Czy o nich dzisiaj jeszcze pamiętamy. Historia prawdziwa

Obrazek użytkownika Tezeusz
Kraj

Dzisiaj w dobie pandemii Covida 19, zagrożenia życia oraz wulgarnego wręcz wrogiego działania wielu Polaków przeciwko swojemu krajowi w zakresie donosicielstwa na Polskę, opluwania kraju, niszczenia historii i patriotyzmu zapomina się tak często o tych co za Polskę ginęli wierząc ,że kiedyś po ich młodej śmierci, będzie inaczej. Dlatego przypomnę tę oto historię (publikowaną wcześniej na portalach internetowych), w której miałem honor osobiście uczestniczyć by przypomnieć ,że w Polsce jednak byli  walczyli i ginęli patrioci a słowo Bóg - Honor Ojczyzna stało się dla nich  nie tylko powinnością ale celem ich życia i śmierci.

Oto ta historia :

 "Pałacyk Michla, Żytnia, Wola, bronią jej chłopcy od Parasola"... Tak rozpoczyna się piosenka napisana w czasie powstańczych walk w Warszawie. Jej historia jest równie ciekawa jak losy żołnierzy Batalionu "Parasol".

To nie było zwykłe spotkanie

Późne lata 60. XX wieku budziły na Wybrzeżu to pierwsze oznaki robotniczego buntu na tle ekonomicznym,  rozbudzały one także tożsamość narodową – patriotyzm i poczucie wielkiego heroizmu Polaków na polach II wojny światowej. W tamtym czasie, zdominowanym przez PZPR i ZSRR, gdzie hasła komunistyczne miały zastąpić realne życie, a Katyń „to było miejsce zbrodni niemieckiej”, Powstanie Warszawskie było „nikomu niepotrzebnym zrywem straceńców”. Jednak powoli budził się w Polakach duch patriotyzmu i buntu przeciw zakłamaniom władzy ludowej.

Mój rodzinny dom, zdominowany przez oficerów II RP, żołnierzy AK, Żołnierzy Wyklętych, Powstańców Warszawy, zawsze, o ile pamiętam, był domem, gdzie spotykali się ci, którzy walczyli o wolną i niepodległą Polskę.

Wtedy, pamiętam, pod koniec lat 60. XX wieku, rodzice zapragnęli uczcić moje 15. urodziny czymś specjalnym, przesuwając je z 6 sierpnia na 1 sierpnia 1967 r.

Wspomnienia

To niezwykłe spotkanie niezwykłych ludzi pamiętam tak, jakby to było dziś... Pamięć o tym zdarzeniu pozostała we mnie na zawsze.

Oto opowieść o bohaterach niezwykłych, o Polakach, którzy nie kłaniali się swoim oprawcom. Posłuchajcie o żołnierzach Batalionu "Parasol".

Pięciu wspaniałych

1 sierpnia, punktualnie o godzinie 17.00, w słoneczny dzień, do mego domu, na mój urodzinowy, uroczysty obiad weszło 5 osób z parasolami w rękach.

- Pada? – zapytałem, nie mogąc się nadziwić, bo za oknem świeciło słońce.

Wówczas goście, moi rodzice i dziadkowie parsknęli śmiechem. - Widzisz Andrzej – to symbol tego, co zaraz usłyszysz – powiedział mój dziadek, rotmistrz.

Usłyszałem: - Rotmistrzu, zaśpiewajmy! I zaśpiewali tak, jak stali, wyprostowani w pokoju gościnnym, piosenkę... "Pałacyk Michla, Żytnia, Wola, bronią się chłopcy od Parasola...”.

Śpiewali cicho, patrząc na siebie. Po miłym przywitaniu, już podczas obiadu, zaczęli wspominać, a ja zacytuję zapamiętane ich słowa, bez żadnego komentarza.

- Pamiętacie, jak do was trafiłem? - zapytał przybyłych gości mój dziadek.

- Pewnie! - wykrzyknęli prawie jednocześnie. - Dałeś Janek nam wtedy popalić na musztrach, strzelaniu, taktyce i działań odwetowych.

- Pamiętam, jak „Nil” mnie do was skierował, do „Parasola”, do batalionu do zadań specjalnych, czyli likwidacji katów i agentów gestapo. Szkoliłem was, byście mogli przeżyć i jak widać robiłem to skutecznie,  skoro tutaj dzisiaj jesteśmy - kontynuował mój dziadek.

- Janek - zwrócił się do mego dziadka jeden z przybyłych gości - a pamiętasz jak w lipcu 1944 r. atakowaliśmy aptekę Wendego na Krakowskim Przedmieściu i jak wylatywały nam bandaże spod koszul, ładowane pospiesznie?  Było bardzo niebezpiecznie...

- Ale za to mieliśmy opatrunków na całe powstanie – odpowiedział mój dziadek. Wówczas zaczęły padać imiona i pseudonimy żołnierzy „Parasola”. Nie wszystkie zapamiętałem, ale zapisałem kilka z nich.

Byli to: Adam Borys – Wielkopolanin, cichociemny, posiadał w konspiracji pseudonimy „Pług”, a także „Bryl”, dowódca Batalionu „ Parasol”, który utrzymywał kontakty z moim dziadkiem. Zmarł nagle 28 sierpnia 1986 r. Pamiętam, jak pokazywał mi kiedyś ordery Virtuti Militari i Polonia Restituta śmiejąc się, że z moim dziadkiem są „bliźniakami”, bo mają te same ordery. W 1981 r. awansowany został pośmiertnie do stopnia podpułkownika.

Byli też: Jerzy Dargiel, Andrzej Malewski, Jerzy Zborowski i Krzysztof Kamil Baczyński. Tak, ten sam. Wspomniano też harcmistrza Stanisława Leopolda i Zdzisława Poradzkiego. Innych, wymienianych szybko, nie zapamiętałem.

Losy batalionu i jego żołnierzy

Podczas tego spotkania dowiedziałem się również, że „Parasol” ma otrzymać Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari klasy V. I stało się to rok po tym spotkaniu, 11 listopada 1968 r. Oficjalne wręczanie odbyło się już w 1975 r. w Instytucie Polskim i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie.

W 2001 r., przedstawiciele Batalionu "Parasol" i Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari przekazali uroczyście insygnia tego orderu na proporzec 3 Batalionu 1 Pułku Specjalnego Komandosów w Lublińcu. I stało się to, o czym tak często piszemy. Tradycje batalionu „Parasol” zostały przejęte przez obecną, wzorcową Jednostkę Wojskową Komandosów WP w Lublińcu.

Gdy weszła do pokoju moja babcia, goście wstali. I wówczas dowiedziałem się, że ta szczupła, zmęczona życiem kobieta, żona przedwojennego oficera, poniżana po wojnie (przez 15 lat musiała się ukrywać), była w czasie okupacji żołnierzem Kedywu AK, walczyła z bronią w ręku w obronie „Pałacyka Michlera”.

Znała bardzo dobrze łączniczkę, Krystynę Wańkowicz, która zginęła od pocisku moździerzowego w 4 sierpnia 1944 r. Jej miejsce pochówku jest do chwili obecnej nieznane.

Moja babcia widziała także, jak plut. pchor. Józef Szczepański ps. „Ziutek” napisał wiersz, który później stał się popularny wśród powstańców jako piosenka pt. „Pałacyk Michla”.

Po zakończeniu Powstania Warszawskiego, moja babcia uciekła z transportu i walczyła jako żołnierz AK w Lublinie z jednostkami sowieckimi NKWD i UB. Została nawet skazana na śmierć przez komunistów, przez wiele lat żyła w ukryciu i pod zmienionym nazwiskiem.

Prezent urodzinowy

Słuchałem z zapartym tchem opowiadań naszych gości o historii walk na barykadach stolicy. Brzmiały one wyjątkowo, gdyż w tamtym czasie „karmiono” społeczeństwo takimi postawami, jak te, prezentowane w filmie „Czterej pancerni i pies”.

Właśnie opowieści żołnierzy AK o Powstaniu Warszawskim wprowadzały mnie w całkiem inny świat - patriotów, ludzi, którzy składali swoje młode życie na biało-czerwonych sztandarach. Był to świat bohaterskich czynów, walki o Polskę, świat przyjaźni, świat prawdy, a nie zakłamania i literackiej fikcji.

Wówczas także otrzymałem nietuzinkowy, urodzinowy prezent - oryginalną odznakę Batalionu "Parasol", którą nosił przez całe Powstanie, a później chował jak relikwię, jeden z gości tego niezwykłego spotkania.

Otrzymałem też prośbę do spełnienia, by tę odznakę, gdy Polska będzie już krajem wolnym i demokratycznym, dostarczyć w miejsce jej godne.

Przez wiele lat właśnie ta odznaka, naszyta na kawałku munduru, była przeze mnie pieczołowicie przechowywana. Każdego roku 1 sierpnia nosiłem ją przez cały dzień. Uczestniczyła w najważniejszych dla mnie chwilach i przynosiła mi, jak myślę, szczęście.

Refleksja

Nie żyją już wszyscy bohaterowie tego spotkania (oprócz mnie). Gdy odwiedzam ich groby i zapalam znicze, mówię do nich: "Tym razem to ja wykonałem to, o co mnie prosiliście - jesteście duchem Polski jesteście niezwyciężonymi bohaterami tej ziemi ". Chwała bohaterom !

Pamiętajmy o nich zawsze 1 sierpnia o godzinie 17, godzinie „W”, która powinna pozostać nie tylko na zegarze, ale w sercach tych, którzy pokochali swój kraj, pokochali Polskę...

Zatrzymajcie się na chwilę, by oddać cześć bohaterskim obrońcom Warszawy.

Cześć i Chwała bohaterom.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)

Komentarze

Patrząc co się dzisiaj dzieje na Polskich ulicach, na rozwydrzone dziewczynki pragnące skrobanek na życzenie bo się kopulują z byle kim i gdziekolwiek, na facetów w wielu 20 lat z...demencją starczą i bezmózgowiem, na potomków SB ków i rosyjskich i niemieckich siepaczy - to tak sobie myślę co by na to powiedzieli młodzi patrioci II RP. Czy nazwali by ich "szmalcownikami" do Niemiec, Rosji czy zboczeńców pragnących tylko kasy. Jak by ich karali za zdradę Polski - ciekaw jestem jak ?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Tezeusz

#1652379

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1652419

 

Wolały się utopić niż dać się złapać żołnierzom Armii Czerwonej. Los, który chcieli zgotować im "wyzwoliciele", był zbyt przerażający.

Marzec 1945 roku. W lesie nad jeziorem Raduńskim Górnym ukrywa się chłopak: "Zauważyłem sylwetki, kobiety i młodej dziewczyny, uciekające uzbrojonym radzieckim żołnierzom. Biegły do jeziora. Wskoczyły do niego. (...) zniknęły pod wodą".

https://magazyn.wp.pl/ksiazki/artykul/zbrodnia-w-borucinie-zmurszala-pamiec

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1652426