Dzisiaj pacjent ma się leczyć tylko przez telefon ? Masakra

Obrazek użytkownika Tezeusz
Kraj

Pandemia korona wirusa sprawiła, że osobiste wizyty pacjentów u lekarzy zostały zastąpione przez tzw teleporady. Jak odnaleźć się w systemie, w którym przyszło nam teraz funkcjonować bez osobistego kontaktu z lekarzem?

Na wspomnienie o leczeniu przez telefon wiele osób reaguje sceptycznie. Ma to związek ze skojarzeniami z „leczącym” przez ekran telewizora Anatolijem Kaszpirowskim, który zdobył popularność we wczesnych latach 90-tych, dzięki seansom hipnotycznym transmitowanym w całej Polsce. Jednakże nie miało to nic wspólnego ani z medycyną, ani z prawdziwą telemedycyną.

Zabolało mnie gardło więc zadzwoniłem do mojej przychodni NFZ celem umówienia wizyty z lekarzem rodzinnym. Okazuje się, że lekarz rodzinny nie przyjmuje pacjentów a kontaktuje się z  nimi tylko telefonicznie. Lekarz zbadał mnie prze mego smartfona, wystawił receptę elektroniczną .....i życzył zdrowia ? Cóż pozostał mi już tylko internet i leczenie za pomocą smartfona czy laptopa. A ja tak się zastanawiam, jak popsuje się lekarzom rodzinnym samochód też go naprawią za pomocą smartfona czy laptopa.

Idzie nowe telemedycyna na topie

Angina, zapalenie zatok, zapalenie ucha czy zapalenie pęcherza to problemy, w których można skutecznie pomóc w konsultacji telemedycznej. A gdy będzie możliwość przepisywania e-recepty czy e-zwolnienia, to fizyczna wizyta w przychodni w wielu przypadkach nie będzie konieczna. A jak pacjent po takim badaniu przez telefon nie dotrzyma terminu wizyty u specjalisty przeważnie rok oczekiwania - to co ? Jaki będzie efekt takiego działania współczesnej medycyny

Telmonitoring pacjenta, to moda, czy rzeczywistość ? 

Badanie pacjenta na odległość poprzez on- line tzw diagnostykę obrazową na podstawie zdjęć przesyłanych przez pacjenta np. RTG, USG itp, monitorowanie na ogległość zapisów np. EKG przesyłanych za pośrednictwem telefonu pacjenta itp. To nowe zasady leczenia pacjenta czy raczej kpina z ludzkiego zdrowia i życia.

Lekarze tak wyjaśniają taki system leczenia

" Wykorzystanie telemedycyny to przede wszystkim wygoda dla pacjenta. Nie musi on czekać w długich kolejkach w poczekalni do specjalisty. Znacznie usprawnia to cały proces, szczególnie w prostych przypadkach, gdzie pacjent nie wymaga np. hospitalizacji.

Telemedycyna generuje również mniej kosztów. Największe oszczędności zaobserwować można dzięki uproszczeniu administracji i ograniczenia personelu potrzebnego do zarządzania systemem, w porównaniu do tradycyjnego utrzymania placówki medycznej. Nie bez znaczenia jest także czas, w którym chory może uzyskać pomoc. Za główną zaletę telemedycyny wskazuje się właśnie szybki czas reakcji. To doskonałe rozwiązanie także dla osób, które nie potrzebują badań, a jedynie recepty np. na kolejną partię leków. Z wielu innych przykładów można przywołać osoby cierpiące na agorafobię – lęk przed nieprzewidzianymi sytuacjami i dużymi skupiskami ludzi, mogą w ten sposób otrzymać potrzebną pomoc, bez konieczności wychodzenia z domu.

Telemedycyna to niewątpliwie dobre rozwiązanie dla osób starszych, mających problemy z przemieszczaniem się. Szybkość reakcji jest bezcenną zaletą, gdy oczekujemy pomocy w nagłych przypadkach. Telemedycyna likwiduje wiele barier, które wcześniej czyniły medycynę mniej skuteczną...."

A co na to NFZ ?

Narodowy Fundusz Zdrowia funkcjonuje już od 2004 r. jest płatnikiem, za nasze składki, świadczeń zdrowotnych. System okazał się niestety chory na chorobę nieuleczalną.

Co to jest i jak działa NFZ?

Na temat Narodowego Funduszu Zdrowia napisano już wiele publikacji, media niemal codziennie wypowiadają się na temat funkcjonowania tego systemu ochrony naszego zdrowia.

Każdy pracujący i niepracujący (emeryt, rencista) Polak płaci składki dożywotnio na NFZ w skali całego kraju to już są duże sumy pieniędzy. I co za taką kasę otrzymujemy my jako zwykli pacjenci. Odpowiedz, jak pokazuje życie, jest proste płacimy za złoto, a otrzymujemy złom. Polski system ochrony zdrowia jak był chory tak chory został, a choroba powiększa się bez możliwości jej wyleczenia.

Pieniądze odprowadzane w ramach obowiązkowych składek od społeczeństwa powinny trafić do kasy państwowej na zabezpieczenie naszego zdrowia i co się zatem z nimi dzieje? Odpowiedź na to pytanie zaprezentuję pytaniami: czy ktoś widział biurowiec NFZ  odróżniający się od innych bogactwem jego wyposażenia czy wyglądu? Czy ktoś widział jak urzędnicy NFZ jeżdżą środkami komunikacji miejskiej przy załatwianiu spraw służbowych w danej miejscowości. Czy ktoś widział wynagrodzenie pracowników NFZ poniżej średniej krajowej? Widział, ale nie w Polsce!

Co NFZ oferuje w zamian?

Za ciężko zarobione i wyrywane jako podatek prawie 40 proc. (jak zliczymy wszystko) z naszych uposażeń, sum pieniędzy na nasze zdrowie otrzymujemy:

1. Gigantyczne kolejki do lekarza rodzinnego (tygodniowe lub dwutygodniowe  wcześniejsze wyprzedzające zapisy), gratuluję czekać z temperaturą, bólem itp. przez ten okres czasu. Zapisy do specjalisty ze wskazania lekarza rodzinnego - to już terminy "jak z kosmosu" z wyprzedzeniem roku gwarantujące na wstępie diagnozę oczywistą - pacjent może nie dożyć takiej wizyty u lekarza. A ja dopowiem - na bank nie dożyje nie ma szans, chyba że zapłaci po raz kolejny za tę samą czynności i pójdzie prywatnie - wtedy ma szansę, ale czy ma kasę? - obecnie tylko mamy kontakt telefoniczny za naszą kasę.

2. Pobyt szpitalny to już nie komedia ani farsa - to czyste szaleństwo. Zanim dostaniemy się do szpitala na zabieg, to czas oczekiwania na przyjęcie wręcz wyklucza przeżycie, nie mówiąc  już o wyzdrowieniu. Jak się uda termin skrócić to jak trafienie w milion w Totolotku. Chyba, że prywatnie, a proszę - to od ręki. Mały kredycik w banku i przeżyjesz ale zbankrutujesz, inaczej operacja się udała, lecz pacjent nie wytrzymał roku czekania. Dzisiaj szpitale własciwie pacjentów nie przyjmują tylko z Covid 19

3. Badania specjalistyczne to jak lot w kosmos. Chętni są  - rakiety brak. Proponuję zapisać się na tomograf komputerowy czy rezonans magnetyczny - termin za rok! W tym roku oczywiście TAK ale za kasę. Po roku takie badania już niepotrzebne, bo pacjenta zabraknie. Ale statystyki się poprawią i NFZ jest potrzebne. Ważniejsze papierki od człowieka.

4. Sanatorium to już w czystej postaci kabaret, zanim chętny na taki wyjazd przebrnie przez biurokratyczne sito, bieganie z papierkami po ulicach (trzeba mieć końskie zdrowie), kiedy upora się z proszeniem prawie na kolanach urzędników to z łaski dostanie i na wyjazd sił już nie starczy. A sanatorium nie jest całkowicie darmowe kosztuje dość drogo. Płacimy za telewizor, internet, czajnik dopłacamy niemal do wszystkiego itd. A jak wyglądają takie obiekty, w co się wyposażone wszyscy wiemy. Bezpieczniej zostać w domciu.

5. Świadczenia zdrowotne za granicą, to droga przez mękę. Na dowód osobisty możemy podróżować po niemal całej Europie, ale jak chcemy pójść do dentysty np. w Niemczech potrzebny jest dodatkowy papier - europejska karta ubezpieczenia zdrowotnego. Jak nie daj Boże zachorujesz za granicą będziesz zdziwiony, że nie za wszystko zapłaci NFZ. Trzeba mieć wówczas dużą kasę.

Propozycja

Niech państwo nasze kochane obliczy ile daniny od nas złupiło przez te wszystkie lata na państwową ochronę zdrowia i te kasę nam odda wprowadzając prywatne świadczenia zdrowotne. Wtedy się ubezpieczymy jak na zachodzie Europy, i będziemy faktycznie leczeni bez kolejek w czystych i pachnących przychodniach i szpitalach. A kasa, która nam jeszcze zostanie po takiej operacji na pewno starczy na godne życie do jego zakończenia. Tylko urzędnicy zbankrutują, ale to już inna bajka.

A jak mają leczyć się za pośrednictwem teleporady ci pacjenci, którzy co nie posiadają internetu lub popsuje się im telefon - zdarza się ? Gołąb pocztowy przeniesie informacje czy recepty ?

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

Kilkakrotnie ( nie mogąc się dodzwonić do przychodni), przykładałem dzwoniący telefon na bolące miejsce ( często tam, gdzie się schodzą warte wspomnienia,  i wstydliwe części ciała) i nic nie pomagało. Więc piepszenie doktorów o wyższości świąt nad świętami przez telekom- to bzdury. A  NFZ i my za nim, za to płacą. To jest "chorsze" od choroby. Lekarzu, dodzwoń się najpierw do swojej przychodni, a dopiero potem opowiadaj okrągłe bzdury o wyższości telekom. Zdrowia życzę!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

yenom

#1647543