List od prof. Karola Zielińskiego z Krakowa

Obrazek użytkownika Zygmunt Jan Prusiński
Kultura

Zygmunt Jan Prusiński  2019.02.28; 04:50:03

Komentowany wiersz: Nad wodą moje pieśni

List od prof. Karola Zielińskiego z Krakowa


"Panie Zygmuncie, daj Pan sobie siana.
Obserwując ostatnie Pańskie podrygi, sądzę, że szkoda czasu i atłasu na to co Pan robisz obecnie. Szkoda utraty energii.

Tymczasem jest w Polsce dziesiątki, jeśli już nie setki tysięcy bezdomnych młodych, lub w sile wieku mężczyzn, plątających się bez domu, bez pracy i bez celu. Wielu z nich choruje, umiera gdzieś w ustronnych miejscach, jak zwierzęta, na klatkach zruderowanych kamienic, w piwnicach, w śmietnikach, na działkach. Są wywożeni bardzo dyskretnie na cmentarze i tam zakopywani w bezimiennych dołach.

To jest problem i to jest temat. Tematem jest przygotowywanie buntu i rewolty. Jeśli ona jest dzisiaj możliwa. A na pewno będzie możliwa za pewien czas. Ba, będzie konieczna. Niezadowolenie ze społecznego życia nadejdzie samo, nie wiadomo skąd. Oczywiście posiadacze nieruchomości będą się bronić przed rewoltą nie posiadaczy, ale to nic nie da. Już w tej chwili posiadanie działki, pola, gruntu, gospodarstwa, domu... jest bez znaczenia, jakby posiadanie martwej, nieruchomej ręki. Nie przynosi ani korzyści, ani zadowolenia, ani zabezpieczenia... W wielu aspektach jest nawet zawadą. Ale jest faktem, że wielkie odłamy społeczeństwa, które mają gdzie mieszkać i mają co jeść, bo mają emerytury lub jakieś gminne posadki, żyją w zadowoleniu gotowe bronić tego ustroju do ostatka.

Tymczasem rosną nowe pokolenia młodych gołodupców, bez pracy i mieszkań, dla których wszystkiego zabraknie i wtedy się zacznie - ów dzień Sądu. Ja sądzę, że polski artysta o tym powinien myśleć i o tym pisać. Pani Mar Canela nadesłała ongiś wiersz poetki Ambar Past. To powinien być kierunek i wzór. Odważna cudowna kobieta. ":Polski kościół nie chce słyszeć o teologii wyzwolenia ani o etyce biedy (w wielkich miastach) twierdzi że biedy nie ma, bo jej nie widać, zeszła do podziemia i jest upychana pod ziemią w bezimiennych grobach. Wobec tego... co?

Pańskie pisanie brzmi coraz bardziej (dla mnie oczywiście i dla mojego punktu widzenia) jak dysonans i moje pisanie wydaje mi się za mało adekwatne do tego ponurego cmentarzyska jakim jest nasze społeczeństwo i nasze życie. Ono jest tylko trochę zaklajstrowane kolorowymi papierkami od cukierków, ale pod spodem jest to to samo, które było za sanacji, podczas wojny i w czasie komunistycznej opresji. Tylko że wtedy aparaty propagandy nie miały takich środków, żeby zbrodnię i bezsens istnienia zaklajstrować.


Szukam dla Pana wiersza napisanego w 1966 przez Jerzego M. Czarneckiego (nie mogę go odnaleźć) jako moim zdaniem, genialne przeczucie absurdalnej rzeczywistości i bezsensu naszego istnienia. Wiersz jest cudownym erotykiem, zaczynającym się od słów: "Moja żona urodziła płot". (Jurek zapił się na śmierć dwa lata temu, a przed śmiercią nie był zdolny spokojnie rozmawiać z kolegą lub z kimś znajomym o literaturze, taki był sfrustrowany i rozgoryczony do życia). Nic dodać nic ująć, rzeczywiście niejednemu żona rodzi płot, a on go wychowuje na kołka, na idiotę, na katolika-złodzieja-na polaka-szubrawca, na złoczyńcę-europejczyka...

Nasze żony rodzą nam płoty, a my, o hańbo, nie widzimy tego. Biada nam. Dlatego błagam, przestań Pan bredzić, żebyś się chciał żenić, że mężczyzna po sześćdziesiątce może mieć żonę... Po co, żeby mu urodziła płot"?


- Profesor Literatury Karol Zieliński z Krakowa...

26.2.2012 r.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)