Sami siebie zaorzemy
Prezydent Karol Nawrocki, w sprawie odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego, ma racje, ale przy okazji ujawniło się kilka innych problemów: 1) szafowanie powagą Orderu Orła Białego. 2) nieadekwatność modelu narracji i środków przekazu do zmieniającej się sytuacji w świecie, 3) łatwość napuszczenia i podpuszczenia Polaków, 4) polityczny wymiar całego zdarzenia.
Polacy mają skłonność do traktowania pozorów lub obietnic za fakt dokonany. W oparciu o tę wadę, bo trzeba ją jasno określić, dajemy się z taką łatwością podpuszczać i napuszczać, że czasami zachowujemy się jak dzieci. W stosunkach międzynarodowych przyznawanie najwyższych odznaczeń, owszem, ma różne przyczyny i podłoża, ale skoro pozycja Polski w UE nie jest najwyższa, to niech ten brak szacunku zrekompensuje nam właściwa selekcja w przyznawaniu najwyższego i najstarszego polskiego odznaczenia – Orderu Orła Białego. Szafowanie Orderem nie załatwi niczego. Ośmieszamy się.
Od jakiegoś czasu w Polsce utrwalił się zachodni model publicystyczny, który u nas oczywiście przyjmowany jest inaczej. Nie bardzo rozumie się, że wolność nie polega na kłapaniu ozorem co ślina na język przyniesie i robieniu polityki na dzieleniu ludzi, lecz na określonym systemie, w którym wolność ma kontekst państwowy, nie partyjniacki. Oderwanie prawdy od wolności prowadzi do jej karykatury, ogólnego ogłupienia i zażartej walki o pietruszkę. W Polsce daliśmy się do tego stopnia zapędzić w kozi róg, że nie odróżniamy przeszłości od przyszłości, złego od dobrego, swojego od cudzego i logiki od fałszu. I na dodatek nazywamy to wszystko demokracją. Rozum nie rządzi naszym umysłem, lecz sensacja. I ciągle jej szukamy gubiąc wszystko co najważniejsze. Nasze media skupiają się nie na faktach, lecz biciu piany, a więc niekończących się dyskusjach, które niczego nie wnoszą. Wystarczy włączyć telewizor i wejść na kanał społecznościowy, sensacja goni sensację. Gdy jednak postawimy pytanie, co z tego zostanie po zmianie systemu politycznej, okaże się że nic lub niewiele. Społeczeństwo w nowej rzeczywistości będzie tak samo zagubione i bezbronne, jak dzisiaj. Bo nikt, w odpowiednim czasie, nie nauczył go myślenia historycznego, filozoficznego i państwowego. Tracimy swój czas.
Po jaką cholerę tyle wrzasku przy każdym problemie? Zajmujemy się sobą i nie zauważamy, że Ukraina jest lepiej politycznie ułożona i znacznie silniejsza od nas. Nie zauważamy też, że jej reakcja wynika z naszej słabości. Niczego nie załatwimy krzykiem! Nie słyszałem też, aby ktokolwiek łączył postawę Zełenskiego z Niemcami, a to właśnie tam leży pies pogrzebany. Czuje on poparcie Berlina i zdaje sobie sprawę, że na tym może „jechać” długo i pewnie, aż po San, a być może i sam Kraków. Niemcy, w imieniu swoim i Rosji, bardzo dbają, aby nie powstało Międzymorze. Cel mogą osiągnąć podporządkowując sobie Ukrainę. Inny wariant, to gdy Amerykanie zablokują handel ropą i gazem z Rosją, najbliższym sojusznikiem, pełniącym tę samą rolę co Rosja, okaże się Ukraina. Taki sam skutek będzie miało oddanie Niemcom pozycji lidera w Europie. Wówczas Ukraińców potraktują, jak w II wojnie, bo nie pasują do koncepcji, i skończy się kolejny marsz po samostijną, a obszar pomiędzy Ługańskim a Śląskiem zostanie, przy poparciu Amerykanów, podzielony na strefy wpływów. Niemcy odzyskają Ziemie Zachodnie i Północne, Rosja zatrzyma to, co dotychczas zdobyła, Białoruś i Litwa też cos skubną i dobrze, gdy resztę pozostanie pod wpływem USA... Trzeba mieć swoją politykę wschodnią i zachodnia, uprawiać je, a nie, jak dotychczas, czekać na Boskie zmiłowanie.
Czy nie można odebrać Orła Białego bez larum, bardziej poważnie? To, że Tusk popiera ogólną postawę Polaków w tej sprawie nie wynika z jego chęci pojednania, czy tendencji do budowania wspólnego głosu, lecz z czystej kalkulacji wyborczej. Po prostu, zobaczył siłę i nie dał się wciągnąć w tę grę. My naprawdę musimy, nie wiem, wypisać tematy którymi nie powinniśmy zajmować się w kampanii wyborczej, bo z wyczuciem politycznym, jakoś nie bardzo idzie? Wszystko na rympał. Przecież swoją postawą i stosunkiem do świata dajemy świadectwo o sobie i nakreślamy własne szanse na najbliższą przyszłość. Jesteśmy źle informowani i dlatego nieprawdopodobnie manipulowani i tego faktu zupełnie nie zauważamy, bo fajnie jest. To cyrk na kwadratowych kołach. Aby zdać sobie sprawę z położenia, w jakim się znajdujemy warto prześledzić organizację Związku Polaków w Niemczech. Ta organizacja, w 1938 r., pod nosem Hitlera, zorganizowała ostatni swój zjazd w Berlinie. Warto się z nią zapoznać – bardzo ciekawa lektura.
Czy w sprawie Zełenskiego nie wystarczyłby konsekwentny krótki i jasny komunikat: gloryfikujesz UPA, nie będziesz miał naszego poparcia w UE. I koniec. Wtedy 90 procent poparcia społeczeństwa ma moc.
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 540 odsłon


Komentarze
@Ryszard Surmacz
10 Czerwca, 2026 - 08:26
Bardzo trafnie opisuje Pan polski chaos informacyjny, ale w mojej ocenie pomija jeden kluczowy element: Ukraina od początku grała na scenie teatru historii, a Polska uwierzyła, że to jest rzeczywistość.
To nie Polska wyszła z inicjatywą partnerstwa - to Zełenski jako pierwszy zaproponował „braterstwo narodów” i „historyczne partnerstwo”. Dziś widać, że była to rola, nie zobowiązanie. Emocjonalny język miał mobilizować Polskę do zaangażowania w sprawy ukraińskie i dostarczania większych danin do momentu zanim Ukraina wybierze silniejszych patronów.
Polska popełniła błąd nie dlatego, że pomogła Ukrainie, ale dlatego, że pomogła bez warunków, jakby partnerstwo już istniało. Ukraina nie zdradziła moralnie - bo nie było żadnego traktatu - ale zdradziła projekt, który Polska próbowała zbudować. Wybrała asymetrię z Niemcami i USA zamiast równorzędności z Polską.
W tym wszystkim jest jeszcze jeden, szerszy wymiar, którego Pan dotyka tylko pośrednio: oddanie przez USA Europy pod polityczne przewodnictwo Niemiec w 2023*. Polska tego nie przewidziała, nie posiadała politycznej strategii i została usunięta z gry. W efekcie to Berlin - nie Warszawa - stał się głównym punktem odniesienia dla Kijowa i dla całej architektury bezpieczeństwa w regionie. Polska, zamiast współtworzyć układ sił, stała się jego biernym obserwatorem.
Dlatego nie chodzi o to, że „sami siebie zaoraliśmy”. Chodzi o to, że uwierzyliśmy w teatr, zamiast prowadzić politykę opartą na interesie, wzajemności i twardych warunkach.
Polska nie może budować strategii na emocjach ani na wdzięczności, bo wdzięczność w polityce, jak widzimy, nie ma wartości. Polska może być podmiotowa tylko wtedy, gdy przestanie reagować na inscenizacje i zacznie pisać własny scenariusz.
___________
W całej tej historii jest jeszcze jeden element, który często umyka uwadze komentatorów: Ukraina najpierw zabezpieczyła sobie nowy układ patronacki, a dopiero potem celowo zaostrzyła konflikt z Polską. To nie było spontaniczne ani emocjonalne. Najpierw Ukraina weszła w NB8 (Nordic–Baltic Eight) jako „partner strategiczny”- format, w którym dominują państwa skandynawskie. Dopiero po umocnieniu się w NBB Ukraina zaczęła eskalować spór o zboże, krytykować polskie działania ochronne, a w chwili obecnej celowo grać kartą UPA i publicznie dystansować się od Polski. Ukraina może już grać z Polską z pozycji siły, a nie słabości. To właśnie dzisiaj Ukraina weszła już formalnie do formatu NBB, bo dzisiaj w Tallinie odbył się szczyt NBB + Ukraina, zakończony wspólnymi deklaracjami i uznaniem Ukrainy za strategicznego partnera NBB. A gdzie jest Polska? Gdzie są infantylne polskie media? Przykre, że nikt na ten temat nie komentował.
_________
* Waszyngton świadomie wybrał Niemcy jako głównego partnera w Europie, co było widoczne choćby w słynnej 90‑minutowej rozmowie Bidena z Scholzem w Białym Domu - rozmowie bez doradców, bez kamer, bez komunikatu końcowego. To był sygnał, że Stany Zjednoczone chcą oprzeć europejską architekturę bezpieczeństwa na Berlinie, a nie na Warszawie.
AgnieszkaS
@ AS
10 Czerwca, 2026 - 15:43
@ AS
Pani Agnieszko, tym razem lepiej. Pełna zgoda, z tą różnicą, że mnie wychodzi iż to nie Ukraińcy sami weszli na antypolską drogę, lecz Niemcy pchnęły je przeciwko Polsce... To znaczy wykorzystały historyczną skłonność ich w kierunku Niemiec i podświadomy przeciwko Polsce. Ich celem jest zwalczenie Polaków za pomocą Ukraińców. Przy czym Ukraina nigdy nie zajmie miejsca Rosji, choćby nawet bardzo chciała. Geopolitycznie między Dnieprem a Odrą jest ważniejsza od Polski, ale tylko w łączności z Polską może zostać Ukrainą, bez Polski stanie się ofiarą dealu niemiecko-rosyjskiego.
Ogólnie jednak Ukraina to młode państwo i jeszcze nie rozumie wielu rzeczy. Jedno z nich dotyczy sojuszu z Niemcami, który jest z góry skazany na przegraną. Przecież Niemcy pogardzają Ukraińcami jeszcze bardziej, niż Polakami.
O tych tematach pisałem we wcześniejszych wpisach.
Ryszard Surmacz
@Ryszard Surmacz
10 Czerwca, 2026 - 17:44
Ukraina nie chce zająć miejsca Rosji. Chce zająć miejsce Polski jako partner strategiczny i obrońca wschodnich granic Unii – wschodniej flanki. A do realizacji tego planu niezbędna jest osłabiona Rosja i bez znaczenia Polska, pozbawiona swoich naturalnych sojuszy. Ukraina gra na przyspieszone członkostwo w UE i unicestwienie polskiego projektu Miedzymorza razem z Niemcami.
AgnieszkaS
@ AS
11 Czerwca, 2026 - 22:13
@ AS
Pierwszej PR już nie ma. Na tym terenie jest Ukraina i, chcemy czy nie, to ona dziś jest "przedmurzem'" Europy. Wynika to z jej geopolitycznego położenia. To jej szansa na przetrwanie.
Natomiast to Niemcy, z braku laku, chcą z Ukrainy zrobić drugą Rosję, aby tak samo szachować Polskę, jak dawniej z Rosją czy ZSRS. I prawdopodobnie Zełenski dostał jakieś koncesje w tym względzie od kanclerza. Zachowanie Zełenskiego wręcz pachnie niemieckim szwindlem.
Oczywiście osłabiona Rosja wpycha Ukrainę w objęcia Niemiec. Ale nie ma się co łudzić, gdy tylko Rosja odzyska siły, Niemcy sprzedadzą Ukraine, bez zastanowienia. Zełenski chce zdążyć wejść do UE tylnymi drzwiami, zanim Rosja i Polska odzyska siły. Jeżeli mu się to uda, Niemcy uzyskają wiernego sojusznika przeciwko Polsce.
Polska natomiast nie ma sojuszników, i to jest nasz największy problem - tak samo zresztą, jak nie ma ich Ukraina, i Zełenski o tym wie.
Międzymorze razem z Niemcami i Austrią nie ma sensu, bo szybko region zostanier przekształcony w Mitteleurope. Ponadto Ukraina uważa, że to oni powinni przewodzić tej strukturze. Cały ukraiński problem polega na tym, że ona domaga się niemożliwego i gdy tego nie otrzyma, gotowa jest mścić się.
Ale Pani Agnieszko, muszę powiedzieć, że dyskusja z Panią jest przyjemnością.
Ryszard Surmacz
@Ryszard Surmacz
11 Czerwca, 2026 - 23:41
To inicjatywa niemiecka, choć wspierana przez Amerykę. Za czasów Bidena USA oficjalnie przekazały Niemcom stery w Europie i polityka ta jest kontynuowana pod rządami Trumpa – nawet jeśli on sam i jego administracja dobierają słowa ostrożniej. W USA mieszka czterdzieści milionów osób pochodzenia niemieckiego, które wywierają ogromny wpływ na politykę. Amerykańska strategia nie ulegnie zmianie; zmienić może się jedynie postawa Polski wobec niej.
Rozmowa z Panem również była dla mnie przyjemnością.
AgnieszkaS
@ AS
12 Czerwca, 2026 - 12:24
@ AS
"Amerykańska strategia nie ulegnie zmianie; zmienić może się jedynie postawa Polski wobec niej".
Nie mamy wyboru, ale ma Pani racje, zmienić to może tylko postawa Polski. Ale do tego trzeba mieć odpowiednich polityków - takich, jakich miała II RP. Ukraina jest aktywna, Polska - nie.
Polityka wewnętrzna wszystkich polskich rządów po 1989 r. niwelowała inicjatywę Polaków, a to dotacjami, a to socjalem, także narracją. Najgorsze jednak skutki przyniosła polityka PRL-bis. Zamiast otworzyć bramy 1000-letniej polskiej kulturze i myśli, posolidarnościowe władze zamknęły się w okresie powojennym, a więc zaczynały od roku 1939 r. i zaczęły budować nowe państwo w opozycji do tego, co było wcześniej. Fatalny błąd. Dawni komuniści mieli w tym udział, ale ogólnie po drugiej zabrakło mężów stanu. Oni oczywiście byli, ale postsowiecki mentalny pancerz był na tyle szczelny, że nie przepuścił żadnej nowej myśli. I tak jest do dziś.
Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
diabelski cyrograf
10 Czerwca, 2026 - 16:24
Zełenskiego, podobnie jak i Putina, już tylko wojna trzyma u władzy. Przegrana wojna, to koniec władzy zarówno dla jednego jak i dla drugiego oligarchy. Problem w tym, że Zełenskiemu brakuje więcej mięsa armatniego niż Putinowi. Być może właśnie z tego powodu wszczyna on teraz konflikt z Polską, aby Ukraińcom przestało być w Polsce wygodnie i aby z tego powodu zaczeli masowo wracać na Ukrainę. Ja bym na to raczej nie liczył. Jeżeli już, to Ukraińcy ruszą w przeciwnym kierunku, czyli do Niemiec, by się tam się na nowo urządzać. Ukraina, to państwo upadłe, skorumpowane i zupełnie wyniszczone wojną. Tam już nie ma do czego wracać.
Niemcy mają już dosyć uchodźców i ogólnie cudzoziemców, bo każdy nowy oznacza wzrost poparcia dla partrii AfD i dziury w budżetach miast i miasteczek. W interesie Niemiec leży pozbycie się uchodźców z Ukrainy i przystąpienie do odbudowy Ukrainy za pieniądze uzyskane z ponownego uruchomienia gazociągów firmy Nord Stream AG. Putin oczywiście niczego Ukrainie nigdy nie zwróci ale na uruchomienie rur po dnie Bałtyku chętnie przystanie. Tak to powstanie mit kompromisu zawsze lepszego od niekończącej się wojny. Dla każdego coś miłego, tylko Polska znowu zostanie ograna przez wszystkich w Europie.
@ Polaris
11 Czerwca, 2026 - 22:20
@ Polaris
Tak, to całkiem możliwe. My już sprzedaliśmy nawet swój nocnik. Nic i nikt nie jest w stanie załatać dziury po wymordowanej polskiej inteligencji. Najgorzej, że powszechnie nie odczuwa się potrzeby jej odbudowy.
Ryszard Surmacz
tu mamy info
11 Czerwca, 2026 - 14:54
Skąd bierze się kasa na spontaniczną imigrację do Polski. Chanukowy sejm ani politycy OCZYWIŚCIE tego nie wiedzą.
https://www.dakowski.pl/soros-i-rockefeller-finansuja-czarna-migracje-do-polski/
Czesław2
@ Czesław 2 Dziękuję za info.
11 Czerwca, 2026 - 22:21
@ Czesław 2
Dziękuję za info.
Ryszard Surmacz
rządzący unią
11 Czerwca, 2026 - 19:33
Z drugiego rzędu żydzi zdecydowali o ETS2
https://wgospodarce.pl/informacje/156737-to-pewne-od-2028-r-beda-nas-karac-za-emisje-co2
Ciekawe, czy ZOMO w Europie zostanie wyprowadzone na ulice.
Czesław2
latarnik
13 Czerwca, 2026 - 14:33
Faktycznie, powszechnie nie odczuwa się potrzeby załatania dziury po wymordowanej polskiej inteligencji. Niestety, podobnie sprawa ma się z liczną i wpływową polską diasporą na świecie. Tylu tu nas, a jakoby nikogo nie było. Żadnego przedstawiciela w Sejmie, żadnej współpracy z rządem, żadnego wpływu na sprawy polskie i Polaków. Co za lekkomyślne i fatalne marnotrawstwo tego ogromnego potencjału. W tym względzie można się jeszcze wiele nauczyć od diaspory żydowskiej. Gdziekolwiek Żydzi żyją, łączy ich wspólnota zarówno pochodzenia jak i interesów. W Polsce zaś, ten temat nie istnieje, poza pustymi deklaracjami. A przecież już Henryk Sienkiewicz swoją nowelą Latarnik oddał należny hołd Polakom żyjącym na obczyźnie. Każdy polski głos się liczy i ma znaczenie. Kupą mości Panowie - jak mawiał Imć Zagłoba.
@ Polaris
13 Czerwca, 2026 - 16:05
@ Polaris
Ważna uwaga. Ale dopiero dzisiaj widać, że wszystkie posolidarnościowe rządy żyły nierzeczywistym życiem, niewiele mającym wspólnego z prawdziwą polskością i polskim interesem. Wielokrotnie pisałem, że NRD miała swoją RFN., nasz "RFN" i nasza niepodległa II RP były na emigracji. Tego faktu w PRL zauważyć nie można było. W taki sam sposób na ziemiach Odzyskanych umierały Kresy, a na Zachodnie dławiła się przedwojenna Polska. Po 1989 r. na Zachodzie juz niewiele zostało (głosowania w wyborach), choć tam nadal jeździliśmy ładować swoje akumulatory, ale nie siłą kulturową, lecz tęsknotą za dobrobytem i trochę zawiścią.
Po 1989 r, poszczególne rządy zmarnowały swój czas i zamiast odbudowywać polskość, zatraciły tę, chyba jedyną pozytywna ideę piastowską z okresu komunistycznego i pozwoliły na odradzanie się niemczyzny na Ziemiach Odzyskanych. Stało się to na uwłaczająco nam niskim poziomie - uwierzyliśmy, że skoro komuna głosiła, iż Ziemie Odzyskane są piastowskie, to nimi nie mogą być, bo kłamała. W III RP mamy do czynienia z kompletnym zatraceniem jakiejkolwiek polskiej myśli politycznej i zapaścią po utracie tradycyjnej inteligencji. Głupawy spór PO z PiS dopełnił i dopełnia wszystkiego. O wykorzystaniu polskiej emigracji zachodniej nie mogło być mowy. Kończyło się na gadaniu i okazji do wyjazdów.
Ale mam pytanie: czy uważa Pan, że polska diaspora może jeszcze wydać jakiś owoc? Czy młodsze pokolenia zechce utożsamiać się z krajem pochodzenia? Moje doświadczenia w kraju i za granicą mówią coś innego.
Zgadzam się z Panem, że w stosunkach diaspora - kraj brak zasilania. Ale pytanie w którą stronę ma popłynąc prąd?
Serdecznie pozdrawiam
Ryszard Surmacz
Moya sprzedana
13 Czerwca, 2026 - 19:41
Pozorna własność polaków dobiegła końca. Widać, po Żabkach, Lewiatanach kolejny słup. Domyslam się, źe UOKIK nie wniesie zastrzeżeń. Ułuda, źe Polska istnieje znika.
Ps po przejęciu firmy przez tzw fundusze, czyli po prostu przez kapitał banksterski ( wiadomo jaki) bèdzie brutalna walka na wykończenie Orlenu.
Czesław2
@ Czesław
13 Czerwca, 2026 - 20:32
@ Czesław
Niestety, ten scenariusz jest całkiem realny.
Ryszard Surmacz
na temat sprzedaży firmy Moya
15 Czerwca, 2026 - 05:48
Nie napisała żadna partyjna gazeta, nie wypowiedział się żaden polityk z partii niemieckiej, żydowskiej ani ruskiej.
Czesław2
diaspora
14 Czerwca, 2026 - 12:44
Polska diaspora może wydawać i wydaje owoce w wielu dziedzinach, tyle że idzie to na konto kraju zamieszkania, a nie kraju pochodzenia. Założycielem platformy do tłumaczenia tekstów na wiele języków, deepl.com, jest Polak zamieszkały w Niemczech. Platformę płatniczą Klarna prowadzi Polak zamieszkały w Szwecji. Podobnie jest też w wielu innych dziedzinach ale bez afiszowania swojego pochodzenia. O głosy wyborców polskiego pochodzenia zabiegają politycy w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i w Niemczech. Problem w tym, że to nie przekłada się na korzyści płynące bezpośrednio do Polski, ponieważ nikogo to w Polsce nie interesuje. A szkoda, bo soft power, to wymierna korzyść gospodarcza i polityczna.
Inny rozdział, to los Polaków mieszkających na terenach byłego Związku Sowieckiego. Oni trwali i trwają przy Polsce, a Polska stoi do nich odwrócona plecami, co skutkuje upadkiem wielu organizacji oświatowych i kulturowych z braku wsparcia finansowego. Upadają tradycyjne polskie muzea, rozpadają się polskie dworki na Kresach, tak ładnie niegdyś szkicowane piórkiem i węglem przez profesora Wiktora Zina... Widziałem bardzo zaniedbane polskie cmentarze na Litwie, Łotwie, Ukrainie i w Izraelu. Tu nie chodzi o dawanie, a o kultywowanie tożsamości narodowej, to wtedy ten prąd będzie płynął w obydwu kierunkach. Trzeba umieć tę korzyść dostrzec i odpowiednio docenić. Dbanie o własną kulturę, to jak dbanie o własne siły zbrojne, warunek przetrwania i rozwoju państwa.
Pozdrawiam
@ Polaris
14 Czerwca, 2026 - 16:09
@ Polaris
Pan ma w tej sprawie większe wyczucie i rozeznanie, niż ja. Ja, powtarzam, mam złe doświadczenia z Polonią. W Tarnowie co roku odbywają się spotkania, na KUL-u jest szkołą polska, miałem kontakty z Polakami w Niemczech, Stanach, Kanadzie, Szkocji. W Tarnowie spotykałem się z pazernością - wielu przyjezdnych chętnie sprzedałoby Polskę, aby coś zgarnąć, na KUL-u są młodzi, tu jest inaczej, są otwarci i ciekawi. W Niemczech Polacy albo się boją, albo wstydzą, wyjątek stanowi polska inteligencja, która przeszła przez niemiecka ślinę i wyleczyła się ze strachu; ponadto polonia niemiecka jest straszliwie rozbita. Myślę, że tam nadal silniejsi są ci, byli SB-ecy, delegowani do pilnowania, niż chęć mieszkających tam Polaków; państwo nie załatwiło też parytetu mniejszości narodowych - jednym słowem, Niemcy chcą mieć u siebie spokój i bardzo o niego dbają. Przyjeżdżający ze Stanów są już bardziej Amerykanami, niż Polakami, w Szkocji spotkałem się z chęcią izolacji, bo Polacy źle się zachowują. Itd.
Natomiast całkowicie zgadzam się z Panem co co diagnozy. Sam na ten temat w takim duchu kilka razy pisałem. Diaspora jest słaba słabością Polski, mało tego jest dodatkowo osłabiana blokadą administracyjną z kraju. Dotyczy na tak samo Zachodu, jak i Wschodu. Tych z Zachodu boją się bo swoimi nawykami, wiedzą i oddaniem mogą burzyć spokój kacyków, a tych ze Wschodu, bo maja korzenie szlacheckie i w Polsce staną się prawdziwymi Polakami.
Ogólnie materia jest skomplikowana, ale największe problemy powoduje brak właściwych ludzi. Społeczeństwo w swoim "zasobie" posiada przedstawicieli na właściwym poziomie, ale są niedopuszczani lub boją się wejść w polityczne bagno. To jest tak, jak z kanarkiem i wróbelkami - zadziobią, bo inny. Trzeba głosować na Piłsudskiego, ale gdzie on jest?
Dziekuję za głos i serdecznie pozdrawiam
Ryszard Surmacz