Podporucznik Jan Bołbott – bohater nieznany

Obrazek użytkownika Tezeusz
Historia

Wrzesień 1939 to był czas walki z najeźdźcą Niemieckim i Sowieckim. Do walki o swoją ojczyznę stanęło niemal całe społeczeństwo walcząc o niedawno odzyskaną ojczyznę na dwóch frontach nierównej walki.

Wielu z obrońców ojczyzny dokonało czynów, które nie powtórzył już nikt nigdy w czasie II Wojny Światowej, wiele czynów bohaterskich dokonali Polscy obrońcy. Oto jeden z nich, mało znanych - których bohaterstwo przypominam w tym materiale.

Porucznik rezerwy Jan Bełbott był oficerem rezerwy Wojska Polskiego. W sierpniu 1939 roku został zmobilizowany do Batalionu Fortecznego KOP „Sarny”, gdzie objął stanowisko dowódcy plutonu „Tynne” w 4 kompanii dowodzonej przez kapitana Markiewicza. Jego pluton obsadzał w Tynnem żelbetowy schron. Po 17 września 1939 roku, kiedy uderzyła Armia Czerwona, te okolice znalazły się w pasie działania sowieckiej 60 Dywizji Strzeleckiej.

Sowieckie oddziały, wsparte czołgami podeszły pod polskie umocnienia o świcie 19 września. Polacy bronili się jak lwy. Podporucznik Bołbott przez telefon zdawał kapitanowi Markiewiczowi relację ze swojego położenia. W schron biła artyleria, nieprzyjacielskie czołgi, podjeżdżając blisko, ogniem z działek raziły strzelnice.Oto relacja z tej nierównej walki przedstawiona przez świadka tych zdarzeń, żołnierza dowódcę obrony tego odcinka kapitana Markiewicza :

" Sowieccy żołnierze, nie zważając na straty, okładali bunkier łatwopalnymi materiałami, ponadto tuż przed polskimi lufami wznosili barykady, mające zneutralizować nasze pociski. Zapłacili za to ogromną cenę, w polu widzenia polskich żołnierzy leżało ponad sto ciał żołnierzy wroga.

Polacy również ponieśli ciężkie straty, ginęli kolejni żołnierze, zaczynało brakować amunicji. Ze względu na gryzący dym, zmuszeni byli prowadzić walkę w maskach przeciwgazowych.

Ostatnią rozmowę kapitan Markiewicz przeprowadził ze swoim podwładnym około piątej rano 20 września...

Podporucznik Bołbott zameldował wówczas, że sąsiedni schron został zdobyty. Młody oficer przeczuwał że nadchodzi również jego koniec. Zwrócił się do dowódcy z ostatnia prośbą. Jak wspominał kapitan Markiewicz:

..” Oświadcza mi, że jest 6 miesięcy po ślubie i jego żona mieszka w Lublinie – podał mi jej adres. Prosi mnie bardzo, ażebym po szczęśliwym wydostaniu się z walki dał znać jego żonie, że jeżeli miałby zginąć, niech wie o tym, że do ostatniej chwili myśląc o Ojczyźnie, myślał również o niej…”

Podporucznik Bołbott zginął, a wraz z nim pięćdziesięciu jego żołnierzy. Jego bohaterska postawa dopiero pół wieku później została nagrodzona. W 1989 roku podporucznik Jan Bołbott został pośmiertnie uhonorowany przez Prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari. Przez te dziesiątki lat władze PRL skazały go na zapomnienie.

Chwała Bohaterom.

 

Żródło :

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Bełbott

https://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/09/01/nie-tylko-obroncy-westerplatte-i-wizny-pieciu-wielkich-bohaterow-kampanii-wrzesniowej/

https://www.zabki24.pl/2015/09/woleli-zginac-niz-skapitulowac/

 

 

 

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:5)