Walczył o Polskę, zabito mu żonę. Historia prawdziwa

Obrazek użytkownika Tezeusz
Historia

W dobie opluwania Polski przez komunistycznych i lewackich polityków nie tylko krajowych ale i z za granicy - w tym przywódcy Rosji - przypominam te fakty ku przestrodze i wyciągnięcia stosownych wniosków dla tych, którzy czują się patriotami swojej ojczyzny - Polski.

Zapamiętajcie czym był komunizm i kim byli sowieccy kaci !

Poznanie.

Sobotnie, ciepłe przedpołudnie 2018 r. Wielu mieszkańców miast i osiedli wyjeżdża na wypoczynek, wielu pozostaje w domu. W ten piękny, ciepły dzień decyduję się na jazdę moim ulubionym rowerem wokół przepięknie położonych podpoznańskich jezior.

Trasa rowerowa, którą jechałem, biegła uczęszczaną i ulubioną ścieżką przez spacerowiczów. Z tego też powodu jechałem  bardzo wolno, by kogoś nie potrącić. Różne rzeczy można zaobserwować na tej ścieżce, nie tylko skaczące czy fruwające ptaki, leśną zwierzynę ale także i śmieci, porozrzucane na drodze.

Zauważyłem wówczas na środku ścieżki, po której jechałem, leżące nieduże, owalne opakowanie. Coś mnie tknęło, zatrzymałem się i je podniosłem. To było, jak wynikało z opisu na opakowaniu, lekarstwo ratujące życie, lekarstwo na serce.

Pomyślałem wówczas – może ktoś zgubił to lekarstwo i potrzebuje pomocy? Zboczyłem wówczas na rozwidleniu z zaplanowanej trasy i pojechałem tą bardziej uczęszczaną przez pieszych. Po kilku minutach jazdy, zobaczyłem starszego mężczyznę siedzącego na ławce, ciężko oddychającego, który wyraźnie miał kłopoty z oddychaniem, dusił się.

Co się stało? – zapytałem. - Zgubiłem moje lekarstwo i mam okropne duszności, nie dojdę do domu - wyszeptał pytany. To lekarstwo? - pokazałem opakowanie. TAK -  odpowiedział i szybko zażył jedną tabletkę. Po kilku minutach podziękował z uśmiechem.

Dlaczego Pan nosi na głowie furażerkę? - zapytałem o to nietypowe nakrycie głowy. - Widzi Pan po chwili namysłu odpowiedział - widzi Pan, jestem ułanem, niech Pan zobaczy. I pokazał mi fotografię uśmiechniętego, bardzo młodego ułana na koniu, w obecności pięknej dziewczyny. - To ja z moją Różą w 1938 r.

- Och! - Uśmiechnąłem się. - To dobrze się składa, zostałem wychowany przez rotmistrza II RP - odpowiedziałem. Wówczas rozmówca uśmiechnął się i powiedział te słowa: - „Widzi Pan, przeżyłem wrzesień 1939, broniłem Warszawy, przeżyłem akcje bojowe Szarych Szeregów, przeżyłem Powstanie i prawie nie doczekałem wolnej Polski”. I opowiedział mi oto tę historię.

Opowieść zwykłego i niezwykłego żołnierza, dla którego słowo Polska było słowem najcenniejszym

W wigilię 1948 roku - tak zaczął mój rozmówca o imieniu Tadeusz - do mieszkania, gdzie mieszkał wraz z żoną, wpada kilku funkcjonariuszy komunistycznej „bezpieki”. Przeszukują oni mieszkanie i zabierają z sobą żonę Pana Tadeusza, która była łączniczką w Powstaniu Warszawskim, później oddziałów WiN. Funkcjonariusze bezpieki obiecują, że jego żona po przesłuchaniu szybko wróci do domu, a przesłuchanie to tylko zwykła formalność.

Po dwóch tygodniach otrzymuje on wiadomość, iż jego żona zmarła na chorobę płuc i została pochowana w zbiorowej mogile. Tadeusz zrozpaczony, zaczyna szukać miejsca pochówku żony i dowiaduje się od kolegów z konspiracji, iż jego żona była w ciąży i w wyniku bicia po brzuchu doszło do zabicia płodu, krwotoku i  jej śmierci. Oprawcy próbowali wmówić mu, iż zmarła z przeziębienia i chorób nabytych w czasie okupacji.

Oficer AK, który zapragnął śmierci

Tadeusz, wysoki dobrze zbudowany ułan - oficer AK odznaczony przez Grota Roweckiego – komendanta Sił Zbrojnych na kraj krzyżem Virtuti Militari za bohaterstwo w czasie wojny, załamał się psychicznie. Odezwały się odniesione rany fizyczne i te psychiczne. Ułan, broniący Polski we wrześniu 1939 r, walczył bohatersko pod Bzurą, obrońca Warszawy – zniszczył 3 czołgi Niemieckie, dowódca odcina bojowego w Powstaniu Warszawskim. Wielokrotnie ranny, doceniany nawet za bohaterstwo przez wroga (bronił sam barykady, gdy reszta obrońców zginęła, bronił do ostatniego naboju. Zakrwawionemu, wielokrotnie rannemu Niemcy darowali życie za bohaterstwo i poświęcenie), zapragnął śmierci.

Wspominał w rozmowie, jak ożenił się z Różą, wielką, swoją miłością ze szkolnych lat. Kochał ją nad życie, to ta miłość pozwalał mu jak stwierdził  posiadać człowieczeństwo, gdy inny go stracili w wojnie i walce”.

Ten bohater narodowy załamuje się w obliczu otrzymanej informacji o śmierci swojej ukochanej Róży i nienarodzonego dziecka i to po zakończeniu wojny i rozpoczęciu pokoju, gdzie miał jako obrońca Polski żyć w spokoju, lecząc wojenne rany.

Uciekając, został złapany i okrutnie torturowany przez UB

Szukając prawdy o śmierci  żony, wszędzie gdzie tylko mógł się udać, zdradzony przez konfidentów, zostaje aresztowany. Próbuje uciekać przez otwarte okno w budynku w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego na Koszykowej w Warszawie, jednak w czasie ucieczki potyka się i przewraca. Zostaje złapany.

Przywleczono Tadeusza do katowni UB i torturowano szczególnie okrutnie, zamykając w specjalnej maszynie do tortur, pozostałą po oprawcach gestapowskich. Był to rodzaj małej szafy, która miażdżyła kości Tadeusza. Oskarżono go wówczas o zdradę Polski, udział w konspiracyjnym podziemiu. Bito go przez wiele godzin, w dzień i w nocy. Powyrywano obcęgami paznokcie u palców rąk. Gaszono palące się papierosy na jego ciele. Wytrwał te tortury.

Żądano od niego nazwisk i pseudonimów konspiracyjnych kolegów i koleżanek, danych dowódców z AK z Powstania Warszawskiego. Odmawia. Zostaje skazany na śmierć, zamienioną później na dożywocie.

Kaci z UB biją go krzesłem, skaczą po jego zakrwawionym torsie. Oprawcy fabrykują wreszcie wersję, iż zeznał w czasie przesłuchania, podając dane żołnierzy podziemia antykomunistycznego, co oczywiście okazało się nieprawdą. Widzi śmierć wielu żołnierzy AK, w tym kolegi z Powstania Warszawskiego, legendarnego żołnierza Batalionu Zośka - porucznika Jana Radowicza.

Prawda okazała się zupełnie inna

Gdy władze PRL ogłaszają amnestię, zostaje warunkowo zwolniony. Przy życiu utrzymuje go myśl o odnalezieniu groby ukochanej żony. Po pięciu lat bezowocnych poszukiwań, gdy pomaga mu środowisko żołnierzy AK, dowiaduje się, że jego żona jednak żyje, straciła pamięć i jest w podwarszawskim przytułku. Oprawcy z UB celowo spreparowali nieprawdziwą informację o jej śmierci, by Tadeusz się załamał i zeznawał na przesłuchaniach.

Odnajduje ją schorowaną, z ograniczoną pamięcią. Poddaje leczeniu. Wyjeżdżają wspólnie do Kanady. Władze komunistyczne nie stawiają przeszkód, uważając ich za "element wywrotowy i obcy klasowo". Koledzy z czasów Powstania Warszawskiego, mieszkający w Kanadzie, organizują leczenie oraz pracę dla niego. Róża odzyskuje pamięć, lecz trauma przeżyć powoduje, iż umiera na obcej ziemi.

Tadeusz wraca do Polski, odnajduje swoich krewnych, z którymi zamieszkuje. Pragnie umrzeć w kraju, dla którego poświecił wszystko - całe swoje życie i rodzinę. Gdy na zakończenie rozmowy zapytałem, dlaczego powrócił mimo doznanych krzywd, odpowiedział: „Krzywdę wyrządzili mi ludzie, nie Polska, dla której poświeciłem siebie”.

Powoli wstał, skinął głową w moim kierunku, mówiąc: „niedługo zobaczę moją Róże i tych, z którymi walczyłem o Polskę, o wolną Polskę, a warto było, oj warto”. Uśmiechając się powoli, odszedł daleko, w swój świat bohaterów, w swój świat prawdy. A ja długo jeszcze siedziałem, patrząc na oddalającego się przygarbionego zwykłego, niezwykłego Polaka, żołnierza Rzeczypospolitej.

 Chwała bohaterom !

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:10)

Komentarze

ale takie teksty, a miał  Pan ich więcej, dużo dla  mnie znaczą. Często myślę o tych zakatowanych,dlatego trudy naszego życia w rozliczeniu, bardzo bledną, a czasami są śmieszne. W świecie, gdzie na każdym kroku "oficjalni" patrioci, myślę tu o naszej stronie, swołocz  pomijam, często gonią za groszem, etatem, ta małostkowość....  Kto dzisiaj jest gotowy do ofiary? Za mało tego widzę. Zawsze tak mi się wydawało, pochylając się nad tymi co tyle wycierpieli, oddali życie, że jeśli nic nie możemy już dla nich zrobić, to najważniejsze jest pielęgnowanie pamięci o nich, ale wsparte własną gotowością do walki takiej jaka jest możliwa i na polach jakie są dostępne. Do ostatnich dni. Pamiętać, po tysiąckroć trzeba,  także o oprawcach i tych, którzy są ich ideowymi a czasami wprost, spadkobiercami . Jeśli o pomordowanych i katowanych nie będziemy pamiętać, to tak jakby ich ofiara wobec naszej Ojczyzny była daremna. jakbyśmy na to napluli, bo brak pamięci to jak naplucie. A wtedy kim my jesteśmy, trzodą, wartą tylko korytka w chlewiku ?. Dzięki, potrzebne, ważne i piękne są takie teksty.

 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1614674

Bez historii, patriotyzmu i pamięci o tych co walczyli i ginęli za ojczyznę nie będzie Polski. 

Pozdrawiam. 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Tezeusz

#1614677

Kiedyś dawno latem 1938 r nasz bohater narodowy Rotmistrz Witold Pilecki tak powiedział o patriotyżmie do swego przyjaciela cytuję " Patriotą się jest lub się bywa, bywają ci dla których interes własny jest ważniejszy  od ojczyzny ". 

Zapraszam do czytania i komentowania moich kolejnych tekstów. 

Pozdrawiam. 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Tezeusz

#1614678

   Witam! O bohaterach musimy pamiętać, ale również musimy pamiętać o katach ku przestrodze przyszłych pokoleń. Podziękowania autorowi, za wzruszający artykuł. Pozdrawiam! 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1614756