Czyżby w polityce nie obowiązywały standardy ?

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Jeżeli uważnie obserwuje się politykę, to łatwo dojść do wniosku, że w polityce nie obowiązują standardy. Wydaje się, że stwierdzenie to brzmi zbyt abstrakcyjnie, spróbujmy więc je ukonkretnić. Nowa wersja brzmieć może, że społeczeństwo akceptuje inne niż w pozostałych dziedzinach standardy zachowań. Tu także określenie „społeczeństwo” jest zbyt abstrakyjne i niczego nie wyjaśnia. Będziemy bliżsi prawdy jeśli stwierdzimy, że to określone grupy społeczne w swojej działalności nie przestrzegają norm.

Jak to wyjaśnić ?

Systemowe podejście do zjawisk społecznych wskazuje, że wszystkie sfery życia społecznego muszą kierować się tym samym zestawem standardów. Tymczasem obserwujemy, że tak nie jest i musimy określić tego przyczyny. Przyczyną oczywista polega na tym, że pewne grupy standardów nie przestrzegają. 

Dlaczego nie przestrzegają ? Tu sprawa się komplikuje, bo trzeba wziąć pod uwagę rozwój ekonomiczny, technologiczny, ideologiczny i ich konsekwencje społeczne. 

Wiemy już, że destabilizacja społeczna po I WŚ doprowadziła do dojścia do władzy radykalnych sił, których propaganda i brak skrupółów doprowadziły do powstania Związku Sowieckiego i III Rzeszy. II WŚ doprowadziła do przegranej Niemiec i rozszerzenia komunizmu. A te siły opowiadały się za kompletnym odrzuceniem dotychczasowych standardów cywilziacyjnych.

Po upadku komunizmu, tylko środowiska związane z komunizmem posiadały siłę ekopnomiczną i organizację, które pozwoliły nie tylko na przetrwanie lecz także na ponowne zdobycie władzy pod innym szyldem. Nowe, demokratyczne standardy były czymś obcym dla tych grup, więc nie należy się dziwić, że politykę uprawiały one według własnych reguł, które narzuciły społeczeństwu w celu realizacji własnych interesów. W ten sposób powstała chimera ustrojowa oparta na układzie postkomunistycznym pod szyldem demoliberalnym.

Wskutek rozwoju ekonomicznego i ideologicznego w społeczeństwach Zachodu system kapitalistyczny uległ przeformowaniu w system konsumpcjonistyczny oparty na ideologii demoliberalnej, efektem czego było radykalne rozproszenie indywidualistyczne i zanik standardów demokratycznych wymagających troski o dobro wspólne. Arena polityczna została najpierw zmonopolizownana przez środowiska lew-lib żonglujące hasłami progresywistycznymi skutecznie promowanymi przez lewicujące media, a aspirujące do życia politycznego nowe i bardziej konserwatywne siły polityczne były i są na wszelkie sposoby represjonowane przy pomocy mechanizmów politpoprawności, które przeniknęły do prawodawstwa.

O ile nie nastąpi powrót do standardów opartych na idei dobra wspólnego, cywilzacja Zachodu nie przetrwa.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:10)

Komentarze

W polityce liczy się cel - wygrać wybory.

Standardy również się liczą, o ile pomagają w realizacji celu głównego.

W świadomym społeczeństwie wygrywają stronnictwa stawiające na uczciwość, w społeczeństwie zmanipulowanym wygrywają stronnictwa które lepiej manipulują.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1633945

Ale ciekawe by było jak przyjmowano by polityka. który by się zachowywał według normalnych wzorców zachowań?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1633983

>>>W polityce liczy się cel - wygrać wybory.
To prawda. Jednak w pańskim komentarzu brzmi to jak zarzut, żeby nie powiedzieć grzech. Trzeba wygrać wybory, żeby móc rządzić, prawda? A rządzi się po to, aby realizować swój program (chyba że - jak PEŁO - ma się ten program w szufladzie, ale nikt nie wie, gdzie zaginał kluczyk, więc programu nie znają ani obywatele, ani sama PEŁO). Programy bywają złe, ale są też dobre. I te dobre warto realizować, dlatego trzeba wygrać wybory, czyż nie?

>>>Standardy również się liczą, o ile pomagają w realizacji celu głównego.
To zdanie fałszywe. Standardy to coś namacalnego, konkretnego. Respektuje się je lub nie. Można działać zgodnie ze standardami lub nie. Nie można działać zgodnie ze standardami działając wbrew standardom. W zdobyciu władzy pomaga kłamstwo, które pokazuje, że ktoś działa zgodnie ze standardami, podczas gdy widzimy, że wcale tak nie działa.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1634015

   Witam! Po "transformacji ustrojowej" Polskę napompowano obcymi marketami zarzucając kolorowym chłamem. To przełożyło się w znaczącej części na likwidację rodzimej sieci małych prywatnych sklepów. Zachłysnęliśmy się, jako obecne wówczas państwo, zza "żelaznej kurtyny" strefą "Schengen", tylko to umiejętnie wykorzystano, aby milionowe części społeczeństwa młodych ludzi wypchać na zarobkową emigrację. Brak tych wartościowych ludzi w kraju, przyzwoliło na szaber Polski, przez zdrajców i kolaborantów. Narzucono, nam głodnym wolności, kolorowy konsumpcjonizm. Komuniści przekształcili się w kolorową Neokomunę, której standardem jest mamona i władza dla elit. Tylko po szalonych atakach na kościół, jakoś Polska nadal mocno katolicka i na przekór rośnie wśród młodych poczucie patriotyzmu i podmiotowości znaczenia ojczyzny. Moje postrzeganie, w bardzo krótkim skrócie. Pozdrawiam!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1633967

Opis sytuacji oraz powiązań i zależności powinien być uzupełniony o bardzo ważny aspekt jakim są media. Nasza Polska polityka nie funkcjonuje w oparciu o zespół standardów, bo niepolskie media fałszują obraz polityki. To co dzieje się wśród polityków jednej opcji (stronnictwa antypolskiego), jest w swej istocie jednym ogromnym kłamstwem. Już choćby tylko brak programu politycznego i każdego innego, jest elementem tego kłamstwa. Zakłada się bowiem, że społeczeństwo otrzymuje jakiś tam przekaz, a fakt pomijania milczeniem programu staje się tym wymowniejszy, że w domyśle przekazu funkcjonuje tylko jeden dogmat: Zniszczyć partię rządzącą. I tu do walki włączają się usłużne i antypolskie media. Tym samym standardy, jakiekolwiek - w sensie pozytywnego oddziaływania na toczący się spór polityczny - przestają istnieć i obowiązywać jedną stronę. Tę totalną. Stawianie jakichkolwiek diagnoz dotyczących kondycji polskiej polityki, będzie odtąd zawsze obarczone błędem wynikającym z braku walorów porównawczych obu stron konfliktu politycznego. Polaryzacja sceny politycznej, jej natężenie, jest uwarunkowane totalnością, która to jest w zasadzie jedynym istotnym elementem gry politycznej całego antyPiS. Cokolwiek innego pojawia się w debacie politycznej z tamtej strony, jest albo negacją całego PiS, albo krytyką jakiegoś elementu, posuniętą do granic absurdu. Trwa jakby wielki wyścig albo zawody, kto mocniej uderzy przeciwnika politycznego poniżej pasa, kto mocniej, dobitniej i bezczelniej spróbuje zdeprecjonować, poniżyć i umazać w błocie cały PiS i jego zwolenników. Gdy w tak zorganizowanej wolnoamerykance, ktoś usiłuje przywoływać jakieś zasady, zostanie natychmiast wygwizdany przy wielkim rechocie prymitywnej gawiedzi politycznej - lemingi. Wielkie kłamstwo potrzebuje ogromnego rozmachu i musi pociągać, epatując rozmiarem i wrzaskiem zmanipulowanych ludzi. Inaczej zaczną się zastanawiać, a to w zamyśle cwaniaków od manipulacji, jest zabronione. Do tego służą media, których właściciele dbają starannie, aby leming nie miał chwili oddechu i momentu na zastanowienie. Dlatego my nie oglądamy TVNu. Ta telewizja nie jest robiona dla nas. A standardy sprawdzają się jedynie w sytuacjach, gdy strony sporu chcą ich przestrzegać na zasadach wzajemności.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1634018

Czerwiec 2020, tuż przed wyborami.

Rafał Trzaskowski to gorliwy katolik, Paweł Rabiej rzuca w gejów jajkami i jest radykalnie konserwatywny, Kosiniak Kamysz to powiew nowości i świeżości, a Hołownia TVN oglądał raz u kolegi.Tylko niech żon nie oddają do burdelu

Wszystko to i tak wina Kaczyńskiego.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1634023

Kampania prezydencka w wykonaniu A. Dudy nabrała ostrości. Bez ogródek wskazuje winnych wyłudzania VAT na skalę dziesiątków miliardów rocznie, na kłamstwa Premiera Tuska w kwestii podwyższenia wieku emerytalnego i całej jego polityki społecznej. Prezydent Duda wypowiedział się też w sprawie LGBT; stwierdził, że to nowa ideologia, która na wzór ideologii komunistycznej ma na celu indoktrynację społeczeństwa począwszy od najmłodszych lat. Prezydent Duda mocno powiedział, że nie zgadza się na szerzenie ideologii LGBT, jest ona sprzeczna z tradycyjnym wychowaniem dzieci przez rodziców, przez rodzinę w jej konstytucyjnym rozumieniu, opartym w większości naszego społeczeństwa o religie chrześcijańską.
D. Tusk, który nie odważył się wystartować w prezydenckich wyborach (nie zachęciły go kiepskie sondażowe wyniki przejawia jednak dużą aktywność na twitterze:
"Prezydent Rzeczpospolitej powinien dbać o jej reputację. Andrzej Duda robi wszystko, aby ją zrujnować. Jego kampania to wstyd na cały świat" - napisał po południu Donald Tusk.
Nawiązywał do faktu, że światowa agencje zauważył słowa prezydenta Dudy, w których porównał środowiska LGBT do neobolszewizmu.
A. Duda odpowiedział, że sam miał okazję wystartować w wyborach na urząd głowy państwa. "Był Pan dwukrotnie namawiany, by się ze mną zmierzyć przez swoje środowisko. Wolał się Pan jednak schować za plecami MKB a później RT. Wie Pan, jak się na taką postawę mówiło na podwórku? Cykor..."
Na to D. Tusk napisał:
"Panie Andrzeju, interesowała mnie konfrontacja z pańskim przełożonym. Ale, jak to mówią na podwórku..."

Język byłego premiera, to właśnie taki podwórkowo-knajacki język; zresztą całej tej formacji, której przewodniczył (przewodniczy). Dowodów na to aż nadto jest na taśmach z lokalu "Sowa i przyjaciele"...

Oczywiście, D. Tusk chciał być dowcipny i jednocześnie pognębić prezydenta Dudę pisząc o "przełożonym", ale nie spodziewał się takiej riposty": " Panie Przewodniczący, z moim Mistrzem, moim Prezydentem skonfrontował się Pan w 2005 roku. I przegrał Pan sromotnie... A co było potem wszyscy pamiętamy."

Rzecz jasna, D. Tusk nawiązywał do słynnej debaty z J. Kaczyńskim, którą wg mediów mu sprzyjających - wygrał. Zależy w jakich kategoriach to oceniać; po pierwsze, to była dobrze przygotowana przez niejakiego Lisa klaka, która wiedziała kogo oklaskiwać, a kogo zagłuszać. po drugie - jest znana prawda, że przekupka z Bazaru Różyckiego zawsze wygra z profesorem uniwersytetu. Dlaczego? Dlatego, ze ona nie ma zamiaru przestrzegać żadnych reguł; stosuje "naturalną" erystykę". Przyzwoitość i poszanowanie adwersarza są na ostatnim miejscu. Rzeczowe argumenty, to zbytek przeznaczony na inną bajkę. Wtedy Jarosław Kaczyński popełnił błąd polegający na przeświadczeniu, że Donald Tusk posiada tzw. "zdolność pojedynkową" (odsyłam do kodeksu honorowego Boziewicza).

W parszywym świecie (chyba bardziej parszywym w Europie niż w Polsce) nie liczy się uczciwość, lecz makiawelizm: "Cel uświęca środki"...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 Janusz 40

#1634360