Zygmunt Jan Prusiński pisze do prof. Literatury Karola Zielińskiego...

Obrazek użytkownika Zygmunt Jan Prusiński
Kultura

Korespondencja pomiędzy pisarzami ocenzurowanymi (w demokratycznym) kraju. A jak się nazywa to nie wiem. Ja po prostu piszę i mówię że to jest Złodziejowo w Europie!

Zygmunt Jan Prusiński pisze do prof. Literatury Karola Zielińskiego...


@Zelkan
Witam Mistrza !

Panie Karolu, przeczytałem Pana poniższy artykuł, i mam ogromny podziw na te Pana nauki które są drapieżnie ukrywane. Pytam się, kto ma Prawo dokształcać młodzież, dokształcać następne pokolenia? W ogóle dokształcać Polaków!? Chyba nie Pan jak to widać bo jest Pan pod Parasolem inaczej "wentylem bezpieczeństwa". Boją się Pana Prawdy o Polsce...

Oto przykład...
26.07.2012 00:16
opublikowana w: "Salon studencki", Ale Literatura, Fikcje?

Katyń - resume lingwistyczne
Odcinek 41 - Krótkie resume z kursu języka


Jeśli w Polsce przedwojennej kilka milionów „godało” po krakowsku, kilka milionów mazurzyło, wiele set tysięcy Ślązaków gwarzyło, wiele milionów ze strony wschodniej tajojkowało po lwowsku, to któż rozmawiał językiem literackim, czyli czysto po polsku? Pod koniec XIX w. w szkołach nie uczono polszczyzny i chłopcy wstępujący do legionów, POW czy Orląt Lwowskich literackiej polszczyzny z podręczników szkolnych nie znali. A to przecież oni zostali kadrą oficerską w II RP. Ich rodzice mieli utrudniony dostęp do literackiej polszczyzny, bo gazet i książek wydawano raptem rocznie parędziesiąt tysięcy egzemplarzy. Gazeta była rzadkością i krążyła z rąk do rąk. Nie było się skąd tej polszczyzny uczyć.

Chłopcy, którzy stworzyli korpus oficerski II RP uczyli się literackiej polszczyzny z instrukcji wojskowych, z podręczników podoficerskich, z regulaminów służby, z pisemek jak się konstruuje bomby i koktajle Mołotowa, jak są zbudowane granaty i karabiny. Wreszcie z pisemek rewolucyjnych, podburzających do obalenia legalnej władzy. Ale też z pisemek dążących do ustanowienia Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Była to wiec polszczyzna szlifowana ogniem języka Wallenrodów, buntowników i konspiratorów. I Stalin doskonale o tym wiedział.

Stalin wiedział, że polszczyzna, jaką posługuje się korpus oficerski II RP, rodziny oficerów, a za nimi urzędnicy, nauczyciele, sędziowie, adwokaci, wolne zawody i cała (szczupła) inteligencja rozmawia językiem polskim, jako językiem wyrosłym z języka konspiratorów.

A iluż ich było tych „prawdziwych” Polaków rozmawiających polszczyzną literacką, logiczną i zwięzłą jak instrukcje bojowe obowiązujące w służbie wojskowej?

Jeśli liczbę korpusu oficerskiego liczyć na dwieście (250) tysięcy mężczyzn po maturze, bo na tyle Rocznik statystyczny z 1938 r. określa ilość wydanych w międzywojniu matur), a do tego dodać inteligencji urzędniczej i innej po małych maturach i różnych kursach, uczących już w języku literackim, to można liczyć uczestników literackiej polszczyzny na pół miliona do miliona wraz z rodzinami.

Młodzi oficerowie promowani pod koniec lat trzydziestych uczyli się już polszczyzny w szkołach odrodzonej Polski ale oficerowie starsi, gdy podczas pierwszej wojny światowej wprawdzie nie uczono języka polskiego, uczyli się jej na kursach wojskowych.

W tej sytuacji językoznawca Stalin (a znał się na językoznawstwie nie gorzej niż jego „naukawy” przeciwnik, chluba światowego językoznawstwa (bo żyd), akademik Marr), rozumował, że nowoczesnego narodu polskiego, posługującego się językiem literackim, jest około jednego miliona, w tym ćwierć miliona, czyli jedna czwarta narodu, to korpus oficerski, który gdy się dostanie do sowieckiej niewoli, to on ją zgładzi, rozstrzela i z narodem polskim będzie miał spokój. Dlatego oficerowie II RP byli dla niego niebezpiecznym ekstraktem polskości, który trzeba dopaś i rozstrzelać do jednego, bo taki jest interes Armii Czerwonej i bolszewickiego człowieka.

Wroga klasowego upatrywał w polskim języku literackim, jako języku panów o białych rękach, bo tylko tacy panowie i ich rodziny posługiwali się literacką polszczyzną.


___________________Panie Karolu, powtórzę. Pana teksty powinny być na pierwszych stronach gazet, a wszystkie książki wydane!

Bo to Pan się martwi o przyszłość Polski i jej prawdziwego słowiańskiego Narodu!

Życzę zdrowia - Zygmunt Jan Prusiński
Ustka. 28 Lipca 2012 r. Sobota 9:57

Ps. Dziękuję za telefon, rozmawialiśmy ze 40 minut.

Ocena wpisu: 
3
Twoja ocena: Brak Średnio: 3 (głosów:6)