Należy zastanowić się nad ograniczeniami, jakie oferuje trójpodział władzy Motneskiusza

Obrazek użytkownika Romuald Kałwa
Idee

Opracowując trójpodział władzy francuski myśliciel i filozof oświecenia Monteskiusz miał dobre intencje, a jego celem było takie zorganizowanie państwa, aby: władza wykonawcza (król, prezydent, premier), władza ustawodawcza (parlament, Sejm), oraz władza sądownicza, wzajemnie się uzupełniały w przestrzeganiu praw i obowiązków obywateli państwa.

Trójpodział władzy występuje w Konstytucji III maja, co wówczas świadczyło o jej nowoczesności i byciu prekursorem autentycznie nowoczesnej myśli politycznej w Europie.

Jednak obecnie tak rozumiany trójpodział nie spełnia swojej roli. Nie powinien przejść do historii, jako nieudana wizja idealnego ustroju, ale jako coś, co dawno powinno zostać ewolucyjnie rozwinięte.

 Funkcja kontrola społeczeństwa, czyli IV, V, czy VI władza?

Trójpodział władzy, jaki obecnie widzimy w krajach demokratycznych, szczególnie cywilizacji zachodniej, to niespełniający swojej podstawowej roli archaizm. Trójpodział władzy nie gwarantuje autentycznej wolności obywatelom i nie służy rozwojowi państw oraz społeczeństw. Paradoksalnie, tak skonstruowana demokracja z modelem trójpodziału władzy, wykorzystywana jest do wewnętrznej destrukcji rei publicae – każdej rzeczpospolitej (rzeczpospolita to polska nazwa republiki).

Każdy trzeźwo myślący obywatel zauważa, że jest jeszcze władza samorządowa, pełniąca de facto rolę IV władzy, a której np. kontrola przez Regionalne Izby Obrachunkowe jest iluzoryczna. Musi dojść do wyjątkowych nadużyć, by dochodziło do reakcji ze strony systemu.

Tymczasem brakuje podstawowej i najważniejszej funkcji kontroli wszystkich poziomów władzy: kontroli społecznej.

W czasie prac nad konstytucją w trudnym do znalezienia w sieci „Biuletynie Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego – Biuletyn KK ZN nr XXVI – miało paść zdanie wypowiedziane przez jednego z ekspertów: „powołaliśmy czwartą władzę”, a dotyczyło to statusu prawnego Najwyższej Izby Kontroli, o czym pisze prof. dr hab. W. Sokolewicz („Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz” tom III - Rozdział IX „Organy kontroli państwowej i ochrony prawa”, s. 6, Wydawnictwo Sejmowe 2003).

Nic o rzeczywistej, a nie tylko symbolicznej kontroli społeczeństwa nad władzą nie ma w konstytucji. Bo czy cywilnej i demokratycznej kontroli podlega armia, jak twierdzi ustawa zasadnicza w art. 26. 1 ust. 2?

- Czy kontrolą można nazwać wybory, które odbywają się co 4 lata, a ostatnio, co dotyczy władzy samorządowej, co 5 lat?

- Bądźmy poważni (jak mówił Jan Maria Rokita do Włodzimierza Czarzastego podczas obrad komisji Rywina), takiej kontroli nie ma. Wydłużenie kadencji władzy samorządowej (IV) władzy, to znacznie ograniczenie kontroli władzy sprawowanej przez społeczeństwo.

Trójpodział władzy jest anachroniczny. Należy dołączyć do niego i doprecyzować obecny stan faktyczny. Potrzebna jest autentyczna Funkcja kontrolna społeczeństwa. 

Trójpodział władzy, rozumiany w tak skostniały sposób, traci rację bytu. Nie gwarantuje rozwoju oraz wolności, przestrzegania praw i obowiązków przez ludzi sprawujących każdy władzy. Dlatego też pojawiają się takie pomysły, jak ustawa o bezkarności urzędników.

W tym miejscu należy rozróżnić:

I władza: władza ustawodawcza - parlament, Sejm

II władza: wykonawcza - król, prezydent, premier

III władza: sądownicza, samowybieralna, niepodlegająca kontroli zewnętrznej

IV władza: władza samorządowa

                                Czy media to IV władza?

Media nazywano i nazywa się IV władzą. Niesłusznie.

Czy można założyć społeczną instytucję kontrolującą poczynania władzy złożoną z samoorganizujących się osób? Nie. Przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo.

Można założyć media, ale czy media to IV (V) władza, skoro współczesne media nie pełnią właściwie funkcji kontrolnej wobec I, II, III i IV władzy? Media mają coraz mniejszą siłę sprawczą. Media są do cna skorumpowane. 

Gwarancją powodzenia wielu mediów jest dobry układ z władzą rządową – lokalną, a większość informacji, jakie publikują, to informacje PR-owskie lub publicystyka oparta nie na faktach i twardych danych, ale na subiektywnych uczuciach i emocjach, obrazowanych później w różnych mniej lub bardziej bezmyślnych ideologiach.

Media są, a właściwie zawsze były, stroną polityczną, kibicem konkretnych aktorów politycznych, czy nie zawsze uczciwego wielkiego biznesu.

            Kontrola władzy z anarchistycznym podtekstem

Anarchizm, to negowanie każdej władzy, ale gdyby „negowanie” zamienić na „nieufność” i „kontrolowanie”? Kontrolowanie każdej władzy.

W pewnym etapie życia, niektórzy ludzie pozbawienie są wszelkich złudzeń, co do rzeczywistych intencji osób szczególnie pchających się do zaszczytów i korzyści, wynikających ze sprawowania władzy.

Wrogiem kontroli są sympatie polityczne i uczucia. To nie poszukiwanie prawdy tworzy ideologię, ale emocje obrazowane w zachowaniach pojedynczych osób i tłumów – niemalże fanów jakiejś ideologii. To wygląd, jak religia – wiara. Często bywa, że tam, gdzie wiara, kończy się rozum (bywa, że jedno nie jest sprzeczne z drugim, ale artykuł nie jest o tym).

Polityk to ktoś, kto pragnie decydowania o ludzkim losie, pieniędzy, sławy = władzy, od której rośnie mu poczucie euforii. On po prostu musi być poddany faktycznej społecznej kontroli. Media, opinia społeczna, to wszystko jest rozproszone i nieskoordynowane. A kontrola władzy przez media i system, jaki tworzą, (nie przez pojedynczych dziennikarzy, którzy jeszcze dzielnie wypełniają swoje obowiązki), jest albo zmanipulowana, albo częściowa, czyli nieobiektywna. Wszak „pan każe, sługa musi”.

W pokoju każdego urzędnika powinna być kamera z mikrofonem, prowadząca transmisję z jego pracy. To działanie radykalne, ale władza montuje kamery na ulicach, kontroluje przelewy bankowe, wie, co ludzie kupują w sklepach. Każe zasłaniać usta. Taki stan rzeczy nie ma nic wspólnego z wolnością, a tylko iluzją*. Kontrola multimedialna urzędników powinna stać się faktem.

Dlatego istotna jest tu funkcja kontrolowania władzy, podejmowana (nie tylko) w decyzjach referendalnych i wyborczych społeczeństwa. Decyzje te nie powinny dotyczyć odwoływania polityków – reprezentantów, z zajmowanych stanowisk w czasie pełnienia przez nich kadencji. Dyscyplina partyjna podczas głosowań, powinna być zakazana prawem. Uprawnienia kontrolne V władzy, powinny dotyczyć również dostępu do tajnych dokumentów (to może być ryzykowne dla państwa i wymaga dyskusji).

Pomimo tego, jako społeczeństwo, chcemy wiedzieć o tajnych aneksach do umów międzynarodowych, czy kulisach polityki monetarnej NBP.

Jeszcze raz trzeba podkreślić, że funkcja kontrolowania władzy musi również zawierać postulowaną od wielu lat możliwość odwoływania posłów, senatorów i radnych w czasie pełnienia kadencji, czyli to, czego żąda w Polsce wiele marginalizowanych środowisk.

Jeśli władza samorządowa jest IV władzą, to faktyczna kontrola społeczna jest, a właściwie musi być nazwana – V Władzą – władzą, która wcześniej czy później powstanie. Funkcja kontrolna V władzy musi mieć podstawę szerszego dostępu do informacji państwowej, zapewne z pewnym ograniczeniem dotyczącym wyjątkowo kilku dziedzin, jak wspomniana obronność-wojsko, sprawy policyjne, czy działalność służb. Ale informacje na temat władzy samorządowej (miejsca totalnych nieprawidłowości), dane dotyczące spółek skarbu państwa, to, kto w nich zasiada i ile zarabia oraz jakie decyzje podejmuje (czym one skutkują) powinny być jawne.

Tymczasem każdy szczebel władzy robi, co może, aby ograniczać społeczną wiedzę na temat faktycznych mechanizmów władzy oraz wpływ społeczeństwa na decyzje władzy, jak i jej decyzje personalne. Każdy wie, że praca w urzędach jest po znajomości. Skoro ten system nie może się skończyć, może trzeba go zniszczyć i zbudować coś nowego?

Należy pamiętać, że społeczna funkcja kontroli władzy stanie się wrogiem, przeciwnikiem władzy ustawodawczej, wykonawczej, sądowniczej oraz samorządowej. Kontrola społeczna nie może oznaczać, że jej działalność sama nie będzie poddana jakiejkolwiek kontroli.

 

W obecnym systemie kontrola społeczna jest fikcją. Reasumując, powinno się mówić o pięciopodziale władzy:

 

I władza: władza ustawodawcza - parlament, Sejm

II władza: wykonawcza - król, prezydent, premier 

III władza: sądownicza, samowybieralna, niepodlegająca kontroli zewnętrznej 

IV władza: władza samorządowa

V władza: Funkcja kontrolna społeczeństwa

 

By wyodrębnienie tego podziału władzy miało sens, kontrola społeczna powinna podlegać wyłącznie prawu. Powinna mieć również możliwość odwoływania władzy oraz publikacji pozyskanych informacji w przestrzeni informacyjnej. Media nie spełniają tej roli, nie są więc żadną IV władzą.

Poniżej znakomity przykład ograniczania dostępu do informacji. Sam temat w świetnie i w prosty sposób wyjaśniony jest poniżej:

Otóż w Ustawie o dostępie do informacji publicznej w art. 3 ust. 1 pkt 1, czytamy, że „prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienie uzyskania informacji publicznej, w tym uzyskania informacji przetworzonej w takim zakresie, w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego”.

„W takim zakresie, w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego”- tylko o tym decyduje? Urzędnik. Tylko, że w społeczeństwa są ludzie, którzy lepiej od urzędników wiedzą, co jest dla nich istotne.

Te bardzo ogólne wytyczne pozostawiają decyzje dla „widzimisię” urzędnika, właśnie ze względu na swoją ogólność. To od decyduje, komu zechce udzielić informacji, a komu nie, oraz to, jakiej informacji udzieli. Brakuje tu terminów ustalających granicę dostępu do informacji z wyłączeniem dokumentów: poufne, tajne, ściśle tajne, itp. A więc władza pozostaje poza wszelką kontrolą. Kto decyduje o tym, co jest tajne, a co nie jest? To ma być demokracja i niemalże legendarna władza ludu?

W ograniczeniu dziennikarzy i społeczeństwa do informacji, stosuje się pojęcie „informacja przetworzona”. W ustawie występuje tylko raz. Ale ma wielkie znaczenie dla podtrzymywania bezkarności władzy.

O informacji przetworzonej, i o tym, czym ona właściwie jest, czytamy w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, którego fragmenty przedstawię poniżej:

Sprawozdawca Naczelnego Sądu Administracyjnego Wojciech Jakimowicz, Zastępca Przewodniczącego Wydziału Informacji Sądowej w NSA:

,,Informacja publiczna przetworzona to zatem taka informacja publiczna, która: – w chwili złożenia wniosku w zasadzie nie istnieje w kształcie objętym wnioskiem, a niezbędnym podstawowym warunkiem jej wytworzenia jest przeprowadzenie przez podmiot zobowiązany pewnych czynności analitycznych, organizacyjnych i intelektualnych w oparciu o posiadane informacje proste

– jest wynikiem ponadstandardowego nakładu pracy podmiotu zobowiązanego wymagającej użycia dodatkowych sił i środków oraz zaangażowania intelektualnego w stosunku do posiadanych przez niego danych i wyodrębniana w związku z żądaniem wnioskodawcy oraz na podstawie kryteriów przez niego wskazanych; jest to zatem informacja przygotowywana „specjalnie” dla wnioskodawcy wedle wskazanych przez niego kryteriów

– jest wynikiem działań wykraczających poza zakres działań mieszczących się w ramach podstawowych kompetencji organu (...)

– może być jakościowo nową informacją, nieistniejącą dotychczas w przyjętej ostatecznie treści i postaci, chociaż jej źródłem są materiały znajdujące się w posiadaniu podmiotu zobowiązanego

– nie musi być wyłącznie wytworzoną rodzajowo nową informacją – „informacja przetworzona obejmuje dane publiczne, które co do zasady wymagają dokonania stosownych analiz, obliczeń, zestawień statystycznych, ekspertyz, połączonych z zaangażowaniem w ich pozyskanie określonych środków osobowych i finansowych organu, innych niż te wykorzystywane w bieżącej działalności. Uzyskanie żądanych przez wnioskodawcę informacji wiązać się zatem musi z potrzebą ich odpowiedniego przetworzenia, co nie zawsze należy utożsamiać z wytworzeniem rodzajowo nowej informacji.

– której przygotowanie jest zdeterminowane szerokim zakresem (przedmiotowym, podmiotowym, czasowym) wniosku, wymagającym zgromadzenia i przekształcenia (zanonimizowania i usunięcia danych objętych tajemnicą prawnie chronioną) znacznej ilości dokumentów

Źródło: http://www.jawnosc.pl/?p=2408

Trójpodział obecnie władzy nie jest demokratyczny, szczególnie przy nadmiarze wciąż rosnącego prawa, de facto nieodwoływanego. Kolejne ustawy i ograniczenia narastają, bo władza wykazuje się głównie poprzez zaciskanie społeczeństwu pętli. Ma przy tym jakąś chorą satysfakcję.

Przy czym władza sama łamie zasady, które nakłada na innych. To, co się dzieje obecnie, przypomina nakładanie coraz cięższych kajdan, obroży i kagańców (masek). To oswajanie ludzi z ich coraz większą podległością.

System daje iluzję wolności. Choć większości ludzi wystarczą głupie i sprośne programy w telewizji, są jeszcze tacy, którzy nie odpuszczą. Prędzej czy później kontrola władzy stanie się faktem. Podział władzy opracowany przez Monteskiusza trzeba rozszerzyć.

A jeśli urzędnikom, nie chce się pracować i nie mają zamiaru udzielać informacji, to powołują się na informację przetworzoną. Tymczasem udzielając informacji, nikomu nie robią łaski. Może czas wreszcie badać majątki urzędników pod kątem zgodności z otrzymywanymi oficjalnie dochodami?

Tekst, jak i fragmenty, do wykorzystywania wyłącznie pod warunkiem wskazania autora.

Romuald Kałwa

 

*Ze względu na rozmiar (od 60 do 140 nm) wirus SARS-CoV-2 jest przepuszczany przez maski z filtrami FFP1, P1,FFP2, P2, N95, N99, FFP3, P3, N100 – Wikipedia.

Przyjmując wielkość 100 nanometrów dla rozmiarów wirusa oznacza to, że w jednym milimetrze sześciennym dałoby się zmieścić 1 000 000 000 000 wirusów, słownie: jeden bilion wirusów SARS-CoV-2.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)