Dlaczego NATO, USA oraz Rosja boją się polskiego czołgu ?

Obrazek użytkownika Tezeusz
Kraj

Ośrodek Badawczo Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych OBRUM w Gliwicach opracował już dawno dokumentację i obecnie, miejmy nadzieję, realizuje powoli z powodzeniem bojowy prototyp wozu wsparcia bezpośredniego nazwanego PL -01 Concept czyli inaczej czołgu XXI wieku. Miejmy taką nadzieję !!

Polski przemysł zbrojeniowy w natarciu

Polski Przemysł zbrojeniowy wzorowany na przedwojennych tradycjach nie tylko, mimo ogromnych trudności, remontuje i modernizuje samoloty, czołgi i transportery opancerzone poradzieckiej konstrukcji, jeszcze eksploatowane w naszej armii, ale i opracowuje przy pomocy polskich inżynierów oraz produkuje przy pomocy polskiego pracownika nowoczesną broń. Jest to nie tylko wyposażenie osobiste - indywidualne żołnierza w broń, noktowizory, mundury, środki łączności itp. ale i nowoczesne samochody opancerzone, transportery opancerzone (wspomniałem wcześniej o poznańskich WZM S.A. i jego KTO "Ryś", który w wersji sanitarnej świetnie sprawdził się w trudnych warunkach wojennych w Afganistanie) oraz szeregu innych konstrukcji związanych z nowoczesnym polem walki w tym walki elektronicznej. To też jak wiemy propozycja budowy Polskiej Tarczy Antyrakietowej itp.

Przypomnę iż ten przemysł skupiony został w przeszłości  głównie wokół Wojskowych Przedsiębiorstw Remontowo Produkcyjnych ( dzisiaj Polska Grupa Zbrojeniowa) jako spółek z udziałem skarbu państwa podległym Ministrowi Obrony Narodowej zajmującymi się remontami i dostosowaniem do standardów NATO uzbrojenia i sprzętu wojskowego będącego na wyposażeniu Sił Zbrojnych RP. Jak podają dostępne źródła w skład WPRP wchodzi 13 Zakładów przemysłu zbrojeniowego. Z tymi zakładami kooperuje wiele prywatnych firm realizujących zadania na rzecz obronności państwa. To rynek wysoko kwalifikowanych specjalistów, najlepszych w kraju, rynek super nowoczesnych i nowatorskich krajowych rozwiązań z dziedziny obronności.

Inżynierowie zatrudnieni w polskim przemyśle zbrojeniowym III RP szokowali wielokrotnie specjalistów z dziedziny obronności na świece swoim kunsztem nowatorskich i niepowtarzalnych rozwiązań technicznych w tym wielkich producentów zbrojeniowych z USA, Niemiec, Izraela czy Wielkiej Brytanii. Po całkowitym wyzwoleniu się i zerwaniu z techniką i myślą proradziecką zaczęły powstawać Polskie narodowe rozwiązania i konstrukcje jak choćby niektóre z nich to :

Czołg PT-72U,  BWP-1 PUMA/ RCWS 30/ORCWS 303, KTO IRBIS i KTO RYŚ 

oraz Polski czołg przyszłości PL-01 CONCEPT nazwany przez wielu "Polskim Wunderwaffe" lub "super czołgiem".

Historia budowy polskiego czołgu sięga jeszcze lat przedwojennych. Opracowano i wykonano słynny polski czołg 7 TP, który w chwili wybuchu II wojny stanowił jedną z najbardziej udanych konstrukcji w zakresie broni pancernej na świecie. Posiadał on szereg rozwiązań niespotykanych w innych wozach tej klasy w tamtym okresie, jak np. super nowoczesny odwracalny peryskop umożliwiający załodze obserwację pola bitwy w zakresie 360 stopni czy wysokoprężny silnik. Czołg sprawdził się świetnie na polu walki szkoda tylko, że wyprodukowano ich tylko 112 szt.

Concept PL 01 miał już jak wiemy swoją premierę na kieleckim salonie MSPO i wzbudził duże zainteresowanie co do planowanej przyszłej jego konstrukcji oraz produkcji dla Sił Zbrojnych RP.

Ten czołg - jak go potocznie nazywają,  i jak można wyczytać w opracowaniach fabrycznych, składać się będzie z konstrukcji modułowej. Pojazd wyposażony zostanie w wiele zaawansowanych technologicznie i technicznie urządzeń jak np.: bezzałogowa wieża automatycznie ładowana kalibru 120 mm, karabin maszynowy plot kalibru 12.7 mm z możliwością zamontowania na wieży granatnika automatycznego kalibru 40 mm.

Pojazd wyposażony zostanie, miejmy nadzieję, w silnik usytuowany z przodu co daje dużo bezpieczeństwa dla załogi i ułatwia adaptację podwozia dla różnych celów. Silnik wysokoprężny o mocy 950 KM umożliwia przejechanie z szybkością 70 km/h na odległość 500 km.

Pojazd może być skonfigurowany jako wóz dowodzenia, opancerzony pojazd naprawczy oraz pojazd do usuwania min. Projektowane są również następne konfiguracje.

OBRUM aktualnie jest w trakcie zakończenia konstrukcji prototypu tego pojazdu. Koszt jego wykonania to około 100 mln zł. Pojazd będzie gotowy, jak podaje producent Według założeń projektantów pełny prototyp mał zostać ukończony w 2018. Co dalej czas pokażę, czy starczy środków i sił na jego dokończenie i wdrozenie serii próbnej.

Wielu tzw. "znafców wszystkich" od medycyny, polityki aż po nauki kosmiczne zaraz będzie szydziło ten projekt. Ale to Polski  nasz krajowy przemysł obronny pokazuje na co nas stać i nasi inżynierowie i specjaliści są w stanie konkurować z wieloma producentami broni na świecie. I niekoniecznie stary Leopard czy poradzieckie konstrukcje czołgów typu T muszą nas zadowalać.

Mimo że pojazd dotychczas nie trafił do seryjnej produkcji to jego wirtualne odpowiedniki pojawiły się w grach komputerowych. To pokazuje możliwości krajowego przemysłu obronnego skupionego wokół Polskiej Grupy Zbrojeniowej - to wiodąca grupa kapitałowa przemysłu zbrojeniowego działająca na światowym rynku. Jako czołowy partner biznesowy w regionie, w swoich strukturach zrzesza ponad 60 spółek pracujących na rzecz przemysłu zbrojeniowego, zatrudniających ok. 17,5 tys. osób. Polska firma obronna osiąga roczne przychody na poziomie 5 mld PLN. Dzięki temu każda spółka zbrojeniowa, wchodząca w skład Grupy, będzie mogła nie tylko utrzymać dotychczasowe miejsca pracy, ale także stworzyć nowe – zarówno bezpośrednio w Grupie, jak i pośrednio, u polskich poddostawców i kooperantów, w tym również z sektora cywilnego.

 Podsumowanie

Ten studyjny gotowy do prób wojskowych pojazd bojowy (miejmy nadzieję iż doczeka się produkcji seryjnej mimo oporów lobby zbrojeniowego UE I Stanów Zjednoczonych) nie jest wymysłem "kartonowym" jak to niektórzy chcą go okrzyknąć a to z powodu decyzji płynących z Moskwy - wiadomo dlaczego i z Berlina bo konkurencja. Polska powinna rozbudować swój własny przemysł obronny nawet we współpracy w ramach NATO. W moim przekonaniu uzbrojenie dla Polskich Sił Zbrojnych powinien dostarczać krajowy przemysł zbrojeniowy i uniezależnić się od zakupów uzbrojenia. Przemysł Zbrojeniowy II RP może tutaj być idealnym przykładem produkcji nowoczesnego i skutecznego uzbrojenia polskiej produkcji jak np. czołg 7TP.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:15)

Komentarze

Zawsze twierdziłem, że Polska powinna posiadać silny przemysł zbrojeniowy, armię wyposażoną w najnowsze rozwiązania techniczne z zaopatrzeniem w polskiej produkcji amunicję. Niestety, nadal bazujemy na przeżytkach, darowiznach i obcej "pomocy" sojuszniczej. Pozostaje kwestia, czy pozwolą nam, Polsce samodzielnie się zbroić i modernizować armię. ONI...

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

...

#1608463

Pierwsze zdanie z Wikipedii n.t. rewelacyjnego "polskiego" czołgu II RP:

"Konstrukcja czołgu 7TP była polskim rozwinięciem brytyjskiego czołgu Vickers E, którego licencję zakupiła Polska w dwudziestoleciu międzywojennym."

ROZWINIĘCIE - to słowo kluczowe w tym przypadku.

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-6

"Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było."
--- Józef Szwejk

#1608473

Czołg lekki 7 TP był bezsprzecznie najlepszym z polskich wozów bojowych użytych w kampanii 1939 r. Do wyciągnięcia takich wniosków wystarczy szybkie porównanie z innymi używanymi wozami tej klasy – Renault R-35 i Vickersem E ((Do czołgów lekkich zaliczano także Renaulty FT, wozy te pochodzące z okresu I wojny światowej były jednak w omawianym okresie całkowicie przestarzałe.)). Nad oboma w wymienionych górował on zdecydowanie uzbrojeniem. Dodatkowo 7 TP był także lepiej opancerzony od Vickersa i dużo bardziej mobilny od Renaulta ((R. Szubański, Polska broń pancerna 1939, s. 48.)). Przewaga omawianej konstrukcji nad brytyjskim Vickersem E nie powinna rzecz jasna dziwić. W końcu ten drugi wóz był pierwowzorem dla polskiegoczołgu, twórczo rozwiniętym w połowie lat 30-tych. Przyznać przy tym należy, że rodzima przebudowa Vickersa sięgała daleko i była w pełni udana.

Zdecydowanie najmocniejszą stroną nowego wozu było uzbrojenie w postaci armaty przeciwpancernej 37 mm wz. 37 systemu Boforsa. Działo to posiadało bardzo dobre parametry balistyczne i pozwalało na przebicie 40 mm pancerza z odległości 500 m ((Polska broń pancerna…, s. 54.)). Należy jednak przy tym wspomnieć, że pierwsze serie czołgów 7 TP wyposażone były tylko w dwa karabiny maszynowe. Większość tak uzbrojonych czołgów przebudowano jednak później na wersję jednowieżową z działem 37 mm i karabinem maszynowym wz. 30. Uzbrojenie to pozwalało czołgom 7 TP na skuteczne zwalczanie wszystkich nieprzyjacielskich wozów bojowych użytych w kampanii 1939 r. Zaleta ta sprawiała, że w bezpośrednich spotkaniach z pojazdami pancernymi Wehrmachtu omawiane czołgi osiągnęły wiele sukcesów. Nie bez znaczenia był przy tym fakt, że rodzime wozy mogły razić bardzo liczne niemieckie czołgi PzKpfw II z odległości większej, niż wynosił skuteczny zasięg ich broni – działek 20 mm ((W przypadku czołgów PzKpfw I samo opancerzenie wozów 7 TP praktycznie zapewniało całkowite bezpieczeństwo, co w połączeniu z uzbrojeniem w działo przeciwpancerne dawało bezwzględną przewagę w starciach polskim czołgom.)). Sytuacja ta często jednak bywała nadinterpretowana i prowadziła do stwierdzeń o całkowitej przewadze rodzimego 7 TP nad niemieckimi czołgami lekkimi. Zapomina się przy tym jednak, że PzKpfw II na krótszym dystansie stawał się dla omawianego wozu przeciwnikiem niezmiernie niebezpiecznym, ze względu na swoją prędkość i szybkostrzelne działko ((Należy przy tym zwrócić uwagę, że terytorium Polski, mimo, że zasadniczo nizinne nie dawało takich możliwości wykorzystania zasięgu dział jak np. rosyjskie stepy czy pustynie. – stąd też podobnie jak na zachodzie Europy pojedynki odbywały się na ogół na mniejszych dystansach często ledwie kilkuset metrowych.)). Nie można przy tym także zapominać, że w przypadku starć z cięższymi czołgami – PzKpfw III, IV, 35(t) i 38(t) załogi wozów 7 TP miały zbliżone czy nawet mniejsze możliwości od swoich przeciwników. O wynikach starć decydowało więc wyszkolenie załóg, przyjęta taktyka czy po prostu łut szczęścia, który pozwolił na celny strzał kilka sekund wcześniej. Oczywiście większość sprzętu niemieckich dywizji pancernych stanowiły wozy najlżejsze – PzKpfw I i II. Jednak i tak, liczba wyprodukowanych 7 TP była dużo mniejsza niż suma użytych przez Niemców PzKpfw III, IV, 35(t) i 38(t) ((W sumie w chwili wybuchu wojny Niemcy posiadali około 600 wozów tego typu, z których większość wykorzystano w działaniach wojennych. Można więc przyjąć, że stosunek omawianych wozów do polskich 7 TP wynosił około 4:1. Polska broń pancerna…, s. 81.)).

Gorzej prezentowała się kwestia opancerzenia. Zostało ono co prawda pogrubione względem konstrukcji brytyjskiej – do 17 mm, jednak nie zmieniono jego niekorzystnego ukształtowania. Największą bolączką w tym względzie była pionowa płyta znajdująca się z przodu kadłuba poniżej wieży oraz umieszczony obok właz kierowcy. Znacznie osłabiało to odporność pancerza czołowego omawianego wozu. Dodatkowo wraz z przebudową zwiększyła się dość znacznie powierzchnia boczna czołgu co ułatwiało przeciwnikowi celowanie. Negatywnie na poziom bezpieczeństwa załogi czołgów 7 TP wpływał także sposób łączenia płyt pancernych. Podobnie jak w pierwowzorze opierał się on o nitowanie, co w przypadku bezpośredniego trafienia stwarzało zagrożenie dla załogi. Oczywiście nitowanie pancerzy było powszechnym sposobem łączenia płyt stalowych przed, a nawet w trakcie II wojny światowej. Jednak w drugiej połowie lat trzydziestych coraz więcej pojazdów posiadało już pancerze spawane, bądź spawane z elementów odlewanych ((Spawanie i odlewanie pancerzy czołgów było w połowie lat trzydziestych powszechnie wykorzystywane chociażby w Niemczech i Francji.)). Opancerzenie 7 TP zapewniało załodze bezpieczeństwo jedynie przed pociskami karabinowymi. W przypadku starcia z przeciwnikiem wyposażonym w najcięższe karabiny maszynowe czy działka, było ono jednak już niewystarczające, nawet jak na standardy połowy lat trzydziestych ((Wyniki prób balistycznych prowadzonych przed wojną wykazały, że pancerz czołgu 7 TP  mógł zostać przebity przez pocisk z działek 47 mm Vickersa i 37 mm Boforsa z ponad 1500 metrów, armaty 37 mm Puteaux z 700 m, nkm 20 mm Solothurna z 500-900 m, nkm 13,2 Hotchkissa z 800/250 m. Różnice w przypadku dwóch ostatnich typów wynikają z zastosowania płyt o wyższej wytrzymałości. Załącznik nr 7 Przebijalność płyt pancernych na pojazdach pancernych; Rozbudowa obrony przeciwpancernej. 1937 r., CAW, Oddział I Sztabu Głównego, I.303.3.749.)). Sprawiało to, że wozy tego typu były dość łatwym celem, zarówno dla wozów bojowych przeciwnika, jak i broni przeciwpancernej. Standardowe niemieckie działo ppanc. z początku wojny 3,7 cm PAK 34/35 mogło niszczyć czołgi 7 TP z dystansu ponad 1000 m ((W. Kozaczuk, Wehrmacht 1933-1939, Warszawa 1978, s. 323.)). Wnioski te znalazły potwierdzenie w toku wojny domowej w Hiszpanii, gdzie czołgi lekkie o parametrach zbliżonych do omawianej konstrukcji były dość łatwo unieszkodliwiane przez broń przeciwpancerną. Stąd też zaproponowano pogrubienie opancerzenia 7 TP do 40 mm z przodu i 17 mm po bokach ((L. Komuda, Polski czołg lekki 7TP, Typy Broni i Uzbrojenia, nr 21, Warszawa 1973, s. 13. Według innego projektu nowy czołg oparty o 7 TP miał posiadać pancerz o grubości maksymalnej do 30 mm dodatkowo lepiej ukształtowany.)). Zabieg taki zdecydowanie poprawiłby możliwości bojowe czołgu, który mógłby być wówczas od czoła skutecznie rażony pociskami standardowych armat 37 mm dopiero z odległości około 500 m. Prawdopodobnie kilka (kilkanaście?) tak zmodernizowanych wozów zostało wyprodukowanych przed samym wybuchem wojny, a także już w trakcie działań. Mogły one wobec tego wziąć udział w obronie Warszawy.

Najczęściej podnoszoną – oprócz uzbrojenia – zaletą wozu 7 TP miał być silnik wysokoprężny. Podstawowym plusem nowej jednostki napędowej, poza większą o 20 KM mocą miał być fakt mniejszej palności oleju napędowego względem benzyny. R. Szubański zwraca przy tym uwagę, że podobne rozwiązanie było istotną przewagą czołgów radzieckich nad niemieckimi w późniejszym okresie wojny ((Tamże, s. 39-40.)). Jest to oczywiście prawda, wydaje się jednak, że użycie takiej a nie innej jednostki napędowej było spowodowane bardziej prozaicznymi powodami. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na fakt braku innych silników o odpowiedniej mocy produkowanych w kraju, mogących posłużyć jako napęd dla pojazdów pancernych ((Silniki o mocy 100 KM były w 1937 r. w fazie modelowej. Referat motoryzacja, CAW, Dowództwo Broni Pancernych MSWojsk., I.300.47.5.)). Co więcej, w latach trzydziestych nie planowano w Wojsku Polskim wykorzystywania silników wysokoprężnych do celów wojskowych. Przede wszystkim zdawano sobie bowiem sprawę z kłopotów zaopatrzeniowych wynikających z potrzeby zapewniania dwóch rodzajów paliwa do jednostek ((Referat: Zagadnienie paliw napędowych do silników sprzętu motorowego, CAW, Oddział I Sztabu Głównego, sygn. I.303.3.751.)). Oczywiście nie był to tylko problem Polski. Każda armia świata dążyła bądź chciała dążyć do jak najdalej idącej unifikacji zaopatrzenia. Dodatkowo w opracowaniach Sztabu Głównego zwracano uwagę na fakt, że przemysł rafineryjny II Rzeczpospolitej był przestarzały i nie miał zbyt rozwiniętych możliwości produkcyjnych – zwłaszcza oleju napędowego. Silniki wysokoprężne zalecano więc stosować do ciężkich ciągników oraz dużych samochodów ciężarowych. Wykorzystanie do napędzania wozów bojowych uznawano przy tym za wyjątkowe ((Tamże.)). Wobec powyższych, podkreślając zalety wykorzystania silników dieslowskich w czołgach 7 TP należy pamiętać o rzeczywistych powodach takiej decyzji, a także związanych z nią kłopotów. Inny rodzaj paliwa wpłynął bowiem także pośrednio na zrezygnowanie z przydzielenia tego typu wozów do 10. Brygady Kawalerii, której pozostały sprzęt jeździł na benzynie. Z punktu widzenia kwatermistrzostwa brygady, w warunkach wojennych batalion wozów 7 TP mógłby okazać się kulą u nogi, a nie wzmocnieniem. Zbyt małe zapasy oleju napędowego i kulejący system dystrybucji przyczynił się do przedwczesnego wyeliminowania wielu tych czołgów z powodu braku paliwa ((Polski czołg lekki…, s. 15.)).

Oceniając omawianą konstrukcję stwierdzić należy, że była ona praktycznie szczytem możliwości modernizacyjnych czołgu Vickers E. Oczywiście, udało się zamontować na nim grubszy, bo nawet 40 mm pancerz, można by także liczyć na założenie nieco silniejszego uzbrojenia – armat o kalibrze do 50 mm ((Przykładowo Rosjanie zamontowali na czołgach T-26 armatę 45 mm.)). Na tym jednak potencjał modernizacyjny tej konstrukcji się kończył ((Wykorzystanie przez Niemców czołgów zbliżonych parametrami do 7 TP jeszcze w Operacji Barbarossa nie zmienia faktu, że czołgi tego rodzaju były już wówczas przestarzałe i gdy tylko ścierały się w wyrównanych pojedynkach z wozami radzieckimi to ponosiły spore straty. Osiągane niemieckie sukcesy były zasługa wyższej jakości dowodzenia, wyszkolenia, a także lepszej taktyki użycia poszczególnych broni i wojsk.)). Nie pozwalała na to ogólna koncepcja wozu wywodząca się z końcówki lat dwudziestych. Rzecz jasna, różne modernizacje czołgu Vickersa walczyły na różnych frontach praktycznie przez całą II wojnę światową. Jednak z każdym rokiem ich możliwości były coraz mniejsze, a konstrukcje przestarzałe. Nawet najjaśniejszy punkt czołgu 7 TP – uzbrojenie – bardzo szybko mogło stać się niemal bezużyteczne, gdy do linii u potencjalnych przeciwników weszłyby czołgi o pancerzu przekraczającym 50 mm. Fakt ten zauważano także w Polsce jeszcze przed wybuchem wojny. Znalazło to swoje odbicie w decyzjach podejmowanych w drugiej połowie lat trzydziestych o projektowaniu zupełnie nowych wozów, odpowiadających technicznie wymaganiom tego okresu. Z punktu widzenia ogólnego rozwoju rodzimej broni pancernej decyzje te wydawały się poniekąd słuszne. W sposób znaczący wpłynęły one jednak na możliwości bojowe oddziałów czołgów we wrześniu 1939 r. Na kanwie doświadczeń hiszpańskiej wojny domowej w sierpniu 1938 r. postanowiono bowiem całkowicie zarzucić produkcję 7 TP jako wozów zbyt słabo opancerzonych ((onstrukcje i użycie sprzętu pancernego w świetle ostatnich poglądów sierpień 1938 r., CAW, Dowództwo Broni Pancernych MSWojsk., sygn. I.300.47.3.)). Decyzja ta okazała się brzemienna w skutkach, ponieważ faktycznie wstrzymała dopływ jakiegokolwiek nowego sprzętu pancernego do jednostek. Można domniemywać, że gdyby te postanowienia nie miały miejsca, to możliwym byłoby wystawienie w kampanii polskiej trzeciego batalionu czołgów lekkich 7 TP. Przypuszczenie to także urosło do rangi mitu. Pamiętać bowiem należy, że nawet dwu- czy trzykrotne zwiększenie liczby 7 TP nie miałoby zasadniczego wpływu na przebieg działań wojennych. Przedwojenne Polskie plany obejmowały wystawienie 8 batalionów czołgów lekkich, które gdyby powstały mogłyby w kilku lokalnych starciach zapewnić stronie polskiej niewielkie sukcesy. Jednak te 400 wozów 7 TP nie miałoby realnie z kim współpracować w Wojsku Polskim przez co ich powodzenie mogłoby być jedynie przejściowe. Dodatkowo wspomnieć także należy, że oddziały pancerne, to nie tylko czołgi, ale też samochody, ludzie oraz zaopatrzenie, których w kraju po prostu brakowało. Wobec olbrzymich kłopotów z zatankowaniem polskich oddziałów broni pancernych w kampanii 1939 r. łatwo można wywnioskować, że brak paliwa jeszcze szybciej unieruchomiłby większą liczbę wozów.

Czołg lekki 7 TP był z pewnością konstrukcją udaną i odpowiadającą możliwościom rodzimego przemysłu i armii. W przeciwieństwie do projektów końcówki lat trzydziestych jego opracowanie i fabrykacja nie wiązała się z gigantycznymi kosztami oraz problemami technologicznymi. Ten udany czołg nie był jednak doskonały. Ogólnie uznać należy, że był on typowym dla okresu międzywojennego wariantem przejściowym, wykorzystującym szereg nowych technologii, ale nie pozwalającym na dalszą rozbudowę czy modernizację. Jego uzbrojenie i opancerzenie pozwalało jeszcze w 1939 r. na skuteczną walkę z wozami bojowymi przeciwników, niestety jednak, były to ostatnie momenty gdy czołgi tego typu można było uznać za w pełni nowoczesne. Po bliższym przyjrzeniu się tej konstrukcji łatwo można zauważyć jej wady, takie jak słabe opancerzenie, nietypowy silnik, czy nawet uzbrojenie. Dodatkowo w przedwojennej Polsce nie było możliwe wyprodukowanie i wykorzystanie w boju takiej liczby wozów by sprostać zagrożeniom ze strony III Rzeszy czy ZSRR. Zawsze więc omawiając tę konstrukcję warto poza oczywistymi zaletami zwrócić też uwagę na jej wady i niedostatki. Czołg lekki 7 TP na pewno bowiem nie był bronią doskonałą, nie mógł też zmienić losów kampanii 1939 r.

Podstawowe dane taktyczno-techniczne czołgu 7 TP jednowieżowego ((Polski czołg lekki).

Załoga: 3 ludzi

Masa: 9900 kg

Wymiary: długość 4880 mm, szerokość 2430 mm, wysokość 2300 mm, prześwit 380 mm.

Silnik: wysokoprężny, 4-suwowy, rzędowy, 6-cylindrowy Saurer-Diesel VBLDb o pojemności 8550 cm3 i mocy 110 KM.

Osiągi: Prędkość maksymalna na drodze 32 km/h, zasięg po drodze 150 km, w terenie 130 km, zużycie paliwa średnie 80 l/100 km na drodze i 100 l/100 km w terenie. Pokonywanie przeszkód – wzniesienia 350, rowy 1,8 m, brody do 1 m.

Opancerzenie: kadłub przód 10-17 mm, boki 13-17mm, dno 9,5 mm, góra 5 mm; wieża przód, boki i tył 15 mm, góra 10 mm.

Uzbrojenie: w wieży 1 armata wz. 37 kalibru 37 mm z zapasem amunicji 80 naboi sprzężona z karabinem maszynowym wz. 30 kalibru 7,92 mm z zapasem 3960 naboi.

Żródło : https://historykon.pl/nowe/polski-7tp-niedoceniony-czolg/

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-4

Tezeusz

#1608477

W sierpniu 1939 roku Niemcy dysponowali:

- 98 czołgami PzKpfw III, co stanowiło niecałe 3% ogółu wozów pancernych.

- 211 czołgami PzKpfw IV, co stanowiło zaledwie 6% całości sił pancernych III Rzeszy.

Polska we wrześniu 1939 r. wykorzystywała 109 7TP jednowieżowych, 25 7TP dwuwieżowych.

Razem 134 czołgi 7TP.

Niemcy mieli siedem nowoczesnych dywizji pancernych, Polska jedną brygadę.

 W latach 1933-1939 Niemcy na zbrojenia wydali 30 razy więcej niż II RP...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

casium

#1608509

Bez znaczenia, gdzie wylęgła się myśl konstrukcyjna. Ważne, by Polska odbudowała swój rodzimy przemysł zbrojeniowy. Niezależny i zdolny do zaopatrzenia polskiej armii w nowoczesny sprzęt. I dynda mi czy będzie to zmodernizowany kałach, czy inny model samopowtarzalnego karabinu szturmowego. Ważne, by był co najmniej tak skuteczny, jak pierwowzór i z łatwością produkowany w wystarczających ilościach w polskich zakładach zbrojeniowych, pod okiem polskich inżynierów.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

...

#1608496

Ważne: -  szkolić młodzież i nie tylko w przysposobieniu obronnym tak by w potrzebie nie okazało się, że broń jest w magazynach tylko brak przeszkolonych rezerw osobowych. 

Ważne: - ilu z dość licznej ekipy generałów służby czynnej dowodziło  batalionem a ilu związkiem taktycznym? Jakie będzie wykorzystanie panów z lampasami li tylko z nadania politycznego?

Mamy już jeden super okręt, teraz za lat 5 będzie pierwszy egzemplarz super czołgu czyli jesteśmy na prostej w dobrym kierunku.

PS

Czy dziadek wie co mówi?

https://www.o2.pl/artykul/michail-gorbaczow-alarmuje-nadciaga-iii-wojna-swiatowa-6442458176551041a

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

casium

#1608512

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika hakeem nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Panie, Pan tak na poważnie czy po prostu robi sobie jaja? Prima aprilis dopiero za pół roku!

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-9

"Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było."
--- Józef Szwejk

#1608465

Soviet ? Zapraszam do literatury przedmiotu a szczególnie polecam wycieczkę do OBRUM tam można się wszystkiego dowiedzieć i warto zaprzestać studiowanie materiałów.... z Moskwy ?

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-5

Tezeusz

#1608466

"...bezzałogowa wieża automatycznie ładowana kalibru 120 mm, karabin maszynowy plot kalibru 12.7 mm z możliwością zamontowania na wieży granatnika automatycznego kalibru 40 mm.

Pojazd wyposażony zostanie, miejmy nadzieję, w silnik usytuowany z przodu co daje dużo bezpieczeństwa dla załogi i ułatwia adaptację podwozia dla różnych celów. Silnik wysokoprężny o mocy 950 KM umożliwia przejechanie z szybkością 70 km/h na odległość 500 km."

 

Może Pan z łaski swojej wskazać zakład w Rzeczypospolitej, który potrafi wyprodukować działo czołgowe o kalibrze 120 mm (o automatyzacji wierzy nie wspominając)? Gdzie w Polsce istnieje fabryka silników czołgowych?

Jesteś Pan albo totalnym ignorantem w kwestiach technicznych albo nieprzytomnym od nadmiaru patriotyzmu. Trzecia możliwość, że jest jednym i drugim.

Nie pozdrawiam.

 

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-7

"Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było."
--- Józef Szwejk

#1608470

Wystarczy pojechać do OBRUM tam można zapoznać się bardzo dokładnie z możliwościamii technicznymi tego bojowego studyjnego pojazdu, planami jego budowy, możliwości kooperacyjnych przy jego ewentualnej budowie itp. W Moskwie o tym nie podają - totalny ignorancie w swojej głupocie- bez dalszego komentarza

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-4

Tezeusz

#1608471

Materiał pokazuje możliwości techniczne i organizacyjne Polskiego Przemysłu Zbrojeniowego. Studyjny pojazd bojowy zaprezentowany w materiale to tylko niektóre jego szerokie możliwosci polskich inżynierów.

Czytanie ze zrozumieniem przecież nie boli ? - tak mi się wydawało jak czytam niektóre komentarze !

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-5

Tezeusz

#1608472

"Według założeń projektantów pełny prototyp mał zostać ukończony w 2018..."

 

Szanowny autor nie odnotował, że mamy 2020 ro za pasem?

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-6

"Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było."
--- Józef Szwejk

#1608474

http://www.polska-zbrojna.pl/home/articleshow/29099?t=Podstawa-silnego-przemyslu#

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-4

Tezeusz

#1608475

Połowa super optymistycznego wywiadu z ministrem Błaszczakiem dotyczy zakupu broni u amerykanów, a w części poświęconej polskiemu przemysłowi zbrojeniowemu dowiadujemy się, że największymi przebojami tegoż są: 

1. Przenośna wyrzutnia przeciwlotnicza Piorun, która jest rozwinięciem sowieckiej konstrukcji Strzała-2 z lat 60-tych ubiegłego wieku.

2. Przeciwlotniczy zestaw rakietowy Poprad, który jest zestawem 4 wyrzutni Piorun zamontowanych na lawecie samochodu terenowego Iveco EuroCargo.

3. Armatohaubica Krab, będąca efektem montażu w Stalowej Woli podzespołów pochodzących z: licencyjnego brytyjskiego systemu wieżowego AS90/52, licencyjnego koreańskiego podwozia produkcji Samsung Techwin, oraz luf z francuskiego koncernu Nexter.

4. Moździerz Rak, którego większość elementów moździerza produkowanych jest na terenie Polski.

5. Pistolet Vis, bo przecież polskich żołnierzy obowiązuje ciągle motto "my na Tygrysy mamy Visy!".

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-6

"Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było."
--- Józef Szwejk

#1608480

Po co nam czołgi jak mamy hak(a)eemy

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1608529

Możliwości techniczne i organizacyjne państwowego przemysłu zbrojeniowego widać na poniższym linku:

http://www.obrum.gliwice.pl/pl-01-concept

Od czasu prezentacji ruchomej makiety PL-01 Concept w roku 2013 udało się w pełni zutylizować wszystkie fundusze skierowane z MON na ten projekt. Brawo!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-7

"Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było."
--- Józef Szwejk

#1608476

Proponuję wycieczkę do zródła czyli do OBRUM a nie klepanie linków z netu !!

Koniec dyskusji z SOVIET !!

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-4

Tezeusz

#1608478

Kompetencje pana hakeem stoją na poziomie jego ortografii, chyba że wie coś o produkcji bezzałogowych wierz czołgowych, które produkowane są w tajemniczej hakeemlandii, w której istnieją wierze pisane przez rz, w przeciwieństwie od budowanych od najdawniejszych czasów i produkowanych w Polsce wież, pisanych przez żet z kropką.

Wiem jedno, polskie wieże na ogół działają bardzo sprawnie.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

michael

#1608499

Jedyne czego może się Pan przyczepić to moja ortografia? Jak to się ma do meritum sprawy? Jakie polskie wieże czołgowe? Jesteś Pan ignorantem, ignorantem tego rodzaju, któremu zdaje się, że dobrymi chęciami i płomiennym patriotyzmem można zaradzić zupełnemu upadkowi polskiej myśli technicznej i możliwości produkcyjnych przemysłu.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

"Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było."
--- Józef Szwejk

#1609580


https://www.youtube.com/watch?v=Vxvvgdm2_jo

Tezeusz, "Dlaczego NATO, USA oraz Rosja boją się polskiego czołgu?" 

Mój komentarz:
Nic nie wiem o tym, by USA, NATO, miało negatywnie wyrażać się o projekcie tego czołgu, w przeciwieństwie do Rosji i Platformy Obywatelskiej albo sieci organizacji pozarządowych (NGO), finansowanych przez George Sorosa lub całą sieć lewackich funduszy i fundacji, zależnych od rządowych pieniędzy krajów zdominowanych przez wpływy globalnego neokomunizmu.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

michael

#1608501

  Przecież, takie słupy, jak Soros dawno temu wyhodowała Rosja. Takie śpiochy uruchamia się w odpowiednim momencie celem podgrzewania destabilizacji. Sama Merkel nie zaprosiła nachodżców, bo plany ekspansji od dawna leżały w Moskwie.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

ronin

#1608538

"nawet we wspolpracy w ramach NATO".

Wlasnie kluczowe jest tu stwierdzenie "wspolpraca w ramach NATO". Dlaczego nie budujemy dzisiaj samolotow bojowych ? Bo po prostu opracowanie koncepcji, zbudowanie modeli, oblatywanie itd. kosztuje dzisiaj setki miliardow dolarow (koszt wdrozenia do produkcji F-35 to ponad 200 mld $).

Budowa polskiego czolgu - to mzonka. Polskie zaklady nawet przyjmujac, ze memy projektantow- wizjonerow, nie sa w stanie wyprodukowac dzisiaj skutecznej amunicji do przestarzalych Leopardow. Co do innych rozwiazan - to wymienie te, ktorych nie jestesmy w stanie skutecznie zaprojektowac i wyprodukowac:

- automatyczna wieza;

- pancerz;

- silnik;

- konstrukcja ukladu napedowego (przypomne: do haubic zmuszeni bylismy kupic podwozia w Korei;

- skuteczna amunicja;

- armata;

od biedy  moze (ale tez niekoniecznie) poradzilibysmy sobie z elektronika, radarami, ale juz konfiguracja z innymi srodkami bojowymi pola walki to wielki znak zapytania.

Dlaczego Niemcy i Francuzi pracuja dzisiaj nad koncepcja nowego czolgu wspolnie (mimo, ze Leopard i Leclerc - to jedne z najlepszych czolgow)? Odpowiedz prosta: bo ich nie stac na samodzielne dzialania. Czytalem nie tak dawni, ze w ramach NATO chetnie przyjeliby udzial Polski w projektowaniu i finansowaniu nowego czolgu. Byloby to na pewno lepszym i szybszym rozwiazaniem, niz budowa polskiego czolgu.

Czym dzisiaj dysponujemy? Zakladami w Labedach, ktorych najwieksze osiagniecie ("Twardy" ) tkwi konstrukcyjnie w latach... 50-tych. Koncepcyjnie - czyli wizerunkowo - projekt bez zarzutu. Jednak wchodzac w szczegoly: trzeba kupic naped z silnikiem, podwozie, armate, wieze, pancerz.... i poskladac (jak LEGO). Czy sie uda? pewnie wyjdzie cos na ksztalt Poloneza z silnikiem Rovera... Kto nam sprzeda dobre nowe rozwiazania?

Mysle, ze proba wdrozenia do produkcji polskiego czolgu spowoduje koniecznosc wydania kilkunastu miliardow zlotych - a otrzymany produkt bedzie... gorszy od starych Leopardow. Przeciez mielismy juz wspanialych mechanikow-konstruktorow. Opracowali np. Syrenke, podczas gsy w tym samym  czasie w Niemczech produkowano od... ponad 20 lat garbusa - nieporownywanie lepszy samochod.

PS: "studyjny" czolg kosztowal kilkadziesiat mln zl- a polega na zbudowaniu makiety (glownie... z drewna) - podejmuje sie wykonania lepszej wersji "studyjnej" za dwa miliony PLZ - taniej niz Labedy....

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

mikolaj

#1608526