Płynąc strumieniem nieświadomości (cz.4)

Obrazek użytkownika Romek M
Blog

Termin „strumień świadomości” wymyślił William James. Był to dla niego: „ciąg stanów: wiedzy, uczuć, pragnień, rozważań itd., które nieustannie mijają i powtarzają się, i które stanowią nasze życie wewnętrzne.” Czyli to co w tym momencie widzimy, słyszymy, czujemy, myślimy, kojarzymy. Jednym słowem – to, co aktualnie „mamy w głowie”. 

Ferris Jabr, tak opisuje to zjawisko w artykule >>Strumienie świadomości<< (Świat Nauki 8/2013): „Gdy jesteśmy sami, a nawet rozmawiając z innymi osobami, bezustannie mówimy do siebie w myślach. (...) Niedawno Andrew Irving, antropolog z University of Manchester w Wielkiej Brytanii, nagrał wewnętrzne monologi (self-talk) ludzi spacerujących po Nowym Jorku. Podchodził do nieznajomych osób, wręczał im zestaw słuchawkowy z dyktafonem i prosił, by werbalizowały własne myśli, podczas gdy on podążał za nimi z kamerą. (…) Na jednym z nagrań młoda kobieta o imieniu Meredith idzie ulicą w centrum Manhattanu. Przez krótką chwilę zastanawia się, czy jest gdzieś w pobliżu sklep Staples, a następnie wspomina ostatnią wizytę u swojej przyjaciółki Joan, która, jak się dowiadujemy, ma raka. Przez następne dwie minuty Meredith rozmyśla nad położeniem swojej koleżanki, rozpaczając na myśl, że wkrótce może jej zabraknąć. Nagle zauważa kafejkę, gdzie niegdyś przesiadywała i obserwowała ludzi. Ubolewa, jak to miejsce bardzo się zmieniło, i powraca w myślach do szukania Staples.”

Oczywiście, to co Meredith powiedziała na głos, było tylko częścią tego, co mogło w tym czasie rzeczywiście przepływać przez jej głowę. To co zarejestrował, badający ją Irivng, były to bowiem jedynie lingwistyczne formy jej myśli. Dyktafon ma to do siebie, że nie rejestruje ani obrazu, ani wizualizacji zapachowych, ani tym bardziej emocjonalnych napięć. Poza tym przekaz ten, zanim zamienił się w zapis cyfrowy, musiał być wcześniej „przetłumaczony” przez lewopółkulowego „interpretatora” Meredith (czyli przez moduł zbierający i interpretujący) z języka myśli na język mówiony.

Kiedy się temu strumieniowi, przepływającemu przez nasz mózg, przyjrzeć dokładnie (a każdy może sobie taki test zrobić sam) - gdy "toczy swe wody w naturalnym środowisku” - to okazuje się, iż przybiera on zwykle postać, chaotycznego ciągu obrazów i doznań. Przy tym niektóre myśli, czy obrazy pojawiają się, dosłownie, na mgnienie oka. Możemy nie zdążyć wyłowić do końca ich sensu, a i tak zmienią w jednej chwili nasz nastrój. Na szczęście, w przypadku strumienia ma on tylko jedno "koryto", więc przepływające projekcje nie są w stanie przemknąć dla nas niezauważenie. Zwłaszcza gdy się im akurat przyglądamy.

Dziś rano, kiedy po porannej toalecie, przed wyjściem do pracy, moje spojrzenie padło na dezodorant, doświadczyłem czegoś w rodzaju wewnętrznego skrzywienia twarzy pełnego dezaprobaty. Najprawdopodobniej był to ekstrakt myśli: „Trzeba się spieszyć, szkoda na to czasu.” Ale równie dobrze mogło to oznaczać: „Na co ci pachnidło, przy twojej pracy”, albo: „Daj spokój, trzeba oszczędzać”. Pokazuje to, że strumień ten, jest o wiele bardziej skomplikowany, płynie szybciej i może nieść ze swoim prądem o wiele większy misz-masz, niż przedstawiła to testowana kobieta. Nie ma co porównywać go też ze "strumieniem świadomości" zawartym w >>Ulissesie<< przez Jamesa Joyce'a. Poddany on tam został bowiem bardzo precyzyjnej, literackiej obróbce i nie ma nic wspólnego z rzeczywistym zjawiskiem.

W ten nasz strumień wplata się wiele dodatkowych i schematycznych myśli, czy podświadomych skojarzeń. Zresztą, żeby tylko schematycznych. Są wśród nich również i takie przekonania, z którymi w życiu byśmy się nie zgodzili, gdyby tylko zostały one przez nas wyartykułowane na głos, albo gdybyśmy je sobie zapisali. Są to przeświadczenia, które zostały wdrukowane w naszą pamięć kiedy byliśmy jeszcze dziećmi, albo kłamstwa, które padały wielokrotnie, w naszej obecności. Choćby z ekranu telewizora.

Rafał Ohme w >>Emo sapiens<< pisze: Jeśli usłyszysz lub zobaczysz coś wystarczająco dużo razy, zaczniesz to akceptować albo wręcz tego pragnąć. (…) Żeby to, co przeżywasz, zapisało się w pamięci na stałe, żeby powstał engram, musi dojść do trwałej zmiany w budowie synapsy. Tak się dzieje, gdy operujesz jakąś informacją przez mniej więcej 12 minut.

Tylko 12 minut! Nic więc dziwnego, że właściwie u każdego z nas można wytworzyć stan psychiczny, zbliżony do tego, który nazywamy syndromem sztokholmskim. W tym stanie, ofiary, będąc pod wpływem przestępców, gotowe są pomagać im w realizacji przestępczych celów. I to nieraz nawet z ogromnym zaangażowaniem,.

Jak się uwolnić od niechcianych myśli czy emocji? W jaki sposób wyplenić zatruwające nas przekonania, które trafiły do naszego mózgu, a są przez nas niechciane, gdyż działają na naszą szkodę? Na tego rodzaju bolączkę istnieje prosta terapia wykorzystująca... zapis „strumienia świadomości”. Jest to jeden ze sposobów na oczyszczenie umysłu. Polega na spisywaniu wszystkich myśli i dających się zwerbalizować napięć. Wszystkiego co akurat „chodzi po głowie”. I to tak „jak leci”, bez znaków przystankowych, bez zastanawiania się i ubierania wypowiedzi w jakąś konkretną formę, bez zwracania uwagi na gramatykę, czy ortografię. Kiedy przelejemy to wszystko co przelatuje przez naszą czaszkę na papier, albo na ekran, nasz mózg – nie wiadomo dlaczego - automatycznie się z tego oczyszcza. Być może takie przeniesienie tego co mamy w głowie na inny nośnik, sprawia, że mózg czuje się zwolniony z pamiętania i przechowywania dłużej materiałów płynących „strumieniem świadomości”. Może nawet odczuwa z tego powodu ulgę, że zwolniło mu się trochę pamięci. A może to decyzja świadomości, której „unaocznił” się w tym momencie, rzeczywisty problem? I dzięki czemu mogła ona zrobić z nim nareszcie porządek?

Uwolnienie nie dotyczy tylko takich poważnych spraw, jak wyłapanie fałszywych, złych i niszczących nas przekonań, o których nie mamy pojęcia. Odnosi się także do takich banalnych sytuacji, kiedy nasz dotychczasowy nastrój, ni z gruszki ni z pietruszki, nagle się zmienia. Pewnie wiedzielibyśmy dlaczego tak się dzieje, gdybyśmy byli skupieni na obserwacji naszych myśli i emocji. Tylko ile osób tak robi?

No, a poza tym, można również technikę zapisu strumienia zastosować wtedy, gdy mamy zamiar podjąć się jakiejś pracy wymagającej skupienia. Kiedy chcemy uwolnić głowę od panującego w niej mętliku i uzyskać wolną przestrzeń.

Daniel Goleman wyjaśnia w >>Inteligencji emocjonalnej<<, że przyglądanie się naszym emocjom i myślom, czyli strumieniowi nieświadomość, pozwala nam lepiej zarządzać całym naszym życiem. Pisze, że podstawą takiego zarządzania jest zdawanie sobie sprawy z tego „co czujemy i jakie są nasze nastroje, bo to bezpośrednio wpływa na nasze samopoczucie. Ponadto podsuwa strategie radzenia sobie z możliwą depresją i innymi innymi zaburzeniami psychicznymi (...) umiejętność rozpoznawania i nazywania naszych uczuć naprawdę poprawia jakość naszego życia.”

Nie jest to nic nowego. W XVI wieku francuski filozof Michael de Montaigny, nawiązując zresztą do Persjusza, pisał: "Ludzie patrzą zawsze zewnątrz: ja zasię kieruję wzrok ku wnętrzu: tam go zatrudniam, tam go bawię. Każdy patrzy przed siebie, ja w siebie; mam do czynienia jeno z sobą, rozważam się bez przerwy, zgłębiam się, doświadczam. Inni, którzy mniemają serio brać się do rzeczy, wychodzą zawsze poza siebie, idą ciągle naprzód: Nemo in sese tentat descendere: ja zwijam się ciągle w samym sobie."

Jeśli nie będziemy wystarczająco uważni, albo nigdy nie będziemy się zastanawiać nad tym co przepływa przez naszą głowę, możemy w ogóle nie zauważać naszych myśli, czy emocji. Owszem, będziemy na nie reagować, ale bez uświadamiania sobie tego. Jeśli nie postanowimy sobie, że będziemy, to co dzieje się w naszym wnętrzu obserwować, albo sobie tego nie zapiszemy, strumień będzie płynął niezauważalne dla nas, i niezależnie od tego czy pragniemy tego czy nie. Stanie się czymś w rodzaju powietrza. Czy zresztą nie mamy tak na co dzień, że po prostu utożsamiamy go z naszym „ja” i funkcjonujemy, jak gdyby nigdy, nic nie zwracając na niego uwagi?

Jakie to wszystko ma znaczenie? Po pierwsze, okazuje się, że „strumień świadomości” tak naprawdę nie jest żadnym wytworem świadomości, tylko produktem naszego mózgu! Skąd on się bierze? Wyjaśnia nam to, w bardzo przystępny sposób, w >>Kto tu rządzi?<< Michael Gazzaniga, pisząc, że składają się nań „liczne, rozproszone po całym mózgu, wyspecjalizowane systemy i niezależne procesy, których wytwory są dynamicznie integrowane przez moduł interpretujący. (...) W każdej chwili rozmaite moduły i systemy konkurują ze sobą o uwagę, a zwycięzca tej rywalizacji, wyłania się jako system neuronalny tkwiący u podłoża świadomego doświadczenia w danym momencie. Nasze świadome doświadczenie tworzy się na bieżąco, w miarę jak nasz mózg reaguje na zmieniające się informacje, wyznaczając możliwe kierunki działań”.

O czym to wszystko może świadczyć? A o tym, że tak naprawdę, te wszystkie przepływające przez nasz umysł: pragnienia, myśli, emocje, skojarzenia, są tylko propozycjami oferowanymi świadomości przez mózg, a konkretnie przez jego moduł interpretujący. Właściwie więc składają się one na... „strumień nieświadomości”. Więc kiedy nasza uwaga skupi się na czymś co płynie z jego prądem, albo zapiszemy to sobie, to dopiero wtedy możemy mówić, że sobie to u-świadomiliśmy. Strumieniem świadomości jest dopiero uprzytomnienie sobie tego. Im większa jest nasza uważność i koncentracja na jakiejś rzeczy, im mniej ją coś rozprasza, tym nasza świadomość staje się mocniejsza i pełniejsza.

Obrazowo wyobrażam sobie to zjawisko jako gabinet pisarski. Siedzący w nim "interpretator” skwapliwie zbiera informacje z wielu źródeł w mózgu, by móc komponować z nich przeróżne historie. Składa on ofertę świadomości/umysłowi (czyli wydawcy, który jest po prostu mną), że może jej opowiedzieć o tym, albo o owym. Umysł (czyli mnie), może coś zainteresować, albo nie. Koncentrując się mocniej na którymś z proponowanych wątków wybieram w końcu konkretną opowieść. W neuronalnej sieci są setki linków do e-booków zaproponowanych świadomości przez „interpretatora”. Mogę więc pochwycić jakąś nitkę myśli, emocji, jakiś zarysowujący się obraz i kazać modułowi interpretującemu rozwinąć temat. Niezależnie, czy będzie to epizod z mojej przeszłości, czy opowiadanie z gatunku s-f o mojej przyszłości, czy jakiś praktyczny poradnik. Przy czym poziom ufantastycznienia każdej narracji, świadomość może kontrolować za pomocą prawej półkuli, gdzie znajdują się moduły odpowiadające za emocje.

Z tego wszystkiego wynika jedno. Decyzja o tym co stanie się treścią naszego życia należy do świadomości. Od tego co ona wybierze. Jest decydentem. Musi jasno zdecydować na czym chce się skupić, bo czytać jednocześnie może tylko jedną książkę. Musi chcieć przy tym współpracować ze swoim mózgiem. Korzystać z niego jak najczęściej i jak najintensywniej. Bo ewentualnie może też nie wybrać żadnej z proponowanych przez "interpretatora" historii i pozostawić cały organizm, ba - całe nasze życie, do zarządzania mózgowi. Przejść na automatycznego pilota i smacznie sobie spać.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

...James Joyce, czyli "Ulisses"? Czy bardziej "Rękopis znaleziony w Saragossie" Jana Potockiego?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1645953

Cześć Krispinie

Nie, nie . Rękopis to początek XIX wieku, a strumień świadomości to Dujardin zainspirowany pismami Freuda, który jednak nie użył jeszcze tego określenia, czyli koniec XIX wieku. W Polsce to Gombrowicz, a wcześniej Nałkowska. Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1645958

...ale to, że ktoś nazwał "strumień świadomości" dopiero pod koniec XIX w. nie znaczy wcale, że wcześniej ów nie istniał :)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1645969

A, tak słusznie. Strumień istnieje od chwili powstania mózgu :). Ale "Rękopis znaleziony w Saragossie" to powieść oparta na fantazjach autora. Jak bym miał poszukać czegoś bliższego zapisowi strumienia świadomości to prędzej pamiętniki Jana Chryzostoma Paska chyba.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1645978

Chodziło mi raczej o konstrukcję powieści szkatułkowej, czyli podążanie za kolejnymi myślami, tworzącymi kolejne obrazy, opowieści. To trochę jak skakanie po kanałach telewizyjnych. Raczej rzadko powraca się do poprzedniego programu - jak w strumieniu do poprzedniej myśli (choć nie jest to zapewne regułą). W tym wypadku Potocki rzeczywiście jest archaiczny i nie przystaje, bo powraca :)

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1645988

...ominie się Wiliama Jamesa i psychologię, która nie jest nauką, która czyni siebie bogiem, który chce rządzić człowiekiem. Niszczy w cyniczny sposób duchowość człowieka zastępując ją pozytywistyczną nauką umysłu.

Głupota jest niezdolnością do wychwytywania związków między przyczyną i skutkiem, brakiem bystrości, szybkości myśli, siły intelektu, czy potęgi wyobraźni. Głupota to brak kojarzenia, a co za tym idzie - przewidywania i ujmowania zależności.

Polecam:
ks. Andrzej Zwoliński, O głupocie,
Głupota jest niezdolnością do wychwytywania związków między przyczyną i skutkiem, brakiem bystrości, szybkości myśli, siły intelektu, czy potęgi wyobraźni. Głupota to brak kojarzenia, a co za tym idzie - przewidywania i ujmowania zależności.
Na stan niewiedzy człowieka może wpływać szereg czynników, które w różnym stopniu powodują, że to, co on czyni jest jego grzechem lub nie. Przykładem mogą być uczucia (passiones), określane też jako: afekt, emocje, żądza, namiętność, pożądanie - każde z tych terminów podsuwa specyficzne znaczenie i treść emocji?

Anna Wasiukiewicz - Psychologia jak religia, religia jak psychologia
Autorka przestrzega przed bezkrytycznym przyjmowaniem za naukowe tezy, które nigdy nie opierały się o uczciwe badania naukowe, a co więcej tworzone były przez osoby, które co najmniej kwestionowały główne prawdy wiary.

Ks. Andrzej Zwoliński - Psychologia zamiast religii? Pułapki i manipulacje
Autor zwraca uwagę na skutki fascynacji różnorodnymi trendami oraz błędy, jakie są efektem poddania się człowieka współczesnym manipulacjom i modom. Ks. Zwoliński wnikliwie analizuje związki zachodzące pomiędzy psychologią a religią oraz oddziaływanie psychologii na religijność.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-4

Verita

#1645982

Nauka nie musi być niezgodna z religią. Poza tym zgodzę się, że współczesna psychologia jest opanowana przez lewaków i walczy z religią. Tyle tylko, że mnie psychologia nie interesuje, bo nie uznaję jej za naukę. To moje spojrzenie jest z punktu widzenia neronauki. Dziękuję za proponowane lektury. Pozdrawiam

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0
#1645985

Witaj!

James był wyjątkowo mądrym człowiekiem. Nie tylko na tamte czasy, ale i na dzisiaj. Pewnie gdyby żył, to by zrewidował wiele swoich tez. Bo cała nauka jeszcze bardziej się rozwinęła.

Strumień świadomości jest zbyt dużym uproszczeniem. Tylko tacy zasklepieni ateiści, jak Antoś Damasio mogą na poważnie nad tym pracować. Jak to humaniści - nie lubią matematyki. A James uczynił z tego strumienia prosty wektor. Tak, jakby nie było wielowymiarowości i w aktualnym momencie myślenia, koncentracji uwagi na jednym, nie mogły równolegle i jednocześnie dziać się w umyśle żadne inne rzeczy. Dzisiaj już wiemy na pewno, że umysł "działa" nie liniowo, lecz własnie jest to dynamika nieliniowa, czyli matematyka chaosu. Non-stop są to rozważania asocjacyjne. I nawet "mały motylek" - jakiś dźwięk, powiew wiatru, nowy zapach i wiele innych dyskretnych, nieuświadomionych bodźców, niekoniecznie fizycznych, powoduje bifurkację i, że tak powiem obrazowo, elektron jednocześnie przechodzi przez dwie szczeliny.

Natomiast określenie <strumień nieświadomości> kompletnie mi nie pasuje. Nieświadomość to wielki, wielowymiarowy obszar. Z dużym uproszczeniem mogę przybliżyć to tak - nieświadomość to wielki ocean w którym jest nieskończona ilość prądów, wirów, ruchów konwekcyjnych. To są właśnie te "strumienie świadomości". A i tak u podstawy są ruchy Browna.

A ponieważ cała strefa umysłowa - myśl, świadomość, nieświadomość, pamięć, etc. - to obszar transcendentalny, całkiem możliwe, że subatomowy, czy kwantowy, to jeszcze nam daleko, by formułować tezy i zbierać dowody. Czyli raczej są to nadal rozważania filozoficzne, a nie naukowe.

Ale jestem bardzo szczęśliwy, że głęboko i poważnie zajmujesz się tą, chyba najważniejszą domeną naszego życia. Istoty homo sapiens. 

Serdecznie pozdrawiam

 

Ps. Unikaj prac naukowych w tej dziedzinie z UMK. Tam oszaleli na punkcie lewactwa i m.in. LGBT.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1646162

Witam Cię serdecznie

Trochę inaczej to widzę.

Napisałeś: "Tak, jakby nie było wielowymiarowości i w aktualnym momencie myślenia, koncentracji uwagi na jednym, nie mogły równolegle i jednocześnie dziać się w umyśle żadne inne rzeczy."

W mózgu, owszem, dzieją się "inne rzeczy". Wiele różnych rzeczy równocześnie. I wszystkie informacje, z tych różnych miejsc mózgu, spływają do modułu interpretującego - tak to rozumiem. Ten musi w jakiś sposób to uporządkować, wpleść w narrację, którą snuje. Pewne wiadomości mają dla niego priorytet, bo tak wykalibrowała to w nim świadomość, inne pomija (spycha do podświadomości?). Więc jest uwrażliwiony na przykład na sygnały płynące z wątroby, albo z Rosji. Przebijają się do jego narracji, (wypływają na wierzch) ponadto informacje priorytetowe - o zagrożeniu, albo pachnące nowością. Podobnie jak to było w redakcjach wielkich gazet w XX wieku. Ale narracja musi być liniowa, inaczej byśmy mieli w głowie chaos. Nie możemy jednym rzutem oka na gazetę przeczytać wszystkich artykułów równocześnie. Możemy je przeczytać pojedynczo. One traktują o różnych rzeczach, zwykle nie powiązanych ze sobą,  ale są już "zorganizowanym chaosem". I to właśnie nazywam strumieniem świadomości. Inna bowiem rzecz to praca mózgu - tysiące jeśli nie miliony informacji równocześnie (strumień nieświadomości). Inna - praca modułu interpretującego, który przygotowuje świadomości "gazetę" (tworzy strumień świadomości), a jeszcze inna jest rola umysłu czyli świadomości, który może skupić się na czymś w tej "gazecie" ale też nie musi. Tak - w bardzo dużym uproszczeniu - to widzę.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1646165

Witaj

 

Jak Ci odpowiedziałem w poczcie - zajmę się poważnie tym twoim komentarzem.

Teraz przeczytałem wstępnie i pobieżnie. 

Więc kilka uwag.

  • Tym, co nazywasz modułem interpretującym jest wg. dosyć powszechnej zgody hipokamp.
  • Jeżeli uważasz, że strumień świadomości buduje hierarchię myślenia [wątroba, czy Rosja], to gdzie wstawisz nasze instynktowne reakcje zwierzęce, którymi zawiaduje pierwotny mózg gadzi? I one mają przed wszystkim absolutny priorytet, bo zazwyczaj decydują o przeżyciu.
  • Zwracam uwagę - należy zapomnieć o pospolitym znaczeniu słowa "chaos". W skrócie - chaos jest deterministyczny. Tylko ścieżka następstw nie jest prosta, tylko paskudnie pokręcona. W tej matematyce nie da się wykonywać prostych działań algebraicznych. Znajdujemy się wyłącznie na terenie prawdopodobieństwa. I tak, już wiemy na pewno, że cała przyroda jest zbudowana fraktalami. O słynnego, pięknego płatka śniegu, poprzez liść paproci, aż do geometrii galaktyk.

 

Dochodzi teraz 13. Do 18 będę bardzo zajęty. Przeczytam jeszcze raz i skomentuję wieczorem

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1646178

Cześć

Pisząc "moduł interpretujący" nawiązuję do tezy Donalda i Triwersa - modułowej budowy mózgu. Gazzaniga pisze o nim tak: "poczucie własnej tożsamości człowiek zawdzięcza strukturze nazwanej  „interpretatorem”, znajdującej się w lewej półkuli mózgu. (nie chodzi o hipokamp bo ten jest i w lewej i prawej) W tej strukturze zachodzi nieustanne porządkowanie danych docierających z rozproszonych innych struktur – tworzenie spójnej „historii osobistej”.

Jeśli chodzi o instynktowne reakcje, to są one przez interpretatora analizowane post factum. Jest o tym cały rozdział w "Kto tu rządzi" Gazzanigi. I są wplatane w narrację jako "wiadomości pilne" , priorytetowe - tak ja sądzę.  My reagujemy na nie automatycznie, według dolnej drogi reagowania Le Douxa, z pominięciem kory, w której znajduje się moduł interpretujący.

Ja bym nie wchodził we fraktale, ani na poziom neuronalny, bo wtedy dopiero będzie chaos :) Próbuję to oglądać systemowo (o ile się da). Ale ponieważ prawa i zasady naukowe istnieją, wierzę, że da się ustalić i schematy, ponad rachunkiem prawdopodobieństwa. Z czegoś musiały się wyłonić. 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1646193

Witam wieczorową porą.

Podobnie jak przywołani myśliciele też miałem kiedyś tendencję do modułowego wyobrażenia mózgu. Taki model ostatecznie porzuciłem, gdy zapoznałem się z pracami pani profesor Marii Jagodzińskiej (polecam m.in. "Psychologia pamięci"), która zdecydowanie stwierdziła, że w mózgu nie ma żadnego modułu pamięci. I już. Najprawdopodobniej jest to funkcja rozproszona, Tylko gdzie? I co jest nośnikiem pamięci? Same pytania...

Nieco bardziej przybliżyło zrozumienie pewnych procesów umysłowych coraz powszechniejsze stosowanie w sieci internetowej tej swojskiej "Chmury". Także algorytmy tworzone na potrzeby AI (u nas SI) i konieczność gromadzenia do tego "big data".

To kompletnie rewolucjonizuje dotychczasową architekturę i funkcjonalność umysłu, zamykając go wyłącznie w klatce mózgu. Dla mnie - od początku sztywnego dualisty - to żadna ekwilibrystyka. Wyłącznie kolejne potwierdzenie dwóch odrębnych i stale współpracujących bytów - ciała i duszy. Od tego momentu moje poszukiwania i rozważania opuściły płat czołowy, hipokampusa, czy amygdalię i przeniosły się w obszar transcendentalny, który z dużym prawdopodobieństwem może być polem kwantowym.

 

Co do świadomości... My mamy tylko jedne słowo - świadomość - by nazwać różnorakie zjawiska. Anglojęzyczni już mają dwa słowa - awareness i conciousness. Jak by tego było mało, to często dołącza się jeszcze do tej grupy sentience (popularnie - wrażliwość). Bardzo dużo poważnych sporów toczy się w kognitywistyce, by precyzyjnie rozróżnić i rozdzielić te cechy umysłu. Awareness to bardzo przyziemnie powiedzieć, że ktoś jest przytomny, albo nie - był nieświadomy, stracił świadomość. Czyli awareness włącza, albo wyłacza "odbiór" i pracę "procesora". Świadomość - conciousness to jednak coś zupełnie innego. Element w pewnym sensie metafizyczny. Tu się nie da użyć pojęcia strumienia świadomości, bo to bardzo ogranicza wielkie, rozległe pole świadomości (a jeszcze, gdy dodać do tego nieświadomość, do której dostęp jest ograniczony, to mamy duży problem).Piszesz w komentarzu głównie o mózgu. A dla mnie mózg to jest wyłącznie hardware, narzędzie, które uważam za interface - maszynę do łączności człowiek i jego umysł, jego świadomość. Więc umysł jest moim polem zainteresowania. Umysł, posiłkując się wieloma zewnętrznymi odbieranymi bodźcami (ciało też jest tu elementem zewnętrznym dla umysłu), jak też dodając to asocjacyjnie do zasobów naszej świadomości, produkuje coś, co nazywasz narracją, a dla mnie jest polem uwagi. I to właśnie tu i tylko tu, dzieje się strumień świadomości. Dla mnie to tylko malutki fragment naszego olbrzymiego pola świadomości, które zawiera wszystko, co nas dotyczy (i nie tylko). Mówiąc bardzo nieładnie mogę powiedzieć, że strumień świadomości, to ta świadomość, której w danym momencie jesteśmy świadomi (wygląda jak masło maślane, prawda? Ale nie jest, z powodu braku precyzji językowej.)

Piszesz -  Nie możemy jednym rzutem oka na gazetę przeczytać wszystkich artykułów równocześnie. Otóż możemy. Czym nasze oko różni się od jakiejkolwiek kamery? Niczym. Odbiera i rejestruje cały, kompletny obraz. Tylko potem dokonuje się proces filtracji, koncentrując naszą uwagę, na interesującym fragmencie, a resztę wymazując. Że tak widzimy świat, udowodnili wielokrotnie sawanci - chorzy na autyzm ludzie, gdzie wielu z nich potrafi umysłowo przyswoić i odtworzyć idealnie każdy szczegół pokazanego obrazu, [https://youtu.be/wdLlrtpoCwY].

Mamy tendencję do uproszczeń i do szukania analogii, by lepiej i łatwiej zrozumieć coś skomplikowanego. Najchętniej odwołujemy się do czegoś, co już znamy. Jednakże z Twojego, jak mniemam, zrozumienia świadomości, umyka działanie kreatywne umysłu. W dużej mierze dokonywane w obszarze niedostępnej nieświadomości. Jak wtedy możemy mówić o liniowym procesie strumienia świadomości?

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1646252

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika Verita został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

Tańcowały dwa Einsteiny
Jeden mały, drugi średni,

Jak ten średni zaczął mącić,
To ten mały nie mógł zdążyć.

Tak tańcują dookoła,
Aż im pot się leje z czoła.

Czy to wszystko z nudów, młodzi?
Garść modlitwy nie zaszkodzi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1646268

czy też ciebie delikatnie mówiąc budzi mieszane uczucia. ;)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1646269

Oj grzesznico! Popraw się

Może nie rozumiesz, jak ty grzeszysz swoją postawą.

Gdybyś miała odrobinę dobrej woli, to byś pojmowała, że poszukiwanie prawdy jest boskim nakazem. Nasz Ojciec we właściwym tempie daje nam zdolność, poprzez odkrywanie kolejnych tajemnic świata, zbliżania się do niego.

Nauka, którą kiedyś, już w dobie renesansu, usiłowano przeciwstawić wierze, a co potem twórczo rozwinęli komuniści, gdy odkrywa coraz więcej, skłania się coraz bardziej ku temu, że wszystko jest dziełem Wielkiego Kreatora.

Moje wszystkie naukowe poszukiwania mają zawsze podkreślony warunek wstępny - jestem dualistą i wszystkie moje myśli oparte są na głębokim przekonaniu, że wszystko jest Boskim Dziełem, a naszym obowiązkiem jest naukowe udowodnienie, że tylko tak Wszystko istnieje. Nie ma w nauce nic, co by wspierało tezę odwrotną.

Więc wyśmiewaj dalej.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1646275

Dziękuję.......tak, kto szuka prawdy, szuka Boga, choćby nie był tego świadomy.........ale pokora jest podstawą.....chyba nie idzie po drodze z wyśmiewaniem się........

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Emil Cioran: "Stróżka stawiająca sobie pytania na temat sensu życia jest filozofem bardziej aniżeli historyk filozofii".

#1646799

Gdy pisze Verita wierszem

Nasze uśmiechy są szersze

Gdy obyczaje łagodzi

Życie poezja nam słodzi

Za rymy nie płacą, szkoda

Znów z drzewa spadła renkloda

Dopisze rym, wzgardzę białym

Dzień tak rymowałbym cały

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1646803