Komu przeszkadza tradycyjna tolerancja ?

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Wydarzenia występujące w ostatnich latach w naszej zachodniej cywilizacji zaczynają się układać w wyraźny spójny obraz.

Jedną z najważniejszy cech tej cywilizacji jest wyjątkowy na tle świata szacunek dla jednostki i związana z tym tolerancja. Źródłem tej tolerancji jest jednak to co jest solą w oku ideologów lew-lib. Źródło to bowiem tkwi w chrześcijaństwie, które przypisuje Bogu pewne cechy. Jedną z tych cech jest Boskie pragnienie i wymóg czynienia dobra, ale zarazem temu pragnieniu i wymogowi towarzyszy tolerancja (ale nie akceptacja czy aprobata) dla grzesznej ludzkiej natury. 

Próba usunięcia chrześcijaństwa z naszej cywilizacji jest niezwykle groźnym zjawiskiem, bo usuwa źródło tolerancji i wprowadza nietolerancję, czego świadkami byliśmy w ostatnich paru miesiącach w związku z wydarzeniami towarzyszącymi propagandzie ideologii LGBT. Doskonale widać, jak demagające się dla siebie tolerancji w perwersyjnie rozszerzonym o element aprobaty znaczeniu środowiska LGBT ani myślą stosować zasadę tolerancji w odniesieniu do katolików. Tolerancja po prostu nie idze w parze z totalitaryzmem.

Tolerancja jest pod podwójną presją. Z jednej strony wzrasta nietolerakcja polityczna establishmentu lew-lib wobec konkurentów politycznych. Z drugiej strony rozmaite środowiska lewackie domagają się specjalnych przywilejów kosztem reszty społeczeństwa pod pozorem rekompensaty za wykluczenie rzekomo wynikajace z tradycyjnej nietolerancji.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:7)

Komentarze

"Jedną z najważniejszy cech tej cywilizacji jest wyjątkowy na tle świata szacunek dla jednostki i związana z tym tolerancja."

Jest to przecież eksponowanie natury biologicznej człowieka, przy negowaniu istnienia jego natury duchowej.

Jeśli się nie przebudzimy z tego brzydkiego snu, lekarza rodzinnego zamienią nam niedługo na weterynarza stadnego.

Choć nie ma tego złego …

Weterynarze przynajmniej nie odchodzą od łóżek pacjentów, by sobie trochę postrajkować.

Pozdrawiam.
dratwa3

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

http://ratujlasy.niepoprawni.pl/

#1604863

Tu nie zajmuję się problemem ekstremalnego indywidualizmu wykorzystywanego przez demoliberalizm i konsumpcjonizm, lecz wskazuję na wyjątkowe, chrześcijańskie korzenie normalnie rozumianegogo indywidualizmu opartego na wolnej woli.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1604955

Być może to drobiazg, niemniej wydaje mi się, że demoliberalizm i konsumpcjonizm nie wykorzystuje już istniejącego ekstremalnego indywidualizmu.

Demoliberalizm przemienia normalnie rozumiany indywidualizm, ukształtowany przez duchową naturę człowieka, w indywidualizm ekstremalny. Zabijając w człowieku chrześcijański świat wartości.

Nie wydaje mi się, by demoliberalizm był szlachetną ideą, która się nie sprawdziła. Uważam, że jest to kolejna ideologia, która ma za zadanie obedrzeć człowieka z jego człowieczeństwa na tyle, by wystarczyła mu tylko pełna micha.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

http://ratujlasy.niepoprawni.pl/

#1604965

Jeśli tolerancja jest akceptacją inności drugiego człowieka w ramach istniejącego porządku, a LGBT nie mieści się w ramach tego porządku, nie ma mowy o tolerancji LGBT.

Tolerancja wobec LGBT zacznie obowiązywać dopiero wtedy, gdy LGBT stanie się częścią tego porządku.

Stąd próby legalizacji "małżeństw" (!) homoseksualnych.

Pozdrawiam.
dratwa3

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

http://ratujlasy.niepoprawni.pl/

#1604968

Trzeba wyraźnie pokazywać, że LGBT jest zaburzeniem biologicznym, więc nie da się zaburzenia włączyć do porządku jakiegokolwiek, ani stworzyć nowego porządku na bazie zaburzenia. Takie mechanizmy są nawet teoretycznie, niemożliwe.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1604997

Pewnie się nieprecyzyjnie wyraziłem, więc powtarzam dokładniej. że wykorzystując postulat wolności, demoliberalizm rozciąga indywidualizm poza dopuszczalne granice, ignorując czynnik wspólnotowości, zwykle dominujący w każdej cywilizacji.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1604996

że wyjątkowy szacunek dla jednostki, tak charakterystyczny dla naszej cywilizacji ma korzenie chrześcijańskie, ale pozwolę sobie przypomnieć w tym miejscu całą perykopę z Ewangelii św. Mateusza o najważniejszym przykazaniu Jezusa (a zatem i chrześcijanstwa) czyli tzw. Przykazanie Miłości:

„Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał Go, wystawiając Go na próbę: «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».” (Mt 22, 34-40; podkreślenie moje).

Proszę zwrócić uwagę, że te dwa przykazania są ze sobą nierozłaczne, tzn. bez pierwszego nie jest możliwe autentyczne, przynajmniej w duchu nauki Jezusa (a więc i chrześcijaństwa), stosowanie drugiego. W chwili bowiem, gdy ignoruje się pierwsze, bez względu na to, czy z pobudek światopoglądowych, czy też w dobrej wierze, czyli – jak to się dzisiaj często słyszy nawet z ust samego papieża – „dostrzegania i miłowania Chrystusa w bliźnim”, to tak właściwie człowieka stawia się na miejscu Boga i to jemu oddaje się cześć. A czyż nie to właśnie jest zmorą naszych, coraz bardziej indywidualistycznych i hedonistycznych czasów? Czyż właśnie nie ten wspomiany przez Pana „szacunek dla jednostki” i związana z nim wszechobecna i nachalnie propagowana „tolerancja”, a właściwie jej monstrualnie uwypuklona karykatura nie niszczą, zamiast wspomagać i rozwijać właściwe stosunki międzyludzkie?

Powiem wprost, może nieco prowokacyjnie, że głęboko wierzący chrześcijanin tak do końca nie może być tolerancyjny, bo to, co zrobiono z tej postawy w dzisiejszym świecie bardziej przypomina kretyńskie owsiakowe hasło „róbta co chceta” niż ewangeliczną postawę „szacunku dla człowieka” wypływającą z zacytowanego powyżej przykazania. „Tolerancyjne” otrzepywanie rąk czy „pyłu z sandałów” kłóci się niestety bardzo często z obowiązkiem odważnego przeciwstawiania się złu tak usilnie propagowanemu przez Mistrza z Nazaretu.

Druga kwestia to właściwe rozumienie nakazu „miłowania bliźniego jak siebie samego”.

Otóż, aby pokochać bliźniego, powinniśmy – tak myślę – nauczyć się prawidłowego kochania samych siebie, oczywiście dalekiego od egoizmu i współcześnie rozumianej „tolerancji” wobec własnych czynów. Jak się tak dokładniej przyjrzeć, to prawy człowiek wcale nie jest wobec siebie tolerancyjny! Wręcz przeciwnie, im staje się lepszy, tym bardziej jest w stosunku do siebie wymagający!

Tak więc miłość, którą zgodnie z Przykazaniem Miłości mamy darzyć także naszych bliźnich, również powinna być wymagająca i surowa, bo tacy powinniśmy być także w stosunku do siebie samych. Inaczej mówiąc prawidłowo kochamy siebie samych nie wtedy, gdy sobie pobłażamy, nie wtedy, gdy wspaniałomyślnie „tolerujemy” własne niecne postępki, ale gdy pomimo tychże występków, które nas zniesmaczają i są przyczyną wyrzutow sumienia, życzymy sobie samym, aby tych przywar pozbyć się jak najszybciej i stawać się coraz lepszymi. I to właśnie taką miłością powinniśmy darzyć także naszych bliźnich. Podobnie jak we własnym przypadku, powinniśmy kochać ludzi, ale zdecydowanie potępiać (a nie tolerować!) ich złe czyny i życzyć im, aby się ich jak najszybciej pozbyli.

Chrystusowa miłość bliźniego nie ma zatem nic wspólnego z uczuciem, a jest po prostu postawą życzliwości wobec bliźnich; inaczej rzecz ujmując, ewidentnie złych ludzi nie jesteśmy zobowiązani „kochać” tylko dlatego, że są naszymi „bliźnimi”, ale każdemu człowiekowi, także naszemu największemu wrogowi, powinniśmy dobrze życzyć, czyli przede wszystkim pragnąć z całego serca, aby stawał się coraz lepszym i... modlić się za niego.

Zresztą do uczucia miłości (podobnie jak do każdego innego uczucia) nie można „przymusić się” siłą woli, ani w stosunku do siebie samego, ani do bliźnich.

Może się myle, ale w takim podejściu nie pozostaje zbyt dużo przestrzeni dla współcześnie rozumianej „tolerancji”, a i „szacunek dla jednostki” bez jednoczesnego „szacunku wobec Boga” może zwieść człowieka na manowce.

Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1604998

Zetjot...piszesz dużo, nawet bardzo dużo...ale czasami nie bardzo wiesz o czym piszesz...

LGBT nie jest żadnym zaburzeniem biologicznym ! Podobnie jak kradzież czy cudzołóstwo !

Jest grzechem na tyle ciężkim, że został zaliczony do wołających o pomstę do nieba ! Szkoda, że nasi duszpasterze nie wypowiadają się dość wyraźnie  na ten temat.

Mam nadzieję , że zarówno dratwa jak i Lotak wyjaśnili ci to  jasno o co  idzie.

Dodam tylko, że katolików nie obowiązuje żadna tolerancja, wobec niczego i nikogo.

Tolerancja dla grzechu...to współudział w grzechu. Warto sobie uświadomić....jak bolesne są skutki grzechu, których nie likwiduje nawet rozgrzeszenie.

Katolików obowiązuje miłość wobec grzesznika i nienawiść wobec jego grzesznych czynów.

Miłość w ogóle nie jest uczuciem i z uczuciem, emocjami nie ma nic wspólnego....bo te nie zależą od naszej woli.

Miłość, to  dobrowolna postawa, to  decyzja dążenia do dobra dla siebie i drugiego, bliźniego, zawsze i w każdej sytuacji.

Dlatego krytyka i upominanie grzeszących jest wyrazem miłości a nie złośliwości.

Pozdrawiam z miłością :-)

P.S. Nie czytam twoich tekstów zetjot, bo ich nie rozumiem. Jeżeli czasem zerknę...to ze względu na szczególnych komentatorów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1605008

Chwileczkę, pomyślmy.

Ja zwykle polemizuję ze zwolennikami opcji lew-lib, więc używam argumentacji naukowej na którą tacy ludzie lubią się powoływać i wyłączam wtedy argumentu religijne, bo takie odrzucają. LGBT jest zaburzeniem procesów płciowości, zaburzeniem o charakterze chromosomalnym, hormonoalnym lub czasem psychologiczno-rozwojowym, a nie żadną tam orientacją seksualną, co jest terminem używanym bezpodstawnie nawet przez katolików. Dbajmy więc o poprawność naukową czyli o prawdę. Dopiero po ustaleniu prawdy możemy rozważać inne aspekty.

Co do tolerancji, to uwzględniając argumentację religijną, Bóg wykazuje tolerancję dla naszej grzeszności i przewiduje odpowiednie procedury pokuty za grzech, więc nie powinniśmy być bardziej papiescy od papieża.

 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1605162