu 1940 r. został załadowany do transportu, jak wynikało z informacji eskorty - powrotu do domu. Jednak z napisów na ścianach wagonów, gdzie ich wieziono, wynikało zgoła coś innego, a zatem, iż zostają wiezieni i rozładowywani do małej stacyjki w nieznanym kierunku.

W nocy, niektórzy z jeńców postanawiają dokonać ucieczki. W czasie jazdy pociągiem demontują oni podłogę wagonu, przez którą uciekają. Ratuje się dwóch pierwszych uciekinierów, reszta zostaje zabita przez sowieckich konwojentów. Wyznanie takich prawd w czasach PRL-u było jak wyrok śmierci, stąd relacje o tych ucieczkach tak naprawdę nigdy nie zostały w pełni potwierdzone ani udokumentowane.

Nie ma takiego miejsca na świecie, takiego więzienia, obozu czy łagru, skąd by ludzie nie uciekali. Uciekali z Pawiaka, uciekali z Oświęcimia. Historycy mogą przytoczyć setki przykładów. A jednak ci sami historycy nie potrafią przytoczyć przykładu choćby jednej ucieczki z Katynia. Choć od ponad 60 lat uporczywie poszukuje się bezpośrednich świadków zbrodni, nigdy przed trybunałem świata, szukającego sprawiedliwości, nie stanął człowiek, który zdołał uciec z Katynia.

Chwała pomordowanym przez sowieckich siepaczy nie zapomnimy tej zbrodni NIGDY !

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:10)

Komentarze

R.I.P. Chwała pomordowanym. Moj Dziadka brat jest tam i ma grób na cmentarzu katyńskim. Pochowany jako podpułkownik piechoty Armii Imperium Rosyjskiego, generał brygady Wojska Polskiego II Rzeczypospolitej, ofiara zbrodni katyńskiej.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1612855

W tych grobach leża polskie elity. Gdzie następcy?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1612911

24.12.1948-podczas Wigilii UB aresztowało Jana Rodowicza "Anodę"-niezłomnego żołnierza Batalionu "Zośka",Powstańca Warszawskiego i konspiratora Szarych Szeregów.Mama zdążyła mu wsunąć pod kurtkę kawałek opłatka...Okrutnie katowany podczas przesłuchań umiera 7.01.1949.Miał 26 lat.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Prezydent Andrzej Duda 2020
Strefa wolna od LGTB
Strefa wolna od sekty 447

Howgh

#1612935