Niewiarygodna policja drogowa. I co dalej?

Obrazek użytkownika Rebeliantka
Kraj

 

Drobna kolizja na ośnieżonej drodze w lutym 2013 roku w Czechowicach-Dziedzicach, spowodowana nieuwagą jednego z kierowców, doprowadziła - na skutek „błędów” policjantów drogówki - do licznych procesów sądowych. Końca tej farsy nie widać.

 

Czy skręt w prawo wchodzi w kolizję z ruchem pojazdu skręcającego w lewo?

Tak uważają policjanci z drogówki w Bielsku-Białej. To zadziwiające. Fotografia. nr 1 obrazuje jakie manewry wykonywały samochody uczestniczące w  kolizji. Samochód Opel Vivaro bus skręcał w prawo z ulicy Krętej w ul. Lipowską, samochód Hyundai  w lewo z ul. Lipowskiej w ul. Krętą. Ul. Kręta jest drogą podporządkowaną względem Lipowskiej, ale przy prawidłowym wykonywaniu skrętów oba tory jazdy są równoległe, niekolizyjne względem siebie. Potwierdził to w odpowiedzi na pytanie Sądu biegły z zakresu ruchu drogowego inż. Radosław Romanek. Bez jego opinii nie można było rozstrzygnąć tej „skomplikowanej” sprawy (sic!).

Kolizja zdarzyła się w miejscu pokazanym na fotografii nr 2.

 

 

Kierujący Oplem Vivaro (bus) pan Fryderyk Szweda wjechał zaledwie dwadzieścia kilka centymetrów na ul. Lipowską. Jego samochód został uderzony przez Hyundaia, który ściął zakręt i zahaczył go lewym narożem zderzaka przedniego oraz lewym przednim kierunkowskazem. W samochodzie kierowanym przez pana Szwedę uszkodzony został klosz lewego przedniego kierunkowskazu oraz zderzak przedni z lewej strony (zdjęcie nr 3).

 

 

Stłuczkę spowodowała kobieta prowadząca Hyundaia, która nie zachowała należytej ostrożności na śliskiej drodze, a poza tym podczas jazdy korzystała z telefonu komórkowego, trzymając słuchawkę w ręce. Pani ta - po spowodowaniu zderzenia - zjechała na pobliski parking i zadzwoniła do męża, który wezwał policję. Mąż sprawczyni po przyjeździe na ul. Lipowską zażądał od poszkodowanego pana Szwedy 1000 zł (jak się wyraził „patola”), twierdząc, że to  właśnie Szweda spowodował kolizję oraz zapowiadając, że jeśli nie zapłaci, na pewno będzie miał sprawę w sądzie i zostanie mu odebrane prawo jazdy na pół roku.

Policjanci dwukrotnie przyjeżdżali na miejsce stłuczki. Pierwszy raz około godziny 11, jadąc do „innego zdarzenia” na ul. Żurawiej (bardzo blisko skrzyżowania Lipowska- Kręta), a drugi raz około godziny 13. Nie wykonali żadnych czynności dowodowych oprócz wysłuchania obu kierowców. Nie wykonali też zdjęć, gdyż rzekomo popsuł im się aparat fotograficzny.

Ich ocena kolizji pokrywała się w pełni z oceną męża sprawczyni. W dokumentach, które sporządzili znalazły się sformułowania: „kierujący pojazdem marki Opel Vivaro jadąc ulicą Krętą nie zastosował się do znaku A-7 i w wyniku nieustąpienia pierwszeństwa przejazdu uderzył w prawidłowo jadący pojazd marki Hyundai…..W trakcie zdarzenia wykazał się brakiem zrozumienia przepisów ruchu drogowego”.  

Przeciwko panu Szwedzie wniesiono sprawę do Sądu w Pszczynie na podstawie art. 86 par. 1 kodeksu wykroczeń („Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny”). Ponadto Policja odebrała mu prawo jazdy celem przesłania do Sądu wraz z wnioskiem o zatrzymanie go na pół roku, czyli tak, jak przewidywał mąż kobiety kierującej Hyundaiem.

We wniosku o ukaranie Policja napisała, iż pan Fryderyk: „nie zastosował się do znaku A-7, powodując zderzenie z prawidłowo jadącym Hyundai, czym spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym”. Wydział Ruchu Drogowego powołał jako świadków: rzekomo pokrzywdzoną, a faktyczną sprawczynię kolizji i dwóch policjantów, którzy przyjechali na miejsce stłuczki. W dokumencie wniosku zapisano, że innych świadków nie było, co stanowiło nieprawdę, gdyż pan Szweda przewoził busem pracowników wracających z pracy.

 

O tym, jak sędziowie na początku bezkrytycznie wierzyli Policji

Zarzuty Policji były absurdalne, gdyż w oczywisty sposób tory jazdy obu samochodów  - przy prawidłowo wykonywanych manewrach skrętu - nie przecinały się, czyli fakt, że ulica Kręta była podporządkowana względem Lipowskiej, nie miał żadnego znaczenia „w sprawie”. Kolizja mogła nastąpić tylko wówczas, gdy któryś z samochodów zjechał na „niewłaściwy pas”.

Mimo to panu Szwedzie zabrano prawo jazdy na pół roku. W postanowieniu Sądu z dnia 12 lutego 2013 r. (sygn. II Ko 13/13), utrzymanym w mocy  22 marca, powoływano się na twierdzenia Policji, że to pan Szweda spowodował kolizję i ma rzekomo problemy ze znajomością znaków drogowych oraz że prowadzenie przez niego pojazdów samochodowych może zagrażać bezpieczeństwu komunikacji. Brzmiało to mocno dysonansowo na tle faktu, iż ewidencja kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego potwierdziła, iż F. Szweda nigdy nie figurował w tej ewidencji, czyli nigdy nie zapłacił nawet mandatu.

W dniu 14 lutego 2013 r. wydano wyrok nakazowy (sygn. akt II W 116/13), w którym skazano pana Szwedę na grzywnę w wysokości 450 zł i koszty sądowe w wysokości 95 zł. Po wniesieniu przez niego sprzeciwu sprawa toczyła się na zasadach ogólnych.

Proces ujawnił, że policjanci we wniosku o ukaranie napisali „dziwne rzeczy” i wnieśli sprawę do sądu bez zebrania koniecznego materiału dowodowego. Konsekwentnie zeznawali oni, że przyczyną kolizji było rzekome „nieustąpienie przez pana Szwedę pierwszeństwa przejazdu z drogi podporządkowanej”. Dopiero późniejsza kategoryczna opinia biegłego wykluczyła taką interpretację przepisów.

Pan F. Szweda przedstawił liczne fotografie skrzyżowania wraz z pomiarami szerokości ulic i wniósł o przesłuchanie świadków kolizji – pracowników, których przewoził busem. Wszyscy oni zeznali, że zderzenie samochodów spowodowała kierujaca Hundaiem, która ścięła zakręt, uderzyła w busa i podczas zderzenia miała w ręce telefon komórkowy. Kierująca zeznawała chwiejnie, zmieniała zdanie co do miejsca, gdzie miała miejsce stłuczka, podawała fałszywe informacje nt. szerokości ulic, umiejscowienia znaku A-7 itd., a podczas drugiego przesłuchania przyznała się, że miała w ręce komórkę.

Biegły stwierdził w opinii, iż wobec faktu, iż policjanci nie zabezpieczyli śladów zdarzenia, nie wykonując zdjęć, o miejscu kolizji mogą przesądzić tylko dowody osobowe. Stanowczo wykluczył też interpretację przepisów drogowych, podawaną przez funkcjonariuszy, iż F. Szweda nie miał prawa wykonywać skrętu w prawo na skrzyżowaniu, gdy kierująca Hyundaiem skręcała w lewo z drogi głównej w ulicę podporządkowaną.

Pan Fryderyk został 4 października 2013 r. uniewinniony i jeszcze w trakcie procesu zwrócono mu prawo jazdy. Policja nie odwołała się od wyroku. Sprawczyni kolizji na wniosek F. Szwedy, popierany przez Policję,  została ukarana przez sąd grzywną w wysokości 300 zł. Zasądzono też wobec niej 130 zł kosztów. Dla porównania: uchylony wyrok nakazowy wobec F. Szwedy opiewał na 450 zł grzywny (sic!).

 

Czego nie wyjaśnił Sąd, a co powinien?

W tej sprawie jest jeszcze jedna bulwersująca kwestia: co robili policjanci z drogówki w godzinach  od 10.30-13.40 i kiedy „popsuł się” aparat fotograficzny?

Rzeczniczka prasowa bielskiej Policji potwierdziła, że policjanci Marchwicz i Frączek obsługiwali w tym dniu tylko 2 zdarzenia drogowe: 1/ w godz. 10.30 – 11.30 w Czechowicach-Dziedzicach na ul. Żurawiej. Podczas dojazdu na miejsce zdarzenia na ul. Żurawią, policjanci przejeżdżali obok zdarzenia drogowego na ul. Lipowskiej. W czasie obsługi zdarzenia na ul. Żurawiej nie wykonywali dokumentacji fotograficznej, a czynności zakończono ukaraniem sprawcy wykroczenia mandatem karnym. 2/ w godz. 11.30 – 13.40 w Czechowicach-Dziedzicach na ul. Lipowskiej (trasa dojazdu – Czechowice-Dziedzice ulicami: Żurawia, Krucza, Lipowska). Podała, iż w trakcie obsługi tego zdarzenia policjanci ujawnili awarię aparatu fotograficznego.. 

Ten scenariusz jest wątpliwy. Skoro jadąc na ul. Żurawią, policjanci przejeżdżali po godz. 11 koło miejsca kolizji na ul. Lipowskiej, a o 11.30 zakończyli interwencję na ul . Żurawiej, to gdzie byli przez ponad godzinę między godziną 11.40 a 13.00, gdyż dopiero o tej porze ponownie przyjechali na Lipowską. Oboje kierowcy zeznali, że oczekiwali na powtórny przyjazd Policji prawie 2 godziny (sprawczyni podała: „czekaliśmy te 2 godziny zmarznięci, aż dojadą”).  

Ciekawe jest, że policjanci pobrali do służby aparat fotograficzny, odmówili wykonania zdjęć przejeżdżając po raz pierwszy ul. Lipowską, nie wykonywali zdjęć podczas pierwszego zdarzenia na ul. Żurawiej, gdzie nałożyli mandat, a podczas drugiego przyjazdu na Lipowską mieli „ujawnić awarię aparatu fotograficznego”, co jest dziwne, bo nikt wówczas już nie domagał się zdjęć. Były one zbędne wobec tego, że śnieg stopniał, nie było żadnych śladów, a oboje kierowcy  przestawili samochody i nie było już czego fotografować.

Ta okoliczność jest interesująca także dlatego, iż podczas rozprawy pan F. Szweda złożył wniosek o zabezpieczenie nagrania z monitoringu na I piętrze Sądu na korytarzu w pobliżu sali rozpraw w dniu 29 maja 2013 roku i o włączenie tego dowodu w poczet dowodów sprawy. Na nagraniu powinno być widoczne, jak ustalona w późniejszym procesie faktyczna sprawczyni kolizji rozmawia na korytarzu przed rozprawą z policjantem-oskarżycielem, a z ich zachowań pod salą wynikało, że mogą być bliskimi znajomymi. Sąd w dniu 31 lipca poinformował, że zabezpieczył nagranie, ale ostatecznie nie przeprowadził tego dowodu. Szkoda!

 

Czy Policja może bez powodu zabrać dowód rejestracyjny kierowcy, a Sąd ukarać pokrzywdzonego?

Pan Szweda został też jednak ukarany przez Sąd (sygn. II W 68/140). Policja wniosła o ukaranie go za to, iż pomimo zabrania mu w dniu kolizji dowodu rejestracyjnego z powodu „uszkodzeń powypadkowych” (pęknięty klosz  lewego kierunkowskazu, zadrapanie zderzaka lewego przedniego) poruszał się po drodze publicznej. Pan Szweda dowiódł przed Sądem, iż z zaświadczenia stacji diagnostycznej - uzyskanego w dniu po stłuczce - wynikało, iż samochód był sprawny, a zatem działania Policji były nieuzasadnione.  Mimo to Sąd stanął na stanowisku, że istotny jest tylko fakt, że poruszał się on po drodze bez dowodu rejestracyjnego, a zatem naruszył obowiązujący porządek prawny, choć był to czyn o niskiej społecznej szkodliwości. Kara została określona jako grzywna w wysokości 100 zł,  zasądzono też 130 zł kosztów sądowych. Nic mi natomiast nie wiadomo o tym, aby ukarano policjantów za zbędne zabranie dowodu rejestracyjnego.

 

Kto za to wszystko zapłaci?

Po uniewinnieniu przez Sąd od zarzutu spowodowania kolizji pan Szweda wezwał Komendę Miejską Policji w Bielsku-Białej do dobrowolnej zapłaty odszkodowania za zarobki, które  utracił wskutek błędnego oskarżenia go i z powodu zabrania mu prawa jazdy (wniosek o ukaranie zaskutkował tym, iż stracił on pracę kierowcy busa dowożącego pracowników do firmy). Wnioskował też o dobrowolną wypłatę przez Policję zadośćuczynienia za naruszone dobra osobiste. Policja stwierdziła, iż działania funkcjonariuszy nie były bezprawne i nie widzi podstaw do wypłacenia żądanych kwot. Pouczyła też, że pan Szweda może dochodzić swoich roszczeń na drodze postępowania cywilnego.

 

A ja się pytam, po co nam taka niekompetentna Policja, po co tyle procesów, mnożących koszty prywatne i społeczne, za które funkcjonariusze nie są pociągani do odpowiedzialności służbowej i materialnej? Czy ktoś odpowie na to pytanie?

 

Artykuł ukazał się w numerze 34. "Warszawskiej Gazety".

 

 

 

 

 

Appendix.
 
Sąd Okręgowy w Katowicach uchylił wyrok sygn. II W 68/140, skazujący pana Szwedę za poruszanie się po drodze publicznej bez dowodu rejestracyjnego. Sprawa będzie ponownie rozpatrzona przez Sąd Rejonowy w Pszczynie w drugiej połowie stycznia przyszłego roku. Przypomnijmy, że kolizja miała miejsce w lutym 2013 roku. Zaiste, tempo procedowania imponujące.
Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:14)

Komentarze

czy doczekamy się kiedykolwiek, że funkcjonariusze zaczną płacić ze swojej własnej kieszeni za "rażące błędy"?
Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-1

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1455177

Tylko jest mały problem... w ich kieszeniach są nasze pieniądze. Za błędy powinni być pociągani do odpowiedzialności bardziej niż zwykli obywatele, ale w tym systemie to niemożliwe. Pozdrawiam Serdecznie

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1455213

A więc trzeba zmienić system. System akceptuje kłamstwo - czyli preferuje satanistów. System akceptuje przywileje ludzi waadzy - czyli preferuje faszystów. Razem - system preferuje lewaków, ludzi na bakier z prawością. Na bakier z podstawą dla naszego człowieczeństwa, czyli rozróżnianiem dobra i zła i wybieraniem dobra.

Ład społeczny musi być oparty o jego służbę ludziom dobrym, a więc i pozbawianiem ludzi złych możliwości szkodzenia im.

Inaczej mówiąc, cała sfera polityki, w tym prawo i praworządność muszą być w służbie na rzecz moralności.

To od walki o moralność musimy zaczynać zmianę systemu.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1
#1455221

Struktury władzy bez ludzi moralnych zwsze będą służyły złu, nawet gdybyśmy w ustawach zapisali najpiękniejsze przepisy.

Dlatego społeczeństwo musi przede wszystkim wybierać - na wszelkie stanowiska pochodzące z wyboru - ludzi dobrych. Żli "profesjonaliści", to piekło na ziemi.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1455256

Powinni być bardziej karani, a nie są i jeszcze - gdy ktoś stara się dojść sprawiedliwości - wytaczają odwetowe procesy. Prawdziwe państwo policyjne, niestety.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1455255

W ruchu miejskim, na ulicy dwupasmowej w moim kierunku zmieniałem pas z lewego na prawy, żeby skręcić. Na jakieś 200 metrów do skrzyżowania z tyłu było pusto, więcp chwili  włączyłem kierunkowskaz, jeszcze raz się upewniłem i zacząłem skręcać, a tu krach - otarł się o mnie jakiś Hyundaj zostawiając rysę na drzwiach. Musiał jechać od tego skrzyżowania dobrze ponad 100/h i w chwili mojego upewnienia się być już w "marwej strefie" widoczności. Musiał liczyć, że zdąży, mógł nie wiedzieć, że po prawej mu nie wolno wyprzedzać. Zatrzymał się. Ja zadzwoniłem na policję, a on do ojca. Rozmawiać nie chciał, tylko czekał na policję. Gdy przyjechała, dał jej od razu telefon z ojcem.

Policja zaraz mi nałożyła mandat, a że go nie przyjąłem sprawa miała finał w sądzie, a sąd nałożył grzywnę. Już się nie odwoływałem, bo sprawa miała miejsce na obcym terenie, a nadto była jakaś amnestia i grzywny płacić nie musiałem.

Potwierdzam, że korupcja w policji jest ogromna, a sądy z policją tworzą jedną sitwę.

miarka

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1455209

Smutna historia i .... typowa.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1455257

... że "sprawa miała miejsce na obcym terenie".

 Na obcym terenie zarówno bezpośrednio, jako poza miejscem zamieszkania, ale przede wszystkim, to na obcym terenie, jako terenie zawłaszczonym przez jakichś obcych, gdzie już nie jestem "sobą i u siebie", nie jestem obywatelem w swoim państwie, gdzie obowiązują jednolite normy moralne i prawo jedno dla wszystkich, nie jestem w państwie, gdzie policja mnie chroni, jako tego DOBREGO, SWOJEGO OBYWATELA, którego ma chronić. Na swoim terenie policji mogę ufać, na obcym terenie już nie.

Robi się z tego wielki problem walki o odzyskanie SWOJEGO TERENU.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1455264

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1455271

W krainie zdrowia plemienia Hunzów Indoeuropoejczyków !
Jest to kraina, gdzie nie ma wojska ani policji.
Nie ma złodziei ani przestępców. Agresji i zagrożenia.
Ludzie czują się bezpieczni, pomagają sobie wzajemnie, czują się szczęśliwi i na swoim miejscu.
Pracę swoją wykonują bez stresu i zegarka, z głębokim przekonaniem o słuszności tego, co robią.

proponuje emigrowac tam i nie ma problemu

http://www.samouzdrawianie.pl/w-krainie-zdrowia-plemienia-hunza/

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1455260

Taki Ci słodki ten chleb emigranta?

miarka

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1455265

Oczywiście że tak,jest super, wiecej, jest wspaniale.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1455267

zmienić nasz kraj? Według zasad katolickiej nauki społecznej?

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1455272

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Verita nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

tego nie jesteśmy wstanie zrobić.To może zrobić tylko każdy sam.Ale przedtem musiałby poznać naukę społeczną KK.I tu jest pies pogrzebany.I nie pytaj ,jaki pies? Jajnik czy łyżew,bo to wszystko jedno:-).Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4

Verita

#1455273

słuszna uwaga. Naukę społeczną KK trzeba byłoby najpierw znać, a później zabiegać o to, aby Polska była urządzona według takich zasad.

Z jednym i drugim nie jest dobrze. Ale nic nie jest przesądzone raz na zawsze w życiu narodów. Ja wierzę, że nadejdą dobre zmiany. Wspaniałych ludzi w Polsce wcale nie jest mało. Co rusz takich spotykam.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-2

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1455275

Milicja była światła choć na smyczy

Takie incydenty miejsca nie miały

Choć usłużności ich się powielały

Pozdrawiam

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#1455276

za serdeczną empatię wobec poszkodowanego pana Szwedy.

pozdrawiam

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1455281

Ja trochę o szanowaniu czasu na służbie.

Wysiadłem z autobusu i przeszedłem za autobusem na drugą stronę i wpadłem w łapy policjantów czyhających na takich jak ja. Uparłem się, że nie przyjmę mandatu jeśli policjant nie wpisze mi dokładnie, że przechodziłem na drugą stronę ulicą (tu nazwa) ći na wysokości posesji nr taki a taki. Wyraził zdziwienie i niechętnie ale wpisał. Szło mi o to, że można przechodzić przez jezdnię w odległości 50 m od oznakowanego przejścia. Nie wskórałem nic, bo po pobieżnym zmierzeniu tego samego dnia po południu okazało się, że jest tam tylko 45 m.

Spóźniłem się na pociąg, więc wyszedłem z dworca i poszedłem do sklepu. Było to w sumie pięć minut później i radiowozu już nie było.

W pracy koleżanka poczęstowała mnie historią, że policjanci złapali ją na przechodzeniu w niedozwolonym miejscu, co czyniła prawie codziennie. Wypisując jej mandat policjant pouczyli ją, że w dniu dzisiejszym jest jakiś dzień przechodnia i oni uczestniczą w akcji porewencyjnej itp.

Po mojemu. Wyjeżdżają na miasto i wiedzą, gdzie sa takie miejsca w których ludzie nagminnie łamią przepisy. Ustawiają się na 20 minut, golą z pięć mandatów (stąd taki enigmatyczny opis miejsca dokonania wykroczenia), dniówka zaliczona i mogą pojechać gdzieś w ustronne miejsce i pospać, pograć w karty, czy wypić piwko.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1455325

ale kiedyś obowiązywał taki wskaźnikowy system zarządzania. Policjanci otrzymywali zadania do wykonania, np. ile mandatów dziennie mają wystawić w danych kategoriach wykroczeń.

Nie wiem, czy ta paranoja nadal obowiązuje.

ps. Dzięki za ciekawe przykłady.

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-2

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1455347