Prezydencki poker

Obrazek użytkownika Zawiedzony
Kraj

 

 

Wyobraźmy sobie, że przy pokerowym stole siedzi czworo graczy - Andrzej Duda, Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak -Kamysz i Małgorzata Kidawa - Błońska. Stawka jest wysoka: Duda ma karetę, Hołownia trójkę, Kosiniak dwie parki a Kidawa nie ma nic. Ale nie zdążyli siebie sprawdzić, bo do pokoju wszedł pijany gangster o nazwisku Gowin, przewrócił się na stół, karty poszły w rozsypkę, a pilnujący stołu cieć Grodzki nie pozwolił ich pozbierać. Partię trzeba rozegrać z nowym rozdaniem i na miejsce pani Małgorzaty wchodzi nowy gracz - Rafał Trzaskowski. Dla siedzących graczy nie jest tajemnicą, że pan Rafał siada, żeby zagrać o pełną pulę, bo jego mocodawcy są w sytuacji beznadziejnej - jeżeli ich protegowany sromotnie przegra, to grozi im rozsypka i unicestwienie. W porównaniu do reszty graczy, Trzaskowski od pierwszego rozdania jest pod największą presją psychiczną, chociaż ta w sporym stopniu  dotyczy też Dudy. Pozostali są w sytuacji, że wygrać mogą i chcą, ale wcale nie muszą. Przyjrzyjmy się bliżej szansom i twarzom "pokerzystów".

Poker jest ściśle powiązany z matematyką, z liczeniem szans na wygraną w rozdaniu. Jeszcze kilkanaście lat temu mało kto mówił o pokerze i graczach poważnie. Pokerzyści byli postrzegani jak zwykli hazardziści, którzy nie różnią się niczym od graczy kasynowych. Dzisiaj to się zmieniło i wiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że sukces wymaga szeregu umiejętności. Mój umowny "poker prezydencki", na umiejętnościach i cechach graczy ( kandydatów) się  opiera i jestem przekonany, że ma swoje przełożenie na realne szanse wyborcze. Co kto może ugrać i jakie szanse ma ten "nowy" przy stole - Rafał Trzaskowski?

 

Poprawne zarządzanie kapitałem

Oczywiście nie mówimy tutaj o kapitale w sensie finansowym - o to dbają mocodawcy naszych graczy. Kapitał naszych pokerzystów stanowią ludzie, a ściślej rzecz ujmując, wyborcy, którzy na każdego z nich są gotowi oddać głos. Ta liczba jest zmienna, zazwyczaj różna w trakcie rozgrywki od liczby kapitału początkowego i zależy od sposobu gry i skuteczności gracza. Może utrzymywać się stabilnie, ale może też spadać lub rosnąć i to ona jest decydująca o sukcesie lub porażce. Zarządzanie tym kapitałem jest kluczowe dla gracza - to szereg często błyskawicznych decyzji o znaczeniu strategicznym, które mają albo trend odwrócić ( np. w przypadku spadku kapitału), utrzymać ( jeżeli jest wzrost) lub znacząco zwiększyć (jeżeli jest niezadowalający). Dla graczy absolutnie najważniejsze jest, aby z rozwagą traktować swój kapitał, bo niestosowanie się do pewnych reguł prowadzić może do bankructwa - tak jak w praktyce spotkało to Kidawę -Błońską. Krezusem pod względem kapitału jest Duda -  do gry wszedł z dużym kapitałem, wahania tego kapitału są niewielkie i raczej w górę niż w dół: ogólnie jego kapitał jest stabilny i dobrze przez niego zarządzany. Hołownia to typ pilnego ciułacza, dzięki systematycznej, chociaż mało spektakularnej pracy swój początkowy kapitał nieco zwiększył i potrafi ten trend utrzymać. Kosiniak - Kamysz to gracz chimeryczny, jego kapitał raz rośnie, raz maleje, ogólnie ani za dużo nie traci, ani za wiele nie zyskuje. Wydaje się, że nie za bardzo swoim kapitałem potrafi zarządzać. Trzaskowski wchodzi do gry z relatywnie dużym kapitałem, podobnie zresztą jak jej poprzedniczka przy stole - Małgorzata Kidawa-Błońska. Ponieważ posiada znacząco wyższe umiejętności (od Kidawy) w jego zarządzaniu, należy się spodziewwać, że tego kapitału nie roztrwoni i jest zdolny do jego powiększenia. Raczej nie na tyle, żeby dogonić Dudę, ale rozgrywkę z Hołownią ( będzie trudno) i Kamyszem (będzie łatwiej) może rozstrzygnąć na swoją stronę.

 

Odwaga

Gra w pokera i wybory prezydenckie wymagają odwagi, która nie oznacza skoku na bungee, ale raczej odrzucenia obaw przed ewentualną porażką. Jeżeli z perspektywy kampanii wyborczej i jej prawideł jakieś postępowanie jest poprawne, to kandydat powinien je wykonać i nie myśleć o żadnych zewnętrznych uwarunkowaniach. Na tym polega ta odwaga. Dostosowanie się do konkretnej sytuacji wymaga oszacowania możliwości rywali i zaklasyfikowania ich do kategorii: czym mam z nim szanse wygrać, albo czy on ma szanse wygrać ze mną. W tym kryterium najwięcej do stracenia ma Duda, dlatego - chociaż i on musi wykazać się odwagą - nie może sobie pozwolić na szaleńczą odwagę ułana. Pozostali właściwe nie mają nic do stracenia, ale jest pewne, że nadmierna szarża Trzaskowskiego przyniesie raczej skutek odwrotny od zamierzonego. Jest też poważna obawa, że odwaga w jego wypadku może być pomylona z bezpardonowym, poniżej pasa i zasad fair play atakowaniem rywali. Zresztą odwaga w odniesieniu do rywali Dudy jest na bardzo płynnej granicy ... głupoty. Kto ją przekroczy - przegra. Na razie ta kategoria jest na remis.

Kontrolowanie emocji

Jeżeli poker jest jedną z tych rozgrywek, gdzie emocje zmieniają się bardzo szybko i mają kolosalne znaczenie, to wybory prezydenckie biją pokera na głowę, bo mają bardzo bezpośredni wpływ na odbiór kandydatów przez wyborców. Każdy z kandydatów ma pewne oczekiwania i te oczekiwania są często brutalnie miażdżone są przez określone sytuacje, niekiedy pecha i własne błędy. Połączenie tych wszystkich elementów może stworzyć zabójczą mieszankę różnych emocji - zazwyczaj nie do ukrycia dla wyborców. Tylko pełna kontrola emocji i tzw. zimna głowa mogą pomóc w odniesieniu sukcesu. Okazywanie emocji może być także użyte jako atut ( Hołownia płaczący nad Konstytucją), lub słabość ( ten sam przypadek Hołowni). Jak się wydaje, a właściwie jest pewne, decyduje mowa ciała, mimika i reakcje werbalne. W tej kolejności, chociaż niekoniecznie, bo zależy od konkretnej sytuacji. Tu bezkonkurencyjny jest Duda, dobrze panujący nad emocjami, autentyczny i opanowany, chociaż mógłby popracować na mimiką twarzy. Hołownia na emocjami raczej nie panuje, jest impulsywny, może zbyt autentyczny, co sprawia wrażenie gry aktorskiej. Trudno tego typu emocje dobrze sprzedać, chociaż niektórzy się nabierają. Kamysz to raczej choleryk, jego emocje są aktorskie, sztucznie oratorskie i przez to dosyć nieprawdziwe. Trzaskowski to rodzaj zimnego drania, wiele wskazuje na to, iż taką postawę przyjmie w rozgrywce (kampanii) i będzie swoje emocje maksymalnie maskował.

 

Wyciąganie wniosków z błędów

To jedna z tych umiejętności, które nie są łatwe do opanowania. Ciężko jest przyznać się do własnych błędów. Ale bez tej umiejętności trudno sukces. Polska polityka już dawno wykreśliła z  politycznego słownika słowo "przepraszam, pomyliłem się". Błędy - zazwyczaj nieudolnie - próbuje się przekuć na sukces, co razi i jest "łykane" tylko przez wyjątkowo odporne na wiedzę i fakty pelikany - z każdej politycznej strony. Remis - nikt z tej stawki graczy nie ma klasy przyznawania się do błędów przy otwartej kurtynie.

 

Inteligencja

Poker to gra, która obraca się wokół obliczeń i prawdopodobieństwa. Inteligencja pomaga w drodze do dobrej gry. To jednak nie oznacza, że trzeba być geniuszem matematyki i mieć w tym kierunku mega talent – chodzi bardziej o prostą i logiczną analizę, która doprowadzi do gry na wysokim poziomie. Przekładając to na język rozgrywki prezydenckiej, inteligencja stanowi wypadkową powyższych cech i pozwala nimi odpowiednio sterować. Tu mam złą wiadomość dla zwolenników Rafała Trzaskowskiego - wydaje się w tej stawce najsłabszy pod tym względem, bo nie jest osobowością samą w sobie i raczej polega bardziej na zapleczu, niż własnej inteligencji. Podobnie Hołownia. Kamysz jest inteligentny i potrafi to wykorzystywać, nawet trochę lepiej niż Andrzej Duda.

 

Umiejętność analizy, niekonwencjonalne postępowanie, dobra ocena sytuacji

Zabrzmi paradoksalnie. ale to mocodawcy Trzaskowskiego wykazali się doskonałą oceną sytuacji i szeroką analizą, decydując się na niekonwencjonalne zagrywki - najpierw skutecznie torpedując konstytucyjny termin wyborów ( przy nieudolności rządzących), a w konsekwencji na zmianę gracza przy stole - ze zbankrutowanej Kidawy na rokującego Trzaskowskiego. Czy ta przebiegłość przełoży się na podobne umiejętności u nowego gracza - wątpię. Ta rozgrywka jest wyjątkowo nie na rękę dla zaplecza Trzaskowskiego, z powodów oczywistych: rozpad PO postępuje geometrycznie, partia nie posiada żadnych indywidualności personalnych i rezerw, pozbawiona jest ideowości i sensownego progamu, nie ma jednoznacznego i silnego przywództwa. Trzaskowski to gracz co najwyżej drugiego, lub trzeciego stolika - jeżeli PO nie ma lepszego na główny stolik prezydenckiego pokera, to znaczy, że partia "robi bokami"  i desperacko chwyta się drugoligowych graczy. To oznacza słabość, która pewnie wyjdzie w rozgrywce.

Hołownia zbyt emocjonalnie i jednokierunkowo ocenia sytuację polityczną w Polsce,  jest nudny, a jeżeli stać go tylko na aktorskie łzy jako niekonwencjonalne zagranie, to jego przynudzanie jest żenujące. Kamysz to typ sztywnego urzędasa, jego niekonwencjonalność sprowadza się do prób oratorskich przemówień z agresją tygrysiątka - nie tygrysa. Jego umiejętności analityczne ujawniają się tylko w sytuacji zagrożenia zagładą - jak w przypadku antychrześcijańskiej, promującej LGBT Koalicji Europejskiej. Poprawnej analizy sytuacji w Polsce Kamysz wykonać nie potrafi, lub... nie chce.

Duda natomiast - przedstawiany zupełnie mylnie, bo taka narrację narzuciła wroga Prezydentowi propaganda - nie jest bezwolnym "długopisem" Jarosława Kaczyńskiego i jednak z innego punktu widzenia ( niż Nowogrodzka) ocenia sytuację w Polsce. To polityk wciąż z potencjałem polskiego "Kennedy'ego", który to potencjał śmiało może ujawnić właśnie ( i tylko) w  drugiej kadencji. Abstrahując od tego, czy jego ciche, bądź nieco głośniejsze wojenki z Nowogrodzką mają sens czy nie, Duda trafnie diagnozuje polityczną scenę ( próba referendum konstytucyjnego, próba zmian w TVP, twarda polityka wobec "kasty", cichy sojusz z Ziobrą - mimo przeciwieństw) i jest na niej aktywny. Co prawda jego aktywność niekoniecznie przekłada się na skuteczność, ale to polityk wciąż młody, bez wątpienia nabierający doświadczenia i uczący się skutecznie jak żaden inny polityk w Polsce. Jego komunikatywność jest wartością samą w sobie i rzecz jasna tworzy cały front niekonwencjonalnych zachowań, z których chętnie korzysta. I robi to z klasą - podziękowania za rywalizację dla Kidawy, to doskonały na to dowód. Reasumując, w tej konkurencji jest zdecydowanym liderem, reszta przy nim to druga, albo nawet trzecia liga.

 

Posadziłem prezydenckich kandydatów przy pokerowym stole, co jest zapewne pewnym nadużyciem, ale jednocześnie jest ciekawe z powodu licznych analogii. Te analogie wskazują bardzo wyraźnie lidera i faworyta do zwycięstwa - Andrzeja Dudę. Wadą takich porównań jest pominięcie szeregu czynników specyficznych dla wyboru głowy państwa jak program, dokonania, wyborcze obietnice, poziom prezencji i savoir vivre, ale (tu szkoda) te ważne czynniki wydają się w być w Polsce przynajmniej - drugorzędne. No chyba, że Polacy zawierzą lalusiowi i gogusiowi specjalizującemu się w awariach - wtedy zmienię zdanie. Ogólnie cechy wymienione w notce są zdecydowanie najważniejsze, a wnioski i oceny pozostawiam Czytelnikom.

 

 

Autor korzystał z pomocy:

https://pokertexas.net/dziesiec-cech-znakomitego-pokerzysty/

https://www.salon24.pl/u/okop/1046867,prezydencki-poker,2

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:9)

Komentarze

Jeśli miarą poparcia społecznego ustalać skład graczy przy stole, to przy nowym rozdaniu jakoś nie widzę Hołowni. Reszta się raczej zgadza. W dogrywce, gdzie pozostanie dwóch graczy można się spodziewać wszystkiego. Pewność obecnego obozu rządzącego trąci pychą, ta zaś kroczy przed upadkiem.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2

"Izraelitcy doktorkowie,
Wiednia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę;
Którzy chlipiecie z „Naje Fraje”
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę."

#1630727

Qrwa mogłem być prezydentem gdyby nie moje osikane portki.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1630729