O jakim Polexicie mowa?

Obrazek użytkownika Waldemar Korczynski
Kultura

Czytam i słucham ostatnio mnóstwo wypowiedzi o ewentualnym Polexicie. Tak z 90% odnosi się do – na ogół nie wiadomo jak szacowanych – naszych korzyści i strat z tytułu przynależenia do Unii. Różnych korzyści i różnych strat. Ekonomicznych, handlowych, „ścisle prawnych” i diabli wiedzą jakich jeszcze. Mało kto pyta o o straty czy zyski „kulturowe”. Jesli już, to zwykle pod z góry założona tezę, iż "zawsze byliśmy elementem cywilizacji łacińskiej", tj. szeroko rozumianego Zachodu. I że ten Zachód zwsze był jakoś „lepszy” niż Wschód. Ja czuję się człowiekiem Zachodu, choć gdyby mi kto kazał to zprecyzować, to pewnie gadałbym „statystycznie”, bez wartościowania poszczególnych parametrów oceny, np. indywidualizmu (wartości/godności człowieka), poczucia stopnia należenia do wspólnoty, itp.. To bardziej poczucie, że mieszkanie w kraju „zachodnim” leży mi lepiej niż na Wschodzie. Można to, oczywiście, rozmydlać pisząc np. o kulturze romańskiej czy anglosaskiej, ale to już (o ile stosowane konsekwentnie) pewna perwersja; dobrej definicji – jak chyba czegokolwiek ważnego – nie ma.

Takie same jak w stosunku do Polexitu rozważania prowadzić mozna "lokalnie" w każdym kraju. Można np. pytac czy Katalonia ma być w Hiszpanii, Bawaria w Niemczech, a Śląsk czy łodzkie w Polsce. I od strony ekonomiczno-gospodarczej rozumowanie będzie takie samo. Można jednak postawic również inne pytanie; czy Katalończyk bardziej czuje się związany z kulturą katalońską niż hiszpańską, Bawarczyk z bawarską niż niemiecką, a Ślązak ze śląską niż polską. Bo tak czysto ekonomicznie, to każdemu ze wspomnianych regionów opłaci sie opuścic kraj, którego jest częścią. U nas dyskutowano kiedyś tzw. "janosikowe", które płaciła np. Warszawa na rzecz innych regionów. Czy my nie idziemy w kierunku takiej dyskusji?

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (3 głosy)

Komentarze

A sprawa jest niezwykle prosta, Polska broni swojej suwerenności - a to Panu umyka w rozważaniach. Ile kosztuje utrata suwerenności to my Polacy wiemy chyba najlepiej. Ile polskiej krwi musiało być przelane i jak wielkie straty ponieśliśmy kiedy zaborcy odbierali nam suwerenność, by odzyskać często po wielu latach niewoli.

Warto o tym zawsze pamiętać.

Ula

 

#1632753

Rzecz w tym, że Polexit ma wiele aspektów. Suwerennościowy, o którym Pani wspomina i kulturowy, o którym ja piszę. Rozmawiamy niejako "równolegle". Gdyby Pani wyraźnie napisała, że interesuje Ją tylko ten pierwszy, to ja natychmiast przyznałbym Pani rację i rozmowy by nie było.

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Waldemar Korczynski

#1632755

i TO jest TO !

i tylko TO ,

wszystko inne rozmywa temat ,temat Suwerenności

a pisząc te słowa,zaznaczam,ze piszę je w pełnej świadomości,swiadomości kogoś,kto urodził sie i żyje w trójkącie TRZECH Cesarzy

pozdrowienia

gość z drogi

#1632758

i suwerennościowy (rozumiany jako prawo do niezależnego od innych podmiotów, sprawowania władzy politycznej) i kulturowy.

Dzisiejsza Europa zachodnia coraz mniej ma wspólnego z kulturą (cywilizacją łacińską), z którą nadal - na szczęście - utożsamia się większość Polaków.

Ale im dłużej będziemy poddawani presji, tym większe niebezpieczeństwo przyjęcia lewackiej kultury z Zachodu.

#1632779

Można, oczywiście, dyskutować o szczegółach, np. wspomnianych wczoraj listach "kompetencji przekazanych", czy samej konstrukcji Traktatu Lizbońskiego. Ale to są detale. Ja mam pytanie. O co w uwagach Państwa idzie? Czy naruszyłem jakieś normy/obyczaje? Czy sugeruję np, że powinniśmy/nie_powinniśmy wychodzić z Unii? Czy sugeruję np. jakąś "lepszość" jednej kultury od innej? Piszą Państwo tak, jakbym zaatakował jakąś świętość, a co najmniej bardzo dla nas wszystkich wazny "aksjomat". Który? Gdzie ślady/dowód ataku? Czy nie jesteście Państwo przewrażliwieni?

 

Pozdrawiam

Waldemar Korczynski

#1632780

Odpowiedziałam na Pana pytanie.

#1632783

nie zarzucam Ja pytałem o widzenie mnie przez parę osób (wydawało mi sie, że Pani w tym gronie jest, przepraszam) jako swego rodzaju krytykanta idealnych i niepodważalnych "z definicji" pomysłów na poprawę/naprawę(?) Rzeczypospolitej, który to krytykant ośmiela się wątpić w .. . No własnie w co? Nadmiar dobrych chęci (to nie do Pani piję, choć w tym akurat miejscu piszę licząc, że z powodu Pani długiej obecności aktywności w NP, inni też przeczytają) zwykle bardziej (sprawie) szkodzi niż pomaga. Ja rady na to nie znam.

Pozdrawiam

Waldemar Korczynski

#1632788

Właśnie o pominięcie władzy krajowej i komunikowanie się "regionów" (w skład których wchodzą terytoria różnych państw) bezpośrednio z Unią - z pominięciem rządu czy prezydenta kraju. Tego samego domagali się "samorządowcy" - możliwości otrzymywania funduszy bezpośrednio z Unii. To podmywanie kompetencji legalnie wybranych władz krajowych i uzależnianie się od Unii - innymi słowu to proces demontażu państwa.

A co do decyzji polskiego TK i biadań o "Polexicie", przypominam niezmiennie:

Krispin z Lamanczy

#1632868

To nie jest wynalazek ostatnich kilku lat. Wstępując do UE akceptowalismy ich istnienie i role. Ja przynajmniej nie znam żadnej oficjalnej polskiej wypowiedzi kwestionujacej jedno lub drugie. Nie widzę związku z obecną awnturą. Jesli Pan widzi, proszę wskazać. Z samorządami sprawa wygląda troche inaczej, ale też żadnych oficjalnych wypowiedzi władz czy np. zapisów traktatowych nie znam. Wiadomo mi za to, że przez ostatnie lata przynajmniej niektóre samorządy otrzymywały forsę bezposrednio z UE i nikt nie protestował. Generalnie to chyba cała "ideologia" (rozumiana jako filozofia stosowana, a nie zespół przekonań i działań służacy do ucisku cz manipulowania ludźmi) UE opiera sie na "rozpraszaniu władzy i finansowania, tj "spychaniu" ich na coraz to niższe poziomy organizacji spoleczeństwa. Od tego nie ma odwrotu. Zaakceptowaliśmy to wstępując do Unii, bo żadnych głosów oddzielnych nie zgłaszalismy. Nie wiem jak to było z Traktatem Lizbońskim, ale tam chyba też nie zgłaszalismy żadnych zastrzeżeń. Jesli się mylę, będę wdzięczny za korektę.

 

Pozdrawiam

Waldemar Korczynski

#1632907