Odzyskiwanie wartości w literaturze

Obrazek użytkownika Zygmunt Jan Prusiński
Kultura

Zygmunt Jan Prusiński

ODZYSKIWANIE WARTOŚCI W LITERATURZE

Z Ustki do Słupska, cywilizacja w komunikacji jest zdrowa i rozsądna. Ale ze Słupska do Damnicy – jakbym powrócił do Średniowiecza. Nie wiem, kto decyduje o rozkładzie i pociągów i autobusów. Jakby PRL przywitał mnie, przy przystanku na dworcu PKP. Grupa kobiet, jedna młoda ciężarna i ogrom zakupów w kilkunastu torbach, torebkach. Te kobiety jakby z obrazka Malczewskiego... Wyspiański też by namalował, jestem pewny. Podobno do nich na tę wieś Jeziorka nie dojeżdża żaden autobus. Od przystanku przy szosie muszą 7 kilometrów iść na piechotę piaszczystą drogą. Podobno rowery schowały w krzakach, tak że nie będą ręcznie dźwigać zakupów. - A jakby skradli te rowery? Wieś ma kilka zabudowań i nadzieję w ptakach, że wieści one przyniosą, że wieś Jeziorka kiedyś Nowym Jorkiem się stanie.

Okres wyborów. Totalne inwalidztwo informacji. Życiorysy jednego z dwu kandydatów... przesłodzone. Nieprawdziwy wyż w aksamitach i jedwabiach, do tego dodać że posypanym był jeden z nich kruszcem złota. Taki posążek na kamieniu. Dla inteligentnych czytelników – niech zgadną o kogo chodzi.

Najstarsza kobieta z Jeziorka upolityczniona. Zagadałem z nią w autobusie o wyborach. Gdyby każda miała takową orientację, może, nie przegrywalibyśmy żadnych wyborów. Ode mnie, jako i w tej roli wieszcza i niezależnego publicysty, to ma podtekst kabaretu. - Jeszcze ten prawdziwy Obrońca i Przywódca dla Polaków się nie narodził.

Pożegnałem się z kobietami ze wsi Jeziorka, którym pomogłem w Słupsku pakunki wnieść z przystanku do autobusu. Damnica witała mnie. Może kilka ptaków zaśpiewało z tej radości, iż poeta z Ustki znowu zawitał z wierszami.

Duchy są mi bliscy - choćby bohaterka moich wierszy, Pani Anna Walentynowicz.

23 Lipca 2010 r.
Piątek 11:04

 

*   *   *

 

Co bym ja robił, gdybym nie pokochał Literatury Pięknej? Poezja – jedyna wartość w moim życiu, która nie kaleczy; zostałem jej uczniem i, uczę się praworządności i porządku w Kulturze.

Następne spotkanie w Damnicy, które z kolei, ósme czy dziewiąte? Ale najpierw trzeba tam dojechać. Nikt do mnie nie zadzwonił, nie zaproponował zabrania mnie bym punktualnie zjawił się w Pałacu. Miałem odczytać trzy wiersze o katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. To bardzo dziwna katastrofa. Od początku nie wierzyłem że był to wypadek. Poświęciłem cykl składający się z trzynastu utworów. Nawet zamierzałem napisać o tym książkę, zaniechałem, szlaban ktoś we mgle postawił, uciekły ze mnie zachęty. Ale był ze mną i Fryderyk Szopen i Zbigniew Herbert. Była także Dama Solidarności, ofiara, Pani Ania Walentynowicz. - Czy musiała w ten sposób zakończyć swoje życie? To taka jest Nagroda za to co dla Polski czyniła bohaterka Robotników? Szopen zostawił muzykę. Herbert zostawił wiersze. A kto będzie pamiętał o Annie Walentynowicz, która w Ustce te słowa wypowiedziała do mnie:

"Tylko nie zapomnij o mnie, poeto"!

_____***_____

 

Zygmunt Jan Prusiński

NIOSĄ NAM PTAKI NADZIEJĘ

Pamięci Anny Walentynowicz

Posłuszny jestem,
wedle upadającej szyszki.
Wchodzę w głąb lasu,
ktoś do mnie woła.

Piszę wiersze na starej korze,
zmarszczki płyną po sośnie
jak zapomniane rzeki...

Wtulam się w ciepło drzewa,
rozgarniam myśli w gęstej mgle.

Szukam żywego portretu na niebie;
jest tylko muzyka cicha, jak skomlenie.

23.07.2010 – Ustka
Piątek 10:00

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.2 (głosów:6)