Dlaczego nie uznaję (na blogu) perspektywy indywidualnej

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Chciałbym państwu zwrócić uwagę na tytuł jednej z poprzednich notek: "

"Dlaczego czuję obrzydzenie wobec zwolenników aborcji".

Po jej opublikowaniu  uznałem ten tytuł za błędny, ale zostawiłem i niestety nikt na to nie zwrócił uwagi w komentarzach. Tytuł jest błędny bo wyraża subiektywną perspektywę " czucia", a tym samym stawia mnie w  jednym szeregu z członkami zakonu wyczuwaczy, takimi jak pani Karolina, sugerując, że kwestia wynika z moich osobistych gustów..

Właściwy tytuł powinien był brzmieć:

"Dlaczego zwolennicy aborcji budzą we mnie obrzydzenie."

Bo to oni najpierw budzą, swoim zachowaniem moją świadomość,potem emocję,  a dopiero potem ja je czuję w ciele - obrzydzenie. 

Nie przyjmuję w blogowaniu perspektywy subiektywnej i się nią nie posługuję, a to z tego oczywistego powodu, że wszyscy patrzą z perpektywy indywidualnej, a perpspektywa wspólnotowa jest niedoszacowana.. Gdyby to był blog literacki, to byłaby inna kwestia, ale talentu literackiego nie posiadam. Spróbujmy sobie jednak, na potrzeby tej notki wyobrazić, że taką osobistą perspektywę przyjmuję i zarzucam państwa lawiną, rwącym potokiem wrażeń i przeżyć z mojego osobistego życia. Tu bym coś podkręcił, tam podrasował i wyszedłby z tego niezły thriller , bo taki materiał faktycznie jest, ale brakuje mu takiego właśnie podkręcenia, takiej wyreżyserowanej kropki nad i.

Nie wątpię, że to by się państwu, a szczególnie naszej salonowej Muzie, Karolinie podobało. Romanse, konspiracje, podchody i przepychanki z komuną, styropian i kabaryna, wspomnienia i plotki o kolegach i koleżankach - późniejszych ministrach i innych VIPach. Ooo, to były czasy dopiero. Niestety, obawiam się, że miłośnicy nowych, postępowych trendów estetycznych mogliby się czuć zawiedzeni z uiwagi na brak jakichkolwiek wątków homo-erotycznych - tu wyobraźnia mnie kompletnie zawodzi.

Ale co z tego, jaki byłby z tego pożytek, jakie wnioski można by z takiego tekstu wyciągnąć ? Wyszedłby życiorys niepowtarzalny zaspokajający ciekawość i potrzebę emocji, ale na tym koniec. Z punktu widzenia naukowego byłaby to perspektywa nieprzydatna, bo z indywidualnych przypadków wielu wniosków ogólnych nie wyciągniemy. A do tego niektóre wątki trzeba by, i to z różnych względów, ocenzurować.

Mnie interesuje co innego, własny życiorys znam i nudziłoby jego powtarzanie, nawet w wersji podkręconej. Mnie interesuje natura ludzka, a ta wykracza poza sferę osobistą, bo łączy aspekt wspólnotowy z aspektem indywidualnym. Jako że aspekt indywidualny jest mi, dzięki rozmaitym wydarzeniom z życia dobrze znany, bardziej ciekawi mnie znacznie mniej znany w ogóle aspekt wspólnotowy. A do opisu tego aspektu potrzebne są zupełnie inne narzędzia intelektualne.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)

Komentarze

wspólnotowa jest niedoszacowana"...

Pod tym zdaniem podpisuję się, żałując że mam tylko dwie ręce! Ba, nawet uważam, że ona jest nie tylko niedoszacowana ale i zaniedbywana i ignorowana choć Autor i ja prawdopodobnie opieramy swe wnioski na zupełnie różnych podstawach - Autor na nauce, ja na obserwacji.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#1662974

Bodźcem do naukowego spojrzenia na tę kwestię stały się obserwacje trendów widocznych gołym okiem.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1663047