O "podżegaczach chorobowych", czyli o fabrykowaniu chorób

Obrazek użytkownika Rebeliantka
Świat

Na świecie istnieje potężny przemysł, który pracuje nad wymyślaniem nowych chorób i stara się nas przekonać, że na nie cierpimy.

Alarmują też psychologowie. Oto kilka publikacji ze strony Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

 

Fabrykowanie chorób: Wielka Farmacja (BIG PHARMA) i podżeganie chorobowe

Wymyślanie chorób jest znane pod nazwą „podżegania chorobowego” (ang. disease mongering). Termin ten wymyśliła pisarka Lynn Payer w książce pt. “Disease-Mongers: How Doctors, Drug Companies, and Insurers Are Making You Feel Sick”, wydanej w 1992 roku.

Payer zdefiniowała podżeganie chorobowe jako „próbę przekonania zasadniczo zdrowych ludzi, że są chorzy, oraz lekko chorych – że są ciężko chorzy”.  Ta strategia została nazwana również „korporacyjnym konstruowaniem choroby” przez Raya Moynihana, Ionę Heath oraz Davida Henry’ego w „British Medical Journal”. Napisali, że „można zarobić masę pieniędzy na wmawianiu ludziom, że są chorzy”. „Firmy farmaceutyczne najpierw biorą udział w procesie definiowania chorób, a potem głośno o nich mówią pacjentom i konsumentom”.

Podżeganie chorobowe rozpoczęło się w 1879 roku wraz z wynalezieniem Listerine, która pierwotnie była stosowano jako chirurgiczny środek odkażający. Swoją nazwę otrzymała od nazwiska słynnego angielskiego chirurga, Josepha Listera, który jako pierwszy wprowadził procedurę odkażania w chirurgii. Jednakże, niedługo po tym wynalazcy Listerine, dr Joseph Lawrence oraz Jordan W. Lambert, zaczęli sprzedawać ją w stężonej formie jako środek czyszczący do podłóg oraz lek przeciwko rzeżączce. W 1895 zaczęli zalecać ją dentystom jako płyn do ust, i już w 1914 stała się pierwszym produktem sprzedawanym w tym charakterze bez recepty. W latach 20. XX wieku, władze producenta Listerine, Lambert Pharmacal Company, były przekonane, że znalazły lek – teraz potrzebowały jedynie choroby. Wymyślili ją więc: halitozę (cuchnący oddech – przyp tłum.). Przedtem halitoza była jedynie niejasnym, nikomu nie znanym medycznym terminem. Reklamodawcy zaczęli promować Listerine jako lekarstwo na tę dolegliwość, która, jak mówili, mogła zniweczyć szanse każdej osoby w miłości, małżeństwie i pracy. Wkrótce ludzie w całej Ameryce zaczęli chorować na halitozę.

Sztuczka polegała na rozdęciu zwykłej, nieszkodliwej przypadłości do poziomu patologii, którą należało zwalczyć, aby móc odnosić sukcesy w życiu i nie utracić osobistego szczęścia. Reklamy nakręcone przez twórców Listerine były minitelenowelami, w których ludzie narażali się na wstyd w towarzystwie i porażkę, jeśli nie używali tego produktu.

Sprzedawcy Listerine udoskonalili techniki marketingowe, które zostały opracowane przez XIX-wiecznych znachorów mających „cudowne” leki na wszystko. Pisarz Henry James nazywał ich oszustami. Również William James, jego brat, harvardzki psycholog uznawany za twórcę amerykańskiej psychologii, krytycznie się o nich wyrażał. Stwierdził: „Twórcy tych reklam powinni być traktowani jak wrogowie publiczni i nie powinno się okazywać im litości”.

Payer rozpoznała kilka taktyk podżegania chorobowego. Między innymi:

  • Wskazywanie na normalną czynność organizmu i sugerowanie, że coś jest z nią nie w porządku i że należy ją leczyć
  • Opisywanie dolegliwości, które niekoniecznie ludziom doskwierają
  • Wskazywanie, że duży odsetek populacji cierpi na daną „chorobę”
  • Określanie choroby jako niedobór czegoś lub brak równowagi hormonalnej
  • Zatrudnianie doktorów, którzy potwierdzą przekaz
  • Wybiórcze wykorzystywanie statystyki w celu wyolbrzymienia pozytywnych stron zażywania leku
  • Promowanie leku jako całkowicie bezpiecznego
  • Branie powszechnie występującego objawu, który może oznaczać cokolwiek i mówienie, że jest oznaką poważnej choroby

Organy nadzorcze opieki zdrowotnej obecnie ogłaszają, które spośród przedsiębiorstw farmaceutycznych angażują się w taką działalność, a także wskazują na kilka „chorób”, które mogą służyć za przykład podżegania chorobowego. Nie mówią, że taka czy inna dolegliwość nie istnieje – dla niektórych są istotnie kłopotliwe – ale że pogoni za zyskiem wyolbrzymia się ich występowanie i znaczenie. Do takich „chorób” należy impotencja, kobieca oziębłość, zaburzenie afektywne-dwubiegunowe, zespół nadaktywności psychoruchowej (ADHD), zespół niespokojnych nóg, osteoporoza, fobia społeczna, zespół jelita drażliwego, czy też łysienie.

Dlaczego powinniśmy zwrócić uwagę na podżeganie chorobowe? Zdrowy człowiek myśląc, że jest chory, nakłada na siebie wielki psychologiczny ciężar. Poza kosztami psychologicznymi, są finansowe, personalne i społeczne. Leczenie tych „chorób” nie jest tanie. Żaden finansowany z podatków system opieki zdrowotnej nie byłby w stanie ponieść kosztów leczenia środkami, które przedsiębiorstwa farmaceutycznie chciałyby zaserwować  społeczeństwu.

Powstrzymanie podżegania chorobowego nie będzie proste. Ilość pieniędzy, które można zarobić na sprzedawaniu leków farmaceutycznych dla chorób, które istnieją głównie w wyobraźni, jest niemal nieograniczona. Co więcej, istnieją potężne ekonomiczne, polityczne i branżowe interesy, które zdecydowanie chcą kontynuować ten proceder.

Krokiem naprzód może być psychologiczne uodpornienie się na przekaz ze strony Wielkiej Farmacji, która próbuje wtrącać się do naszego życia na wiele sposobów. Musimy oduczyć się naiwności.

Jak? Heath sądzi, że nasz lęk przed cierpieniem i śmiercią czyni nas bardziej podatnymi na podżeganie chorobowe. Dzisiaj, ponieważ otucha płynąca z religii jest istotna dla coraz mniejszej rzeszy ludzi, śmierć wydaje się być rzeczą ostateczną, co skutkuje panicznym pędem ku wszystkiemu, co da nam obietnicę lepszego zdrowia i dłuższego życia. Być może więc najlepszym wyjściem nie będzie bicie głową w mur fortecy Wielkiej Farmaceutyki, lecz rozwinięcie psychologicznej i duchowej dojrzałości, która uczyni nas odpornymi na ich wysiłki wsączania w nasze życia lęku i strachu.

Mówi się, że jedną z głównych właściwości różniących człowieka od innych istot jest jego gotowość do połykania pigułek. Firmy farmaceutyczne wiedzą to. Jednak nasze zdrowie wyznaczają nie pigułki, które połykamy – ale sposób, w jaki żyjemy. Jak jemy, ćwiczymy, pracujemy, bawimy się, kochamy i odnosimy się do innych. Gdy zdamy sobie z tego sprawę, będziemy mogli przechytrzyć podżegaczy chorobowych, którzy starają się doszukać patologii w każdym aspekcie naszego istnienia.

„Huffington Post”, 18 czerwca 2010, autor: Larry Dossey

 

Farmakologiczne iluzje psychiatrii

/fragmenty/

DSM (Diagnostyczny i Statystyczny Podręcznik Zaburzeń Umysłowych) stała się nie tylko biblią psychiatrii, ale podobnie jak prawdziwa Biblia, zależała w dużym stopniu od czegoś na wzór objawienia. Nie cytuje się w nim badań naukowych dla poparcia diagnoz. Jest to zdumiewające zaniedbanie, ponieważ we wszystkich publikacjach medycznych, niezależnie, czy w artykułach naukowych, czy w podręcznikach dla studentów, stwierdzenie faktu powinno być poparte cytowaniem opublikowanych badań naukowych. (Istnieją cztery oddzielne „książki źródłowe” dla obecnego wydania DSM, przedstawiających uzasadnienie dla pewnych decyzji i uźródłowionych, ale to nie to samo co konkretne źródła). Zebranie grupy ekspertów w celu wymiany opinii może być bardzo pożyteczne, ale jeśli owych opinii nie podpierają dowody, to nie są one uzasadnieniem dla niebywałego poważania okazywanego DSM. DSM-III zostało wyparte przez DSM-III-R w roku 1987, potem ukazało się DSM-IV w 1994, a obecna wersja, DSM-IV-TR (tekst poprawiony) zawierająca 365 diagnoz – w 2000. „W każdym kolejnym wydaniu” – pisze Daniel Carlat w swojej absorbującej książce – „ilość kategorii diagnostycznych mnożyła się, a sama książka była coraz grubsza i droższa. Każde wydanie było bestsellerem. DSM jest obecnie jednym z głównych źródeł przychodu dla APA”. DSM-IV sprzedało się w ilości ponad miliona egzemplarzy.

Gdy psychiatria stawała się dziedziną opierającą się na lekach, przemysł farmaceutyczny szybko dostrzegł potencjalną korzyść nawiązania sojuszu z profesją psychiatrów. Przedsiębiorstwa lekowe zaczęły hojnie obdarowywać psychiatrów, zarówno indywidualnie, jak i kolektywnie, bezpośrednio, jak i pośrednio. Obsypali ich prezentami i darmowymi próbkami leków, zatrudniali ich jako konsultantów i mówców, fundowali im obiady, płacili za ich udział w konferencjach, dostarczali im materiałów „edukacyjnych”. Kiedy Minnesota i Vermont wprowadziły „sunshine laws” [prawo nakładające w jakimś obszarze jawność i swobodę informacji – przyp. tłum.], które wymagały od przedsiębiorstw lekowych, by zgłaszały każde wynagrodzenie dla lekarza, zobaczono, że psychiatrzy otrzymują więcej pieniędzy, niż lekarze jakiejkolwiek innej specjalności. Przemysł farmaceutyczny subsydiuje również spotkania APA i inne konferencje psychiatryczne. Około 1/5 budżetu APA pochodzi z firm lekowych.

Firmy lekowe są szczególnie zainteresowane pozyskaniem psychiatrów pracujących na uniwersytetach w prestiżowych akademickich ośrodkach medycznych. Nazywani przez przemysł „kluczowymi liderami opinii” (KLO), są to ludzie, którzy poprzez swoje publikacje i wykłady wpływają na to, jak choroby psychiczne będą diagnozowane i leczone. Publikują również wiele badań klinicznych nad lekami, i co najważniejsze, w dużej mierze określają merytoryczną zawartość DSM. W pewnym sensie są to dla przemysłu najlepsi sprzedawcy, są warci każdego wydanego na nich centa. Spośród 170 redaktorów obecnego wydania DSM (DSM-IV-TR), niemal wszyscy mogą być określeni jako KLO, 95 z nich posiadało powiązania finansowe z firmami farmaceutycznymi, wliczając w to wszystkich redaktorów pracujących nad zaburzeniami nastroju i schizofrenią.

Przemysł lekowy oczywiście wspiera również innych specjalistów i inne stowarzyszenia zawodowe, ale Carlat pyta: „Dlaczego psychiatrzy niezmiennie znajdują się na czele listy specjalistów przyjmujących pieniądze od przedsiębiorstw farmaceutycznych?” Jego odpowiedź: „Stawiane przez nas diagnozy są subiektywne i elastyczne. Posiadamy bardzo niewiele racjonalnych przesłanek, aby wybrać to a nie inne leczenie”. W odróżnieniu od zaburzeń leczonych w większości innych gałęzi medycyny, nie ma obiektywnych kryteriów lub testów dla choroby psychicznej – nie ma danych laboratoryjnych albo skanów fMRI – a granice między normalnością a nienormalnością są często niejasne. To sprawia, że rozszerzeniu ulegają granice diagnostyczne, możliwe staje się też tworzenie nowych diagnoz, co byłyby niemożliwe w, dajmy na to, kardiologii. A koncerny farmaceutyczne mają swój interes w nakłanianiu psychiatrów, aby robili właśnie to.

/Marcia Angell/

 

Dlaczego psychiatria potrzebuje terapii?

Fragmenty:

Diagnozy stają się coraz bardziej niejasne, a leki coraz bardziej nieskuteczne.

Pacjenci szukający pomocy u lekarza psychiatry ze względu na zaburzenia nastroju mają dużą szansę otrzymania diagnozy choroby, która nie istnieje oraz otrzymania recepty na lek, który jest tylko trochę skuteczniejszy od placebo.

Przemysł farmaceutyczny wyszukuje dla danego leku największy możliwy rynek, a następnie trąbi o groźnych chorobach, np. depresji klinicznej i schizofrenii, których status naukowy wprawia specjalistów w zakłopotanie.

W psychiatrii znalazły się całkiem nowe diagnozy z kryteriami tak szerokimi, że otrzymać by je mogła ogromna ilość ludzi.

Antydepresanty i depresja kliniczna zaczęły iść ręka w rękę i żyć obok siebie. Były to nieskuteczne leki dla nieistniejących chorób.

"Nowym problemem jest rozszerzenie pojęcia „schizofrenia” na większy krąg ludzi z „syndromem ryzyka psychozy” [ang. psychosis risk syndrome]. Nawet jeśli pacjent nie ma ostrej psychozy z halucynacjami i złudzeniami, ekscentryczne zachowanie może zbudzić podejrzenie, że pewnego dnia zapadnie na psychozę. Powiedzmy, że jego mowa jest „nieskładna”. Odnosi się to do mniej więcej połowy moich studentów. Natychmiast podać im Seroquel! Grozi im „syndrom ryzyka psychozy”!"

Wraz z DSM-V amerykańska psychiatria zmierza .... w kierunku: określania coraz szerszych kręgów społeczeństwa jako chorych psychicznie, stawiania diagnoz niejasnych i ogólnikowych, a leczenie zdając na bardzo mocne leki.

/Edward Shorter/

--------------------------------------

A zatem uwaga na farmaceutyki, reklamę leków i lekarzy nie potrafiących wyjaśnić, dlaczego aplikują konkretne specyfiki. Poza tym wszelki przymus (szczepionkowy, psychiatryczny, eugeniczny, aborcyjny, etc.), to w oczywisty sposób działanie  w najwyższym stopniu podejrzane, a w niektórych przypadkach (aborcja, eugenika, eutanazja) - wprost zbrodnicze.

Ocena wpisu: 
3
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.6 (głosów:10)

Komentarze

....Największymi podżegaczami są sami lekarze, którzy jak bogowie, udają, że wszystko  wiedzą o ludzkim organizmie i chorobach.

Ich wiedza, której " liznęli " na poziomie szkoły pdstawowej...w stosunku do tego czego  nie wiedzą o komórkach, tkankach, organach, hormonach i wzajemnych zależnościach w człowieku, w dodatku każdym innym....to bezczelna szarlataneria.

Każdy lekarz to zwyczajny rzemieślnik, który wie jeszcze mniej o tym co robi i diagnozuje...niż hydraulik czy mechanik samochodowy.

Jednak największymi oszustami są psychiatrzy i psycholodzy, którzy nie mają zielonego pojęcia o procesach umysłowo-myślowych.Wspierani przez biznes farmaceutyczno-chemiczny, bez etyki, są zdolni do wszystkiego najgorszego.

Strzeżmy się biznesu medyczo-farmaceutycznego.

https://www.youtube.com/watch?v=EBeTCyN_Ri0

https://www.youtube.com/watch?v=FUa5C2ig6HU

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-6

Verita

#1599875

zapytałam, na czym owa "niedomoga" polega - odpowiedział bez słów - wręczając mi receptę na jakiś specyfik. Receptę ową wyrzuciłam do najbliższego kosza - i jestem równie zdrowa - jak szczęśliwa.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3

Bóg - Honor - Ojczyzna!

#1599879

...bo to nie tylko podżegacze ale i pogrzebacze.

Faktem jest, że jedynie chirurga można wykorzystać ...podobnie jak krawca....ale tylko pod warunkiem ,że będzie robił to co mu powiesz...i tak jak mu każesz, bo ty wiesz najlepiej co ci jest i co ci potrzeba;-)

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-7

Verita

#1599883

chirurdzy i zabiegowcy jawią się jako najbardziej niezbędni ;)

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-4
#1599894

Nierzadko bardzo rozsądne podejście ;)

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2
#1599891

Rakotwórczy glifosat, główny składnik znanego na całym świecie herbicydu Roundup, którego producentem jest firma Monsanto, znaleziono w pięciu popularnych szczepionkach podawanych dzieciom.

Jego obecność potwierdziły badania laboratoryjne przeprowadzone na zlecenie organizacji non-profit, Moms Across America. https://gloria.tv/reply/FujJuEdoMQQi3hRZtPJQgxN97

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-6

Verita

#1599898

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika wilk na kacapy został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

specjalizacji gdyz to sa rzemieslnicy czesto artysci wykorzystujacy swoja wiedze i talent manualny najczesciej z dobrym skutkiem.Reszta medukow moze nie istniec wystarczy wolny dostep do lakarstw bez zadnych recept na podstawie diagnozy wlasnej opartej na algorytmie komputerowym czy poradniku do diagnoz.Taka ksiazke w jezyku angielskim pierwszy raz zobaczylem w Canadzie.Ta dosc obszerna ksiaka nie jednemu uratowala zycie, w sytuacji, gdy nie ma dostepu do lekarza bedac np. w buszu.
Zreszta do tej pory przez telefon lekarz stawia diagnoze i zaleca odpowiednie leczenie,badz natychmiastowy transport do szpitala np.droga powietrzna.Pytania jakie zadaje pacjentowi w czasie diagnozowania sa dokladnie takie same jak w tej ksiace ktora mam, pytanie pop pytaniu w formie drzewka ktore prowadzi do najprawdopodobniejszej diagnozy znajdujacej sie u podstawy tego rozgalezionego drzewka.
Wiekszosc aptekarzy dysponuje wiedza taka ze moglo by zalecic dany lek tyle ze bez recepty ani rusz kiedys tego nie bylo ,aptekarz leczyl.
Dzis rzadzi swiatem sitwa lekarskofarmaceutyczna ,ktorej jedynym celem jest potezna kasa , anie leczenie ludzi,malo tego ci co sie wychyla z jakims niedaj Boze lekarstwem co leczy ,a nie likwiduje tylko objawy, zostaja natychmiast oasaczeni czy jako lekarze pozbawieni mozliwosci wykonywania zawodu.Liczy sie procedury ,a nie ratowanie zycia.Jesli lekarz zabije pacjenta wedlug procedur nikt mu nic nie zrobi ma pokrycie i ubezpieczyciel tez kase poszkodowanemu wyplaci calkiem inaczej jest jak lekarzowi bez procedur nie uda mu sie uratowac zycia to jego koniec.
Przypomina mi sie prawdziwa historia lekarza ,ktory leczyl tylko aspiryna i codeina i odziwo mial najlepsze wynuki w uleczaniu chorych cale tlumy do niego przychodzily ,a on to samo, tajemnica jego statystyki byla prosta on poprostu ludzi nie trul.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-7
#1599880

Bardzo ciekawe są te info z Kanady. Dzięki.

No i ogólne spostrzeżenia super trafne ;)

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3
#1599893

Najgorsi są lekarze sądowi. Ci za kasę stwierdzą wszystko. Chorobę, której nie ma lub ... zdrowie, którego nie ma. Jeden z setek przykładów:

http://niepoprawni.pl/blog/rebeliantka/do-psychiatryka-za-walke-o-sprawiedliwy-system-prawny

https://www.salon24.pl/u/konserwatysta100/715022,do-psychiatryka-za-walke-o-sprawiedliwy-system-prawny

https://3obieg.pl/do-psychiatryka-za-walke-o-sprawiedliwy-system-prawny/

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-4
#1599889

http://www.psychologia.edu.pl/obserwatorium-psychologiczne/1281-zmiana-podejscia-do-leczenia-psychiatrycznego.html

Uczestnicy dyskusji, która jest zrelacjonowana w artykule, jednoznacznie stwierdzają, że medykalizacja psychiatrii jest przeciwskuteczna. Z badań wynika np., że:
1/ w ostatnich dwóch dekadach wyniki leczenia schizofrenii pogorszyły się i były porównywalne z wynikami osiąganymi 100 lat wcześniej,
2/ efekty leczenia schizofrenii są lepsze w krajach słabiej rozwiniętych niż w Stanach Zjednoczonych,
3/ w Stanach Zjednoczonych w ostatnich dekadach miał miejsce trzykrotny wzrost osób chorych psychicznie.

Polecam przeczytanie całego tekstu. Jest naprawdę interesujący i .... przesmutny.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1599927

Więc, żeby być w temacie zmienię nieco kolejność, dobrze?

 

Znam ten tekst z psychologia.edu.pl

 Jestem głęboko w temacie. Śledzę wszystko od czasów popularnego na Wybrzeżu "Starego Bila", czyli profesora Bilikiewicza, z którego podręcznika psychiatrii chyba się uczą jeszcze dzisiaj.

Szczególnie interesujące jest nagłe rozwijanie się (oprócz depresji) takich nowych jednostek jak bipolar (choroba dwubiegunowa) i borderline (zaburzenia pograniczne) oraz oczywiście ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi).

To też kopalnia złota.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2
#1599931

Podrzucę Tobie jeszcze dwa ważne tematy wiążące się z Twoim artykułem.

Odrzućmy na razie tak dochodowe biznesy jak szczepionki i osocze. To dziedziny wymagające głębokich badań, ale również gangstersko, głęboko skorumpowane. Skorumpowane w znaczeniu zepsute, a nie wyłącznie łapówkarskie.

Tak więc na czym w dziedzinie zdrowia można nieprawdopodobnie obrzydliwie zarabiać?
A. Serce i krążenie. Popularnie temat określany jako nadciśnienie. Olbrzymie pole do popisu i pieniądze wysokie , jak góra złota. Tylko krótka dygresja: - zdrowy dojrzały człowiek gdy ma idealne ciśnienie, to jest to 120/80. Mam nadzieję, że wszyscy rozumieją co to, bo przecież przysłowiowo wszyscy jesteśmy lekarzami. Tymczasem od 60+ prawidłowe ciśnienie to już 140/90. I nie ma czym się martwić. Czyżby?
Rynek walki z nadciśnieniem to biliony USD. Więc warto ludziom wciskać kit.
B. Cholesterol. Szacując wagowo, to nasze mózgi chyba zawierają własnie najwięcej cholesterolu. Jest on niezbędny do świadomego życia.
Lecz od lat trwają naukowe dyskusje o tak zwanych normach. I nie ma wspólnego zdania co do nich. Mimo tego szprycuje się wszystkich statynami i fibratami. A pieniądze z tego są ... tak, zgadliście - jak góra złota.
C. Cukrzyca. Prawdziwą choroba jest cukrzyca typu pierwszego. Tu nie ma lekko - insulinę trzeba stosować do końca życia. Rynek jest stabilny, zysk też. Nie ma rozwoju! No to mamy cukrzycę typu 2. A tu każdy z nadwagą, nie daj Boże otyły, choć niekoniecznie - chudzielce też, to już pacjent. Wszystko tu można podłączyć, by wyciągnąć pieniądze, podciągając to pod pretekst, paskudnie nazwany "niezdrowy tryb życia" (na tym zaczęto też zbijać grube pieniądze z drugiej strony: "zdrowa żywność", wszystkie te BIO, wegetarianizm, ba - weganizm, kiełki, egzotyczne ziela, a także rowery, hulajnogi itp). Leki do końca życia, choć tu wystarczy tylko trochę zdrowego rozsądku i koniec cukrzycy typu 2. Ale nie tylko leki, są jeszcze glukometry dla każdego i paski testowe po 2 zł sztuka, a minimalnie trzeba się badać 2 x dziennie, więc 4 zł, a w miesiącu 120 zł, bez leków na problematyczną cukrzycę. Tu jest dopiero gruba forsa.
D. No i nowość na rynku - depresja. Prawie każdy jest sfrustrowany, bo nie nadąża za szaleńczym tempem życia, wyścigiem szczurów i postępem technologicznym. A do tego jeszcze współczesną politykę oparto na emocjach, które zżerają nerwy wszystkich. Nie każdy ma ochotę uciekać w alkohol, czy narkotyki. Zresztą na to też przymyka się oko, bo to przecież stuprocentowi przyszli pacjenci. Tak więc ludzie autentycznie mają zupełnie normalne czarne myśli, są zmęczeni, nie mogą spać. Ale po co cierpieć?! Są wspaniałe leki i już zaraz będziesz szczęśliwy. Byście się zdziwili, jak tu "leczenie" rozwinęło się w ciągu ostatnich 10 lat i jaką górę pieniędzy wyjęto pacjentom z pustych kieszeni.

To są wszystko zwiastuny tematów dotyczących przekrętów na naszym zdrowiu.

****
Jest jeszcze osobny temat. Bardzo tragiczny. Macie kłopot z upierdliwym tatusiem, który już do niczego się nie nadaje, lub zrzędliwą matką, której na dodatek trzeba kupować pieluchy? Zamieńcie ich w warzywa! Po prostu oddajcie do różnie, cudownie nazywanych domów starców, a oni już zadbają by zrobić warzywo z myślącego człowieka. Albo mumię. Lub zombie. I nie martwcie się, że to będzie trwało lata. Odporność wtedy tak spada, że zwykły katar może staruszka wykończyć w tydzień.

Ale przecież tak ma być. Okrutne? Dlaczego? przecież zaczynamy cywilizację śmierci...

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1599932

Jest tu taki gość, który może z dobrymi chęciami lata po sieci i nawołuje do darmowej refundacji ważnego leku przeciwnowotworowego - rybocyklib. 

Ma rację. Tylko przedtem trzeba to wiedzieć:

 

@rabszak 08:32:36

Będąc przekonany, że nie reprezentuje pan koncernów farmaceutycznych, ktoś pana wprowadził w błąd. To jak najbardziej potrzebny lek, ale przede wszystkim, a chyba nawet wyłącznie, w leczeniu raka piersi.

"...jest wskazany do stosowania w leczeniu kobiet chorych na miejscowo
zaawansowanego lub uogólnionego raka piersi z obecnością receptorów hormonalnych (ang. hormone
receptor positive, HR), bez nadekspresji receptora ludzkiego naskórkowego czynnika wzrostu 2 (ang.
human epidermal growth factor receptor 2, HER2) w skojarzeniu z inhibitorem aromatazy lub
fulwestrantem jako leczenie hormonalne pierwszego rzutu lub u kobiet, które wcześniej otrzymały
leczenie hormonalne.
U kobiet w okresie przed- lub okołomenopauzalnym leczenie hormonalne należy stosować
w skojarzeniu z agonistami gonadoliberyny (LHRH)."

Dodatkowo lek ten ma bardzo silne uboczne działanie toksyczne (niestety, jak większość leków przeciwnowotworowych).
Oto najgorsze:
Neuropenia (spadek ilości granulocytów we krwi - drastyczne obniżenie odporności).

Toksyczność dla wątroby i dróg żółciowych,

Wydłużenie odstępu QT - poważna choroba serca.

Pacjent, chora kobieta powinna zdać się na opinię poważnego onkologa, czy można u niej zastosować leczenie rybocyklibem.

To drogi panie nie aspiryna, tylko lek, który czasami może być śmiertelną trucizną.

Ale rozumiem - temat szczepionek się znudził, więc trzeba poszukać czegoś innego.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1599934

za tą analizę dotyczącą rybocyklibu.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1599938

Bardzo dobre uzupełnienie z tymi 4 chorobami - żyłami złota dla koncernów.

Normy ciśnienia i cholesterolu są rzeczywiście ustawione tak, aby z każdego zrobić "chorego". Statyny, to jeden wielki skandal.

I co? I nic. Lekarze boją się to powiedzieć oficjalnie choremu i tak ten biznes się kręci.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3
#1599937

Nie wiem kto i gdzie  proponuje jakiś lek na jakąś chorobę...wiem, że w tej "dobrej radzie " przemycono  wierutne kłamstwo...

." Pacjent, chora kobieta powinna zdać się na opinię poważnego onkologa,..."

Przecież ta specjalizacja została utworzona  dla celów komercyjnych...niepodobna tego nie wiedzieć.Tu  istnieje podobne  pole do nadużyć  jak w psychiatrii.

https://www.youtube.com/watch?v=tNJ-HEV1scM

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-6

Verita

#1599948

że w tym radzeniu się u onkologa chodziło przede wszystkim o ustalenie skutków ubocznych rybocyklibu.

Co do leczenia chemią, to - oczywiste - że należy zachować "daleko posuniętą wstrzemięźliwość".

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2
#1599950

Ponieważ od lat zajmuję się śledzeniem nadużyć i błędów w psychiatrii, potwierdzam, że szafuje się takimi diagnozami, jak wymieniłeś. Z wszystkimi negatywnymi skutkami zbędnego, długotrwałego leczenia farmakologicznego.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2
#1599935

"że nawet 10 mln Polaków może cierpieć na zaburzenia psychiczne". Skąd to wie? Zacytował - jak podał - psychiatrę ;)

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3
#1599952

#1599987

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1600203