TEGO NIE ZOBACZYSZ W FILIŻANCE KAWY [19]

Obrazek użytkownika Zygmunt Korus
Świat

[Książka na przedpłaty]

Uprzednio: https://niepoprawni.pl/blog/zygmunt-korus/tego-nie-zobaczysz-w-filizance-kawy-18

 

Część I Do [Część II Tam; Część III Z powrotem]

Rozdz. 19 Ku włoskiej granicy

 

Przejazd przez Austrię wyglądał jak dotąd nieźle, sądząc po płynnie przebytej połowie drogi, kiedy Graz zostawiłem za sobą. Szczególnie tutaj, na terenie Styrii (po Wiedniu), pilnowałem dozwolonych prędkości (owych ograniczeń ze względów ekologicznych), żeby się nie zagapić, ponieważ cały czas byłem myślami przy koronawirusie, którego wiele osób nazywało ironicznie koronaświrusem. Przed wyjazdem zrobiłem prywatny bilans wiedzy na temat tego, co się działo dookoła – był to zestaw podstawowych pojęć związanych z obecną pandemią – "pro memoriam" – jak napisałem na swoim blogu – żeby móc kiedyś skonfrontować to, czego teraz nie wiemy, z tym, co okazałoby się ignorancją lub manipulacją.

 

„Wirus obrazowany za pomocą wypustków przypominających koronę dezorganizuje w pierwszym kwartale 2020 roku życie na świecie. Mnóstwo słów w związku z tym nabrało nowego znaczenia, a przynajmniej jawi nam się w innym świetle. Poniżej próbuję zebrać te prawdy, półprawdy i zapewne newsy-fałszywki w jakąś rozsądną dawkę, by z grubsza zapisać je do skonfrontowania z dostępną wiedzą i praktyką w przyszłości. Omówienia zatem nie mają charakteru ocen odautorskich (ale zachęcają do dyskusji).

Wuhan – ogromna aglomeracja w Chinach – 11 milionów ludzi, najsilniejszy gospodarczo region w tym państwie; to tam China Telecom Americas Corporation wprowadziło najbardziej zaawansowaną pajęczynę szybkiego internetu 5G.

Patogen SARS-CoV-2 – koronawirus mający atakować żywe komórki organiczne (czynnik etiologiczny ciężkiego ostrego zespołu oddechowego), uderzający ze wzmożoną siłą w ludzi starszych; w dodatku z nie do końca rozpoznaną strukturą, co ponoć utrudnia stworzenie ewentualnej zapobiegającej szczepionki.

Choroba COVID-19 – umierają na nią głównie ludzie starsi, słabi odpornościowo, nie wiadomo czy naprawdę tylko z tej przyczyny (czasem podaje się o innych, licznych współdolegliwościach ofiar). Mówi się, że larum jest nieproporcjonalnie wielkie w stosunku do liczby zachorowań i zgonów ludzi starych i schorowanych (we Włoszech większość zmarłych na koronawirusa miało 81 lat, gdy średnia długości życia wynosi tam 82), jeśli się weźmie pod lupę wcześniejsze statystyki, a także pod uwagę skalę podawanych przypadków SARS-CoV-2 do liczby ludności w danym kraju.


Turbowirus – ma mieć w sobie swoisty rodzaj akceleracji – rażenie siłą wzmacnianą przez SARS i HIV, których genotypy były rozpoznane w niedawnej przeszłości.

Broń biologiczna – stwierdzono w naturalnym genotypie akurat tej ostatniej odmiany grypy (mimo że ona mutuje) trzy tzw. wszywki: groźne kawałki łańcucha SARS, HIV oraz kod zabezpieczający, sztuczny, wskazujący na pochodzenie z laboratorium wojskowego. To ostatnie ponoć utrudnia szybkie wynalezienie szczepionki.

Korelacja z 5G – ma polegać na tym, że koronawirus współbrzmi (interferuje i wzmacnia się) z nadajnikami szybkiego internetu. Podaje się, że zrealizowanie w pełni zaawansowanego 5G w Wuhan miało siać spustoszenie wśród ludzi nieodpornych na silne napromieniowanie, a koronawirus został wypuszczony i wywołany, by to niebezpieczeństwo przykryć. Wskazuje się na współbrzmienie tego zjawiska, m.in. w związku z 5G dla bogatych na statkach-wycieczkowcach, którym ostatnio nie pozwala się zawijać do portów (a prawie każdy taki rejs zahaczał o piękną Italię).”

 

[Auto sprawowało się wyśmienicie. Co pewien czas przełączał dżojstikiem interesujące go informacje wyświetlane na ekranie pokładowego komputera: wskaźnik spalania (poniżej 8 l/100 km po przejechaniu Alp z przyczepą – wynik zadowalający), zasięg na pozostałości paliwa w baku (1200 km, gdy do celu miał około 300 km) oraz zużycie paliwa w danym momencie, w trakcie jazdy, by móc od razu kontrolować nacisk nogi na pedał gazu. Słuchał muzyki, skakał po kanałach, bo co chwilę audycje były przerywane komunikatami o rozprzestrzenianiu się pandemii na świecie. Miał wygodny wyciszacz pod kierownicą, podnosił więc opuszkiem skalę dźwięku i siłę głosu, gdy na ekranie wyświetlał się wykonawca i tytuł utworu. Czasem, gdy grano w ciągu, zabawiał się w stylu "Jaka to melodia?" nim ukazywały się napisy z danymi podawanymi przez redaktorów audycji.

 

Gdy minął ciąg tuneli wzdłuż Klagenfurtu miał ochotę zjechać nad brzeg malowniczego jeziora Wörthersee w Karyntii, którego przepastna rynna ciągnęła się aż niemal pod Villach. Lśniąca woda, połyskująca pomiędzy drzewami z lewej, kusiła pięknem i atrakcyjnymi widokami (które kiedyś przed laty odkrył był), ale teraz czas był niepewny i trzeba było skupić się na jak najszybszym dotarciu do celu podróży... "Nie wiadomo jak będzie wyglądał wyjazd z Austrii i wjazd do Włoch...?" – pomyślał.

 

Były miejsca, gdzie na zboczu akwenu nitki autostrady rozdzielały się tarasowo na różnych wysokościach, więc bez trudu, będąc na nieco wyniesionym prawym pasie blisko stoku, mógł z lewej w dole podziwiać nasłonecznioną toń. Dało się zauważyć smugi zmarszczek na powierzchni wody, świadczące, że powiewało, ale jak okiem sięgnąć nie było widać żadnych żagli. „Koniec maja – o tej porze żeglarze uwijali się tu jak w ukropie – teraz zupełna flauta w ich wodniackim życiu” – skonstatował.]

 

W Villach, przed granicą włoską, miałem zwyczaj zbaczać kawałek z autostrady, żeby do pełna taniej dotankowywać w mieście (w Italii zawsze ceny były wyższe), ale tym razem na wyświetlaczu widniał zasięg umożliwiający mi na reszcie czeskiego paliwa w baku powrót niemal do Polski.

 

Spokojnie więc od razu zbliżałem się ku granicy. Wolniej dlatego, że były tam ograniczenia prędkości i często za krzakami czaili się lokalni chłopcy-radarowcy. Wyglądało, jakby szukali zajęcia z nudów... Kiedy zlikwidowano granice w Europie kontrole w tym miejscu miały charakter tylko sporadyczny i formalny: nad jezdnią wyświetlało się pulsujące ostrzeżenie „stopu” i ograniczenie prędkości do jakiegoś minimum, żeby policjanci z Austrii mogli sprawdzić, czy winietki na szybie opuszczającego kraj pojazdu były aktualne. Niekiedy, gdy kogoś poszukiwano, przyglądano się uważnie kierowcy i podróżującym, liczni pogranicznicy stali z boku uzbrojeni po zęby z bronią gotową do strzału, a w stronę kół toczącego się samochodu szczerzyły kły, przyczajonych, gotowych do skoku na opony, automatycznych zębatek.

 

[Salvin spojrzał w górę, ale tym razem nad jezdnią nie było żadnego ostrzeżenia o zmianie prędkości przy przekraczaniu granicy Austria-Italia. „Kurczę... – pomyślał – pewnie, w tej sytuacji, jak przed laty obowiązek kontroli wjazdowej do ich kraju wzięli na siebie Włosi...?”]

 

Ciąg dalszy nastąpi

 

[By skosztować kawy włoskiej z pierwszej ręki zerknij na Allegro/italiAmo_caffe; po zakupie upomnij się – dorzucam moim Szanownym Klientom/Czytelnikom, z własnych zasobów bibliotecznych, wybraną losowo jakąś książkę gratis.]


Tekst, na prawach pierwodruku prasowego, ukazał się na łamach kanadyjsko-amerykańskiego tygodnika polonijnego "Głos" nr 44/2020 (28.10-03.11), s.16.


Możliwość nabycia ukończonej powieści w formie książkowej poprzez przedpłaty ratalne – patrz tutaj: https://allegro.pl/oferta/przedplata-powiesc-o-kawie-autor-zygmunt-korus-9664865441

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.7 (głosów:3)