JOW-y sa złe ale lepszej demokracji nie ma

Obrazek użytkownika Waldemar Korczynski
Kraj

Kłopoty z demokracją ludzie mieli od zawsze. Nie miejsce tu na ich opisywanie, kto chce poszperać może w Google, czy naprawdę imponującej literaturze przedmiotu. Od zawsze też kombinowali jakby tu wybór hien spośród osłów (Arystotelesowi przypisuje się określenie demokracji jako rządów hien nad osłami) tak poprawić, by osły możliwie mało na nim traciły. Pomysłów było na kopy, ale pomysłów dobrych tyle co pies napłakał. Co kto naprawę jakąś zaproponował, to zaraz inny mądrala pokazywał takie jej wady które propozycję kompromitowały i znów zaczynano „ad ovo”. W 1951 roku ukazała się książka Kennetha Arrowa o wyborze społecznym w którym autor pokazywał m.in., że dobrej, uczciwej, ordynacji wyborczej być nie może. Zamknęło to sprawy oceny samej procedury wybierania przez osłów hien, które miały nimi rządzić i przesunęło problem na płaszczyznę oceny rezultatów takiego wyboru. To trochę według zasady „Po owocach poznacie ich…”. Zamiast o ordynacji wyborczej zaczęto więc rozprawiać o wadach i zaletach wyłonionego przy jej pomocy parlamentu. Rzecz dyskutowano długo i namiętnie, więc materiałów – również w Internecie - jest dużo. I ta ogromna ilość przechodzi, oczywiście- zgodnie z jednym z praw dialektyki - w nową jakość. Najważniejszą tej nowej jakości cechą jest – podobnie jak w większości teorii naukowych – to, że jej istotę jako tako kuma ułamek procenta populacji. A reszta, której ta „nowa jakość” głównie dotyczy, zupełnie się nią nie interesuje. Nie wiem czy jest to pocieszające, ale inne sprawy nasza reszta także olewa kontentując się udziałem w społecznie ważnych zgromadzeniach (np. meczach ligowych) i obrzędach (np. chlaniu piwa. Nb. mnie też się to zdarza.). W moim pojęciu tym, co naprawdę decyduje o jakości demokracji jest wielkość tej grupy społecznej. Jej podstawową wadę upatrywałbym w głębokiej wierze , że „ktoś coś za nas, ale dla nas, zrobi”, w tym również, a może nawet przede wszystkim, pomyśli. Wiara taka, to w istocie pewna forma nadziei, że jednak „będzie lepiej”. Tak „samo z siebie”, bez naszego specjalnego w tym udziału. Wybrane przez nas elity zrobią porządek, dokopią „onym” („prawo prawem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”; to chyba Pawlak w „Samych swoich”) i wszystko będzie cacy, Bo najbardziej lubimy, gdy „nasi” wygrywają, a „oni” biorą w łeb. Zwykle jest jednak tak, że ani ci „nasi” nie są tak całkiem nasi, ani „oni” nie są tak do końca źli. A cały spektakl walki „naszego” dobra z „ichnim” złem odbywa się wyłącznie po to, byśmy patrząc na igrzyska zapominali o chlebie i pozwalali go sobie przez nasze elity zabierać. Niezależnie od koloru czy proweniencji tych elit. Główne zalety JOW-ów upatrywałbym właśnie w przeniesieniu takiego spektaklu na mniejsze sceny (okręgi wyborcze), gdzie widzowie (wyborcy) lepiej widzą grę aktorów i mają możliwość wywalenia kiepskiego aktora, który zapomniał jaką przypisano mu rolę. Teoretycznie obie te możliwości daje nam aktualny system wyborczy. Że jest to czysta teoria przekonuje poziom wiedzy społeczeństwa o realiach naszej polityki i częstość odwoływania posłów. Ja nie pamiętam takiego przypadku choć wydaje mi się że co najmniej jeden był. JOW-y mają mnóstwo wad. Kto zechce znajdzie ich opis w mediach. Najczęściej chyba podnoszony jest zarzut braku reprezentacji dużych grup społecznych. Rzeczywiście, jeśli mamy 200 wyborców głosujących w 2 okręgach na Kowalskiego, Malinowskiego i Nowaka, to przy rozkładzie głosów:

okręg pierwszy – 51 głosów na kowalskiego, 49 na Nowaka

okręg drugi - 51 na Malinowskiego, 49 na Nowaka

wybierzemy do sejmu Kowalskiego i Malinowskiego, a reprezentujący 98 wyborców, tj. 49% elektoratu, Nowak przepadnie. Tak być może. Czy warto zatem pakować się w JOW-y? Moim zdaniem tak. Powody są dwa.

  1. Wybrani tak marną większością Kowalski i Malinowski nie zaryzykują działań ewidentnie szkodliwych dla wyborców Nowaka, bo obawiać się będą że jakiś ich dotychczasowy zwolennik może w tym nowym kontekście nagle polubić Nowaka bardziej niż ich. Podziały sympatii wyborczych nie są stabilne i przebiegać mogą np. w rodzinach. Kowalski i Malinowski muszą tę labilność upodobań wyborców uwzględniać i w Sejmie działać w interesie wszystkich wyborców swoich okręgów, bo mogą stracić poparcie i zostać relatywnie łatwo odwołalnymi. A jeśli – co jest w takim systemie bardzo prawdopodobne - jeden z tych panów będzie rządzić, a drugi będzie w opozycji, to obaj w naturalny sposób zabiegac beda o głosy sympatyków Nowaka.

  2. Mam głęboką nadzieję, że JOW-y wymuszą większą aktywność obywatelską Polaków. Żaden system wyborczy nie uchroni nas przed własną bezmyślnością, biernością i obojętnością na los bliźnich. Takich cudów nie ma. A te i podobne cechy stają się we współczesnym świecie – w sensie negatywnym - coraz ważniejsze. JOW-y saute też tego nie zmienią. Dając jednak obywatelowi znacznie większe niż inne systemy poczucie suwerenności rzeczywistego wpływu na wybór politycznych elit wygenerować mogą rozmaite oddolne ruchy społeczne, które pobudzą polityczną refleksje naszych współziomków. Na zbyt wiele nie liczę, ale nawet kilkuprocentowy wzrost byłby ogromnym sukcesem pozwalającym patrzeć w przyszłość z odrobiną optymizmu. Nie wiem na ile nadzieja ta jest uzasadniona, ale wiem, że inne ordynacje tyle jej nie dają. Na pewno nic „samo się nie zrobi”, a ruch na rzecz JOW-ów załapie się na cały las kłód, które będą mu padać pod nogi. Nie wiadomo też, czy nie jest już za późno; być może społeczny tumiwisizm i cwaniactwo elit osiągnęły rozmiary uniemożliwiające jakiekolwiek zmiany. Jest jeszcze wiele niewiadomych. Ale jedno wiadomo na pewno; jeśli nie spróbujemy tego syfu zmieniać, to zarazimy nim tych, którzy jeszcze nie chorują, nasze dzieci i wnuki. Parafrazując Churchilla powiedzieć można, że JOW-y są złe, ale niczego lepszego nie widać.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.4 (głosów:6)

Komentarze

https://www.youtube.com/watch?v=l6A1kkoDFAU

 

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/256620-prof-nowak-przestrzega-przed-jow-ami-sa-doskonalym-przepisem-na-rozbicie-panstwa-polskiego

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1491403