Karol Zieliński KRYTYK I POETA - część ósma -

Obrazek użytkownika Zygmunt Jan Prusiński
Kultura

Rozważania filozoficzne i metafizyczne o książce pt. „Kobieta białych luster”


Karol Zieliński


KRYTYK I POETA

- część ósma -

 

Pisze jakiś Kronos, że Zygmunt Jan Prusiński jest grafomanem, świadczy tylko jego "ignorantia". Gdyby mu pokazać mickiewiczowskie intentita i miscellanea, to by... No, nie wiem, co by ten dureń, ale widać po nim, że "mówi to co wie" a wie niewiele.

W tym Internecie roi się od wariatów i pospolitych durni... kto tu ma kiedyś robić jakąś rozumną Polskę, z czego? etc.?

Albo chociażby jakąś rozumną Europę, bo przecież można założyć, że Portugalia jest nie tylko dla cygana, "roma" i jakiegoś złodzieja... ale tacy jak ja, albo Prusiński, też mogą pojechać, żeby zrozumieć mistyczną filozofię.

Ortegi y Gaseta zaklętą w kafelkach Lizbony (a nie tylko żeby coś ukraść). Do czego to doszło... zatrważającego... czy już na tym świecie żyje sama hołota? A gdzie jest ktoś, kto ma w głowie kawałek jakiejś myśli, poza pragnieniem "tanio kupić - drogo sprzedać".

Zaś na innych blogach cała energia idzie w omawianie, co polityk miał na myśli... po prostu za dużo wolnego czasu... nie ma dla forowiczów pracy, pomysłu na siebie, ani żadnej odpowiedzialności za słowo, więc paplają... tymczasem chodzi o to, żeby świat zmieniać (czego ja nie zrobię, a poecie Prusińskiemu się nie udaje, bo zaczyna od złego końca).

Proszę zauważyć że te wszystkie pozytywne zmiany na świecie zaczynały się od parcelacji, powtórne i permanentne dzielenie tego, co już było i powtórnego podziału własności. Tak było w cesarstwie rzymskim (podział ziemi za Augusta), tak było podczas wielkiej Rewolucji Francuskiej i tak było podczas mordowania Indian Amerykańskich! Tak było wreszcie w Rosji i Polsce parcelującej szlacheckie dobra. Tak było we Francji, która po wojnie nacjonmalizując wielki przemysł odebrała własność i dobra setkom tysięcy wielkokapitalistycznych rentierów. Wprawdzie Francuzi wygonili po wojnie z Francji polskich komunistów ale jednocześnie zrobili dziadami wielu swoich bogaczy w imię sprawiedliwości społecznej (nie nazywając tego komunizmem).

Bowiem jest tak, że ktoś za skromny dostatek wielu, musi płacić utratą własnego luksusu. Innej drogi nie ma! Dzisiejsi brukselczycy chcą przymnożyć dobrobytu zwykłym ludziom, ale wychodzi z tego tylko przymnożenie bogactwa bogaczom.

Na razie trzeba dokwaterować proboszczom i biskupom po dwóch bezdomnych meneli, na czas nieokreślony, dopóki ci menele nie zostaną przez katabasów zresocjalizowani i nie staną na własne nogi. Niech księża pokażą jak się resocjalizuje i wyprowadza z biedy! Ale nie cudzymi rękami! W ten sposób z ust księżulków może zniknie kłamstwo i fałszywe ubolewanie nad losem biednej ojczyzny.

Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby Zygmunt Jan Prusiński ten program chciał włączyć do swojego stowarzyszenia pomocy dla biednych! A w ogóle, jestem ciekaw, czy jego zdaniem ma on szanse co do ustawowej realizacji.


Kraków. 20.08.2011

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)