Skąd się wzięła kasta prawnicza ?

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Problem korporacji prawniczej nie jest tylko problemem niezweryfikowanych kadr w krajach postkomunistycznych, jest problemem systemowym demoliberalizmu.

Oprócz głównych procesów społeczno-politycznych, związanych ze strukturą władzy i modelem gospodarczym w strukturze społecznej pojawiają się procesy uboczne i narastając, zaczynają niekorzystnie oddziaływać na pozostałe i wprowadzać zakłócenia. 

Wszystkie procesy społeczne regulowane są przez trzy typy regulatorów, a które z nich przeważają zależy od stopnia rozwoju i wielkości populacji. Gdy państwo osiąga sporą wielkość potrzebna jest duża warstwa biurokracji, która to państwo obsługuje. Rozwój może przybierać różne formy: polityczny może przybrać formę demokracji, a gospodarczy formę kapitalizmu. Potem mogą się pojawić się próby zreformowania gospodarki przekształcające ją w system konsumpcjonistyczny, czemu towarzyszy rozwój ideologii ukierunkowanej na różne warstwy społeczne powodujący przekształcenie demokracji w demoliberalizm. 

W demoliberalizmie/konsumpcjonizmie zmienia się rola regulatorów. 

W normalnym społeczeństwie podstawą regulacji jest moralność w postaci spisu nakazów i zakazów, następnie obyczaj, a na końcu prawo jako zbiór zakazów w kwestiach szczególnej wagi. 

W systemie demokratycznym panuje w zakresie regulacji względna równowaga, lecz dobrobyt sprawia, że w miarę jedzenia apetyt rośnie, rosną wymagania różnych grup społecznych, w toku rozwoju zmienia się struktura społeczna, co powoduje rozluźnienie więzi społecznych i obniża morale, a system przekształcony zostaje w demoliberalizm oparty na gospodarce konsumpcjonistycznej zapewniającej szybszy rozwój i pewne warstwy zyskują większy wpływ na sterowanie państwem i ten wpływ utrwalają. Mnożą się nowe cele, jakie opinia publiczna uważa za ważne i godne realizacji, a stare formy regulacji jak moralność i obyczaj zostają uznane za przestarzałe i za zawadę na ścieżce szybkiego rozwoju niektórych grup społecznych. Tempo zmian rozwojowych rośnie coraz szybciej, rozwijają się nowe dzidziny aktywności i jak je tu pozostawić samym sobie, bez regulacji ? Gorączka legislacyjna się wzmaga i nakręca się prawne szaleństwo. 

Przy osłabieniu, mimowolnym lub celowym takich form regulacji jak moralność i obyczaj wzrasta rola prawa, a co za tym idzie i prawników. I wtedy zaczyna się to co ja określam jako budowę domu poczynając od dymu z komina. Moralność i obyczaj są wytworem spontanicznych interakcji społecznych. Gdy osłabnie rola tych spontanicznych interakcji, wkracza prawo, będące formą regulacji nie dobrowolnej, lecz wyspekulowanej i opatrzonej sankcjami karnymi. Korporacja prawnicza się rozrasta i usiłuje wywierać dominujący wpływ na społeczeństwo i procesy politycznej kontroli zaczynają się toczyć w kierunku totalitaryzmu. 

Jak wskazuje Jonathan Haidt, podstawą polityki są pewne fundamenty moralne. Usuwając moralność (opartą na normach religijnych) i obyczaj, demoliberalizm stwarza próżnię, którą swoimi pomysłami z Ksieżyca wziętymi, usiłuje wypełnić kasta prawnicza.

Na uczelniach wielką rolę odgrywają dyscypliny prawnicze, kształcące wielkie rzesze ludzi zajmujących się spekulacjami teoretyczno-formalnymi, przepisami i ich interpretacjami. Prawo zaczyna, w systemie edukacji, spełniać taką rolę, jak na początku rozwoju uniwersytetów spełniała teologia, nic więc dziwnego, że niektórzy pranicy doznają zawrotu głowy. Trzeba więc zupełnie zdekonstruować obecny system, redukując rolę prawa i ponownie wzmocnić moralność i obyczaj. Sędzia musi kierować się w swoich decyzjach całym systemem regulacji, zamiast tylko przepisami prawa.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:8)

Komentarze

Ludzie zapomnieli już, że w latach 1980-tych sędzia zarabiał mniej niż milicjant zaraz po szkółce. Dlatego absolwenci prawa szukali zajęć poza ówczesnym min. spraw. Do dzisiaj pamiętam, jak sączyliśmy piwo w "panderosie" (młodsi nazywali knajpę "u indian") i nagle jeden koleś skończył liczyć coś na kartce i dumnie obwieścił - od początku roku zarobiłem tyle, ile sędzia przez 25 lat kariery zawodowej. Był marzec. Ojczyzna ludowa wiedziała, jacy ludzi idą do zawodu, i dlatego wyroki Sądu Najwyższego były równiez źródłem prawa ( a la system anglosaski). Na aplikacje sędziowską i prokuratorską z reguły nie było egzaminów. A jeśli były to nigdy nie na obie razem. Jedynym problemem było trafienie do adwokatury.

Ci ludzie z wiekiem awansowali i stanowią sporą część kadry w SO i SA. A jeśli do tego dodać, że tradycyjnie największym problemem były egzaminy z logiki i z teorii państwa i prawa (dzisiaj filozofia prawa) to obraz nikogo nie może zdziwić. I tak jest moim zdaniem lepiej, niż mogło by być.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3
#1601715

Z Riazania.

Te sowieckie podróbki sędziów, co to ich ojcowie przyjechali na ruskich tankach, razem z wszami i Informacją Wojskową z Riazania wzięły się de'facto z Riazania.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

panMarek

#1601727

Dam przykład: jak min. Jaki i PiS zreformował sądy. Pokażę to z natury tj. cyt. z mego zażalenia do SR Warszawa-Praga z dnia 15-10 A.D. 2018: " Zwracam uwagę na to, że skomplikowany, poszlakowy proces Gorgonowej we Lwowie, z sesją wyjazdową w Brzuchowicach, trwał od 25 kwietnia do 14 maja 1932 a więc 20 dni. Dwadzieścia dni trwał skomplikowany, poszlakowy proces o mord z sesją wyjazdową w Brzuchowicach w sądzie wyposażonym w pióra wieczne a mój proces o podział majątku wspólnego - gdzie nie ma żadnych komplikacji i trudności - który powinien zakończyć się w jedną godzinę trwa od 23-12 A.D. 2010 a więc dobiega 8 lat (dokładnie 2854 dni) i to w sądzie wyposażonym we wszelkie w systemy informatyczne." kon. cyt. Dzisiaj, 6-września-2019 jest to 2854 + 327= 3181 dni! PiS to kupa gówna śmierdzącego jak mawia pan Michalkiewicz w podobnych kwestiach. Ktoś zapyta a co dziś, po kolejnych 327 dniach? TO SAMO! TRWA! A sędzia w tym czasie wziął ok. 100x po 20 000 zł = 2 mln zł. Wystarczy?

P.S. Nie jest to jakiś przypadek - to jest REGUŁA w tych zażydzonych sądach pod kontrolą bezpieki.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-3

panMarek

#1601728

       Metodycznie trzebiono wszystkich najlepszych. Wytrzebiono najlepszą arystokrację, najlepszych popów i mnichów, najlepszych przedsiębiorców, najlepszych mieńszewików i bolszewików, najlepszą inteligencję, najlepszych wojskowych i chłopów.

       Pozostali najgorsi. Najpokorniejsi, najtchórzliwsi, sami nijacy. I wśród nich - ja. Również z najgorszych.

       Z odpadów. Zaśmiecamy Ziemię. I nie da się już zrozumieć, jacy byli ci najlepsi. I nie trzeba. Przecież z najgorszych nie zrobi się najlepszych.

Wiktor Jerofiejew (ur. 1947) - rosyjski pisarz i publicysta

Cytat za Henryk Piecuch, “Teczki, teczki, teczki”, Burchard Edition, Warszawa 2005, s. 15.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-3

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1601717

wychowani przez komunistyczno-sowieckich zbrodniarzy rządzących w PRL z nadania sowieckiego okupanta mordującego polskich patriotów.

"Elity pogardzające własnym narodem dewastują przestrzeń publiczną i hamują rozwój państwa."

Tak K. Wołodźko ocenia tę nienawidzącą polskości i polskiego patriotyzmu - elitopodobną bolszewicką czy też postbolszewicką mafię z PO i zdegenerowanego lewactwa - w artykule opublikowanym w tygodniku "wSieci" (nr 25, 20-26 czerwca 2016 r.).

W artykule cytuje on m.in. Janusza Rudnickiego z "Newsweeka": "Lud nas tak urządził. Prosty polski lud i odłamy jakiejś krzywej polskiej inteligencji, robiącej mu populistyczną laskę." Jest to wulgarna, lecz do dzisiaj bardzo popularna opinia postbolszewickich pseudo elit nawykłych do bezkarnego rabowania Polski i Polaków w okresie rządów Tuska i jego zbrodniczych, mafijnych partii występujących jako PO i PSL.

Ci elitopodobni osobnicy, pisze Wołodźko: "To byli ludzie z wnętrza komunistyczneej sekty, wypróbowani w wierności także w sowieckich łagrach, bardziej niż Polsce i polskości wierni ideologii stalinowskiej czy - szerzej - radzieckiemu marksizmowi i 'ojczyźnie światowego proletariatu.'"

Stalin i jego sowieccy zbrodniarze postawili na swoich wiernych agentów NKDW i im podobnych zbrodniarzy - których sowiecki okupant mianował na swoich komunistycznych namiestników rządzących w tzw. PRL. Władzę w kraju zapewniały im wyłącznie sowieckie wojsko okupujące Polską oraz wymordowanie polskich patriotów przez komunistycznych zbrodniarzy z NKWD i UB.

W ten sposób, w miarę upływu czasu, komunistyczni zbrodniarze stworzyli sobie zbrodniczą bolszewicką mafię zwaną przez K. Wołodźkę “wyrobem elitopodobnym” - bo związanych jedynie z sowieckim okupantem.

Jak pisze Wołodźko, “Grupa pełniąca obowiązki elity do perfekcji opanowała język wyklucznia/upodlania słabszych i innych. We własnych oczach uchodzą za miłośników tolerancji i wolności, ale w rzeczywistości - z faaktyczną szkodą dla pewnych standardów życia społecznego! - bronią przede wszystkim wąskiego modelu politycznej poprawności.”

Można tu dodać, że tym modelowym przykładem siania nienawiści do Polaków, polskości i polskiego patriotyzmu, przez parę dziesiątków lat była antypolska propaganda uprawiana przez politruków z bolszewickiej gazety Michnika znanej jako “Gazeta Wyborcza”, albo krócej “GWno”...

Ta bolszewicka nienawiść do polskich patriotów tego elitopodobnego wyrobu w PRL-bis - utworzonego w 1989 roku przez agentów stalinowskiego NKWD Kiszczaka i Jaruzelskiego dla swojej agentury z SB i WSI - doczekała sie nawet nazwy “michnikowszczyzna” nadanej przez Rafała A. Ziemkiewicza.

Dlatego dzisiaj podstawowymi czynnikami działania tych wyrobów elitopodobnych jest żądanie "by było, jak było czyli powrót do bezkarnego rabowania Polski i Polaków, a także nienawiść do polskości i polskiego patriotyzmu oraz strach przed Polakami.

O tym, że postbolszewicka i mafijna PO wiernie służy zbrodniczym mafiom i przestępcom rabującym Polskę świadczą m.in. liczne zapowiedzi szefów i działaczy PO, że po przejęciu władzy zlikwidują zasłużone w walce z przestępczością zorganizowaną Centralne Biuro Śledcze czy Instytut Pamięci Narodowej badający zbrodnie komunistyczne.

Wyciągnięta z kapelusza Schetyny głupawa działaczka PO Małgorzata Kidawa-Błońska za przykładem Schetyny ponownie zapowiada przejecie przez mafię z PO mediów publicznych...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1601720

W systemie demokracji liberalnej trójpodział władzy jest sztandarowym bożkiem a i nauczono sie to obchodzić politykami z mediami. Gdy status quo narusza ktoś inny, staje sie to "atakiem na demokrację" itp.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1601735

Kasta najgorszego sortu przebierańców, została dobrana na zamówienie lobbystów "niedopuszczalnego" ludobójstwa, aby ta kasta(do wyssanego łamania prawa) - wobec najcięższych zbrodni, ciągle mogła gwarantować bezkarność i niedopuszczalność ścigania zbrodni, nagminnie organizowanych i dokonywanych przez zbiorowiska największych wrogów Polaków i polskości "państwa prawa"...

Pozdrawiam J.K.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1601770

Ograniczone do minimum reformy sądów, jakich chciał Kaczyński, zawetowane przez Dudę (ustawka pod publiczność?), miały dać nam namiastkę działań w sferze, która nadal swoimi łapami trzyma najważniejsze zmiany za gardło. Media w łapach niemieckich nie będą polskie, bo żaden sędzia, nawet ten z losowania(?) nie wyda żadnego wyroku, który by kwestionował istniejący stan. Jedyną dającą się uchwycić reakcją Kaczyńskiego na weto PADa, było zdanie wypowiedziane w jakimś wywiadzie radiowym: "Mamy nową sytuację.". Żadnego komentarza człowieka, któremu właśnie podłożył najgorszą świnię jego świeżo upieczony protegowany. Nie wierzę w przypadki oraz tak daleko idącą powściągliwość prezesa, który został zdradzony przez młodego polityka. Nie, to nie był przypadek, ani pomyłka PAD. Nie w takiej sytuacji i nie w takiej sprawie. Chciano nam dać rodzaj wiarygodnej wymówki i tak to należy odczytywać.

Kasta jest pod szczególną ochroną, ale zastanawiam się jaka wymówka zostanie użyta, gdy społeczeństwo zadecyduje jakimś przypadkiem o większości konstytucyjnej, na tyle wyraźnej, że nie da się tego ukryć po podliczeniu głosów. Oczywiście pomijam tu, że nic nie zostanie zaniedbane aby do takiego rozwoju wydarzeń nie doszło. Zresztą obserwując media, a w zasadzie TVPinfo, odnoszę więcej niż wrażenie, iż od samego początku, jeszcze nawet nie kampanii wyborczej, w wielu audycjach na tej stacji, delikatnie sugerowano i sugeruje się że PO oraz inne partie będą w sejmie. W taki sposób aby nie budzić wątpliwości, że to rzecz w zasadzie oczywista, przesądzona. W końcu mamy tę demokrację, nie? - zdaje się szyderczo brzmieć niewypowiedzine dopowiedzenie. Niemal ani jednego komentarza czy prognozy, że być może, że możliwa jest większość konstytucyjna. Ostatnie sondaże także trzymają taką możliwość na dystans. Kaczyński tylko raz i to mimochodem, wspomniał o czymś takim. A przecież skoro jest tak dobrze, skoro tak rośnie poparcie, to należało by oczekiwać, że PiS będzie próbował sięgnąć po supremację. Nie widać takiego parcia. Nie widać adekwatnej determinacji do sięgnięcia po najwyższy możliwy wynik wyborczy. Totalna opozycja w tym czasie, zaorywuje się sama i to niezwykle ochoczo, a PiS chce przegapić taką okazję? Dlaczego?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2
#1602081

Ograniczone do minimum reformy sądów, jakich chciał Kaczyński, zawetowane przez Dudę (ustawka pod publiczność?), miały dać nam namiastkę działań w sferze, która nadal swoimi łapami trzyma najważniejsze zmiany za gardło. Media w łapach niemieckich nie będą polskie, bo żaden sędzia, nawet ten z losowania(?) nie wyda żadnego wyroku, który by kwestionował istniejący stan. Jedyną dającą się uchwycić reakcją Kaczyńskiego na weto PADa, było zdanie wypowiedziane w jakimś wywiadzie radiowym: "Mamy nową sytuację.". Żadnego komentarza człowieka, któremu właśnie podłożył najgorszą świnię jego świeżo upieczony protegowany. Nie wierzę w przypadki oraz tak daleko idącą powściągliwość prezesa, który został zdradzony przez młodego polityka. Nie, to nie był przypadek, ani pomyłka PAD. Nie w takiej sytuacji i nie w takiej sprawie. Chciano nam dać rodzaj wiarygodnej wymówki i tak to należy odczytywać.

Kasta jest pod szczególną ochroną, ale zastanawiam się jaka wymówka zostanie użyta, gdy społeczeństwo zadecyduje jakimś przypadkiem o większości konstytucyjnej, na tyle wyraźnej, że nie da się tego ukryć po podliczeniu głosów. Oczywiście pomijam tu, że nic nie zostanie zaniedbane aby do takiego rozwoju wydarzeń nie doszło. Zresztą obserwując media, a w zasadzie TVPinfo, odnoszę więcej niż wrażenie, iż od samego początku, jeszcze nawet nie kampanii wyborczej, w wielu audycjach na tej stacji, delikatnie sugerowano i sugeruje się że PO oraz inne partie będą w sejmie. W taki sposób aby nie budzić wątpliwości, że to rzecz w zasadzie oczywista, przesądzona. W końcu mamy tę demokrację, nie? - zdaje się szyderczo brzmieć niewypowiedzine dopowiedzenie. Niemal ani jednego komentarza czy prognozy, że być może, że możliwa jest większość konstytucyjna. Ostatnie sondaże także trzymają taką możliwość na dystans. Kaczyński tylko raz i to mimochodem, wspomniał o czymś takim. A przecież skoro jest tak dobrze, skoro tak rośnie poparcie, to należało by oczekiwać, że PiS będzie próbował sięgnąć po supremację. Nie widać takiego parcia. Nie widać adekwatnej determinacji do sięgnięcia po najwyższy możliwy wynik wyborczy. Totalna opozycja w tym czasie, zaorywuje się sama i to niezwykle ochoczo, a PiS chce przegapić taką okazję? Dlaczego?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1602082

Sprawiedliwość odkładana na przyszłość - procentuje koncentracją przestępczości opozycyjnej - "funkcjonariuszy publicznych", które w sposób niedopuszczalny dopuszcza Konstytucja od 1997 roku, godząca w dobrobyt Polaków - godząc się (prawnie ?) na nieściganie PRZESTĘPSTW popełnianych nagminnie - "z przyczyn politycznych" - do przyszłości, w której mają ustąpić praDawne "przyczyny" nikczemnych czynów "politycznych"...("łowców skór", "dopalaczowych", przemytu w cysternach i trumnach, czy tylko paliw i kokainy ?)...

Czytając, czy tając (konstytucyjny ?) art.44 w Konstytucji - obowiązującej, czy również obwiązującej, wiążącej, kneblującej, unieruchamiającej i hamującej dobroczynne powinności teorEtycznego "wymiaru sprawiedliwości"...

Pozdrawiam J.K.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1602091

Niektórzy komentatorzy tkwią w pułapce mentalnej - z jednej strony, ignorując naturę systemu, zarzucają politykom niechęć do zdecydowanych zmian w systemie, a, z drugiej strony, sami tkwią w pułapce impossybilizmu, niezdolni do oddolnego, naturalnego wygenerowania  jakichś działań czy instytucji walczących z systemem.

Nie da się natychmiast, w miejscu, dokonać szybkliej zmiany kursu gigantycznego tankowca czy kontenerowca. Trzeba na to kilku mil morskich.

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1602109

Ewidentny imposybilizm "prawny" tkwi w art.44 Konstytucji od 1997 roku.

Bowiem Art. 44 uznaje, za koniczne ściganie i właściwe osądzenie funkcjonariuszy publicznych : lekarzy, sędziów, prokuratorów, którzy zawodowo są bezużyteczni dla tworzenia dobrobytu w praworządnym państwie prawa,

Jednak godzi się na bezczynność "prawną" tysięcy tysięcy pra(co)wników "wymiaru sprawiedliwości" (przez ile pokoleń ?) do czasu ustania systemowego antypaństwowego i antyprawnego imposybilizmu (panującego strachem nad POstawami "przedstawicieli państwa teoretycznego" POdległych antypolskim szefom szefów).

Moja wersja art 44 z Konstytucji 1997r.

- W stosunku do przestępstw, popełnionych przez funkcjonariuszy publicznych lub na ich zlecenie - bieg przedawnienia ścigania tych antypaństwowych i antyludzkich przestępstw, ulega zawieszeniu - do czasu ustania przyczyn imposybilizmu przedstawicieli władz "państwa prawa"...

Ocenzurowaną wersję oryginalnego art 44 Konstytucji 1997 roku - można sobie przeczytać w internecie...

Pozdrawiam J.K.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1602156

To już siódmym akt oskarżenia ws. afery reprywatyzacyjnej. Ziobro zdradził szczegóły

(...) Z informacji przekazanej przez prokuraturę wynika, że w zapowiadanym akcie oskarżenia zarzucono oskarżonym popełnienie 37 przestępstw, w tym korupcji. Z ustaleń śledczych wynika, że urzędnicy warszawskiego ratusza przyjęli łapówki w kwocie ponad 2 mln zł, a szkoda wyrządzona w związku z przestępczym procederem przekracza 90 mln zł.

Podczas konferencji prasowej Zbigniew Ziobro, przekazał, że "jutro (wtorek) wpływa do sądu kolejny akt oskarżenia w sprawie nieruchomości warszawskich i oszustw związanych z działalnością grup przestępczych, które grabiły Warszawę z nieruchomości".

Z kolei prokurator Michał Ostrowski podkreślił, że akt oskarżenia, który zostanie skierowany do sądu przez Prokuraturę Regionalną we Wrocławiu we wtorek, będzie już siódmym aktem oskarżenia w zakresie tzw. afery reprywatyzacyjnej w Warszawie.

Łączna szkoda wyrządzona w zakresie tego aktu oskarżenia przekracza 90 mln zł.

Prokurator przekazał przy tym, że w ramach tego aktu oskarżenia oskarżonych zostanie sześciu urzędników warszawskiego ratusza, czterech radców prawnych, jeden notariusz i dwóch handlarzy roszczeń.

Cytowane za: niezalezna.pl

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1602110