"Strajkujące kobiety" chcą wykur...ić na inną galaktykę...i dobrze...

Obrazek użytkownika Yagon 12
Kraj

W nocy obchodziliśmy sto dziewięćdziesiątą rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego. Czy musiało się zacząć? W chwili zrywu garstki podchorążych i kilku oficerów tzw. Królestwo Polskie cieszyło się sporą autonomią z własnym "rządem", parlamentem, wojskiem, sądownictwem i szkolnictwem. To prawda, że fasadowe to były twory "konstytucji" Aleksandra I i właściwy zarządca Królestwa - carski brat książę Konstanty niewiele sobie z nich robił. Ale istniało. Z tym, że dorosło już kolejne pokolenie młodych Polaków, wychowane na napoleońskiej legendzie wolności, pamiętające epizod Księstwa Warszawskiego. No i zapatrzone w swoich "wodzów", dawnych cesarskich generałów. Podobnie jak wiek później młodzież polska krwią zapłaciła za warszawski zryw, ale przecież nikt nie uważał tej ofiary za daremną. Tak było i w 1830 roku. Po Listopadowej Nocy pokazało się, że dawni idole zdążyli się zestarzeć, uznali rosyjską dominację, woleli ciepło i stabilizację niż kolejną wojenną próbę. Żaden z sześciu "dyktatorów" Powstania nie sprawdził się, żaden do końca nie wierzył w sukces, a gra na "remis" skończyć musiała się klęską. Może dlatego w nocy z 29-go na 30-go listopada z rąk zbuntowanej młodzieży zginęło sześciu generałów, napoleońskich bohaterów - Stanisław Potocki (były adiutant Cesarza), Maurycy Hauke, Stanisław Trębicki, Ignacy Blumer, Tomasz Siemiątkowski, Józef Nowicki. A potem Chłopicki, Skrzynecki czy Krukowiecki seryjnie przegrywali wygrane prawie bitwy, Czartoryski czy Drucki - Lubecki po cichu paktowali z carem, na nic więc był zapał i danina krwi młodych Polaków. Po październiku 1831 roku nad ziemiami polskimi zapadła okupacyjna noc...na trzydzieści dwa lata gdy dorosły nowe pokolenia Polaków...

Z jakiegoś powodu do Warszawy przylatuje wieczorem pan premier Orban. Pomimo podpisania w ubiegły czwartek porozumienia obu premierów w Budapeszcie w sprawie weta do unijnego budżetu, znów jest powód (na pewno ważny bo wymagający osobistego spotkania premierów) do rozmów. Czy to tylko zakulisowe działania Niemiec, na siłę zmierzających do złamania oporu obu krajów powodują dzisiejsze spotkanie? Nie wiem, ale stale w tyle głowy mam jakąś obawę o zachowanie pana premiera Morawieckiego i jego stanowczość. Obym się mylił, ale niektóre najnowsze wypowiedzi pana premiera odbieram tylko jako propagandę, słabo związaną z faktami. Jak choćby tę dzisiejszą - " Dane nie kłamią,proszę spojrzeć na wykres. Wygrywamy z epidemią! Liczba zakażeń spada!". Panie premierze - i ja czekam na koniec tego szaleństwa, ale na Boga, przy 24 tysiącach testów prawie 6 tysięcy nowych zakażeń dziennych to oczywistość. W raportach od początku miesiąca nie podaje się liczby testów anygenowych, wyłączono ze sprawozdań dane od ratowników medycznych, testuje się tylko osoby z wyraźnymi objawami. Nie testuje się tzw. bezobjawowych. Zdaje się, że nikt już nie panuje nad rozwojem epidemii,a rządzący przyjęli zasadę - mówimy co chcemy i czekamy na szczepionkę. A co będzie, gdy skutki nieprzetestowanej właściwie szczepionki okażą się groźne dla Polaków...?

I na koniec - tzw. "strajk kobiet" nie mający od dawna nic wspólnego z normalnymi kobietami "popisał się" na Rondzie Dmowskiego w ubiegłą sobotę. Nie wiem skąd wyciągnięto nieszczęsne dziewczyny, które zgodziły się na zabicie swoich dzieci i czym skuszono je by o tym opowiedziały, a właściwie wykrzyczały. "Miałam aborcję i pier...li mnie to, co o tym myślicie" -powiedziała jedna z nich. "Pamiętam ze swojej aborcji, że byłam kur...ko głodna. I tyle pamiętam. Nie miałam żadnych wyrzutów sumienia" - dodała druga. " Ja po swojej aborcji zjadłam całą zimna pizze, bo nawet nie chciało mi się jej podgrzać" - uzupełniła trzecia. I to wszystko przy aplauzie innych towarzyszek. Biedne kobiety - popsuły swoje życie, zatraciły urok młodości, macierzyństwo uznały za "przestarzałą" tradycję. Nie umieją się odnaleźć, na pewno po cichu, w samotności nie są tak rewolucyjnie "wyzwolone", zgoda na zabicie własnego dziecka musi zostawiać ślady. Może dlatego "przyklejają się" do lewackich inicjatyw, by zagłuszyć sumienia, by nie pamiętać...Naszym zadaniem jest przekonanie ich młodszych koleżanek szkolnych, że aborcja to zło a nie przywilej i powód do dumy, że pójście drogą wyznaczoną hasłem "róbta co chceta" prowadzi donikąd. Nie wolno nam zmarnować pokolenia XXI wieku, które wchodzi w dorosłe życie. Nie wolno pozwolić by idolkami młodych Polek i Polaków były komunistki- dewiantki Lempart, Suchanow, Płatek, Nowacka, Lubnauer, Szajbus- Wielgus i dziesiątki innych. One zmarnowały swoje życie - dobrze, że znalazły dla siebie nowe miejsce, też wykrzyczane na Rondzie Dmowskiego - " To jest moment, w którym czuję się absolutnie rewolucyjnie. My wszystkie chciałybyśmy do jakiejś rakiety, wykur...my na inną galaktykę, oni zostali, no trudno..."

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)