Sprzedaliśmy nawet nocnik
Czas teoretyzowania i gadulstwa właśnie mija. Zaczyna się okres czynów i praktyki. I na jakim jesteśmy poziomie? Na poziomie nieustannej nawalanki wyborczej! Wszyscy! Geopolityka jest prawdą, której trzeba się nauczyć i ją rozumieć. Ona, w sposób matematyczny określa, nasze siłowe, gospodarcze i kulturowe parametry. Strategia jest wykorzystaniem uwarunkowań lub zbieraniem siły – nie na poziomie partyjniactwa lub, jak Ziemkiewicz powiada. „Polactwa”, lecz najpierw w skali państwowej, potem szerszej.
Wojna na Ukrainie wybitnie dowodzi, że Polska na mapie politycznej nie liczy się, a w skali regionalnej nie ma nic do powiedzenie. Dlatego prezydent Zełenski, zresztą jak każdy inny przywódca i cała UE, mogą w Polsce robić co chcą. A nas stać tylko na krzyk, protest lub odebranie Orderu, i na nic więcej. Zadowalamy się dodatkowymi 5000 żołnierzy amerykańskich w Polsce i pozwalamy podpisać SAFE, które, według ekspertów, zamyka nam szanse na rozwój militarny i gospodarczy. Okazuje się, że przynajmniej połowa Polaków wierzy, iż Niemcy, które ratują siebie przed upadkiem, pozwolą Polsce na obrastanie w siłę, że dobrodusznie, w ramach solidarności, nie będą drzeć z nas skóry. Naiwność, zdrada, czy po prostu głupota? Sześćdziesiąt procent polskiego społeczeństwa nie identyfikuje się z losem własnej ojczyzny, trzydzieści wykazuje obywatelską odpowiedzialność, kolejne trzydzieści uprawia tumiwisizm, a reszta urządza sobie zabawę z tego, co widzi. Opozycja niewiele robi i czeka, aż władza sama wpadnie jej w ręce. Jedynym „reportażystą”, a więc człowiekiem lub instytucją, która ma rzeczywisty kontakt ze społeczeństwem jest Robert Bąkiewicz ze swoją grupą interwencyjną. I nic więcej!
Na jakiej podstawie, w oparciu o co mamy zbudować państwo, w jaki sposób zatrzymać szpagatowy dobrobyt oparty na dotacjach i socjalu? W oparciu o jakie wartości mamy wychować najpierw rodziców, a potem dzieci. Czy jakakolwiek partia ma jakiekolwiek plany, ba, pomysł na Polskę? Czy tylko do kasy państwowej po szmal?
W PRL-u przedwojennej Polsce przyklejono łatkę „inteligencka” – po to, aby zmienić znaczenie tego słowa i wynieść sowiecki komunizm. I udało się, bo w III RP pojęcie „inteligent” budzi co najmniej niechęć lub nawet wstręt. Koszmar. Nietknięte natomiast pozostało pojęcie „cwaniak”, chociaż w pierwotnej wersji oznaczało człowieka zaradnego, ale nieszkodzącego innym. Dziś „cwaniak”, to taki facio, który zgarnia do siebie nie licząc się z niczym, byle kasiorka grała. Efektów trudno nie dostrzec. Państwo nie tworzy żadnego systemu, lecz stało się zbiorem wykluczających się interesów i fabryka cwaniaków. Taki sam jest również okrzyczany „wolny rynek”, który wspomaga dużych, a z małych robi niewolników – no bo przecież każdy ma równe szanse. Po 37 latach, jak to się głosi wszem i wobec, posiadania wolności i suwerenności, sprzedaliśmy nawet swój nocnik, w którym, dla otrzeźwienia, mogliśmy zamoczyć rękę. Taką sobie wyszykowaliśmy Polskę. Nie stać nas na zmianę liderów, a za rok wybory – prawdopodobnie ostatnie w III RP.
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 267 odsłon


Komentarze
Autorze Szanowny, a co poza jojczeniem.
5 Czerwca, 2026 - 00:43
Piszesz cyt.: " Dlatego prezydent Zełenski, zresztą jak każdy inny przywódca i cała UE, mogą w Polsce robić co chcą. A nas stać tylko na krzyk, protest lub odebranie Orderu, i na nic więcej."
mam pytanie, czy Twoim zdaniem mamy ostrzyc kosy i odpalać czołgi aby nauczyć prezydenta Ukrainy rozumu? Co możemy zrobić więcej?
Piszesz, cyt: " pozwalamy podpisać SAFE, które, według ekspertów, zamyka nam szanse na rozwój militarny i gospodarczy.", może nie wiesz, ale Prezydent zawetował ustawę o SAFE, co więcej możemy - jako kraj, państwo, Polska wreszcie - zrobić?
Jeszcze kilka miesięcy temu pisałeś bardzo dobre notki, polemiczne, ale z klasą. Dzisiaj tylko się mazgaisz jak stara baba, co jest?
Piszesz, cyt: " Nie stać nas na zmianę liderów", otóż nieprawda. Wybraliśmy - akurat rok temu - na złość wrogom (!) prezydenta z prawdziwego zdarzenia, a mogliśmy pozwolić im wybrać i wówczas miałbyś rzeczywiście powody do lamentów.
Pozdrawiam
Ps. ja na ten przykład nie ubolewam, iż wpędzasz bliźnich w depresję, lecz stawiam Ci z całą radością jedynkę.
Pozdrawiam serdecznie.
Apoloniusz
@ Apoloniusz
5 Czerwca, 2026 - 12:23
@ Apoloniusz
"A co poza jojczeniem" - dobre pytanie.
Owszem, jojczenie jest powszechne, może nawet zbyt powszechne. Ale dopóki nie postawimy diagnozy tego, co jest, będziemy jojczyć aż do zaniku Polski na mapie. Dopiero wówczas przejrzymy na oczy i jako naród zaczniemy inaczej myśleć.
Apoloniuszu, czas się zmienił, obowiązują już inne prawa.
To może teraz ja ponowię pytanie: co warta jest współczesna prawicowa polska narracja? Na jakim ona jest poziomie? Na poziomie nawalanki wyborczej. I to dopiero jest deprymujące. Żadnych planów, żadnej doktryny: nie wiemy dokąd idziemy, społeczeństwo nie wie co ma robić. Nawet niepodległości III RP nasi politycy nie potrafili ogłosić. Od 1989 r. nie stać nas było na zorganizowanie porządnego państwa. No trzeba to wreszcie powiedzieć!
Nie, nie ostrzyć kosy, chociaż jak tak dalej pójdzie, to kosy wyostrzy ktoś inny, a nam dalej zostanie tylko jojczenie. Przecież my Polacy na forum światowym nie mamy nawet osobowości politycznej. Po 37 latach niby wolności jesteśmy nikim. Dyplomacja - jest odpowiedzią na to co zrobił Zełenski. Pytanie, czy my w ogóle mamy jakąś dyplomację? Czy mamy zdefiniowany polski interes narodowy? Nie! To jakie podstawy prawne i kulturowe ma polska dyplomacja? Na krzywe drzewo i koza... A to tylko drobny przykład, który dotyczy całego okresu posolidarnościowego.
SAFE - tak łatwo przeszło przez parlament, tak łatwo zaakceptowaliśmy go - mimo, że prezydent zawetował - wszyscy: milczeniem, tumiwisizmem i kłótniami. Warto chociażby posłuchać co na ten temat mówił Lodowski - filmik. Nie rozgrzeszajmy się, wszyscy mamy w tym współudział i wszyscy będziemy bulić jak za zboże. Co mamy robić - ano poprawić świadomość i określić wreszcie czego chcemy i czego nie chcemy, bo brak tych definicji jest przyzwoleniem na każdą patologię. Jesteśmy bezbronni - nie widać tego? Prezydent zawetował, a my będziemy płacić i będą nas ograniczać w rozwoju i będziemy futrować innych.
Nawrocki jest jedyną jasną stroną tej niemocy, uczy się szybko i to jest najważniejsze. Ale uwieszanie się na nim zamęczy go! Większość, oprócz Bąkiewicza siedzi na d... i patrzy co Nawrocki zrobi. Zawetował, o to dobrze i dalej siedzi.
Miedzy Niemcami a Rosją w tle walki USA z Chinami, nie możemy sobie pozwolić na wolne przebiegi. Osobowość, to myśl i jej realizacja, a nie czekanie na to co skapnie z talerza. Tak, Apoloniuszu, kończy się okres bleblania, zaczyna czas czynu i zbierania plonów z wcześniej zrobionego zasiewu. Tu niestety, polska ma niewiele do powiedzenia. Trzeba wreszcie zacząć inaczej myśleć i odpowiednio do tego działać. Trzeba też spojrzeć prawdzie w oczy - tak w oczy...
Zatrzymam się, bo przekroczę limit. Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
Neohitlerowcy w Niemczech i UE i banderowcy na Ukrainie
5 Czerwca, 2026 - 15:45
Bolszewickie rządy przestępców i mafiozów 13 grudnia oraz zdegenerowanych lewaków są niszczące dla Polski i Polaków. A jedyny sojusznik za oceanem.
Niestety, na Ukrainie zbyt mamy wielu nienawidzących Polaków osobników glotyfikujących współpracujących z niemieckimi zbrodniarzami - zbrodniarzy z UPA, dla których ci bestialscy mordercy polskich dzieci, Polek i Polaków są "bohaterami".
A w Niemczech rządzą nienawidzący Polaków i dążący do zniszczenia Polski neohitlerowcy - wspólnie z bolszewicko-ruską agenturą sowieckiego zbrodniarza płk. KGB Putina!
Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.
Słuszna mowa o nienawidzących
6 Czerwca, 2026 - 17:39
Słuszna mowa o nienawidzących Polaków Ukraińcach i Niemcach, ale przeciwstawić możemy temu tylko silne państwo i świadome społeczeństwo. a tymczasem szkołę nam paskudzą kobiety bez pojęcia na ten temat. do Waszyngtonu jedzie Tomczyk, premier zmienia zdanie ci 5 minut i zawsze spogląda za Odrę czy Merz lub von der Leyen nie marszczą brwi, ktoś inny z kolei chętnie by zaufał Putinowi i budujemy pomnik komuś, kto się w 1990 roku wygłupił,machając dwoma paluchami, a inny znowu złożył wyznanie wiary, że jego umoczeni kuple się wykąpią i będą jak niemowlaki. A więc czy można nie biadać ?