Weto wygraliśmy, ale "oczko się odkleiło - temu misiu..."

Obrazek użytkownika Yagon 12
Kraj

Ambasadorowie Polski i Węgier zgłosili dziś weto swych państw do propozycji niemieckiej prezydencji i PE zawartych w rozporządzeniu, które niezgodnie z lipcowymi konkluzjami wprowadzałoby tzw. "mechanizm warunkowości". Mówiąc prosto nasze dwa "zaściankowe" rządy nie zgodziły się na powiązanie wydatkowania pieniędzy unijnych z nowej perspektywy z tzw. "praworządnością". Oczywiście za tymi mało zrozumiałymi pojęciami kryją się stare lewackie pomysły na zbudowanie eurokołchozu, z ponadnarodowym rządem, najlepiej składającym się z komisarzy mianowanych przez najsilniejsze państwa z pominięciem mechanizmu wyborów. To już przerabialiśmy w czasie prawie 50 lat istnienia PRL-u. W "mechanizmie warunkowości" za chwilę ujrzelibyśmy naciski tęczowych unijnych urzędasów na uznanie przez władze polskie małżeństw homoseksualistów, a zaraz potem prawa do adopcji dzieci przez takie "pary". Teraz piłka po stronie Niemców, których prezydencja kończy się wraz ze starym rokiem, a Słowenia, która prezydencję zacznie od stycznia już dziś wezwała do szukania porozumienia. Budżet unijny "wisi" w próżni, za chwilę południe kontynentu zacznie atakować Niemcy i domagać się pieniędzy i odrzucenia tych ideologicznych fantazji. Pierwszą rundę wygraliśmy...

Niestety na polu walki w epidemią rząd nadal preferuje pic propagandowy a nie prawdziwą strategię zwalczania wirusa. Obśmiewane już powszechnie "izolatorium" na Stadionie Narodowym to kolejny "miś" rządu Zjednoczonej Prawicy. Nie dość, że w mieszczącym 300 łóżek i 100 respiratorów "szpitalu" przebywa obecnie garstka lekko chorych (wczoraj było tam 30 pacjentów !), to za jedno miejsce (a 270 jest nadal pustych!) NFZ płaci 1026, 40 zł, podczas gdy za miejsce dla ciężko chorego na wirusa w normalnym szpitalu refundacja NFZ wynosi 630 zł a za miejsce dla "lekko chorego" zaledwie 330 zł. Pomimo, że "narodowe izolatorium" stoi puste niemal (a przypomnę, że szef KPRM obiecywał w stachanowskim zapale 1200 łóżek na Narodowym), to w stolicy zaczęła się budowa kolejnego "tymczasowego" szpitala. Po co? Czy nie lepiej te środki przeznaczyć na poprawę działalności tych co na pierwszej linii frontu walczą z wirusem, czyli covidowych oddziałów w szpitalach powiatowych i wojewódzkich ? Komu te "tymczasowe wsie potiomkinowskie" maja służyć...?

Coraz więcej specjalistów medycznych głośno mówi o tym, że i dane statystyczne o zarażeniach wirusem stają się powoli kolejnym propagandowym dziełem rządzących - "misiem statystycznym". Przecież po 9 miesiącach trwania epidemii nawet dzieci wiedzą, że ilość zdiagnozowanych zakażeń wynika z ilości przeprowadzonych testów. W naszym kraju testowane są wyłącznie osoby z wyraźnymi objawami zakażenia, a więc tzw. bezobjawowi są poza wszelką ewidencją, a przecież zarażają tak samo jak inni. W połowie ubiegłego tygodnia zebrała się "rada" koalicjantów, która "uznała", że na razie lockdown nie grozi Polsce. Dzień potem to samo powtórzył pan premier w telewizorze i proszę...jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - liczba zarażonych zaczęła spadać poniżej wyznaczonej arbitralnie liczby 27 tysięcy zachorowań dziennie. Wirus grzecznie zastosował się do uzgodnień koalicjantów. Niestety dla rządzących, inaczej niż w marcu, media nie dały się nabrać i szybko policzono, że "cud spadku zachorowań" wynika ze zmniejszenia w ostatnich dniach liczby testów o ok jedną trzecią - z kilkudziesięciu tysięcy dziennie do dwudziestu- trzydziestu tysięcy. Rozwijając tę zasadę pan minister zdrowia może za tydzień ogłosić, że epidemia ustąpiła, bo nie przeprowadzi się ani jednego testu dziennie. Tylko czy o to tu chodzi...?

I na koniec - w moim przekonaniu coś zacięło się w mechanizmie zwanym Zjednoczoną Prawicą i stało się to po lipcowym zwycięstwie pana prezydenta Dudy. Wydawało się, że trzy lata do następnych wyborów rządzący wykorzystają do umocnienia swojej pozycji i przeprowadzą zapowiadane wcześniej reformy z repolonizacją mediów i dokończeniem reformy zgniłego sądownictwa na czele. Nic z tego...Najpierw pojawiła się znikąd "piątka dla zwierząt" i omal nie rozbiła koalicji. Potem ustawa abolicyjna dla urzędników w czasie epidemii narobiła kłopotów. W końcu orzeczenie TK wyprowadziło tłum "wrzeszczących macic" i ogłupionych dzieciaków na ulice miast. A dalej Marsz Niepodległości i działania policji, a w piątek MKiDN tak "podzieliło" 400 milionów zł pomiędzy "artystów" różnych zawodów i specjalności by wczoraj rakiem się z tego wycofać. "Piątka" - klęska i wrzucenia kontrowersyjnego projektu do niszczarki, ustawa abolicyjna w zamrażarce sejmowej, orzeczenie TK nadal nie opublikowane bez zachowania jakichkolwiek terminów, działania policji wobec "strajku kobiet" i Marszu Niepodległości dziwnie wyciszone i nierozliczone,  w sprawie "grantów" pana wicepremiera Glińskiego taktownie zachowam milczenie.
Czy ktoś jeszcze panuje nad koalicją...?

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:10)

Komentarze

Dobre pytania na koniec. Sam je sobie zadaję.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Traczew

#1652081

Oczywiście za tymi mało zrozumiałymi pojęciami kryją się stare lewackie pomysły na zbudowanie eurokołchozu, z ponadnarodowym rządem, najlepiej składającym się z komisarzy mianowanych przez najsilniejsze państwa z pominięciem mechanizmu wyborów. 
 

Zalążek tego "ponadnarodowego rządu" eurokołchozu utworzono w 2010 roku, kiedy podczas polityki resetu USA-Rosja planowano zrealizować projekt EURAZJI czyli konfederacji eurokołchozu z Rosją z podziałem stref wpływów pomiędzy nimi na linii Ribbentrop Mołotow. 

Przed szczytem NATO i NATO-Rosja zaplanowane na listopad 2010 roku w Lizbonie, w październiku 2010 roku spotkała się we francuskim Deauville w Normandii "wielka trójca"(kanclerz Niemiec A.Merkel, prezydent Francji N.Sarkozy i prezydent Rosji D.Miedwiediew) i powołano triumwirat zwany "formatem normandzkim", mający zarządzać EURAZJĄ, który pomimo klęski polityki resetu USA-Rosja i EURAZJI, dalej się spotyka np. w sprawie Ukrainy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1652084

//W naszym kraju testowane są wyłącznie osoby z wyraźnymi objawami zakażenia//

Testowane są też osoby, które trafiają do szpitali z powodu innych chorób, a nie mają żadnych objawów Covida. W konsekwencji spędzają na izbach przyjęć od 12 godzin do nawet doby w oczekiwaniu na wynik testu.

Podziwiam lekarzy na SOR-ach, którzy muszą radzić sobie z takimi sytuacjami. Przecież - w tych okolicznościach - nie tylko diagnozują pacjentów w stanach nagłych pod kątem przyjęcia na oddziały, ale muszą też w tym czasie tych chorych leczyć.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1652104

Ja zazdroszczę Węgrom premiera Orbana.ON potrafi walczyć o swoje nie bać się pohukiwań z UE a jednocześnie wzmacniając samego siebie na arenie wewnętrznej. I oto mamy efekt. Fidesz 50 procent reszta marny plankton. PIS nie potrafi się zbliżyć do Fideszu.

Stąd ta moją zazdrość

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1652121