"Jeszcze słyszę krzyki bólu moich torturowanych kolegów..."

Obrazek użytkownika Tezeusz
Historia

W ostatnim czasie powstało wiele książek i różnego rodzaju informacji na temat żołnierzy wyklętych oraz ich katów spod znaku NKWD, PPR i UB. Wiele tamtych zbrodni do dnia dzisiejszego nie zostało rozliczonych. Wielu dzieci i rodzin tych morderców do dzisiaj firmują swoimi osobami KOD czy Obywateli RP w manifestacjach przeciwko Polsce na ulicach naszego kraju.

Oto jedna z takich historii…

TŁO WYDARZENIA

W latach 1945-1948 w Warszawie, na starej Pradze przy ulicy Strzeleckiej 8 istniała – i dalej istnieje – kamienica, w której zamieszkiwały i zamieszkują całe pokolenia „resortowych” byłych katów AK i żołnierzy wyklętych.

Ta kamienica jest zbroczona krwią polskich patriotów. W 1948 r. oddana została pod tzw. kwaterunek, w którym zamieszkali oprawcy i kaci. Zamieszkali na morzu przez siebie przelanej krwi i niewyobrażalnych cierpień ludzkich.

W latach 1944-1945 w tej kamienicy mieściła się główna kwatera NKWD na Polskę i jednostki sowieckiej nazywanej Smiersz, słynącej ze zwalczania Polskiego Podziemia, którą to kierował kat NKWD – gen. Iwan Sierow – zbrodniarz stalinowski odpowiedzialny osobiście za mord Polskich oficerów w Katyniu, działacz KGB, pogromca powstania na Węgrzech w 1956 r., odznaczony przez komunistę Bieruta Krzyżem Złotym Orderu Virtuti Militari (kwiecień 1946), co pozostawiam bez komentarza, gdyż każdy komentarz musiał by składać się ze słów niecenzuralnych. To ten oprawca odznaczony najwyższymi honorami Polski wywoził do Moskwy z Polski 16 przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, kierował zsyłką tysięcy Polaków na Syberię. Osobiście to właśnie on mordował oficerów Polskiego Podziemia.

Budynek ten w Warszawie po opuszczeniu go przez katów z NKWD został przejęty przez następnych katów i zdrajców ojczyzny, ale już spod znaku Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Po 1948 roku przekazany pod kwaterunek na mieszkania dla tych właśnie katów i oprawców.

Na murach piwnicy tego strasznego domu, zbrukanego krwią żołnierzy i cywilów do dzisiaj uważny obserwator przeczyta wydrapane napisy na murach. ”Śmierć naszym wybawieniem”, „My z Bogiem, Bóg z nami”, „Królowo Korony Polskiej, módl się za nami”, ”Umieramy dla Polski mordowani przez katów sowieckich”…

Jak podają świadkowie tamtych strasznych wydarzeń, o czym pisze prasa, w latach 1945 – 1948 w nocy słychać było głośną muzykę zagłuszającą niewyobrażalne krzyki i wycia katowanych ludzi. Krzyki i jęki katowanych były tak przeraźliwe, iż powodowały, że lokatorzy mieszkający w pobliżu tej kamienicy uciekali ze swoim mieszkań. Ludzkie sumienie nie mogło wytrzymać usłyszanego wówczas błagania o ratunek katowanych na śmierć niewinnych ludzi.

Ubecy z rodowodem żydowskim, jak podaje literatura przedmiotu, funkcjonariusze NKWD – Sowieccy żołdacy przebrani w polskie mundury, byli oprawcami i katami. Katowani i mordowani, jak podaje prasa, byli żołnierzami podziemia patriotycznego oraz osób z nimi powiązanych, przywiezionymi do tej katowni z całego niemal terytorium kraju.

JAK ZABIJALI

Metody tortur jakie stosowali oprawcy były zróżnicowane. Wspominają je świadkowie tamtych wydarzeń. Oto kilka przykładowych:

– Strzał w tył głowy, identyczny z tym stosowanym z powodzeniem w Katyniu. Tak mordowano najwybitniejszych patriotów Polski np. Rotmistrza Witolda Pileckiego i wielu innych. Ale to była według katów „zbyt pospolita śmierć”.

– Bicie po plecach batem czy kawałkiem drąga. Oficerowie Polscy – żołnierze AK czy WiN , według zwierzeń tych katów z UB wytrzymywali 200 do 250 takich uderzeń po czym konali w męczarniach. Wnętrzności katowanych tak były zmasakrowane, iż przestawały sprawować swoje funkcje.

– Przywiązywanie do stołka i bicie po głowie, oczach i ustach batem czy drewnianą linijką zaostrzoną żyletką, która maczana była w wodzie z nikotyną i solą.

– Wbijania w paznokcie drewnianych drzazg i gwoździ zardzewiałych, później ich wyrywanie kombinerkami powoli, aż przesłuchiwany zemdleje.

Oraz wielu innych wymyślnych torturach zapożyczonych od katów z SS i lepiej zmodyfikowanych. Ile trzeba było mieć w sobie nienawiści i braku człowieczeństwa, by stać się takim zwierzęcym oprawcą?

Dzisiaj, gdy ludzie którzy pamiętają o tamtych wydarzeniach zapalają znicze – głównie w dniu 1 marca, w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych – w piwnicy tego budynku, to „resortowi” są czujni i znicze szybko znikają – ot, taka wrażliwość tych ludzi!

IPN opracował program upamiętnienia tego miejsca „ Cienie ze Strzeleckiej”, która ma przybliżyć młodzieży szkolnej miejsca zbrodni na polskich patriotach. Miejsca, w które na zawsze wsiąknęła ich krew…

PODSUMOWANIE

Do napisania tego artykułu sprowokowało mnie działanie na forach internetowych pseudo Polaków, z Polską jak mniemam nie mającego nic wspólnego, Obywateli RP czy członków KOD „zafascynowanych” nie tylko agresywną polityką komunistycznego Putina, przypominającą politykę Hitlera wobec świata ale i negacji wszystkiego co Polskie i narodowe. Chciałem na tym małym fragmencie autentycznych zdarzeń przypomnieć, jak polskich patriotów radziecka Rosja kochała. A sądzicie, że dzisiaj byłoby inaczej?

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)