Minister do zadań specjalnych

Obrazek użytkownika Roman z USA
Kraj

       

Poniżej jest artykuł byłego ambasadora Polski Krzysztofa Balińskiego na temat obecnej sytuacji w Polsce i kogo Kaczyński i PiS uważa za swego największego wroga. Nie jest nim antifa, antypolskie fundacje, ani wszelkiego rodzaju lewactwo, ale polscy patrioci skupieni wokół Konfederacji i Marszu Niepodległości. Pod artykułem jest link do tego artykułu, po którego otwarciu ukaże się ponownie ten artykuł razem ze zdjęciami.

MINISTER DO ZADAŃ SPECJALNYCH  

W listopadzie 2013 r. doszło do prowokacji – podpalenia budki przed ambasadą Rosji i potężnego propagandowego szczucia na polską prawicę. Gdy władzę objął PiS nagle, jak rękę odjął, wszystko skończyło się. Nowa władza nawiązała współpracę ze Stowarzyszeniem Marsz Niepodległości, ignorowała prowokacje warszawskiego ratusza. Tak było przez lata.

Jawna wrogość rządu wobec marszu, jak i złośliwość władz miasta wróciła w tym roku. Policja, tak defensywna wobec bojówek Lempart i ataków na kościoły, a nawet (jak skrzętnie odnotowała TVN) bijąca manifestującym brawo, w Dniu Niepodległości zmieniła postawę. Jaka jest tego tajemnica?

Odpowiedzi mogą być dwie.

Pierwsza – rządy PiS uległy daleko idącemu rozkładowi, minister od policji nie kontroluje swych policjantów, a w Komendzie Głównej władzę przejęła opcja „żeby było tak, jak było”.

Druga – rząd powiela narrację poprzedników o „kibolach” i „nacjonalistach”, i szantażuje Polaków: nie umiemy rządzić, kiepsko radzimy sobie z pandemią, dokonaliśmy mordu rytualnego na gospodarce, ale tylko my bronimy was przed zadymiarzami z Marszu Niepodległości oraz dziczą Lempart.

I co mamy? PiS w sondażach zwyżkuje; Bosak dołuje; Hołownia tryumfuje; Tusk uniewinniony; wszystkiemu winna Konfederacja, Policja wsłuchująca się w rozkaz Hanny Lis: wszystkich do pierdla; TVN zapewniająca osłonę medialną; zatroskany Kaczyński i jego przydupas od policji przyglądający się wszystkiemu z góry.

Dlaczego za wrogów obrali narodowców, a nie Antifę i Lempart?

Jarosław Kaczyński największego wroga widzi od zawsze na prawo od siebie. Od zawsze wszystko, co na prawo od obozu rządzącego, zohydzają podległe mu media. Obelgi o „ruskich onucach” na chwilę tylko ustały przed wyborami, kiedy zabiegać było trzeba o elektorat Krzysztofa Bosaka.

Mentorem i wychowawcą Kaczyńskiego był Jan Józef Lipski, bliski znajomy mamy z czasów wspólnej pracy w Instytucie Badań Literackich. Jadwiga Kaczyńska przyznała, że jej synowie wychowywali się oraz kształtowali w oparciu o przekonania Lipskiego. 26 września 2006 r. jej syn zawiesił na piersi Lipskiego Order Orła Białego. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że kawaler tego najstarszego i najwyższego odznaczenia państwowego był masonem, który całe swoje życie poświęcił na walkę z katolicyzmem i z ruchem narodowym, a w swych publikacjach obarczał Polaków winą za zbyt małą ofiarność w pomaganiu Żydom w czasie okupacji. Nie dziwi więc nienawiść Kaczyńskiego do endeckiej tradycji i głęboka niechęć do Konfederacji, w której postrzega zagrożenie odrodzeniem endeckiego ducha. À propos – książkę Lipskiego o wrażym polskim nacjonalizmie wydała przed paroma laty „Krytyka Polityczna”.

Przypomnijmy: gdy w 2013 władze Warszawy wymusiły na organizatorach Marszu Niepodległości zmianę trasy marszu i gdy doszło do podpalenia budki pod ambasadą, Leszek Miller zwrócił się do Tuska o „lustrację środowisk faszyzujących”, a ludzie Palikota poczłapali do ambasadora Rosji z donosem na „grupę bandytów inspirowanych przez środowisko związane z PiS i Radiem Maryja, o skrajnych poglądach narodowo-katolickich”. Niewiele od petycji Palikota różniła się napaść wiceprezesa PiS na organizatorów Marszu. Mariusz Kamiński solidaryzując się z ambasadorem Rosji (i rozczulając nad spaloną tęczą na Placu Zbawiciela), marsz określił jako „manifestację elementów skrajnych i faszystowskich”. Kilka miesięcy później rosyjski MSZ opublikował raport, w którym przypomniał „chuligański atak” podczas „wielotysięcznej demonstracji zorganizowanej przez radykalne ruchy nacjonalistyczne”. I co najciekawsze – w raporcie oparł się na dorobku tutejszych poszukiwaczy faszyzmu, z Kamińskim na czele.

Kamiński nie pamiętał przy tym, jak po argument faszyzmu sięgali Kiszczak z Geremkiem, dla których happeningi Ligi Republikańskiej miały znamiona faszystowskich wybryków. Nie pamiętał też, jak „Wyborcza” oskarżała Ligę o podpalenie synagogi Nożyków w Warszawie, a na celowniku policji politycznej znalazł się on sam. Tak jak nie pamiętał, że donoszenie w ambasadzie ZSRR w Warszawie na polskich „faszystów” to tradycja i nawyki komunistów Bermana.

Nawiasem mówiąc, w podsłuchanej knajpianej rozmowie innego łowcy nazistów Bartłomieja Sienkiewicza, na temat Marszu Niepodległości pojawia się dziwne zdanie: Czy jest to moment na uruchomienie tego rodzaju rozwiązania, czy nie. Bo ja mam poczucie, że jest to wariant OK, World Trade scenario. Czyli planowano coś wysadzić w powietrze, montowano coś na kształt podpalenia Reichstagu.

Krótko mówiąc – Sienkiewicz podpalił budkę, dał pretekst do spacyfikowania „ekstremistycznej i antysemickiej” opozycji, i dał pretekst do wypowiedzi Kamińskiego.

Przyznać trzeba, że w styczniu 2018 r. na łamach gazet całego świata widzieliśmy więcej swastyk, niż w Niemczech podczas wojny. „Neonaziści świętują Hitlera”, „Polska coraz bardziej brunatna” – rozpisywali się dziennikarze zza Odry i zza Wzgórz Golan.

Doszło do tego, że w telewizji niemieckiej odbyła się debata o „fali nazizmu w Polsce”. Tym niemniej w Bundestagu i w Knesecie na ten temat nie debatowano. Debatowano za to w Sejmie – z inicjatywy PiS.

Po emisji reportażu TVN o polskich neonazistach wznoszących w lesie pod Wodzisławiem Śląskim toast za Hitlera, koordynatorem całej akcji okazał się minister koordynator służb specjalnych i wiceprezes PiS Mariusz Kamiński. Zapowiedział „szybką i stanowczą reakcję państwa wobec propagujących w Polsce faszyzm”. Zapewnił też, że „szybko i stanowczo problem zlikwiduje”. I nie tylko zapewnił – z furią przystąpił do likwidacji „problemu”.

Faszystowski kompleks wylazł z Kamińskiego, gdy przyłączył się do nagonki na Victora Orbàna. Po tym, gdy „Washington Post” piórem Anne Applebaum uznał, że Węgry stosują nienawistną ideologię rodem z lat 30., gdy wszystkie nasze państwowe interesy dyktowały wsparcie Węgier, co zrobił Kamiński? Wrzeszczał: Orbàn musi poczuć dystans ze strony polskich polityków. On zrobił coś, co jest niewybaczalne.

A Orbàn zrobił tylko coś, co nigdy nie udało się Kamińskiemu: rozmontował relikty komunizmu w służbach, nie idąc na żadne koncesje, kierując się tylko jedną rzeczą – węgierskim interesem narodowym.

Zablokował spotkanie NATO-Ukraina, ale miało to związek z ukraińską ustawą oświatową, godzącą w prawa mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu. Przy okazji, w miejsce żałosnego pisku Kamińskiego, usłyszeliśmy doniosły głos jego węgierskiego odpowiednika: „Węgry nie porzucą węgierskiej społeczności na rzecz geopolityki”. Doszło przy tym do kuriozalnej sytuacji – kreowania polityki zagranicznej państwa przez policjanta.

Miękki, pokręcony wewnętrznie, o buzi zbitego psa, nieporadny, żałosny, budzący odrazę – tak wygląda w wystąpieniach publicznych. Suchej nitki nie zostawiają na nim blogerzy: Jest bardzo podobny do Felka Dzierżyńskiego; Uderzające podobieństwo, te ślepia mówią same za siebie.

Gdy Polska była bita po twarzy, gdy trzeciorzędna ambasador z drugorzędnego państewka obsobaczała – było nie było – premiera 40-milionowego kraju, minister od policji głównego wroga dostrzegł w użytkownikach Twittera i ich „antysemickich” wypowiedziach. W ślad za tym, powodowany panicznym strachem, zarządził ochronę ambasady Izraela przewyższającą ochronę pałacu prezydenckiego.

Gdy Polaków walili w pysk na odlew, dywagował ze swym patronem o wadach Polaków („Polacy odrzućcie ciężką chorobę antysemityzmu”). Gdy potrzebna była odwaga, tchórzliwie merdał ogonkiem.

Sporo czasu zajęło im znalezienie terminu, który miał pokazać Polakom (i „obywatelom”), że władza radzi sobie z kryzysem. Zamiast słowa „miecz”, wybrali słowo „tarcza”, i po raz kolejny zareagowali nie w sposób męski i waleczny, lecz zniewieściały i tchórzliwy. Nie mając na Polskę żadnego pomysłu, żadnej strategii, pozostały im tylko ataki na „ruskie onuce”.

Naprawę państwa zaczęli od nadania specjalnych uprawnień policjantom, podwyżki uposażeń, zakupu armatek wodnych, furgonów do przewozu aresztantów i milionów sztuk amunicji gładko lufowej (no i karania ojca, który wyprowadził do piaskownicy dzieci po 2-tygodniowej kwarantannie).

À propos, czy Robert Bąkiewicz nie powinien pójść za ciosem i, zamiast wdawać się w pertraktacje z Kamińskim, zmienić nazwę swego stowarzyszenia na „Ogniem i Mieczem”?

Co do policjantów – do dziś szokuje strajk, czyli „psia grypa”, która zapanowała w tej formacji we wrześniu 2018. Nikt nie nazwał rzeczy po imieniu. Mało tego – szef MSW złożył zapewnienie, że nie wyciąganie wobec strajkujących żadnych konsekwencji. W dodatku w zbiorowym przestępstwie, ściganym przez prawo z urzędu, polegającym na wyłudzeniu zasiłku chorobowego przez osoby stojące na straży przestrzegania prawa, brały udział setki lekarzy.

Żenujący spektakl tchórzostwa uzmysłowił naocznie, jak ciężki przypadek raka trawi władze. Po rejteradzie przy ustawie o IPN pozostał nam w pamięci, być może na zawsze, obraz wystraszonego Jarka i jego ministra od policji.

Pierwsze głosy mediów przed powołaniem nowego rządu mówiły o potrzebie zmian w służbach. Bo po 8 latach rządów Tuska zapaść na tym polu była katastrofalna, a potrzeba reformy oczywista. Mariusz Kamiński mówił: „na jesieni posprzątamy ten syf”. Zapewniał: „polskie służby są przygotowane do tego, by sprostać wyzwaniom i zapewnić bezpieczeństwo Polakom”. A my pytaliśmy: Jak to możliwe, że w ciągu kilku dni dokonano cudownego uzdrowienia służb, a ich nieudolni funkcjonariusze stali się z dnia na dzień strażnikami bezpieczeństwa Polski? Głupotę rządzących potwierdziła seria wydarzeń: tajemnicze odwołanie komendanta głównego policji, uszkodzona opona w samochodzie prezydenta, alarmy bombowe, próba wysadzenia mostu, cyberataki na urzędy państwowe. Problem zagmatwała też konkluzja „Gazety Polskiej”, że stoi za tym Putin.

Upłynęło kilka lat, o zapowiadanej „wielkiej reformie” zapanowała cisza, a w jej miejsce władza wysłała sygnał: zbyt szybkie zmiany mogą zagrozić bezpieczeństwu szczytu NATO w Warszawie (a bezpieczeństwo szczytu zapewnić może tylko izraelski dron).

Widmo faszyzmu krąży nad Europą.

Kamiński też uległ tej groteskowej obsesji. Spośród tysięcy przestępstw popełnianych w Polsce do swych medialnych występów wybiera tylko te, które pomagają mu w wojnie z narodowcami. Do walki z „faszystami” powołał specjalne policyjne zespoły. W ślad za tym, jak z dziurawego wora, posypały się sukcesy ABW.

Na dobry początek w Białymstoku antyterroryści zatrzymali kibiców terroryzujących tamtejszą ludność zawołaniem „Polska dla Polaków”. Wtargnęli też do mieszkań uczniaków protestujących przeciw islamizacji Polski. Trzymali w areszcie Brunona K., „osobę motywowaną względami narodowościowymi, nacjonalistycznymi i ksenofobicznymi”, którego do terroryzmu namawiali agenci ABW, a którego terrorystycznym czynem było nazwanie Tuska „ryżym bandytą”.

Słuchając wypowiedzi człowieka odpowiedzialnego za bezpieczeństwo państwa, można było odnieść wrażenie, że największym i jedynym zagrożeniem dla Polski są antysemici.

W dodatku narrację narzucał pismak z „Wyborczej” i redaktor gazety „Polskiej”, który przyjął medal od szefa ukraińskiej bezpieki, tj. służby – jak wiadomo nawet Kamińskiemu – przesiąkniętej rosyjską agenturą.

Jak wygląda policja i ABW, które reformuje, opisywać nie trzeba. Bo jej opis „Ch.., dupa i kamieni kupa”, zawdzięczamy kumplowi Kamińskiego.

A co z wyjaśnieniem afery z tworzeniem przez „Oscara” partii za pieniądze niemieckiej BND? Dlaczego nie uruchomił państwowych służb po ogłoszeniu przez Ślunską Ferajnę apelu do Putina, aby stał się gwarantem śląskiej autonomii i nie kierował rakiet na siedzibę „Ślunskiego Cajtunga”?

Gdy przypomnimy sobie to wszystko, nasuwa się pytanie co tak naprawdę Kamiński „koordynuje” lub czego naprawdę jest „koordynatorem”?

Polska jest umiejętnie rozgrywana przez Rosję – państwo kierowane przez funkcjonariusza KGB wyszkolonego do manipulowania przeciwnikiem.

Przypomnieć trzeba, że w latach 50. kilkunastu tysiącom obywateli ZSRR, służącym w wojsku i MSW wydano polskie dowody osobiste. Kiedy przejrzano ankiety osobowe funkcjonariuszy kontrwywiadu, okazało się, że 80 procent z nich miało krewnych w SB, czyli było spokrewnionych z Berią.

Dzisiejszy włodarz służb nie zagląda głęboko w metryki, nie pyta o nazwiska rodziców. Jeśli dodamy, że najlepszym sposobem zrobienia kariery w służbach jest posiadanie silnych związków rodzinnych z żydokomuną, to staje się jasne dlaczego w Polsce mamy kilka instytucji kluczowych z punktu widzenia bezpieczeństwa, które są w stanie permanentnego kryzysu, i dlaczego służby należy zbudować od zera.

Andrzej Zybertowicz, główny doradca prezydenta Dudy do spraw bezpieczeństwa, paplając o potrzebie reformowania służb, rzuca taką oto myśl: „Izraelski Mosad dlatego jest jedną z najlepszych tajnych służb, gdyż w swoich międzynarodowych akcjach może liczyć na współpracę osób pochodzenia żydowskiego na całym świecie”. Taka reforma polskich służb cieszyć nie może. Efektywność pracy służb, w tym policji w ogromnej mierze zależy bowiem od tego, kto w nich pracuje. Służby odcięte od tkanki narodowej kraju działają jak w państwie podbitym.

Założenia reformy służb specjalnych odradzają przyjmowanie do pracy osób identyfikujących się z „jakąkolwiek grupą wyznaniową”. Adeptów do pracy w służbach nie szuka się dziś w środowiskach patriotycznych, ale wśród rodzin z antykatolicką, czyli żydokomunistyczną tradycją rodzinną.

Kandydat wywodzący się z takiego środowiska spokojnie przechodzi procedurę naboru, natomiast uczestnik marszów niepodległości jest postrzegany jako polityczny ekstremista. Odpowiedź na pojawiające się w tym kontekście pytanie, jak się do tego ma to, iż koordynator służb i wiceprezes PiS deklaruje się jako ateista, pozostawiamy czytelnikom. I jeszcze jedno – jak się do tego ma to, że polityczne inwestycje Sorosa w Polsce czyli tam, gdzie trzeba kogoś od władzy odsunąć i przy władzy umieścić dotyczą wyłącznie żydokomuny?

25 maja policja rozpędziła Łowicką Pieszą Pielgrzymkę na Jasną Górę. Część pątników wpadła w panikę, uciekała przed funkcjonariuszami. Jedni przez pola, inni w las. Ksiądz-przewodnik pielgrzymki wyraził zdziwienie, że rząd zdecydował się na otwarcie galerii handlowych, a pątnicy są szykanowani.

„Dziwne jest to, że ani zaborcy, ani okupanci nie zatrzymali nigdy pielgrzymki” – mówił „Naszemu Dziennikowi” emerytowany biskup pomocniczy diecezji łowickiej. W pielgrzymce uczestniczyć można od 1656 roku. Szła do Częstochowy w czasach rozbiorów, niemieckiej okupacji i Bermana.

Koordynator służb, zamiast przeprosić pątników, wystosował pochwalny list do policjantów, czyli do ludzi, którzy pielgrzymkę rozpędzili. Sprawy nie rozliczył. Tak jak nie wyjaśnił, czy prawdą jest, iż 40 procent oficerów Policji to Ukraińcy z okolic Wyższej Szkoły Policyjnej w Szczytnie.

Na lotnisku Okęcie w Warszawie operują uzbrojeni Izraelczycy. To nie żart – mają tam swoją policję, oznakowane auta na sygnałach i wydają Polakom polecenia. Jeżeli dodamy do tego agentów Mosadu w KL Auschwitz oraz uzbrojonych „ochroniarzy” towarzyszących wycieczkom izraelskiej młodzieży i chasydów, to zasadnym jest pytanie: czy w Polsce mamy do czynienia z policją w policji? Jak i zasadnym wydaje się inne pytanie:

Dlaczego Kaczyński i Kamiński nie uchylili podpisanej przez Bronka Komorowskiego ustawy 1066, która dopuszcza udział obcych formacji zbrojnych w tłumieniu zamieszek w Polsce?

Z corocznego raportu żydowskiej Agencji Praw Podstawowych (doradzającej instytucjom UE w kwestiach rasizmu i ksenofobii) dowiadujemy się, że w Polsce wprowadzono nowy system rejestrowania przestępstw z nienawiści. Jego celem jest zapewnienie MSW pełnego wglądu do przypadków takich przestępstw oraz zbieranie informacji o wszystkich dochodzeniach prowadzonych przez policję. Z raportu wynika, że system zasilany jest danymi ze stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita i Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, które „zgłaszają incydenty antysemickie do prokuratury, policji lub innych władz w Polsce”.

Z państwowych funduszy korzysta mnóstwo organizacji, których zadaniem jest tresowanie organów władzy, jak skutecznie kneblować głosy Polaków.

Niedawno miała miejsce kolejna odsłona „Warsztatów dla przełożonych w policji” organizowanych przez stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita we współpracy z Komendą Główną Policji. Udział w „warsztatach” wzięło dwustu najwyższych rangą policjantów, którzy „poznawali historię holokaustu, aby móc lepiej zwalczać przestępczość z nienawiści”.

Państwo abdykuje. ABW śpi. Gdzieś zapodział się kupiony przez Kamińskiego w Izraelu system Pegasus. Prezes PiS, zamiast policjantów, wzywa na pomoc członków PiS i kluby Gazety Polskiej. Lempart ogłasza powołanie tymczasowego rządu, który „będzie negocjować z rządem warunki jego ustąpienia”. Prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wzywa do buntu lekarzy i sędziów. 200 generałów zapowiada przewrót wojskowy. Wojnę Polsce wypowiada wiceprzewodnicząca Bundestagu. Do zagłodzenia Polski wzywa wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego. Strajk macic chroni Sanepid i jego dyktatorzy. Scenariusz o wirusie pisze zagranica (a Kamiński go realizuje), a ONI w niepojętym zaślepieniu brną w nakręcanie spirali oskarżeń wobec patriotów z Marszu Niepodległości, ścigając się w tej osobliwej dyscyplinie z TVN i „Wyborczą”, i zamiast wyłapywaniem obcych agentów, zajmują się wyłapywaniem antysemitów.

W 2007 roku PiS oddał władzę. Podobnej antypolskiej zbieraninie i w podobnych jak dziś okolicznościach. Pretekst stworzył Kamiński, który zamiast ścigać aferzystów, podrzucił świnię Lepperowi z odrolnieniem biedniackiej działki rolnej na Mazurach. 12 września 2007 roku, ni stąd ni zowąd, ukazało się pewne oświadczenie. Co w nim było? Ano, że LPR jest antysemicką partią ziejącą nienawiścią do Żydów, że jej szef nie nadaje się na ministra, że Lepper przejawia antysemickie fobie. Oświadczenie ADL zawierało zalecenie: usunąć z koalicji rządowej Samoobronę i LPR. 21 września 2007 r. Jarosław Kaczyński wyrzuca z rządu Leppera. Potem lansuje tezę, że rząd obalono, a powodem była walka z korupcją. Tymczasem prawda wyglądała inaczej – PiS posiadało stabilną większość w Sejmie; nikt Kaczyńskiego nie obalał; sam zrezygnował z władzy; mógł rozliczyć złodziei; nie zrobił nic (a Tusk po przejęciu władzy trzymał Kamińskiego w CBA do 13 października 2009, czyli cały rok!). Czy to wszystko czegoś nie przypomina? Czy to czegoś nie zapowiada, też z udziałem Kamińskiego?

Ostatnie wyczyny PiS wywołują refleksję: PO robiła wszystko, żeby utrzymać władzę, a PiS robi wszystko, żeby władzę utracić.

Krzysztof Baliński

https://www.polishclub.org/2020/11/22/minister-do-zadan-specjalnych/

Ocena wpisu: 
3
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.3 (głosów:9)

Komentarze

Nie ma to, jak autorytety pięknego romusia z zsrr. skoro mimu tylu napomnień i powszechnego dostępu do danych to nie przeszkadza, trzeba zatem wyciągnać tylko jeden wniosek. Jak to takie romany podają się za narodowców a dziwnym trafem zawsze stoją za nimi czerwoni i ich propaganda, z obsesjami antysemickimi na czele. a tak przy okazji: jak to ludzie systemu bezstratnie zmieniają kolory a potem jeszcze robią hajsy i lans w otoczce patriotyzmu. ktoś im na to pozwala, ktoś ich promuje, są związani z konkretnymi nazwiskami, środowiskami, wydawnictwami czy programami itp. ale to już poziom średniozaawansowany, coś więcej niż rozeznanie się w życiorysach i działalności.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1652667

nie przejmuj się głupawymi idiosynkrazjami tego probanderowskiego "trepa", podpisującego się kontrik.

Ps. Trep wg słownika PWN - «o ograniczonym, zachowującym się arogancko mężczyźnie».

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-4

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1652734

Te brednie starego komucha przebranego za narodowca i lansowanego przez równie skompromitowane środowiska to akurat twój poziom. Co9 za przypadek, nie? A potem bardzo się zdziwisz, jak ktoś cię połączy z takimi środowiskami i ideami?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1652751

wierz mi, nie przejmuję się tym, co ten banderowiec wypisuje. Znam go od dawna tak jak i Ty, kłamie, zmyśla i broni wszystkiego i każdego kto szkodzi Polsce. Tu jest też pewien rodzaj towarzystwa wzajemnej adoracji, któremu nie przeszkadzają jego probanderowskie i proniemieckie sympatie. Kilka osób o poglądach takich jak on nagradza nawet tego typa plusami. Gdy proszę go o to, aby udowodnił to, o co mnie oskarża, odpowiada wtedy, że nie ma czasu na grzebanie w starych komentarzach. Psy szczekają, karawana idzie dalej.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny, wobec rządu tylko wtedy, gdy na to zasługuje. Mark Twain

#1652841

Kim są autorytety Romana "pięknisia" i jakie gwiazdy są lansowane u roli czy u narodowców

 

Media Narodowe
"Gazeta Polska i PiS szkodzą Polonii w USA | Patrycja Kita-Dziedzic"
https://www.youtube.com/watch?v=gdSWhKlAfsg

a kim jest Patrycja Kita-Dziedzic?
http://hatikva.pl/nasz-zespol
Fundacja Hatikva, dyrektor generalny na USA

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1654543