Karol Zieliński KRYTYK I POETA - część dziesiąta -

Obrazek użytkownika Zygmunt Jan Prusiński
Kultura

Rozważania filozoficzne i metafizyczne o książce pt. „Kobieta białych luster”

 

Karol Zieliński


KRYTYK I POETA

- część dziesiąta -

 

Motto: Wydaje mi się, że jesteśmy sobie sami winni, że na starość jesteśmy gołodupcy!

Ale co innego jest ważne. "Kobieta białych luster", to jest wieczna kobiecość, która woła do Zygmunta Jana Prusińskiego z zaświatów! To wcale nie pasuje do konwencji różowej sypialni z Hiszpanką, z którą powinien zakończyć poeta romans wśród różowych poduszek! Przecież ten świat, o którym piszemy (Prusiński pisze!) istnieje realnie. Co do cholery jest z tą facetką z jasnymi włosami, którą pokazywałeś poeto, jako Mar Pillado, wypływającą jak nimfa spośród fal?

POEMAT jest nie tylko formą wypowiedzi, ale rodzajem poetyckiego bytu. Człowiek wypowiada się w kazaniu na ambonie, w piśmie ulotnym, w liście, w wyznaniu w cztery oczy itd. ale również wypowiada się w Poemacie. To coś więcej niż pojedynczy wiersz. Ale Poematem może być również nie-wiersz ale podniosły nastrój podczas pogrzebu dziecka. List opisujący taki pogrzeb nie jest poematem, ale opisem tego poematu czyli pogrzebu. Romans może być poematem, czy zdarzenie liryczne. Prusiński czuje o czym mowa?

Przejście od różowej Hiszpanii do kostnicy białych luster, magia też jest biała... Niech się poeta Prusiński nie boi 40 tysięcy wierszy. Lope de Vega zrobił ich więcej! Ilość i poetycki ogrom ilości wierszy, odpowiada ogromowi stworzenia świata. Niech poeta męczy stworzenia i ptaki, niech poeta męczy ludzi, jak poeta, takim był Szekspir i Byron, chociaż niewiele mieli do powiedzenia ale takim był również Milton. O ten, to potrafił!


Kobieta białych luster, to jest kwintesencja tego w co mógł poeta utrafić, bo ona się, przegląda w tysiącach luster swej mentalności (niech mnie w końcu wydupczy kto chce, byle był jakiś "poemat" - tak mi powiedziała 30-letnia dziewczyna, kelnerka, blond piękność na rynku Krakowa, aż mnie zatkało z wrażenia, gdy zrozumiałem, że to powiedziała pod moim adresem, że to ja jestem adresatem tego życzenia, że to ja mam ją wydupczyć, żeby jej życie nabrało sensu etc.) Prusiński wie, że nastaje moda na seks z nieznajomymi w miejscach publicznych?! Czy to nie jest poszukiwanie białych luster świadomej nieświadomości? Skoro nie można zarobić w kapitalizmie godziwych pieniędzy, to się trzeba godziwie wydupczyć! Taka jest logika tego czasu! Dlatego kobieta coraz bardziej sobie uświadamia, że jest czystymi lustrami i białą pornografią z pogranicza magii, w której gubi się i odnajduje ze swym ciałem, a pozostaje sam kościec, wspomnienie, odblask, fotografia, wreszcie westchnienie tylko, gdy już nie ma kto westchnąć... chyba poeta.


Kraków. 21.08.2011

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)