Pełzający lockdown, a w Ameryce komuniści fałszują wynik wyborczy...

Obrazek użytkownika Yagon 12
Kraj

Ważą się losy amerykańskich wyborów. Cały świat ogląda jak ułomna i zgniła jest demokracja za oceanem. Nigdzie pewnie w Europie nie pozwolono by przeliczać głosy, które napłynęły po zamknięciu lokali wyborczych, nie wymyślono by głosowania korespondencyjnego trzy miesiące przed dniem głosowania, nie dopuszczono by do permanentnego chaosu. Lewackie me(n)dia wspierające kandydata "demokratów", a tak naprawdę kulturowych komunistów, nie cofają się przed żadnym kłamstwem, fake newsem, potrafią nawet przerwać wystąpienie urzędującego prezydenta, by tylko w odpowiednim momencie podgrzać nastroje. Moim zdaniem schorowany Biden uzyska potrzebną do elekcji ilość głosów elektorskich, potem prezydent Trump złoży wnioski o fałszowanie wyników wyborczych w niektórych stanach do Sądu Najwyższego - a ten przychyli się do jego oceny. To wywoła masowe zamieszki inspirowane przez lewaków w całej Ameryce, co może zaowocować wojną domową o nieobliczalnych skutkach...tak to chiński wirus wpływa na wynik wyborczy...

Jutro przed Polakami nowy etap restrykcji rządowych. Nie wszystkie są zrozumiałe, przypominają te z wiosny, ale są jakby kompilacją obostrzeń zastosowanych w innych krajach, szczególnie zachodu Europy. Zamknięcie branż, które już ucierpiały na wiosnę dobije je zupełnie- po co na przykład zamyka się teatry i kina? Rzecznik rządu dziś wyjaśnił - ponieważ ludzie dojeżdżają do nich miejską komunikacją. W moim mieście kino, jedyne zresztą, znajduje się w centrum miasta i żadna komunikacja nigdy tu nie dojeżdżała od okupacji. Panie Rzeczniku - w przypadku mojego miasta nie istnieją przesłanki do zamykania kina - i co? W kościele jedna osoba obecna na piętnaście metrów a w montowniach obcych firm tysiące ludzi codziennie się z sobą stykają i nic ?  Galerie zamykamy a zostawiamy np. lodowiska - gdzie tu sens ? Poza tym restrykcje, których nie da się egzekwować zamiast odstraszać będą władzę ośmieszać. Jak ta norma, obowiązująca przecież, że w zgromadzeniach może brać udział tylko pięć osób, a w tym samym czasie tłumy "kobiet" i ogłupionej młodzieży spokojnie wrzeszczały i "protestowały" na ulicach. Takie zgromadzenia uznawano za -uwaga! - nielegalne, ale żadnemu z organizatorów nielegalnych zgromadzeń włos z głowy nie spadł za łamanie przepisów, nie mówiąc już o uszczupleniu konta bankowego...

Problemem poważnym w Polsce jest rosnąca śmiertelność osób w szpitalach, związana z chaosem, brakami kadrowymi, ale i przyjętą strategią rządu, że choroby dzielą się na COVID i wszystkie inne. Pokazuje ona niewydolność szpitali, gdzie umierają ludzie na swoje dawno zdiagnozowane schorzenia z dodatkiem wirusa. Jest on niebezpieczny, w wielu przypadkach przyspiesza śmierć pacjenta, czasem sam zabija. Ale przecież istnieją, bo nie zniknęły nagle, inne choroby bardziej jeszcze pustoszące społeczeństwo. Nowotwory, choroby układu krążenia, cukrzyca - zabijają tak samo jak przed epidemią. Postawienie całej służby zdrowia na baczność w walce z wirusem, skutkuje wielu zgonami w domach, w ambulansach po zbyt późnej pomocy, w szpitalach wreszcie, gdzie najłatwiej do śmiertelnego schorzenia dochodzi wirus.Już nie tylko pojedynczy lekarze ale setki medyków w różnych krajach biją na alarm. Walka z wirusem - tak, dezynfekcja, dystans, maski - tak, ale nie można zlikwidować całkiem niemal opieki zdrowotnej na rzecz walki z wirusem. To powoduje dużo większy ubytek w społeczeństwie, już dziś miesięczna liczba zgonów w Polsce mierzona miesiąc do miesiąca w 2019 i 2020 roku jest w październiku- uwaga - o 16 tysięcy większa w kończącym się roku.

I na koniec - zamykanie wszystkiego dziś na pewno nie pozwoli odbudować wszystkich branż, wiele osób straci pracę, wiele dorobek życia. Rząd dosypujący pieniędzy chaotycznie, by tylko nie wywoływać protestów, działa na krótką metę.  Bo pieniądze z wiosny się skończyły a sytuacja dużej części gospodarki nadal jest zła. Nikt nie jest naiwny, dzisiejsze datki odbiją się niedługo nowymi podatkami i obciążeniami, a to spowoduje wzrost cen. A jaka jest pewność, że nie będzie 'trzeciej fali" na kolejną wiosnę? I co wtedy - rząd dodrukuje pieniędzy ? Przecież to droga donikąd - do inflacji, bezrobocia, wyprzedaży za bezcen bankrutujących firm - najczęściej krajowych - obcym finansowym grandziarzom. No i   ta permanentna izolacja to coraz częstsze choroby psychiczne, depresje, stresy. O stratach młodzieży mówić nie ma co - drugi rok szkolny stracony, co wyrośnie z pokolenia zamkniętego w domach, pozbawionego właściwego młodym ruchu, kontaktów, zabawy czy sportu ? I pytanie - po co 500 złotych dla każdego nauczyciela od grudnia skoro szkoły mają nauczać zdalnie tylko do 29 listopada ? Przecież nawet epidemiolodzy mówią, że do życia z wirusem na stałe trzeba się przyzwyczaić. O co więc idzie gra...?

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:8)