Polexit: ZA i PRZECIW

Obrazek użytkownika Ula Ujejska
Świat

 

 

 

Argumenty ZA pobytem w UE

Czy mamy w Europie jakąś inną bezpieczną alternatywę gospodarczą i polityczną? Nie, nie mamy. Czy Polska odnosi jakieś korzyści z pobytu w UE? Tak, to np. dostęp do nowoczesnych technologii, dostęp do wielkich rynków zbytu, możliwość swobodnego przepływu  ludzi, towarów i kapitału, czy wielkie inwestycje w naszą gospodarkę.

Argumenty PRZECIW dalszemu pobytowi w UE

Jaki jest nasz bilans ekonomiczny pobytu w UE? Ujemny, jesteśmy w plecy kilkaset miliardów euro. Otworzyliśmy nasz rynek w zamian za unijne rekompensaty w postaci wsparcia dla niektórych zacofanych dziedzin naszej gospodarki. Jednak ostatnio, pojawił się szantaż ekonomiczny i prawny. Ten szantaż uzależnia wynegocjowane traktatowo rekompensaty od naszej zgody na nie traktatowe rozwiązania w różnych segmentach ekonomicznych, prawnych i moralnych. Gdzie tkwi tak naprawdę źródło naszych kłopotów z unijnymi urzędasami? Rosnąca w siłę polska gospodarka, z roku na rok zmniejsza niekorzystny dla nas bilans ekonomiczny z UE. Mocarstwa unijne przecież nie od dziś próbują skutecznie temu zapobiec vide wprowadzone niekorzystne rozwiązania dla polskich transportowców. Obecnie atakuje się prawnie nie tylko polską energetykę ale i naszą prawną suwerenność. Brak naszej zgody ma skutkować zaprzestaniem napływu nie tylko rekompensaty ale i wszelkiego finansowego wsparcia.

Podsumowanie

Albo staniemy się taniutkim gospodarstwem głównie rolnym bez własnych praw, bez prawa decydowania o kierunkach naszego rozwoju ekonomicznego i społecznego, bo do tego zmierzają wyroki TSUE, albo won z UE. Czy mamy jakieś wyjście z tak perfidnie skonstruowanej akcji przeciw Polsce? Tak, zacznijmy od orzeczenia TK które pokazało gdzie jest miejsce TSUE w naszym systemie prawnym. Następnie w ramach równości podmiotów gospodarczych w UE zacznijmy stosować tą zasadę w Polsce, np. w podatkach. Jak im to nie pasuje, to powiedzmy im wzorem  Węgier, że chętnie odkupimy np. wielkie sieci handlowe które nie zechcą płacić podatków w Polsce. Usprawnijmy nasz wymiar sprawiedliwości i wywalmy na zbity pysk tych sędziów i innych prawników dla których polska racja stanu jest pojęciem względnym. Tyle na początek.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (7 głosów)

Komentarze

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika Waldemar Korczynski został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

Takie same jak w artykule rozważania prowadzić mozna "lokalnie" w każdym kraju. Można np. pytac czy Katalonia ma być w Hiszpanii, Bawaria w Niemczech, a Śląsk czy łodzkie w Polsce. I od strony ekonomiczno-gospodarczej rozumowanie będzie takie samo. Można jednak postawic również inne pytanie; czy Katalończyk bardziej czuj się związany z kulturą katalońską niż hiszpańską, Bawarczyk z bawarską niż niemiecką, a Ślązak ze śląską niż polską. Bo tak czysto ekonomicznie, to każdemu ze wspomnianych regionów opłaci sie opuścic kraj, którego jest częścią. U nas dyskutowano kiedyś tzw. "janosikowe", które płaciła np. Warszawa na rzecz innych regionów. Czy my nie idziemy w kierunku takiej dyskusji?

Waldemar Korczynski

#1632744

Nie, nie idziemy w takim kierunku jak Pan sugeruje.

Szkoły kończyłam w socjalizmie. Na jednym z wykładów dowiedziałam się że są dwie ekonomie: socjalistyczna i kapitalistyczna itd. Uśmiałam się, bo ten sam profesor na wykładach już z konkretnych specjalistycznych  przedmiotów, udowadniał że tak nie jest, że są tylko jedne zasady ekonomiczne. Nie wiem czy Pan zrozumie o czym piszę w kontekście naszego konfliktu z UE. No to na wszelki wypadek powiem:  On wygląda tak samo śmiesznie jak ów profesor który wyłącznie z pobudek politycznych próbował mi wmówić że istnieją dwie ekonomie. Unijne urzędasy zachowują się dokładnie tak samo. Dlatego zastanawiam się w notce nad argumentami ZA i PRZECIW kierując się logiką i ekonomią - nie unijną czy polską ale tą rzeczywistą.

Ula

 

#1632746

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika Waldemar Korczynski został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

nie rozumiem o czym Pani (przynajmniej w "komentarzu do mojego komentarza") pisze. Czy sugeruje Pani, ze rozrózniania (nie pisze podziału, to nie jest ostre) między Wschodem i Zachodem nie da sie  przeprowadzić? Czy sądzi Pani, że mentalność np. Chińczyków i Anglików jest nierozróznialna, a co najmiej nie ma wpływu na to jak jednen z nich czuje się w ojczyźnie drugiego? Czy naprawdę wierzy Pani w realną ekonomię oderwaną od kultury? Czy uzna Pani człowieka za "rzecz" (tak było w prawie rzymskim, gdzie człowiek-niewolnik, jako własnośc był rzeczą)? Tu kultura ewidentnie determinowala ekonomię. A logika nie ma tu akurat nic do rzeczy. To - oparty wprawdzie na jakimś odczuciu poprawności rozumowań - ale tylko zbiór reguł przeksztalcania wyrażeń, czyli obrazków.

Waldemar Korczynski

#1632749

Nie proszę Pana, piszę jasno, że moralność/przyzwoitość, a więc zasady egzystencji państw w UE są takie same dla wszystkich - uzgodniono to w Traktatach. Dzisiaj urzędasy unijne oraz zdradziecka opozycja próbuje wmówić nam i Światu, że są "dwie ekonomie" - jak ten profesor za komuny. Jednak kiedy w dyskusji z nimi wypytujemy o szczegóły, to dla nas "socjalizm" a dla nich "kapitalizm" - i to my mamy się dostosować w zależności od ich interesów. Podobnie tłumaczył mi to ten profesor - i przegrał  kiedy obalono komunę i w żaden sposób nie chciał wrócić do tamtego sporu.

Ula

 

#1632751

... wyjścia z E-kołchozu w Pani mniemaniu, gdyż w moim mniemaniu jest kilka wad: na około nas E-kołchoz, albo Kacapy.

Jeśli teraz wyjdziemy to nas oczywiście obłożą cłami i do E-kołchozu nic nie sprzedamy (naszą nadwyżkę diabli wezmą). Cały nasz przemysł rozkradziony do fundamentów, rolnictwo co by nie mówić także oparte o E-kołchoz.

Oczywiście, że można zwiać stamtąd ale, należy przyjąć założenie, że przez jakiś czas będzie bida, mortus i nieklawo, będziemy wydłubywać kit z okien. Kredyty, które teraz tak łatwo możemy dostać zdrożeją, gdyż spadnie nasza zdolność spłaty.

Porozumienie o otwartych granicach przestanie nas dotyczyć i okaże się, że nasi kierowcy nie bardzo mają co wozić i gdzie wozić, a na litość czy zdrowy rozsądek Niemców ja bym na przykład nie liczył.

Jestem za wyjściem z E-kołchozu, choćby jutro. Niech się dzieje co chce.

Ps. Mnie nauczano (w PRL-u) na Politechnice, że są trzy ekonomie. Oprócz wymienionych przez Panią, jest jeszcze "Okres przejściowy", jeden semestr dodatkowo na 3-cim roku).

Apoloniusz

#1632821

gospodarowanie. Gdyby była jedna ekonomia, to wszędzie poziom gospodarczy byłby taki sam, na tym samym poziomie. Każde państwo ma własną ekonomię, stąd właśnie są takie różnice. 

Teoria ekonomii jest  bardzo dużym uogólnieniem  zjawisk gospodarczych  jakie występują w praktyce. Jeżeli zmieniają  się  zasady gospodarowania, zmienia się też teoria ekonomii. Zjawiska fizyczne, czy chemiczne nie zależą od człowieka, a ekonomia bez człowieka nie istnieje.  

Anna K.

#1632825

" ... a ekonomia bez człowieka nie istnieje". Niestety.

Waldemar Korczynski

#1632835

Upieram się że ekonomia jest jedna.  Kiedy prowadzę dowolną działalność gospodarczą to kieruję się zasadą że to musi mi dać zysk albo zamykam interes. Tylko w socjalizmie uczono mnie że są inne zasady ekonomii i zysk niekoniecznie musi być podstawą racjonalnego gospodarowania swoim kapitałem. Kiedy powiedziałam swojemu profesorowi że już rozumiem dlaczego Polska ma w plecy wtedy 40 mld, dolców, to dostałam lufę :) Po latach nie chciał wracać do tych rozważań i o dziwo, został jednym z reformatorów polskiej gospodarki. No jak ją przekształcał to wszyscy dobrze wiemy :)

Ula

 

#1632878

Nie zawsze celem jest zysk. Inne cele  były w czasach niewolnictwa, w czasach feudalizmu, a inne w kapitalizmie. W czasie globalizacji, w czasach obecnych, celem  jest ograniczanie  emisji  gazów cieplarnianych, albo może zaspokojenie potrzeb, a nawet coś takiego  jak, "gwarantowany podstawowy dochód". Te założenia  zmieniają klasyczną ekonomię. 

 

Anna K.

#1632892

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Waldemar Korczynski nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Nie wiem jak mam rozumieć wypowiedź:

"Nie proszę Pana, piszę jasno, że moralność/przyzwoitość, a więc zasady egzystencji państw w UE są takie same dla wszystkich - uzgodniono to w Traktatach.".

Czy "piszę jasno" odnosi się do tego co pisała Pani wcześniej (jeśli tak, proszę wskazać do czego) czy do tego co po przecinku w tym samym zdaniu. Jesli to drugie, to :

(1) ja się do tego w ogóle nie odnosiłem więc nie widzę związku

(2) w traktatach wpisano, tak naprawdę, tylko aksjologię, tj. tzw, wartości oraz wspomniane przez Panią "moralność/przyzwoitość, a więc zasady egzystencji państw w UE " właśnie, na które my sie nie powołujemy. To zdanie to dokładnie argumentacja TSUE. My przywołujemy przepisy naszej Konstytucji oraz Traktatu Lizbońskiego wyłączające kompetencje TSUE w niektórych dziedzinach. W tej materii problemów jest sporo :

  (a) wiadomo co jest explicite wyłączone, ale nie wiadomo co oznacza zwrot "kompetencje przekazane". Proszę spróbowac to odnaleźć.

  (b) TL jest sprzeczny z Konstytucją nie na poziomie przepisów, ale na poziomie aksjologii, na podstawie której przepisy sformułowano. To jest problem w jakimś sensie "interpretacyjny"; w szczególnosci odpowiedź na pytanie "czy sędzia wybrany przez władzę wykonawczą (polityków) może byc niezależny". A my podpisalismy TL, którego jeden z art. (chyba 2 lub 3) coś takiego niewprost orzeka.

To takie dwa w moim pojęciu główne problemy. Znacznie lepszy opis kłopotów z TL znajdzie Pani w książce Jadwigi Staniszkis "Antropologia władzy", gdzie ona właściwie przewidziała takie jak obecny  konflikty.

"Dzisiaj urzędasy unijne oraz zdradziecka opozycja próbuje wmówić nam i Światu, że są "dwie ekonomie" - jak ten profesor za komuny."

Gdzie Pani to widzi? Będe wdzięczny za przykłady.

"Jednak kiedy w dyskusji z nimi wypytujemy o szczegóły, to dla nas "socjalizm" a dla nich "kapitalizm" - i to my mamy się dostosować w zależności od ich interesów."

Nie znam tej dyskusji więc nie mogę się odnieść. Proszę o link. Z góry dziękuję. A z profesorami rzeczywiście bywa różnie. Szczególnie tzw. nauk społecznych. Nie wiem czy to Pania pocieszy, ale ja znam kilku profesorów Akademii Nauk Społecznych przy KC PZPR, którzy wykładali w latach 1990 - 2010 (i byc może jeszcze to robią) m.in. ekonomię czy zarządzanie mając w dorobku naukowym krótkie notki np. w "Trybunie Ludu" czy pismach partyjnych i innej literaturze naukowej o zbliżonych walorach i nikt ich nie ruszał. A zarabiali całkiem nieźle, bo niektórzy składkę ZUS przestawali płacić np. w lutym lub  marcu. Niech Pani zgadnie której to opcji politycy zadbali o ich (tych profesorów) interesy. Bo taka była "wyborcza arytmetyka", czyli gadając po ludzku polityczne realia. Tu źle Pani trafiła, bo te akurat sprawy znam raczej dobrze.

Ale tak generalnie, to jest to chyba spór "o marchewkę". Ja nie mam sprecyzowanych pogladów na sprawy związane z tym konfliktem; ani na kweste nasze przynależności do UE, ani merytorycznych aspektów tego sporu ani żadnych praktycznie innych problemów politycznych. Nie chcę wypowiadac sie jasno o polityce, bo musiałbym uzywać słów powszechnie uważanych za obraźliwe, a po co mnożyć tego typu emocje Ja wyrażałem jedynie moje wątpliwości co do tego, czy  istotniejsze są w tym względzie aspekty szeroko rozumianej kultury czy ekonomii. I nic więcej. Cała reszta to Pani nadinterpretacja. Proponuję powiesic niepotrzebne nikomu emocje na kołku i pożegnać niedzielę kieliszkiem jakiegoś alkoholu. Ja wypiję Pani zdrowie winiakiem pt. Napoleon, który kiedyś uważany był za niezły trunek. Teraz już, jak wiele rzeczy moich lat średnich zmarniał, ale to akurat mam po ręką.

Pozdrawiam pojednawczo

 

 

Waldemar Korczynski

#1632833

Obronę polskiej suwerenności nazywa Pan sporem o marchewkę? W żadnym z Traktatów nie oddaliśmy kompetencji w sprawie polskiego sądownictwa. TK potwierdził nadrzędność polskiej Konstytucji nad unijnym prawem w sprawie wymiaru sprawiedliwości . Podobnie zachowały się Trybunały kilku państw UE w tym niemiecki. Czego jeszcze Pan nie rozumie? Teraz KE i zdradziecka opozycja chce abyśmy uznali coś dokładnie odwrotnego niż wynika to z Traktatów.

Ula

 

#1632880

... lub jej brakiem. Przykłady Katalonii, Bawarii  i naszego (co by nie m owić) Śląska są nietrafne, albowiem Polska jako niepodległy i suwerenny kraj może zdecydować i wyjściu z E-kołchozu, natomiast Pańskie "przykłady" niestety o niczym nie decydują, one mogą się wybić na niepodległość, ale nie decydować o swym losie. Czy to dla Pana oczywiste, czy Pan tak dla podtrzymania tematu i z sympatii do Pani U.U.?

O, i znów się nie zgadzamy, ale niefart.

Apoloniusz

#1632817

ale praktycznie Polska jest też związana traktatami. Te amerykańskie wojska bardziej pilnują w Polsce natowskich interesów, niż polskich granic. Oprócz tego UE i też zobowiązania i traktaty. 

Powiedzmy  polskie władze zrobią ruch niezależności  w którąś stronę, to  natychmiast sankcje i  inne ograniczenia unieruchomią  każde polskie działanie. 

Anna K.

#1632819

To co oni nam mogą zrobić ... to się okaże. Sankcje to już mamy więc możemy sobie dokazywać: na ten przykład nie płacić składki, albo puścić sobie do Niemiec entuzjastów z Afryki - niech idą, albo wetować wszystko co tylko można zawetować, ... a inne kraje patrzą, i te inne kraje być może podchwycą zarazę ... i co wtedy?

Oni (lewactwo z UE) nie są wyrywni do konfrontacji, to my, nasz rząd pozwalał sobie robić do kieszeni ... więc robili, a co.

Apoloniusz

#1632823

O kogo Polska  "oprze" się po opuszczeniu  UE, tj. z kim będzie handlować czy mieć inne związki państwowe? Na kogo Polska może liczyć? 

Trzeba obserwować  UK i z tej obserwacji wysuwać wnioski dla polskiej polityki. 

Anna K.

#1632837

A co to, czy Polska jest jakimś usuniętym przygłupem niedorobionym, aby musiała być na czyjejś łasce? Czy w dalszym ciągu oczekujemy zrzutów na spadochronach paczek z UNRY. Nie, dajemy radę i to wcale nie najgorzej.

Czy my tak tragicznie wyglądamy z Kanady, takie niedorajdy?

Apoloniusz

#1632846

samowystarczalną.  Oczywiście  Polska może  podpisać umowy z kim trzeba, tylko tu jest problem... każde państwo ma już różne umowy, które go ograniczają. Przykładem może być  UK i USA, gdzie   USA stawia warunki  ograniczające  działanie UK, np. zamknięcie  granicy  Irlandii Pół. z  Irlandzką Republiką  jest  taką barierą. 

Przynależność do Schengen jest jeszcze innym  problemem, bo kto ma wejście do państwa  w tym układzie, ma wejście  do całego  układu, a więc, to nie jest  tylko sprawa jednego państwa, ale i innych. 

Anna K.

#1632857

ale chyba nie w tym miejscu. Nie wiem dlaczego uważa Pan (tak zrozumiałem), że nie ma podobieństwa między naszą sytuacją, a tym co chce zrobić np. Katalonia. Ja nigdzie nie pisałem o sytuacji identycznej, tj, takiej, gdzie wszystkie parametry sa w obu przypadkach takie same, ani nawet silnie analogicznej gdzie większośc, a tylko o podobieństwach, gdzie wystarczy identycznośc jednego. W tym przypadku chęci opuszczenia "jednostki nadrzędnej" tj federacji, związku czy jak tam zechce Pan to nazwac. Róznice istnieją i są widoczne. Najważniejsze, to rzeczywiście te, które Pan podał. Ale nie o to szło. Rzecz w tym, że róznimy się oceną roli kultury w tego typu jak UE związkach. Mógłbym Pewnie pisac o tym i kilka stron, ale na pewno nie zrobie tego tak dobrze jak Jadwiga Staniszkis w jej "Antropologii władzy", gdzie znajdzie Pan naprawde dobre uzasadnienie tego co napisałem. Polecam; oszczędzi mi to pisaniny, a Panu da argumentację o klase lepsza od mojej.

Pozdrawiam

PostScriptum Przepraszam za literówki, nie mogę się zebrać by wymienić klawiaturę.

 

 

Waldemar Korczynski

#1632840

Katalonia gdy podskoczy, to rząd centralny ją spacyfikuje i rząd będzie na prawie, a gdy my zaczniemy brykać, to mogą nam co najwyżej skoczyć na kant. Taka drobna różnica.

Apoloniusz

#1632847

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Waldemar Korczynski nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

do podobieństwa wystarczy równośc/tożsamośc wartości jednego parametru. Tak więc podobieństwo by było (gdybyśmy też chcieli opuścic UE, jak oni Hiszpanię) A tak nawiasem, to Czechy  "wyszły" z Czechosłowacji czy słowacja "opuscila" Czechosłowację?.

Waldemar Korczynski

#1632848

że TE dywagacje - wyjść, nie wyjść, mają się nijak do TEGO co ma się stać.

Może już niedługo spełnią się przepowiednie Siostry Łucji, Jednego z trojga świadków objawień w Fatimie.....

:

https://youtu.be/u4j_3co22SI-

 

#1632855

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika Waldemar Korczynski został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

Rozmawiamy RÓWNOLEGLE. Naprawdę. Ja starm sie odnieść do tego, co Pani napisała, Pani zas pomija noje uwagi i dalej pisze to samo. W ten sposób dyskutowac możemy do końca świata. Ale do rzecz raz jeszcze:

Obronę polskiej suwerenności nazywa Pan sporem o marchewkę?

O czyjej suwerenności Pani mówi? Ludzi z wczorajszych wieców, rzadu RP czy jeszcze jakiejs innej. Społeczeństwo nam sie tak ładnie podzieliło, że to okreslenie straciło sens (miałoby, gdyby którakolwiek z Wysokich Nap.....jących Się Stron - w skrócie WNSS - miała poparcie "konstytucyjne", tj. 67% Polaków. Tak nie jest.) Aby było jasne; ja jestem symetrystą; ani PiS ani PO mnie nie bawi/cieszy. I, prywatna w istocie, suwerenność którejkolwiek z WNSS za bardzo mnie nie rajcuje. Jak ktoś, kiedyś zagada o suwerenności realnej, to pewnie zmienię zdanie. A tak całkiem nawiasem; które z państw naszej wielkości uznaje Pani za suwerenne?

W żadnym z Traktatów nie oddaliśmy kompetencji w sprawie polskiego sądownictwa.

To jest święta prawda i główny problem w tej sprawie. Pisałem o tym chyba we wszystkich wpisach w tym wątku. Istotny jest tu Traktat Lizboński, bo miał on być ersatzkonstytucją unijną, a stał sie zbiorem niewiele wartych przypomnień europejskich wartości. Właśnie wartości, nie konkretnych przepisów. Tu nie ma żadnej formalnej plaszczyzny sporu (pisalem o tym w tekście o "Zamianie nienawiści na formalizmy". A zainspirowalem się - nie wiem na ile sterowanym - wywiadem Małgorzaty Wassermann dla DGP). Bardzo ładnie, choc trochę trudnym (głownie przez nadmierną gęstość) językiem pisze o tym Jadwiga Staniszkis ("Antropologia władzy"), która takie problemy przewidywała kilka lat temu.

TK potwierdził nadrzędność polskiej Konstytucji nad unijnym prawem w sprawie wymiaru sprawiedliwości .

TK niczego nie potwierdził, bo takich kompetencji nie ma. Orzekł jedynie, że literalnie, tj. trzymając się literalnie właśnie tekstu kilku artykułow Konstytucji, uznać można, że to co orzekł TSUE nas nie obowiązuje. Gdyby jednak TK odnosił sie do innych artykułów Konstytucji, gdzie zapisano aksjologię, np. że RP jest "demokratycznym państwem prawa (n.b. czy Pani wie o czym  tu mow?a Ja nie do końca.)" musiałby orzekać inaczej, a co najmniej podać interpretację tego, co w Konstytucji napisano. Kukiz powiedział kiedyś, że "Konstytucja jest mdła". Miał rację. TL też jest mdły. A zasadniczym pytaniem jest to, czy WNSS podpisując traktat czyniły to w dobrrej wierze.

Podobnie zachowały się Trybunały kilku państw UE w tym niemiecki.

A co to ma do rzeczy? Jak inni kradną i i my coś załapiemy? Z tego, co wiem w przypadku TK Niemiec chodziło o zupelnie inne sprawy. A żeby było weselej, to niemiecki Grundgesetz tak całkiem niemiecki nie jest. I mogło tam dochodzic do niezgodności z innymi zobowiązaniami Niemiec. Ale ja tych szczegółów nie znam; powtarzam, co gdzies wyczytałem. Jesli sie mylę, bedę wdzięczny za sprostowanie.

Czego jeszcze Pan nie rozumie?

Wielu rzeczy; Pani wpisy niczego mi, niestety, nie wyjasniły.

Teraz KE i zdradziecka opozycja

A którą część Polaków ta "zdradziecka opozycja" zdradziła? Jaki jest sens używania w tej dyskusji takich okresleń? Po co potrzebne są te emocje? Przecież w jakimś innym wpisie o rozbudzanie takich emocji oskarża Pani chyba Tuska. Jeśli sie mylę proszę sprostować. Natychmiast przeproszę.

chce abyśmy uznali coś dokładnie odwrotnego

"odwrotnego"? Do czego odwrotnego? Jak to rozumieć?

niż wynika to z Traktatów.

Z traktatów, niestety, niewiele wynika. I to jest, jak już napisałem, nasz (i nie tylko nasz) główny problem.

 

Pozdrawiam

Waldemar Korczynski

#1632901