Wyrywanie Chrystusa z korzeniami

Obrazek użytkownika Rafał Brzeski
Świat

Polewanie wodą w mróz oraz marsze z uwiązanym u szyi wiadrem pełnym wody to popularne pomoce edukacyjne w chińskich obozach “transformacji przekonań” dla wyznawców Chrystusa - poinformowało na swym portalu Radio Free Asia. Bicie, tortury, wymyślne metody poniżania są w nich ponurą codziennością, ale jeszcze gorsze są mobilne punkty reedukacyjne, w których edukatorzy wymuszają zaparcie się wiary.  

Organizatorami mobilnych punktów są lokalne komórki Wydziału Aktywności Zjednoczonego Frontu  podległego bezpośrednio Komitetowi Centralnemu Komunistycznej Partii Chin z pominięciem lokalnych struktur partyjnych. W bezpośrednim działaniu otrzymują one wsparcie funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Źródłem informacji o ruchomych punktach “reedukacji” chrześcijan był dla Radia Free Asia ukrywający się pod pseudonimem Li Yuese członek tak zwanego “kościoła domowego” z prowincji Syczuan. Zatrzymany za organizowanie potajemnych modlitw w 2018 roku Li spędził 10 miesięcy w ruchomym punkcie “prania mózgu”. 

Ocenia się, że w Chinach mieszka 68 milionów protestantów i 23 miliony katolików. Większość znajduje się pod kontrolą różnych instytucji frontu ideologicznego Komunistycznej Partii Chin. Dla instruktorów i służby bezpieczeństwa likwidacja “kościołów domowych”, w których modlą się chrześcijanie jest jednym z najważniejszych  zadań, ponieważ jak głosi kierownictwo KPCh pod światłym przywództwem przewodniczącego Xi Jinpinga, chrystianizm to niebezpieczna obca naleciałość. Dlatego partyjne dokumenty ostrzegają przed “infiltracją wrogich sił Zachodu” w postaci religii w różnych formach. 

Według informacji Li, po wytropieniu zakonspirowanego “kościoła domowego” funkcjonariusze służby bezpieczeństwa przygotowują w jakiejś wygodnej piwnicy lub magazynie ruchomy punkt reedukacji. Jego trzymano przez cały czas w pomieszczeniu w suterynie i poddawano torturom fizycznym i psychicznym. “Nie było okien, nie było wentylacji, żadnego wychodzenia na zewnątrz” - mówił Li. Dostawał dwa posiłki dziennie, które przynosiła ta sama osoba po cywilnemu. “Dwóch funkcjonariuszy policji w cywilu przebywało stale w moim pomieszczeniu, a za ścianą było funkcjonariusz w mundurze.” Po sesji prania mózgu w wykonaniu instruktorów ideologicznych, przerywanej biciem i inwektywami, podsuwano więźniowi przygotowane oświadczenie do podpisu. “Odmowa traktowana była jako złe zachowanie i karana przedłużeniem reedukacji oraz kolejnym biciem.” Czas pobytu w ruchomym punkcie reedukacji nie jest ograniczony żadnymi przepisami, więc edukatorzy nie muszą się hamować. Krnąbrni więźniowie, którzy odmawiają “przyznania się do błędów” odsyłani są do karceru, gdzie nie widzą twarzy człowieka. “Kiedy nie widzisz słońca tracisz poczucie upływu czasu” - opowiadał Li tłumacząc jedną z ważniejszych przyczyn samobójstw lub samookaleczania się więźniów. “Już po tygodniu nie mogłem spać i śmierć wydawała się wybawieniem. Tłukłem głową o mur.” Kiedy stracił przytomność rzuciło się na niego kilku strażników, przytrzymało i dostał zastrzyk na otrzeźwienie. Po czym “transformację przekonań” kontynuowano. 

Opowieść Li potwierdził anonimowo Radio Free Asia innych chrześcijanin   dodając, że mobilne punkty reedukacji  dla protestantów i katolików organizowane są w różnych prowincjach Chin. Prawnik o imieniu Żang z prowincji Hebei, który udziela pomocy działającym w podziemiu katolikom, potwierdził, że w 2013 roku wspominano mu o ruchomych punktach działających w mieście Baoding. Opowiadali o nich kapłani, którym po aresztowaniu nie postawiono żadnych zarzutów tylko ich odosobniono. “Zniknęli. Usunięto ich na pięć, sześć a nawet dziesięć lat. Jak wrócili to ludzie dowiedzieli się od nich o istnieniu ruchomych punktów” - relacjonował Żang. Opublikowana właśnie relacja Li jest jednak najpełniejszym, jak dotychczas, świadectwem walki z Chrystusem podejmowanej przez chińskich komunistów. 

premera: www.tysol.pl

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:17)

Komentarze

Szkoda, że nawet polskie media nie podają tej wieści, a przejmują się losem żab, przemycanych kotków zwisłouchych z Ukrainy i słoniątka, które wpadło do studni.

Ciekawe, czy są jakieś rozkazy nie drażnienia bestii? Co się stanie jak się bestia obrazi? Zdemontuje tarczę, którą wiercony jest tunel pod Świną? A  może przestaną przysyłać wagony śmierdzących plastików i dziadowskich ciuchów? Czy może spuszczą nam łomot z jakiegoś swojego satelity?

Jak to może być, że o cierpieniach katolików, chrześcijan w ogóle, nie mówią media w Polsce, ojczyźnie Jana Pawła II, największego współczesnego papieża? A Radio Maryja?

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-3

Alina

#1668463

Radio Maryja nie mówi o prześladowaniu chrześcijan w różnych miejscach na świecie, także w Chinach ?  A dla "ruchów ekologicznych", przecież o wiadomych korzeniach ideologicznych, zawsze troska o "żabkę" , "ptaszka" i "kotka". będzie ważniejsza od spraw dręczenia i mordowania ludzi, zwłaszcza chrześcijan / jesteśmy ich najgroźniejszymi "konkurentami" do ludzkich dusz i umysłów  -  chociaż w "duszę" nie wierzą, to "rząd dusz" chcą sprawować /. Jestem przekonany, że niejeden krwawy UBek w jednych godzinach znęcał się i wyrywał paznokcie a w innych, dla "relaksu"  hodował gołębie / "gołąbki pokoju /, i był "miłym i uczynnym sąsiadem". 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1668557

To dlatego Władimir Cimoszewicz wspomina tatkę z sentymentem. A przecież jego ojciec był członkiem organizacji przestępczej – Informacji Wojskowej. Wołodia przypominających o ojcu zalicza do "obozu nazistów".

To dlatego Monisia Jaruzelska - wielka polska dziennikarka i blogerka - mówi, że jej tatuś był w porządku tatkiem, że pozwalał siadać na kolanku i przynosił cukierki, kiełbasę, baleron, masło, czekoladę i inne frykasy. Przecież nie mógł być zły. Sam Adam, czyli Super-Adam (nie mylić z Super Samem, choć różnica w istocie niewielka) zaliczył Wojtka w poczet muchomor... pardon, "ludków honoru".

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1668574

Np. Częstym gościem u nich jest ks. prof. Waldemar Cisło, znakomity znawca tych problemów, choćby z racji funkcji Dyrektora polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie.

Polska sekcja PKwP rozpoczęła od pomocy chrześcijanom w Ziemi Świętej, w chwili gdy trwały tam kolejne walki palestyńsko-izraelskie. Kolejnymi obszarami działalności stały się Afryka (głównie Sudan i Egipt), a potem Bliski Wschód (głównie Irak i Syria). Pomoc Kościołowi w Potrzebie monitoruje sytuację chrześcijan na świecie i reaguje na sytuacje kryzysowe (Wiki)

https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-ks-prof-w-cislo-250-mln-naszych-siostr-i-braci-ciagle-zyje-w-krajach-gdzie-w-rozny-sposob-ich-wolnosc-religijna-jest-naruszana-w-europie-mamy-do-czynienia-z-tym-samym/

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1668567

Głos Prześladowanych Chrześcijan - to organizacja wspierająca  prześladowanych chrześcijan na całym świecie, założona przez Richarda Wurmbranda po jego wyjściu z więzienia. Jeśli kogokolwiek to interesuje, to tu są informacje:  https://www.gpch.pl/

Na ostatniej stronie najnowszego biuletynu  Głosu Prześladowanych Chrześcijan jest informacja na temat  filmu powstałego na kanwie jego życia i są przytoczone jego słowa jako motto filmu :"Tak naprawdę człowiek wierzy nie w to, co recytuje w swoim wyznaniu wiary, lecz w to, za co gotów jest oddać życie"

Pozwolę sobie przepisać z tej ostatniej strony także fragment artykułu na temat tego filmu, zatytułowanego "Torturowany z powodu Chrystusa";

Richard spędził w komunistycznym wiezieniu w Rumunii 14 lat. Torturowano go, bito, zamykano w karcerze. Jego żona, Sabina Wurmbrand przeżyła trzy lata w obozie pracy. Wielokrotnie mówiono jej, że jej maż zmarł za kratami więzienia. Oboje jednak żywili niezachwianą wiarę w Chrystusa. Żadne z nich nie porzuciło nadziei, żadne też nie przestało opowiadać o Jezusie.

W tym samym biuletynie są między innymi artykuły o chrześcijanach, którzy uciekli z Korei Północnej do Południowej, o zniewalanych chrześcijanach w Pakistanie, o chrześcijańskich uchodźcach w Burkina Faso i o tym jak GPCh ich wspiera.

Jednym ze sposobów udzielania pomocy jest pisanie listów do więzionych chrześcijan, to kosztuje tylko serce i czas, wskazówki:  jak pomóc pisząc listy

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Nie minusuję bez uzasadnienia, bo to jak cios po ciemku w plecy.  Komentarze niemerytoryczne i agresywne minusuję bez dodatkowego wyjaśniania. Uwagi osobiste proszę kierować na PW.

#1668588