O żołnierzu który niemieckim pancerzom się nie kłamał. Cześć i Chwała Bohaterom

Obrazek użytkownika Tezeusz
Kraj

Żywy się w ich ręce nie oddam!" - taką obietnicę złożył w czerwcu 1939 roku plutonowy Stefan Karaszewski, rozmawiając podczas pogrzebu córki z bliskimi na temat możliwej wojny z Niemcami. Trzy miesiące później udowodnił, że nie rzuca słów na wiatr.

Zapomniani polscy bohaterowie, zwyczajni a jednak niezwykli, istnieją wśród nas w cieniu wielkich wydarzeń swojej epoki.

Porządkując rodzinne dokumenty natrafiłem na ocalałe pamiętniki mego dziadka z 1939 r. Na pożółkłych kartkach zapisane zostały atramentem i ołówkiem czyny zapomnianych już bohaterskich żołnierzy którzy oddali swoje życie dla Polski. Pod datą 5 września 1939 r. widniał zapis cyt. „Plut. Karaszewski zatrzymał samotnie szpicę pancerną wroga – należy zapamiętać” Postanowiłem ustalić kim był osoba zapisana w wojennych pamiętnikach i co takiego niezwykłego dokonał Plutonowy Stefan Karaszewski. A oto wynik moich ustaleń.

W dniu 5 września 1939 r. – tak zaczyna się ta niezwykła historia zwykłego chłopaka, który w lesie koło wsi Kosów zatrzymał samotnie natarcie 60 niemieckich czołgów oddając przy tym własne życie za Polskę. Jedni powiedzą i cóż to takiego? Inni zastanowią się przez chwilę, wielu nawet nie zwróci na ten fakt uwagi. To wydarzenie jest tak nieprawdopodobne i niezwykłe iż wydaje się być wręcz fizycznie niewykonalne. A jednak to prawdziwa historia zwyczajnego i niezwykłego polskiego żołnierza – bohatera.

Pamiętnego 5 września 1939 niemieckie oddziały, w tym pancerne, nacierały na ziemię piotrkowską posuwając się w kierunku Warszawy. Czołgi, piechota zmotoryzowana i lotnictwo z wściekłością uderzają na słabo osadzone linie broniących się oddziałów polskich. Na drodze pędzących niemieckich czołgów staje samotnie plutonowy Stefan Karaszewski r. 1915 mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego, żołnierz 85 Pułku Strzelców z 19 Dywizji Piechoty wchodzącego w skład Armii Prusy.

W czasie wybuchu II wojny światowej w dniu 1 września 85 Pułk Strzelców Wileńskich zostaje ostrzelany prze lotnictwo niemieckie. Pułk broni się prowadząc ciężkie walki z Niemcami. W dniach 3-4 września 1939 r. pod Piotrkowem Trybunalskim pułk powstrzymuje w zaciętych bojach parcie sił niemieckich na Warszawę. Zostaje rozbity przez przeważające siły niemieckie. W dniu 5 września 1939 r. o godzinie 14.30 w okolicy wsi Kosów 10 km od Piotrkowa Trybunalskiego stanowiska polskiej wycofującej się obrony atakują czołgi wroga. Do polskich linii obronnych zbliża się około 60 czołgów PzKpfw z 1 Dywizji Pancernej XVI korpusu Armii generała Waltera von Reichenau po przerwaniu linii frontu już w dniu 4.09.1939 r.

Wobec ewidentnej groźby okrążenia pułku broniącego się na wyznaczonych rubieżach podpułkownik Jan Kruk-Śmigla decyduje samotnie o natychmiastowym wycofaniu się poza zagrożony rejon ataku czołgów. Żołnierze rozkaz wykonali. Wszyscy z wyjątkiem jednego. Walkę z wrogiem podejmuje samotny i ranny polski żołnierz plutonowy Stefan Karaszewski.

Jako jedyny obrońca odpiera atak czołgów. Zakopane na rubieży obronnej przez żołnierzy polskich miny rwą gąsienice i niszczą pancerze niemieckich czołgów. Strzelając z karabinu maszynowego wz.30 osłania on samotnie odwrót swego pułku. W heroicznej walce, będąc rannym i okrążonym, ostrzeliwuje sześć zniszczonych przez miny oraz kilka następnych uszkodzonych granatami, w sposób uniemożliwiający prowadzenie przez nich dalszej walki, przez samotnego obrońcę, niemieckich czołgów,.

Okrążony przez wroga z braku amunicji i odniesionych ran wysadza siebie granatem, ponosząc śmierć na miejscu. W dniu 10 września 1939 r. miał przejść do rezerwy, 5 września ofiarował swoje młode życie Polsce.

Tyle tej bohaterskiej opowieści o niezwykłym żołnierzu, który się niemieckim pancerzom nie kłaniał.

Mieszkańcy pobliskich wsi Kosowa i Moszczenicy pochowali poszarpane ciało bohaterskiego polskiego żołnierza obok przejazdu kolejowego – tam gdzie bohatersko zginął. W tym miejscu do dnia dzisiejszego istnieje kamień upamiętniający tę śmierć. Ciało plutonowego zostało następnie przeniesione i pochowane na cmentarzu w Moszczenicy.

Pośmiertnie został odznaczony, po wielu latach zapomnienia, już w Polsce demokratycznej w 2010 r. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Młodzi patrioci coraz częściej na forach internetowych, w rozmowach miedzy sobą wracają myślami do czynów bohaterskich polaków ich walki o wolną i niezależną ojczyznę stanowiąc dla nich źródło inspiracji i naśladowania patriotycznego. Po wielu latach komunistycznego „zapomnienia” o tych co walczyli o swoją ojczyznę o żołnierzach AK, NSZ, żołnierzach Wyklętych wreszcie przyszedł czas na pamięć o nich, przyszedł czas na patriotów. Powiedziałbym NARESZCIE!

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:9)