Strzelectwo sportowe a strzelectwo bojowe. Sport pro-obronny.

Obrazek użytkownika Piotr Szelągowski
Kraj

Bardzo dobra wypowiedź ppłk Krzysztofa Gaja z roku 2015-go. Polecam szczególnie około 9-tej minuty; sentencja tego co mamy: „…gdy wymknęliśmy się spod ich kontroli – przystąpiono do niszczenia tego wszystkiego…” Podkreślam ten wątek. Dlaczego? Wskazuje on na powód główny dla którego w naszym kraju (mimo odrodzenia pomysłu z obroną terytorialną -który jak wiemy cały czas napotyka na liczne problemy) mamy problem z siecią obiektów strzeleckich i szkoleniem strzelców czy to sportowych, czy też bojowych. Siły które znają nasz potencjał jako narodu – przede wszystkim determinację, jaką członkowie naszej społeczności w większości mają (zaszczepioną jeszcze z czasów sarmackich) do swobody, wolności i obrony swojego mienia – wiedzą, że łatwo nie oddamy się we władanie „innych sił”. W związku z powyższym wszelkimi możliwymi sposobami (jakie sobie umożliwiają poprzez zostawione na naszym terenie „grupy wpływu” -delikatnie ujmując pojęcie agentur), uniemożliwiają zbudowanie takiej gotowości bojowej (poprzez powszechną umiejętność obsługi broni strzeleckiej), która zapewniłaby przynajmniej w podstawowym zakresie bezpieczeństwo (potencjalne) społeczeństwu. Są to powolne działania, które trwają już od lat 90-tych, mają w swoim zamierzeniu likwidację lub znaczne przynajmniej zmniejszenie infrastruktury strzeleckiej w naszym kraju. Mimo tego działania, będącego jakby w „tle” innych spraw i wydarzeń w kraju, silna potrzeba w pewnej części społeczeństwa do szkolenia się, uprawiania sportów strzeleckich itp spowalnia mimo wszystko ten proces. Jest wielu miłośników sportów strzeleckich, sympatyków, działaczy społecznych czy też samych zawodników którzy zdają się dostrzegać kwestie związane z potrzebą edukacji w tym zakresie. Szerokiej edukacji społecznej. I robią to poprzez propagacje strzelectwa sportowego – wszystkich jego rodzajów. Politykom pozostaje dostrzec problem i zbudować w końcu taką legislację, która umożliwi łatwe i proste budowanie obiektów sportowo-strzeleckich na terenie całego kraju. Budowa w każdej szkole strzelnicy pneumatycznej (konkurencje olimpijskie), nie nastręcza wielkich problemów technicznych i z zakresu bezpieczeństwa, potrzebna jest tylko chęć dyrekcji szkół – której w większości nie ma. Tylko spowodowanie powstania programu odgórnego szkoleń na takim poziomie może spowodować ich powstawanie. Ta gałąź strzelectwa sportowego jest bowiem pierwszym stopniem do uprawiania szeroko rozumianego strzelectwa sportowego – również i kulowego (bardzo widowiskowe konkurencje olimpijskie trap, skeet). Poza zdobywaniem umiejętności strzeleckich jest jeszcze aspekt budowy społecznego odbioru sportów strzeleckich należących do klasy sportów wspierających obronność kraju. W tym przypadku budujemy obronność głównie przeciw ewentualnej interwencji ze wschodu. Jaki to może być konflikt? Wcale nie wojna atomowa, nikt nie chce zniszczyć potencjału gospodarczego jaki chce zdobyć. Już Minister Szeremietiwew lata temu w oparciu o dane z zachodnich uczelni wojennych udowodnił, że obecnie konflikty zbrojne toczą się w sposób lokalny, w oparciu głównie o: walki w strukturach miejskich za pomocą sił lokalnych, terytorialnych, bez mała partyzanckich. Nie oznacza to, że należy budować same takie siły bez wsparcia innych rodzajów sił zbrojnych. Niemniej na pewno łatwiej jest oprzeć się na osobach wyszkolonych do obsługi broni kulowej w ramach działań szeroko rozumianego sportu strzeleckiego, znających zasady bezpieczeństwa i użytkowania jednostek strzeleckich broni palnej, niż w sytuacji krytycznej mieć do czynienia z grupą wymagającą takiego przeszkolenia – które zajmuje sporo czasu. W bardzo wielu, z takich osób (na bazie mojego doświadczenia szkoleniowego), trzeba przede wszystkim pokonać barierę psychiczną do wzięcia w ogóle broni do ręki, skutecznie zbudowaną przez dziesiątki lat zaniedbań w tym zakresie i celowych działań – co również należy umieć dostrzec. Pisałem o tym nie raz na blogu i proponuję zainteresowanym do odnalezienia wpisów na ten temat.

Podsumowując: brak odpowiedniego przedmiotu w szkołach, liberalno-lewicowe wartości, ideały i społeczne lewicujące nastawienie, a także brak obiektów szkoleniowych – to główne przeciwności które stoją na drodze szkolących instruktorów i trenerów. Również (w ramach obowiązującego prawa) , przeszkody natury formalnej i poza formalnej wynikającej z nastawienia ludzkiego wykształconego poprzez wyżej wspomniane wartości – stwarza problemy już istniejącym sportowym klubom strzeleckim czy też stowarzyszeniom powstającym w przestrzeni publicznej. Żeby nie wspomnieć o indywidualnych problemach strzelców sportowych posiadających licencje klubowe, gdy np zwrócą się o rozszerzenie posiadanej broni do celów sportowych. Przysłowiowe są już „walki” z urzędnikami policji oddziałów WPA (na pisane wnioski, odwołania itp), którzy nie chcą z bliżej nieznanych przyczyn przychylić się do rozszerzeń, nie mając praktycznie żadnych powodów formalnych ku temu, wykorzystując jednak biurokratyczną machinę do przeciągania takich postępowań w nieskończoność i nakładania na obywatela wielu wymogów, niezgodnych tak naprawdę z wymogami ustawowymi, jednakże proces odwoławczy jest jeszcze bardziej uciążliwy, wobec tego wielu że strzelców poddaje się tej specyficznej represyjności, żeby nie powiedzieć upokarzania strzelców przez urzędników policji. Już kiedyś usłyszałem, że należałoby przeprowadzić reformę w kwestii zmiany urzędów wydających pozwolenia i odebrać policji samo prawo do jego wydawania (nie nadzór bezpieczeństwa nad posiadającymi pozwolenia). Osoba z którą rozmawiałem motywowała to specyfiką działań policji, która z automatu niejako (w domyśle) prowadzi te postępowania jako postępowania „przeciwko” – a więc nie jako administracyjne, ale jako śledztwa w oparciu o karne przesłanki. W skrócie każdego lub prawie każdego starającego się o pozwolenie sportowe na posiadanie broni z góry traktuje jako domniemanego (bez mała!) przestępcę. Tymczasem policja nie prowadzi statystyk użycia broni do celów niezgodnych z prawem (przestępstwa) z podziałem na: użycie broni legalnej i nielegalnej.

Cóż może być tego powodem? Jak powiedział mi ten sam kolega policjant zwracający uwagę na to jak prowadzi się postępowania co opisałem powyżej: nie prowadzi się takich statystyk, gdyż wynikałoby z nich, że użycie broni legalnej praktycznie nie istnieje jeżeli chodzi o przestępstwa określone w kk. Najczęściej broń posiadana legalnie jest użyta w celach samobójczych i dotyczy to głównie służb mundurowych (policja, wojsko). Skala tego jest jednak bardzo nieznaczna. Więcej osób popełnia samobójstwo skacząc co roku z wysokich budynków mieszkalnych…

W Polsce potrzebna jest gruntowna i oparta o solidne podstawy analiza statystyczna wszystkich wypadków z udziałem broni kulowej i uczciwe wskazanie na zagrożenie ze strony przestępców.. Tak aby można było czarno na białym wykazać (bo nie udowodnić – to udowadnia się samo przez się w zasadzie brakiem przykładów takich wypadków w mediach) że osoby, które posiadają broń kulową, nie są zagrożeniem społecznym. Dokładnie odwrotnie. Tymczasem przeciwnicy cały czas straszą nieistniejącymi statystykami, lub wskazują na użycie broni w USA, co też jest manipulowane – chociażby dlatego że nie podaje się ilości zgłoszonych wydarzeń, gdzie nie użyto broni, a jedynie pokazano że się ją posiada i napastnik odstąpił od czynu karalnego. Wg badań w USA takich sytuacji jest o wiele więcej niż tych z użyciem broni. A więc w tym konkretnie przypadku broń spełnia swoje zadanie, ochrania jej właściciela-właścicielkę przed czynem zabronionym, który mógłby być na nich dokonany – w skrócie: chroni ich życie i zdrowie.

To przestępca ma nieskończone bez mała prerogatywy do wejścia w posiadanie broni nierejestrowanej – którą użyje na pewno do celów przestępczych, z pewnością graniczącą ze stu procentami. A więc; mówienie o tym, że broń legalna może być zagrożeniem, jest demagogią. Odnoszę wrażenie, że komuś ewidentnie zależy na tworzeniu takiej wizji.

Dlatego tym ważniejsze są działania państwa rozbudowy grup OT, ale też i szerokiego upowszechnienia – na bazie sportów strzeleckich (w których mamy dużą tradycję już przedwojenną) – szkoleń strzeleckich już na poziomie szkół podstawowych (klasy: 6-8 chociażby). Idzie za tym ODBUDOWA infrastruktury strzeleckiej która istniała, ale została zniszczona w wyniku działania samego państwa – a raczej jego nie działania. Tego typu obiekty mają zawsze wartość STRATEGICZNĄ – nie poprzez ich lokalizacje, ale poprzez (oczywistą!) rolę jaką spełniają w procesie szkoleniowym ważnym dla obronności państwa. Chociażby poprzez udostępnianie ich do celów sportowych dla młodszych pokoleń, a także poprzez wykorzystanie ich do szkoleń służb mundurowych. Proszę spojrzeć jakie reprezentacje jakich krajów regularnie zdobywają medale na olimpiadach w konkurencjach strzeleckich…Są to (między innymi) Chiny, Rosja, USA, Ukraina itp

Powinno być to dla nas poważną wskazówką….

Zapraszam do wysłuchania wypowiedzi ppłk Krzysztofa Gaja:

http://bezprzesady.com/aktualnosci/strzelectwo-sportowe-jako-obronne

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:14)

Komentarze

Pieprzenie jakieś. Wiatrówkę i kbks to można sobie wsadzić. Jeśli to ma być przydatne, to należy ćwiczyć taktykę wojskową, współdziałanie w ramach oddziału, coraz większego aż po współdziałanie z innymi, specjalizacje, inne rodzaje wojsk. A trening na prawdziwej broni a nie zabawkach, wiatrówki to uczą tylko zgrywania celu na przyrządach celowniczych. No i wstrzymywania oddechu zamiast pracy z oddechem. Już nawet samo składanie się, praca na spuście, sposób użycia, dystans i techniki strzelania to ogromne różnice. Pierwsza lepsza instrukcja obsługi kbk to już kosmos a przecież strzelec wyborowy powinien znać masę więcej. Czy byle cywil zdaje sobie sprawę, jak wygląda prawdziwa wymiana ognia? Z dystansami i co znaczy, gdy wróg będzie o kilkadziesiąt metrów, jak tarcza na strzelnicy sportowej. A to samo strzelanie, gdzie zaś cała reszta. Można komuś pokazać podstawy w parę godzin a przećwiczyć w praktyce w parę dni. Zawężanie więc wszystkiego do strzelania, w najlepszym razie sportowego, to żadna podstawa obronności. A gdzie kondycja ze zdrowiem, gdzie podstawy realnej walki i inne umiejętności? Samo bycie mężczyzną wymaga więcej. To coś jak te prepersy, nakupią gadżetów i już mają sie za szpeców sportu ekstremalnego. To jak hobbystyczne walenie konia i udawanie, że może być wielce przydatne w wyrobionych doświadczeniach seksualnych. Zresztą hoplofile są żenadni, niby kochają broń ale nie chcą jej używac służbowo, takie to patrioty no i słyną z przesady i manipulacji. Po co tak wszystko naciągać? Robić całe ideolo? Dlaczego nikt nie napisze z własnej perspektywy, po ludzku, że tak lubi sam, z kimś czy jakoś, że czuje wtedy przyjemność w mózgu, wycisza się i ma jakies spełnienie a może nawet czuje się jak bieda-komandos jaki. Albo, że chętnie by zerżnął jakąś kobitę, która leży w pozycji strzeleckiej ale najczęsciej to jednak faceci.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1650663

   Witam! Jestem za szerokim dostępem do broni dla całego dorosłego społeczeństwa do obrony miru domowego. Daruję sobie tutaj, o pisaniu - zasady bezpieczeństwa, niekaralność, badania, czy szkolenia i techniczne sprawy. To komuna wyrugowała w Polsce ogólny dostęp do broni, który był naszą tradycją narodową z oczywistych dla nich wzgłędów, czyli zepchnięcia narodu do roli niewolnika. Wracając do meritum, nam na razie nie chodzi o wyszkolenie komandosów, bo to rola wojska, ale na powtórne oswojenia społeczeństwa z bronią na licznych strzelnicach. To również powinno być propagowane w starszej szkolnej młodzieży. Społeczeństwo ma się jej nie bać. Mają się bać bandyci, którzy używają nielegalnej broni. Temat bardzo złożony, o którym kiedyś wiele pisałem, ale temat bardzo ważny do szerokiego propagowania. Pozdrawiam!

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1650691

...o obronności. W dzisiejszym świecie duży wpływ na to jak państwo jest szanowane przez inne państwa jest to - jak może i umie się obronić przed wpływami innych - to złożona struktura wielu różnych obecnie zdolności obronnych, nie tylko czysto militarnych i wojskowych, obecnie doszły pola walki internetowej. Na moim blogu bezprzesady.com z racji tego że jestem od lat sędzią sportów strzeleckich i czynnym zawodnikiem w grupie tzw powszechnej - pisze dużo o sportach strzeleckich i dostrzegam konieczność szerokiego ich propagowania. Polecam Koledze wrócić do zajmowania się tematem. Ciężko jest przebić się przez głosy przeciwników sportów pro-obronnych, jest podejrzenie że wielu z nich po prostu działa na zlecenie dla osłabienia potencjału obronnego RP. Dlatego jest potrzebny każdy głos. Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1650726

Po pierwsze: Kolega dyskwalifikuje się używając wulgaryzmów.

Po drugie: Kolega, całkowicie nie zrozumiał tematu poruszanego we wpisie. Dotyczy on (wyjaśnię "DUŻYMI LITERAMI"): STRZELECTWA SPORTOWEGO i wpływu jego powszechności na podstawowe umiejętności strzeleckie. Tymi umiejętnościami w pierwszej kolejności jest obsługa różnych rodzajów broni strzeleckiej (usuwanie zacięć, ładowanie, rozładowanie, ustawianie przyrządów celowniczych, czyszczenie). W drugiej kolejności: elementy składające się na oddanie strzału, a więc ćwiczenie: postaw (sportowej i bojowej), w ramach tego w obu przypadkach są różne sposoby oddawania strzału. Rozpoczynamy od postawy sportowej. Po jej opanowaniu możemy rozpocząć bardziej zaawansowane szkolenie. Aby wykształcić prawidłowe odruchy strzeleckie (w sporcie w obu rodzajach konkurencji: statyczne, dynamiczne) należy dokonać co najmniej kilku tys złożeń, aby zbliżyć się do w miarę sprawnego i właściwego ich wykonywania. Nauka zgrywania przyrządów, obsługi optyki, czy celowania za pomocą kolimatora powinna przebiegać równolegle. Znam przypadek instruktora bojowego i dynamicznego który doskonale sobie radził na strzelnicy dynamicznej, kiedy miał jednak strzelać na odległość 25 m ledwie trafiał do tarczy. Szkolenie początkowe MUSI być maksymalnie wszechstronne aby wyłonić talenty w określonych dziedzinach sportu strzeleckiego i rodzajach działań w przypadku szkoleń bojowych. Tutaj jednak koncentruję się na BRAKU możliwości powszechnego i szerokiego szkolenia strzeleckiego szczególnie w grupach dziecięcych i młodzieżowych z uwagi na brak podstaw w programach nauczania (brak nawet najprostszych elementów szkolenia strzeleckiego - tzw.  Przysposobienia Obronnego w skład którego była przewidziana nauka strzelania za pomocą KBKS).

Jest Pan naiwny myśląc że osobę nie przeszkoloną w najbardziej podstawowym zakresie obsługi broni wyszkoli do działań w terenie z użyciem broni kulowej. Oczywiście nawet dziś rozmawiałem  z kolegą o szkoleniach taktycznych - jako uzupełniających i zaawansowanych, koledzy mający za sobą przeszkolenie w Lublińcu cały czas utrzymują w ten sposób formę - wybierając się do lasu na kilka dni w pełnym umundurowaniu i wyposażeniu poza bronią kulową - mają repliki ASG i trenują różne scenariusze potyczek. 

Ale najpierw trzeba mieć za sobą etap szkolenia PODSTAWOWEGO. Jak to uczynić kiedy nie ma narzędzi do jego przeprowadzenia? Brak jak pisałem programów szkoleniowych na poziomie szkoły podstawowej, brak strzelnic, brak szerszego wsparcia społecznego tego typu działań propagujących sporty pro-obronne - jakim z pewnością jest strzelectwo. 

Bardzo ważnym elementem łamiącym stereotypy jest własnie nagłaśnianie dobrych wyników sportowych w strzelectwie, wskazywanie na pozytywne cechy szkolenia strzeleckiego (umiejętność skupienia się, koncentracji, samokontroli, zachowania zasad bezpieczeństwa). Tego typu działania mogą wpływać pozytywnie na PR sportów strzeleckich i uprawiania w ogóle strzelectwa jako rodzaju spędzania wolnego czasu. Można w tym czasie uzyskać umiejętności jw. 

Niemniej sądzę że wulgaryzmy w Pana wykonaniu i tak dyskwalifikują Pana do grona osób odpowiedzialnych za propagację takich sportów.  Podejrzewam być może też ze celowo komentuje Pan w ten sposób próbując dyskwalifikować samą ideę - tym samym udowadnia Pan że jest trollem.

Niemniej dla tych, którzy mogliby mieć jakieś wątpliwości co do pytań jakie Pan sformułował w swoim pełnym wulgaryzmów komentarzu, który nie przystoi dobrze wychowanym osobom - moja odpowiedź powinna być wystarczająca.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1650721

Byłem zawodnikiem w strzelaniu szybkim z pistoletu. Strzelectwo jest moim hobby od momentu gdy potrafiłem unieść w ręce pistolet ( rewolwer). Ćwierć wieku prowadziłem kluby strzeleckie. Organizowałem je, szkoliłem zawodników i zwykłych niedzielnych strzelców. Autor artykułu wie o czym mówi: -  każdy kto zajmował się bronią uzbrojeniem, strzelectwem i bojowym i sportowym przyzna mu rację. Są ludzie , którzy poczytają trochę o białej, różowej, czarnej i beżowej taktyce - ( naśmiewam się z takiej "wiedzy" oczywiście - bo tacy osobnicy zajmują głos na każdy temat)  udają specjalistów w każdej dziedzinie.

Wyjątkowo niesmaczny i żenujący jest poziom wypowiedzi takich osobników. Wypowiadają zasłyszane opinie, sterotypowe uwagi i myślą , że ktoś - kto się na tym zna- weźmie poważnie ich enuncjacje.

Charakterystyczne jest, że tacy osobnicy widzą zawsze w omawianym zagadnieniu "szczyty" mistrzostwa, czy też fachowości. I tak - zamiast mówić o żmudnym szkoleniu strzeleckim ( w szkoleniu zawodników 70 % czasu to trening suchy - bez jednego wystrzału) treningu ogólnorozwojowym, kondycyjnym i technicznym - zaraz zaczynają mówić o "strzelcach wyborowych" , o Rambo, i innych filmowych kowobojach. A nawet nie zauważą że taki aktor jak np. Linda strzelając ze  ślepaków na filmie - zamyka oczy. Czego żaden wyszkolony  żołnierz - nie mówiąc już o snajperze - tego nie zrobi. Ale to sprawy dla fachowców - a nie dla krzykaczy. Żeby wypowiadać się na temat profesjonalnego szkolenia strzeleckiego, sportowego, wojskowego, policyjnego - trzeba na tym zęby zjeść. (Niektórzy potrzebują nawet protez...).

 

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

Mozets

#1650670

Miło poznać cieszę się że skomentował stary strzelec - profesjonalista, jest dokładnie tak jak Kolega napisał. Kiedy na dobre postanowiłem opanować umiejętności strzeleckie wystrzelałem przez rok 7 tys sztuk amunicji - głównie bocznego zapłonu, i kilka tys śrucin. Dopiero wtedy po roku uznałem że jako-tako strzelam. Trener-instruktor który mnie szkolił stwierdził że kiedy na możliwych 200 pkt (dwadzieścia strzałów) osiągam z różnych pistoletów około 160 (nie wychodzę z czarnego), można powiedzieć że opanowałem w stopniu podstawowym - umiejętności strzeleckie. Ja musiałem je wypracować treningami, niektórzy mają umiejętności wrodzone, widziałem takich zawodników, którzy przychodząc pierwszy raz już mieli skupienie na poziomie 10-15 cm na tarczy. To są nieoszlifowane diamenty. Sam zresztą sprowadziłem syna kolegi który teraz odnosi sukcesy zdobywając medale na igrzyskach młodzieżowych, na pewno w ten sposób przyczyniając się do większej propagacji sportu strzeleckiego i jego uprawiania przez innych młodych ludzi.

Tak jak pisałem powyżej, są to umiejętności które nie są wcale łatwe do opanowania: idealne zgranie kilku czynności jakie należy wykonać podczas tych kilku sekund potrzebnych na oddanie strzału...wiele razy już słyszałem na strzelnicy szkoląc początkowo różne osoby, że to nie jest takie proste jak się im wydawało. I to jest sentencja jeżeli chodzi o sporty strzeleckie. W moim macierzystym klubie z którego mam licencję jest reprezentant Polski (kadra olimpijska) w pistolecie szybkostrzelnym. Pan nadal utrzymuje licencję zawodniczą? Jeżeli nie to polecam. Jak długo mi zdrowie i wiek pozwoli na pewno będę brał udział w rywalizacji. Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1650723

Proszę Pana.

Tak?

Jak się dostać do Filharmonii?

Trzeba długo, długo ćwiczyć, synu.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Brian

#1650908

A jak się nic nie ma?

Pozostaje klub.

odnowiłem umiejętności po 27 latach.

Ciupasem wrzucili mnie na zawody i... Panu Bogu "w okno" nie poszło. Nie zaniżyłem wyników drużynowych.

Staram się o promese na klamkę(sąsiad psychopata) i po cichu trenuję władanie białą bronią oraz drążkami, przypadkowymi przedmiotami, zamówiłem po cichu tanto i wakizaschi( jak najbardziej dozwolone).

Aha, dorobię do nich "paluchy". jeszcze nie zapomniałem podstaw ślusarki.

Ze wzgl na przebyty udar nie mam szans w starciu w full kontakcie.

 Nawet uniki nie wychodzą.

 Ostatecznie, tylko equaliser na "sportowe".

 Dlatego jestem w klubie, udzielam się a jak ładna pogoda, chodzimy potrenować.

 Szczęść Boże.

 Bóg, Honor, Ojczyzna!

 

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

Brian

#1650689

Wszystko w granicach prawa, ale jak Pan pisze że jest po udarze - to po co próby trenowania sportów walki?

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1650722

Ćwiczę znane sobie 4- taktowe sekwencje win- tsun i krav maga, uniki. Obronę przed atakiem nożem, tulipanem.

Dla "rozruszania" i rehabilitacji. A codziennie muszę i robię ok.34 km rowerem.

Do tego "walka z cieniem", władanie długim drążkiem.

Niestety neurolog wygłosił wyrok: Nie mam na tyle refleksu aby uniknąć nawet sygnalizowanego ciosu.

I to się nie poprawi. Lewa strona już pewniejsza ale (dosłownie) na skrzypcach nie zagram.

Stąd zainteresowanie poważniejszą białą bronią i powrót do dawnej strzeleckiej pasji.

Na moje szczęście w lewej ręce "pozostały" zasady harmonizacji muzycznej. Nie wiem jak ale prawidłowo dobieram i łączę akordy "na słuch".

Na co dzień zawsze w kieszonce solidny metalowy długopis.

Wiem jak nim się "podpisać".

Bo wolałbym na zewnątrz nie nosić noża.

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Brian

#1650729

Proszę dać znać jak się uda dotrzeć na strzelnicę jestem niezmiernie ciekaw czy uda się Panu uzyskać właściwą koordynację. TO byłoby bardzo cenne - dla innych osób dotkniętych po-udarowymi konsekwencjami.

Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1650730

Troszke ciezki ale sprawdza mi sie

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1650909

A nawet Armaciało:)

 

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Brian

#1650979

Strzelałem prawie ze wszystkiego z broni palnej - ale takiej ARMATY nie widziałem. Proszę o szczegóły techniczne i gdzie to produkują.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Mozets

#1651028

Wychowywałem się w "złej dzielnicy" choć unikałem kłopotów.

W nowym miejscu potraktowano mnie jak łatwą ofiarę, "mientkiego" z miasta.

Najpierw odparłem napad nożownika potem włamywacz mnie prawie zabił.

Mam się poddać?

Lewa strona była niewładna, dawano mi 5% szans na w miarę normalne funkcjonowanie.

Żyję i nie pozwolę się znowu ani "zabić" ani zabić.

Motywacja jest. Rozsądny człowiek, animator klubu zna moją sytuację.

Ostatnio mniej strzelam, pogoda się popsuła ale wiatrówki do rąk nie wezmę.

Już wolałbym procę:)

No, chyba że łuk bloczkowy:))

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Brian

#1650732

Chyba nie wiesz jakie teraz egzemplarze broni długiej i krótkiej pneumatycznej są w użyciu. Jakich firm. Jaką mają energię pocisku i przebijalność. Tylko, że te z górnej półki kosztują tyle co używany dość dobry samochód osobowy.

Dobrze,że walczysz z niepełnosprawnością. Tak trzymaj. Ale nie staraj się być Rambo. To bardzo zwodnicze nastawienie. Może nie wiesz, ale są kluby , które umożliwiają trenowanie strzelectwa osobom nawet  niewidomym. ( Szczecin np.)  Bez jednej ręki. Bez obu nóg i na wózku. Pewnie że to droga sprawa. Nie dla wszystkich.

Z wyczynowej broni pneumatycznej można człowieka zabić przy trafieniu we wrażliwe miejsce. Są i "tzw." wiatrówki o dużym kalibrze i ogromnej sile sprężania powietrza. Są wykorzystywane nawet przez służby specjalne na krótszych odległościach - gdy chodzi o cichy strzał.

Pozdrawiam

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Mozets

#1650733

Żadne wyczyny ani szmergiel na punkcie broni et.c.

4-takty powtarzam żeby odnowić "starych znajomych" i ... jestem zbyt powolny a trzeba szybkości.

Nauczyli mnie "ukraińcy" których w zakł. pracy uczyłem zawodu a oni mnie rosyjskiego, (mówię płynnie) i szkolenia walki okopowej. Także z użyciem bagnetu, brrrr.

W zasięgu rąk czy nóg  obecnie nie mam szans, okazuje się, odruchy swoje a wydolność swoje.

Choroba spowodowała opóźnienie refleksu, do leków można się przyzwyczaić choć ich działania uboczne swoje robią.

Uszkadzają układ krwionośny, stąd rower oraz lżejsze prace fizyczne plus ćwiczenia.

Prawda jest taka, byle średniosprawny trzeźwy żul jest w stanie mnie sięgnąć, nawet sygnalizowanym ciosem.

Co dopiero gdy np. mijamy się na chodniku a taki znienacka wali. Żeby potem: panie aspirancie bo ony mnie zaczepioł, czyli stary jak świat chwyt chuliganerii. No i ma kolegów za świadków, jak w takich wypadkach.

Mam jakiekolwiek szanse przy wydłużeniu dystansu i "pomocniku" w rękach. Najlepiej takim o działaniu psychologicznym. Stąd pewne obycie z ostrymi przedmiotami a w wypadku np. chwytu od tyłu ów długopis. Wtedy można się wyrwać i ew. w tzw. terenie dać nogę bo najlepiej unikać zwarcia.

A że dźgnięty między żebra czy w oko leży i stęka, sam prosił.

Wspomniane "japońskie made in china" odstraszacze działają widokiem ale paluch lepiej dorobić żeby nie dały się wytrącić.

Można stosować zasłony z obrotu, nie azjatycką rąbankę wymagającą dużej szybkości.

Na widok nawet prawdziwej szabli dwóch, trzech napastników mogłoby się po prostu zacząć śmiać. Azjatczyzna  przez filmy robi swoje nawet widokiem.

A lepiej żeby zaczęli wiać z mojego podwórka. Bo klamka jak przepisy każą w kasecie na ścianie(czy z załadowanym magazynkiem? Moje ryzyko, prawda?).

Nieciekawe sąsiedztwo które napuszczało na mnie miejscową bandyterkę niestety czuwa.

A rzeczony szczuje na nas własne dzieci, chociaż chyba stawiają opór.

Sytuacja nieciekawa jednak nie możemy po prostu zwiać całą rodziną.

Na stanie klubowym: CZ- 75 w wersji precyzyjnej, glock 17, krótki samopowt. grot, ak-47 wer, samopowt, gładkolufówka do której nawet nie podchodzę, ma rozrzut gorszy niż tania wiatrówka.

Wszystko pod konkurencje na zawody, sami robiliśmy ostatnio remont toru, pracowałem na równi z wszystkimi, staram się, to też rehablitacja. Konkurencja rzutu atrapą granatu nie dla mnie(oddzielny tor). Zbyt wolne ruchy a potrafiłem wcześniej b. celnie rzucać:( Dlatego zawody na szczeblu wojewódzkim nie dla mnie, tylko w kbks-e mam jakiś poziom.

Jeśli przejdę drogę przez mękę, raczej poszukam p64 w dobrym stanie. Reklamowana tara? Jak klocek- glocek.

Pasjonat z Wieruszowa przyjeżdża czasem z Magnum 44, robi wrażenie ale to strasznie droga armata:))) i wielka.

Wiatrówki dostępne dla mojej kieszeni, niestety szajs o zerowej powtarzalności, wolę kbks.

Na stanie mamy starsze Vostoki z zamkniętymi przyrządami i regulacją trzewika.(b.czułe spusty)

Na typowych dystansach się sprawdzają. Lewa ręka służy jako podpórka, na szczęście już nie mam stale drgawek i b. bolesnych skurczy lewej strony ciała. Zdarzają się sporadycznie, nie polecam:)))

Na  dystansach dla użycia broni krótkiej-  6 do 10 metrów praktycznie ręka się sama ustawia, zdążam ryknąć hasełko, buch Panu Bogu w okno  i wymierzyć np. w pędzącego na mnie nakoksowańca. Na tyle starcza refleksu. do pompki zero zaufania, przeładowanie może w takim wypadku kosztować życie. Moje i rodziny. Dobrze że od ok.2 lat obowiązuje my home it's my castle. Bo mogliby mnie bezkarnie dopaść nawet w budynku czy w obrębie ogrodzenia.

Dlaczego? Szkoda gadać, komuś się zamarzył dom za darmochę a ja wdepnąłem w to "g". Zastraszeni sąsiedzi ani pisnęli ostrzeżenia, pewno cieszyli się że im da spokój...

Teraz nie mogę i nie chcę się wycofać. I to całe moje "rambo".

Z rehabilitacji polecam, starać się wykonywać normalne ruchy nie np. hantle czy podciagania. Zwykle wchodzenie i schodzenie ze schodów. Przysiady z trzymaniem się nawet jedna ręką.

Chodzenie? Jeśli to nie b. ciężki stan gdzie rehabilitant konieczny a sił brak, zaczynać samemu. Nawet od czołgania się przy ścianie, potem na kolana, cały czas ściana, potem powoli prostować się i na schody.

Własnie tak robiłem. Od końca ciszy nocnej aż do następnej.

Mowa? Powtarzać pamiętane proste wierszyki, nawet z przedszkola. Wiem że mogą być wielkie dziury w pamięci cierpię na to do dziś. Paradoksalnie, zapomina się najprostsze wyrazy typu :mama, dom, pies. Tzw. terminologia zostaje.

Dawano mi 5% szans na samodz. chodzenie bez balkonika! Lub wózek albo kryki.

Od początku nie zgodziłem się, tylko na badania mnie wożono. 

Zacząłem sam chodzić po około 7-8 dniach. Mowa? Jeszcze zacinam się ale przestałem bełkotać po ok. 2 tygodniach. 

Uczyłem się pisać jak przedszkolak, do niedawna z drżączką, teraz prawie normalnie. Dobrze że jest komputer.

Rada dla "udarowców"?  Żyj, nie daj się położyć i czekać na Kostuchę.

To nie twój czas. To twój czas na pokazanie że jesteś silny i gotów na wszystko.

Walcz, choćby najbliżsi spisali cie na straty, mnie spisali...

Teraz jest lepiej, ale dalej mam szanse dożycia każdego następnego dnia ok.50%

Wreszcie udało się dobrać leki które powstrzymują ataki poudarowej padaczki, dobry sygnał. 

Poddanie się to śmierć za życia. 

Walka z chorobą, sobą i zagrożeniem, sprawa Honoru.

Przepraszam za dłużyznę:)))

 

 

 

 

 

 

 

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Brian

#1650753

Szerszy dostęp do broni dla Polaków jest potrzebny...w końcu w XXI wieku wyrosło pokolenie młodzieży w rurkach, które jest całkowicie bezbronne...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1650762

Strzelnice, szkolenia, sportowe użytkowanie - wszystko to ma sens. Kiedy przeszedł Pan jednak do lobbowania za powszechnym posiadaniem broni, wszedł Pan w oszołomstwo, podobnie jak wszyscy zwolennicy powszechnego dostępu do broni z których poznałem.

Polska jest dlatego nieprawdopodobnie bezpieczna - powtarzam - NIEPRAWDOPODOBNIE bezpieczna, ponieważ odziedziczyliśmy po komunie brak broni palnej wśród społeczeństwa. Polska sztacheta i nóż nawet się nie zbliżają do spustoszenia jakie czyni broń krótka w Ameryce. W Polsce nawet jeśli przestępca posiada broń palną, to w 99% jedynie nią pogrozi bo wie że nie masz jej ty. Jednak szanse na spotkanie w całym swoim życiu przestępcy z bronią palna są w Polsce tak duże jak trafienie przez piorun. Albo jeszcze mniejsze. Wokół mnie pioruny waliły, ale przestępcy z bronią nie widziałem nawet z odległości kilometra.

W Ameryce w 99% przestępca pociągnie z spust bo wie że ty możesz broń mieć. Byłby idotom gdyby ryzykował.

W Ameryce spędziłem połowę swojego życia więc niech mi Pan nie pisze o tym co ja widziałem i przeżyłem osobiście wiele razy a Panu się jedynie wydaje. Niech Pan lepiej poogląda na Youtube wypowiedzi Amerykanów mieszkających w Polsce, najlepiej te po angielsku, dla innych Amerykanów. KAŻDY JEDEN Z NICH mówi że uwielbia Polskę przede wszystkim za to że jest tu absolutnie bezpiecznie i praktycznie nie ma miejsc do których nie można iść. Każdy z nich mówi że jest to miejsce gdzie można spokojnie wychowywać swoje dzieci bez strachu że pewnego dnia nie wrócą do domu. Ja znam osobiście trzy rodziny które w Stanach straciły swoje dzieci. Jeden nastolatek zastrzelony na stacji benzynowej, drugi w przypadkowej strzelaninie a trzecim było małe dzicko które znalazło broń ojca i postrzeliło się na śmierć. Wszystko to miało miejsce w bogatych, białych dzielnicach. W tych biednych to nawet nie chcecie wiedzieć co się dzieje.

Proszę... niech Pan nie mówi że broń ma być trzymana w sejfie, rozładowana, zgodnie z przepisami i temu podobne bzdety. Ja sam mam wiele sztuk broni i wiem jaka jest rzeczywistość. Najbardziej przed uzbrojonym włamywaczem który zaskakuje nas w sypialni o 4 nad ranem chroni rozładowany pistolet zamknięty w sejfie. W drugim sejfie zaś amunicja. Tego typu idiotyzmy można wpisywać do prawa, ale procent ludzi którzy się do tego NIE zastosuje zawsze będzie duży. A to musi i prowadzi do ogromnej ilości wypadków. O niebo większej niż przypadków włamań i ewentualnej konieczności samoobrony.

Teraz pytanie do czytelników: każdy z was - ile zna osobiście osób które zginęły od broni palnej w Polsce? ....Nie mam więcej pytań. 

Daje Pan również typowy oszołomski argument zwolenników powszechnego dostępu do broni, cytuję: " Najczęściej broń posiadana legalnie jest użyta w celach samobójczych i dotyczy to głównie służb mundurowych (policja, wojsko).  Skala tego jest jednak bardzo nieznaczna. Więcej osób popełnia samobójstwo skacząc co roku z wysokich budynków mieszkalnych…"

Tak, więcej osób skacze co roku z mostów, ale w POLSCE! Ponieważ w Polsce nie ma dostępu do broni! Gdyby była, to skala samobójstw z użyciem broni była by większa niż w Ameryce, a ilość samobójstw przynajmniej kilkukrotnie większa niż jest ona obecnie. Skoczyć z mostu czy powiesić się nie jest prosto. Z reguły nie jest to odruch. Mamy czas na ochłonięcie (lub wytrzeźwienie) i odstępstwo od tego zamiaru. Pistolet zaś... nie ma nic prostrzego. Chwila depresji, załamania, wypicia za dużo i lufa do skroni, trzask i po nas. Wiem coś o tym.

Mógłbym dawać dzisiątki przykładów z własnego życia w Ameryce ale po co? To nie trafia do zwolenników powszechnego dostepu do broni. Oni przekonująco teoretyzują o rzeczach o których nie wiedzą nic, bo nie żyli tam gdzie jest to codziennością. Niech wystarczą tylko te trzy FAKTY:

1. Ilość zgonów spowodowanych bronią palną jest w USA większa niż zgonów w wypadkach samochodowych. W 2017 od broni zginęło w sumie 40 tysięcy Amerykanów. Tak - wliczone są tu również samobójstwa których większość jednak nie miała by miejsca gdyby nie było pod ręką pistoletu.

2. TYLKO między rokiem 1968 a 2011 w USA zginęło... 1,4 miliona osób!  Prawie półtora miliona osób! Jest to więcej niż ilość wszystkim poległych żołnierzy amerykańskich, we wszystkich wojnach jakie toczyły Stany Zjednoczone od czasu ich powstania, wliczając w to wojnę secesyjną.

3. W porównainu z kolejnymi 22-państwami o wysokich dochodach, w USA ma miejsce 25 razy więcej morderstw przy użyciu broni palnej na głowę mieszkańca.

Ilość zaś postrzeleń i związanych z tym kalect jest jeszcze wielokrotnie wyższa. Czy jest sens dalej cokolwiek pisać?

Ale jedną rzecz należy oddać autorowi. Otóż nadzorowane kluby strzeleckie, sprzelnice, strzelectwo sportowe - jak najbardziej jest dla nich w Polsce miejsce. Najlepiej gdyby broń była obowiązkowo przechowywana na strzelnicach. Jeśli jednak chcielibyśmy pozwolić na posiadanie broni w domu, to należało by zrobić to co zrobiła Kanada: praktycznie zero możliwości posiadania pistoletu, ale broń długo-lufowa proszę bardzo.

Tak sie składa że za wyjątkiem kilku widowiskowych masowych morderst z użyciem broni długiej, przytłaczająca ilość wypadków, morderstw i samobójstw dokonywana jest przy użyciu broni krótkiej. Broni długiej nie da się łatwo transortować niepostrzeżenie, iść z nią ulicą, wejść z nią do kina czy baru. To wystarcza by była ona bezużyteczna dla 99% przestępców. No i jest to ten typ broni który miałby jakąś skuteczność w przypadku wojny. W ten sposób można by upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu.

Mój sąsiad w Polsce, policjant, zawsze powtarza: dzień w kótrym wprowadzi się w Polsce powszechny dostęp do broni będzie tragedią narodową i będzie ostatnim dniem mojej służby. Tyle co ja się naoglądam codziennie... Nie odważył bym się więcej na żadną interwencję. A jeśli, to strzelał bym bez ostrzeżenia bo wolę być w więzieniu niż metr pod ziemią. Ponieważ tego nie chcę robić - zwolnił bym się.

Niech to będzie memento do tego artykułu.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1650838

Bardzo mi się podoba taki rodzaj własnego punktu widzenia: "Ja sam mam wiele sztuk broni i wiem jaka jest rzeczywistość" - i dalej negacja posiadania umiejętności strzeleckich i posiadania broni. Ciekawe po co się Pan rozpisał do tego jeszcze nieuważnie czytając materiał, który jest o sportach strzeleckich a nie powszechnym dostępie do posiadania broni. Zawsze mnie zastanawiało skąd ludzie biorą te wszystkie swoje: "JA WIEM NAJLEPIEJ"  - odnosząc się do spraw poruszanych niejako całkowicie obok  tego: "WIEDZEN|A NAJLEPIEJ".

W ogóle nie odnosiłem się do kwestii prawa do posiadania broni i rozszerzenia tego prawa. RAZ JESZCZE WYJAŚNIAM DUŻYMI LITERAMI: Chodzi o strzelectwo sportowe, jego rozbudowę w kontekście sportów pro-obronnych.

Odniosę się do Pana wypowiedzi w tym zakresie, która o dziwo się pojawia ale jest bardzo nieduża objętościowo w stosunku do tego co musiał Pan "wypocić" w swoim "widzeniu najlepiej".

Kluby sportowe posiadają magazyny broni ale nie wszystkie z uwagi na trudności i kłopoty ich zatwierdzenia w zgodzie z ustawą. Członkowie klubów sportowych mogą posiadać broń ale nie muszą. Sam strzelałem kilka lat bez takiej możliwości - nie chciałem jej mieć. Jednakże aby osiągnąć jakieś rezultaty TRZEBA mieć swoją jednostkę broni. Ciągłe poprawianie po kimś regulacji przyrządów celowniczych, jest dość kłopotliwe. I oczywiście dbałość o samą broń. Wiadomo jak nie moja to niczyja więc...

Od razu wyprzedzam stwierdzenie, że jak ktoś chce to może klub przechowywać - takie możliwości są bowiem ograniczone, i bardzo mało klubów z tego korzysta z uwagi na koszty i powierzchnię jaką by potrzebowały do magazynowania broni. Obecnie jest kilkadziesiąt konkurencji w różnych opcjach sportowych, są pasjonaci którzy strzelają w co najmniej kilkunastu, mają więc kilkanaście jednostek 30 takich klubowiczów zapełniłoby magazyn broni po sufit. Tak że Pana założenia w tym zakresie są całkowicie odrealnione. 

Dodam że broni w Polsce jest sporo w rękach prywatnych i jakoś na co dzień nie słyszymy o strzelaninach. Co do świata przestępczego, to ta broń jest - i jest używana. Wiele takich działań czy sytuacji jest celowo nie nagłaśniane, aby nie straszyć społeczeństwa. Czasami tylko niektórym dziennikarzom udaje się dotrzeć czy przechwycić informację o takim w wydarzeniu. Albo wtedy, gdy jest zamówienie medialne na atak przeciw posiadaniu broni palnej przez obywateli RP...

CO do przechowywania broni w szafach z certyfikatem S-1 to dobra droga; w wielu krajach na świecie posiadanie broni nie wiąże się z zabezpieczaniem jej przechowywania; min. w niektórych stanach w USA tak właśnie jest. Tym samym łatwość dostępu do broni może generować wypadki (z dziećmi chociażby). Przy okazji trochę danych dotyczących faktycznego użycia broni w USA (warto spojrzeć i zrozumieć że to użycie przez przestępców  broni nielegalnej generuje skalę): Masowe strzelaniny w Ameryce

Dziwi mnie Pana podejście - w naszej sytuacji przemyślane posiadanie broni do obrony - gdzie tych pozwoleń jest wydawanych bardzo mało, miałby jak największy sens społeczny, kulturowy i historyczny. Porównanie  z USA jest nielogiczne; inna kultura, historia posiadania broni (konieczność wynikająca z kolonizacji obcej ziemi - bez analizy kontekstu moralnego) o wiele większy ilościowo naród, jak oprzeć się wobec tego na przeliczeniach użycia broni? Poza tym nie wspomina Pan o badaniach dotyczących jej nie użycia. Takie wybiórcze dywagowanie pod siebie i swoje tezy, które chce się przepchnąć przy okazji zabrania głosu. Nawet gdyby jednak założyć dostęp do broni - szeroki w Polsce to od lat piszę w wielu miejscach czy też mając okazję powiedzieć gdzieś w wywiadach, że potrzebna jest odpowiednia droga do tego poprzedzona wieloletnią edukacją i tym co min poruszam w materiale powyżej: propagacją strzelectwa sportowego, a co za tym idzie całą masą działań: edukacja, nauka bezpieczeństwa, itp. 

Puszczamy wodze wyobraźni:  Uruchamiamy program "ogólnej gotowości strzeleckiej" - nazwijmy go tak roboczo i w jego ramach przeszkalanie społeczeństwa w obsłudze broni w przedziale 18-65  lat obowiązkowo dla obu płci jak to jest bardzo podobnie w Szwajcarii lub w Izraelu. Chociażby jeden dzień w roku na takie szkolenie - które załóżmy obejmowałoby: szkolenie bezpieczeństwa (obsługa broni, bezpieczne zachowanie się na osi), szkolenie strzeleckie: pistolet, karabin, strzelba (załóżmy, że po 20 strzałów z każdej z tych broni, z tym że pistolet i karabin zdublowany: boczny zapłon jako wstęp do nauki, a następnie centralny zapłon - możliwość dostosowania jednostek broni do warunków fizycznych -np kobieta: pistolet bocznego zapłonu, natomiast jako jednostka centralnego zapłonu -  rewolwer, jako łatwiejszy, prostszy w obsłudze). Kiedy przeszkolimy pięć lat z rzędu uprawnioną do tego grupę społeczną w wyznaczonym przedziale będziemy mieli odpowiedź na podstawie zleconych badań statystycznych, jaki efekt szkolenia przyniosły i czy można rozpocząć szerszy program dostępu do broni palnej. 

Dlaczego tak? Ponieważ: broń palna w rękach niedoświadczonego użytkownika, stanowi dla niego samego zagrożenie.

Tak to widzę, jeżeli w ogóle. Ale jak powtarzam ten temat to Pan wywołał - ponieważ tematem mojego wpisu nie był powszechny dostęp do broni palnej.

Dodam też że  znam zasady przechowywania broni  czy otrzymywania pozwoleń w innych krajach - bardzo np restrykcyjne w Anglii, w USA: w zależności w jakim stanie. Mój wujek ma np broń w North Carolina. Ma pozwolenie na broń, ale toczyła się dyskusja w Izbie Reprezentantów czy nie zmienić prawa - na możliwość posiadania broni bez pozwolenia. 

Statystyki w Polsce (posiadanie broni):  http://bezprzesady.com/aktualnosci/statystyki-pozwolen-na-posiadanie-broni-palnej-w-polsce

I odniesienie się do pańskiego "konika" czyli powszechnego posiadania broni -  we wpisie z mojego blogu, którego zlinkuję (strzelnice): http://bezprzesady.com/aktualnosci/powstana-strzelnice-problem-posiadania-broni-w-polsce

Na sam koniec materiał o publicznych strzelaninach w USA: https://www.hoplofobia.info/publiczne-strzelaniny-w-usa-na-tle-reszty-swiata/

i jeszcze tutaj: https://www.hoplofobia.info/przemoc-w-ameryce-podsumowanie/

I oczywiście coś co może Panem wstrząsnąć, wcześniej cytat:  "Nigdy nie spotkałem się z argumentacją, że broń w rękach kryminalistów czyni takie same spustoszenia co broń w rękach przestrzegających prawa obywateli. To naprawdę robi kolosalną różnicę. Broń palna znajdująca się w posiadaniu nie-kryminalistów albo szerzej: w posiadaniu ofiar (bez względu na ich kryminalną przeszłość) przyczynia się do zmniejszenia poziomu przemocy. Zmniejszenia w tym sensie, że gdy ofiara ją dobywa, agresor zaprzestaje ataku. Koniec, kropka"

cały materiał na: https://www.hoplofobia.info/gary-kleck-podsumowuje-badania-z-zakresu-defensywnego-uzycia-broni/

i o autorze: http://criminology.fsu.edu/faculty-and-staff/college-faculty/gary-kleck/

Warto się zapoznać tytułem informacji o USA...

Pozdrawiam i życzę owocnej lektury i nauki z niej płynącej.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2
#1650854

Pański artykuł przeczy temu co Pan teraz mówi. Jasno z niego wynika że nie chodzi o sam sport strzelecki, ale o coś więcej. Właśnie o powszechny dostęp do broni. Powszechny wcale nie oznacza że każdy z ulicy może kupić pistolet, Tak nie ma nawet w Ameryce. Jesteś sprawdzany czy nie masz problemów psychicznych i czy nie jesteś notowany.

Gdyby Pan adwokował za użyciem broni do sportu, to nawet słowem bym się nie odezwał. Proszę samemu zobaczyć co Pan napisał, cytuję:

"W Polsce potrzebna jest gruntowna i oparta o solidne podstawy analiza statystyczna wszystkich wypadków z udziałem broni kulowej i uczciwe wskazanie na zagrożenie ze strony przestępców.. Tak aby można było czarno na białym wykazać (...) że osoby, które posiadają broń kulową, nie są zagrożeniem społecznym. Dokładnie odwrotnie.

(...) A więc w tym konkretnie przypadku broń spełnia swoje zadanie, ochrania jej właściciela-właścicielkę przed czynem zabronionym, który mógłby być na nich dokonany – w skrócie: chroni ich życie i zdrowie."

Czymże to jest jeśli nie przekonywaniem do zmiany przepisów na takie które szeroko otworzą dostęp Polaków do broni? I to nie tylko w celach sportowych a wszystkich, w tym do celów samoobrony. Pan chce by broń w Polsce chroniła życie i zdrowie. Natomiast z mojego bardzo długiego doświadczenia wynika że było by dokładnie przeciwnie.

Innymi słowy miesza Pan dwie rzeczy ze sobą: sport i obronę własną za pomocą broni palnej. O ile zgadzam się z tym pierwszym, z tym drugim nigdy się nie zgodzę. W tej chwili Polska jest jednym z najbardziej bezpiecznych państw właśnie z powodu braku powszechnego dostępu do broni krótkiej.

I nigdzie nie piszę że ja Wiem Najlepiej. Mam wrażenie że to pan wie najlepiej. Ja piszę że TAKIE JEST MOJE DOŚWIADCZENIE z mieszkania ponad 30 lat w Kanadzie i w USA. Jakie Pan ma osobiste doświadczenie by mówić o dobrodziejstwach łatwego dostępu do broni? Ile lat Pan mieszkał w USA? Ile lat w Kanadzie? Czy jest Pan w stanie osobiście porównać różnicę między nimi a Polską? 

Jaki jest najpiękniejszy znak wiszący na granicy amerykańsko-kanadyjskiej? Jakie jest najwspanialsze pytanie kanadyjskiego pogranicznika które zadawane jest każdemu wjeżdżającemu z USA?

- Wielki znak w z przekreślonym pistoletem. I pytanie: - Any firearms?

W 90% nie ma nawet pytania czy mamy coś do oclenia, albo na jak długo jedziemy, ale zawsze zadane jest pytanie: czy masz przy sobie broń? Jeśli tak, to nie możesz wjechać kowboju.     Bezcenne.

I nie żeby Kanadyjczycy nie mieli broni. Mają. Mają jej bardzo dużo, ale jest to broń długa.
Dlatego bardzo proszę: nie mylmy strzelania sportowego i uczenia posługiwania sie bronią z obroną osobistą przy użyciu pistoletu. Dwie totalnie inne działki.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1650920

Jako ciekawostkę poproszę o zestaw danych liczbowych np. :

- ile milionów ludzi wybito ( własnych obywateli) za rządów Stalina na Sybirze i kulą w tył głowy ( nie liczę 40 tyś własnych oficerów Stalina i naszych oficerów w Katyniu u innych pasiołkach).

- ile milionów  zamorzono głodem na Ukrainie w latach 30  - toże baćka

- ile ludzi wybito w czasie rewaluciji październikowej

- ilu ludzi wybito w czasie tzw. rewolucji  kulturalnej w Chinach ( Mao)

- ile w Hiszpanii

- ile ludzi wybił komunizm castro i Che-Guevary, oraz Pol-Pota i innych watażków

- Ilu ludzi wybiła jatka (rewalucija francuska pierwowzór pażdziernikowej)

- Ile ludzi wybił Hitler ( taki sam faszysta jak Stalin)

Na razie chwatit ( po polsku - wystarczy)

Najwiekszym zagrożeniem dla ludzi na całym świecie nie jest rewolwer - a neokomunizm (marksizm kulturowy).

Ten sam co powyżej tylko ubrany w libertyński garnitur

I TERAZ SPRÓBUJMY Z GRUBSZA WYOBRAZIĆ SOBIE - ILU Z TYCH ISTNIEŃ LUDZKICH BY PRZEŻYŁO - GDYBY KAŻDY Z NICH  MIAŁ NAWET ZWYKŁĄ DWURURURKĘ, NABOJE I UMIAŁ STRZELAĆ...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Mozets

#1651029

Dawniejsza służba wojskowa, niestety zwana "syfem" czegoś uczyła.

Kombinatorstwa i "lewizny" jako sposobu na życie.

Znam ludzi którym w wojsku dano kbkAK z pustymi magazynkami.

Bo "kadra" zwana zlewami bała się dosłownie odstrzelenia przez podwładnych.

Na szczęście patologie nie przeważały.

Dziś kluby strzeleckie po prostu SĄ potrzebne.

Proponowane rozwiązanie kanadyjskie?

Czemu nie.

Pod warunkiem że samopowtarzalne karabinki byłyby dostępne.

I nie za kosmiczne pieniądze.

Coś takiego odstrasza samym widokiem.

Nawet "Sajga":)

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Brian

#1650907

Osobiście nie miał bym nic przecikwo temu by WOT prowadziło regularne kursy strzelania, nawet z broni wojskowej, w tym maszynowej i karabinów przeciwpancernych. Piszę to poważnie. Jestem pewien że byłaby masa chętnych do nauki, którzy niekoniecznie chcą wstępować w szeregi WOT.

Uważał bym jednak z trzymaniem karabinów samopowtarzalnych w domu. Tutaj wystarczy jeden odlecianym, wkurzony albo nawet tylko pijany by zrobić naprawdę duże spustoszenie. Nad tym należało by się mocno zastanowić. Raczej zrobił bym specjalne sejfy na strzelnicach i posterunkach policji w których obywatele mieli by obowiązek trzymać taką broń. Bez pozwolenia transport jedynie z posterunku na strzelnicę. Pijanemu czy mocno wzburzonemu policja by jej nie wydała.

Wiadomo że osoby zdeterminowane i planujace masakrę sposób by znalazły, ale nie one robią statystykę. Najwięcej jest zwykłych wypadków, pomyłkowych postrzeleń, samobójstw i strzelanin w stanie wzburzenia. Trzymanie samopowtarzalnej poza domem mocno by tę statystykę poprawiło.

Tym niemniej nawet samopowtarzalne karabiny stanowią margines. To powszechny dostęp do pistoletów jest prawdziwym zagrożeniem. A w razie wojny praktycznie żaden z nich pożytek.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1650972

Pan Szelągowski pasjonat strzelectwa napisał artykuł. Który z założenia nie miał być pracą naukową na ten temat - a sygnalizował potrzebę szkolenia strzeleckiego obywateli. Jak to jest ważne z punktu widzenia obronności kraju - nikt nie ma wątpliwości.

Pod artykułem pojawiły się komentarze. Komentarze jednego rodzaju mają typowo policyjny- ideologiczny charakter. W drugim przypadku wygląda mi to na trollowanie z elementami udawanego marnie ekshibicjonizmu.

Przed wojną sprzedaż broni myśliwskiej i krótkiej typu wojskowego mógł prowadzić w zasadzie każdy. I każdy kto miał pieniądze mógł tę broń kupić. Miejscowy komisariat policji prowadził rejestr broni zakupionej - legalnie. Oczywiście, że przestępcy ( tak jak i dzisiaj) nie kupowali broni w sklepie i mieli ( jak i dzisiaj mają) broń dowolnych marek bez trudności. I nie było wtedy żadnych masakr przy użyciu broni palnej. Było kłusownictwo - tak jak i dzisiaj.

Weszli sowieci i baćka Stalin rękami NKWD, UB i pożytecznych idiotów rozbroił polskie społeczeństwo.

Dlaczego - to proste.

Ustrój , który siłą zaprowadzono przy pomocy bagnetów - musi zabronić posiadania bagnetów za wyjątkiem władzy. Która ma być psem w tropieniu np. broni. (Jak zgodziłeś się za psa - to szczekaj).

Poza tym wybito inteligencję przedwojenną prawie doszczętnie, włącznie z oficerami w Katyniu, na Sybirze, kopalniach Uranu , węgla i  w piwnicach UB.
Nowa "jentelygencja" zaczęła się zapisywać do kół łowieckich ( z udziałem większościowym członków UB, później SB , milicjantów, prokuratorów nowego chowu, sędziów ( tych samych - żyją do dzisiaj i ich progenitury i pociotki).

Oni "mogli" mieć broń - bo byli psami komunizmu.

Wyliczanie wszystkich piozytecznych idiotów nie ma sensu. Wystarczy spojrzeć w lewo i w prawo.

SĄ .

Jak ważne jest choćby elementarne obycie z bronią od najmłodszych lat - wiedzieli i zdobywcy "Dzikiego Zachodu" wiedzieli i Anglicy w czasie wojny burskiej. Ale poszli po rozum do głowy i zaczęli masowo szkolić ludzi ze strzelectwa. Dzisiaj wystarczy - by ktoś kto zna się na wyszkoleniu strzeleckim napisał cokolwiek na ten temat - rusza lawina "ekspertów".

To wcale nie jest takie sobie głupie gadanie wszystkim i o niczym. Znawcy usiłują nas przekonać do swoich racji często żenującymi wywodami niby "ad personam" i ad "obnażam się" . Durnie przyjmą to za dobrą monetę- bo nie obrażając naszego narodu - durniów w każdym kraju jest zawsze więcej niż mądrych.

Każde nawoływanie do masowego przygotowania do obrony naszego narodu - są śmiertelna groźbą dla naszych wrogów. Tak za Bugiem jak i za Odrą.

Działają ni wspólnie i w porozumieniu od stuleci.

Najgorszy jednak jest wróg wewnętrzny.

Ubiera maski katonów, mędrców i we wszelki sposób chce odwieść zwykłych obywateli od "strasznych pomysłów" posiadania broni. Dlatego uruchomiono w tym celu całe armie psycholgów, psychiatrów, komendantów ( milicji wcześniej) ogromnych opłat za druczki, szkolenia egzaminy. By zniechęcić ewentualnych " samobójców".

I "zbrodniarzy".

Zlikwidowano pobór młodzieży do służby zasadniczej - która uczyła żołnierzy szeregowych strzelać i posługiwać się bronią - nie tylko prostą bronią strzelecką. Ale nawet pancerną, artyleryjską . Dzisiaj próbuje się to odbudować np. przy pomocy WOT. To dobrze. Dobre i to.

Czytam tutaj żenujące wypowiedzi o wojsku ludzi albo o zmąconej psychice, ale najprawdopodobniej uprawiających troll. Chodzi o to by mądry artykuł wpuścić w kanał o czarnej, beżowej, różowej , białej i seledynowej taktyce - w kanał.

Inni a jakże wybiórczo (WYborczo) posługują się wybranymi publikacjami skąd ??? - wiadomo z USA - to kraj spływający krwią zabitych z broni palnej rzeką szerokości Misissipi.

Jeden komentator słusznie słyszał o jednostkach ( za LWP i PRL) gdzie ludzie ubrani w mundury nie mieli styczności prawie żadnej z bronią i strzelaniem. (Puste magazynki...)

To były jednostki jak np. w Żurawicy i Medyce . Czyli BiB.

Bataliony Inżynieryjno-Budowlane. Ludzie do roboty na torach. Nie nadający się do wojsk liniowych. W dużym procencie z przeszłością kryminalną.

Niektórzy lekko niedorozwinięci. Ale wielu pracowitych i przydatnych w robocie.

Tam być może niektórzy dowódcy słusznie mogliby by uważać - gdyby każdy z tych ludzi miał przy pracy na torach karabinek maszynowy z kompletem amunicji.

Nawet w Szwajcarii - gdzie każdy szkolony trzyma broń w domu - ma on zaplombowaną skrzynkę z amunicją. A po odbyciu przeszkolenia zostawia sobie broń w domu - jednak  najpierw jest ona pozbawiana możliwości prowadzenia ognia ciągłego. W czasie szkoleń na strzelnicy amunicja jest tam wydawana na miejscu. Tak było i w LWP i tak jest teraz. Na warcie żołnierz ma pełne magazynki ( całą ładownicę).

Gdy jest zagrożenie - i WOT i wszyscy żołnierze mają od razu komplet amunicji i zapas amunicji jedzie wraz z nimi.

W Polsce nie potrzebna jest nikomu broń maszynowa typu wojskowego (w domu).

Ale rewolwer do samoobrony jako broń domowa bez prawa noszenia na ulicy - byłaby zupełnie wystarczająca. Oczywiście broń typu "Pump action" także. Po ulicy przeciez nikt nie będzie chodził z długą bronią. Można wydawać broń z nabojem Steckiego - tzw. obalającą. Ale oczywiście nawet jak w samoobronie na ulicy zastrzelę ( nawet) napastnika i NAWET z broni nielegalnej - każdy Sąd winien to rozpatrzeć na korzyść zaatakowanego.

Bo życie ludzkie jest najważniejsze i jego obrona jest tym samym. Bandyta pozbawia się prawa do życia w momencie ataku na niewinnego człowieka.

Kara śmierci winna być przywrócona równocześnie z prawem do zabijania dzieci nie narodzonych (na życzenie jak w PRL, III Rzeszy, i CCCP od 1920 roku).

Jeśli można zabić własne dziecko z godnie z prawem - dlaczego nie można powiesić mordercy, zabójcy, gwałciciela??? Także zgodnie z prawem.

Czyżby obecna montowana cywilizacja (NWO) chroniła zabójców a karała za zjedzenie cukierka w markecie?

Gdyby zaatakowany nawet przekroczył obronę konieczną - ale był zagrożony - wyrok powinien być uniewinniający, lub w zawieszeniu i tylko w najniższej gradacji.

Dzisiejsze prawo chroni przestępców nie przykładnych obywateli. Wniosek - kto ustala prawo???

Kto jest sędzią??? Kto jest prokuratorem???

Na koniec wyjaśnienie:

Krótki wykład o epitetach określających niektórych żołnierzy zawodowych (pogardliwych oczywiście).

TREP - określenie żołnierza zawodowego obojętnego stopnia. Wywodzi się najprawdopodobniej od trepów - czyli butów wojskowych. Choć nie można wykluczyć wpływu angielszczyzny , która może etymologię TREPÓW wywodzić od słowa The TROOPS - ( oddziały w dom. wojskowe). Pozostają jeszcze do wyjaśnienia 2 określenia- starsze. Mianowicie - "Zupaki" i "Zlewy". "Zupaki" bez wątpienia dotyczą podoficerów zawodowych okresu przedwojennego. Mieszkali oni razem ze zwykłymi żołnierzami w koszarach przez 24 godziny i byli podstawowymi szkoleniowcami i wychowawcami szeregowców. Z tego powodu dostawali posiłki z kuchni żołnierskiej za darmo ( stąd zupak - od "zupy"). Oficer pojawiał się w pododdziale by sprawdzić poziom wyszkolenia, lub na ćwiczeniach kierował ćwiczeniami. On nie uczył żołnierzy musztry - bo od tego miał właśnie kaprali. Słowo zlew jest pochodną "zupaka" - z tej racji, że sierżant najpierw dopilnowywał czy wojsko dostało jeść i wtedy jadł sam. Żołnierze chcąc go obrazić - mówili ,że je zlane resztki z kotła - czyli zlewki ( zlewy).

 Żołnierz powinien bez przerwy intensywnie się szkolić na poligonie , strzelnicy , torze przeszkód.

A cywil posiadający broń winien sie ustawicznie szkolić na strzelnicy .

 Żołnierz używany do robót , które powinni wykonywać cywile - ulega demoralizacji. Proszę poczytać sobie pierwszego lepszego teoretyka wojny , zostawmy Clausewitza - ale weźmy choćby naszego Marszałka Piłsudskiego. Kadra tzn. żołnierze zawodowi liniowi - służący bezpośrednio do walki - winni co roku zdać wszystkie zestawy sportowe na ocenę conajmniej dostateczną. Reszta powinna być przeniesiona do cywila. Nie przesadzajmy - nie żądajmy od generałów by zaliczali np. bojowy tor przeszkód. Ale jeśli lubią za dużo jeść to nie awansować ich tak ochoczo , a przesuwać do kwatermistrzostwa. Poza tym żołnierz zawodowy to nie tylko oficer , to przede wszystkim szeregowy, kapral, sierżant,  itd. Żołnierz na polu walki nie zabija ludzi. On eliminuje nieprzyjaciela.

Na polu walki nie ma ludzi.

Nieprzyjaciel w odległosci 300m jest celem , dopiero w odl. 3 kroków jest człowiekiem.

Nie wolno dopuścić do zbliżenia się nieprzyjaciela na tak bliską odległość.

Na koniec cytat ze starej piosenki "idzie żołnierz borem, lasem" - (przymierając z głodu czasem... - wtedy żołnierza szanują gdy na GRZBIECIE TRWOGĘ czują...)

///.Groby żołnierzy są najlepszymi kazaniami o pokoju./// Albert Schweitzer

 Marek Mozets

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Mozets

#1651027

Byłby najlepszy w odpowiedzialnych rękach.

"Pompka" nawet śrutowa jest zbyt wolna.

Jak już pisałem, w wypadku pędzącego nakoksowanego,(czytaj niewrażliwego na urazy) napastnika przeładowanie może kosztować życie.

Shotgun fajnie wygląda w amerykańskich filmach.

Istna armata.

Katastrofalna celność.

I wszystko.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Brian

#1650978

W czasach PRL-u istniały silne kluby sportowe z sekcjami strzeleckimi. Kluby o silnych markach jak Flota Gdynia , Wrocław, Kraków , Legia – miały zawodników tak dobrze wyszkolonych jak np. Zapędzki – mistrz olimpijski z Rzymu w strzelaniu szybkim. Były to głównie kluby wojskowe. Miały najlepszą kadrę trenerską i najlepszych  zawodników. Pieniądze na szkolenie , broń amunicję, sprzęt - nie grały roli.

Szkolenie strzeleckie prowadziły także kluby LPŻ ( późniejszy LOK). Było ich bardzo dużo. Od wiejskich - prowadzonych przez przeszkolonych pasjonatów- którzy prowadzili strzelania w lasach, wykopach po piasku, naturalnych wąwozach – lub wykopanych w zboczach nieużytków osiach . Dzisiaj można na takich strzelać z procy. Nawet z wiatrówki już nie wolno. Były i strzelnice klubowe LOK - niektóre na dość wysokim "ówczesnym" poziomie. Otwarte, ale i w pomieszczeniach ogrzewanych - całoroczne. Wykonane "społecznie".

Często cała działalność kół i klubów w terenie była prawie fikcyjna, poza korzystaniem z broni przez tych „działaczy”. Np. partyjnych . Nierzadko w gminach gdzie były duże lasy kłusowano z broni sportowej.

Lasy w Konkolewie obfitowały w dużą ilość zwierzyny. Na polowanie zaproszono prezesa miejscowej organizacji klubu strzeleckiego. Miał sportowy 5,6 mm kbks BRNO z pięcio-nabojowym magazynkiem. Pojechali pięcioosobową grupą. Większość z załogi wojskowego gazika, którym przyjechał zawodowy żołnierz z jednostki miała dubeltówki, wojak – kapitan, miał sztucer z lunetą. W załodze gazika z opuszczonymi szybami i bez brezentowej budy, był także sekretarz partii z miasteczka, weterynarz z miejscowego PGR-u i prokurator powiatu . Prokurator miał zgrabnego sowieckiego „boka”. Sekretarz był pierwszy raz na polowaniu i dobrze nie wiedział jak się ładuje i strzela ale go błyskawicznie przeszkolono. Pokazując załadowanie i rozładowanie broni z naboi śrutowych . Jechali wolno po przesiekach i rozglądali się za zwierzyną. Było to klasyczne dzikie strzelanie z jadącego łazika bez zachowania jakichkolwiek zasad bezpieczeństwa. Jeden z siedzących z tyłu ( weterynarz) położył jednym strzałem wystraszonego zająca , który zerwał się do biegu prawie spod tylnych kół gazika. Myśliwi byli zmęczeni i po godzinie jazdy na świeżym powietrzu zgłodnieli i zatrzymali się. Zjedli kanapki z kiełbasą i popili stakańczykami wódki.

Pojazd ruszył dalej. Siedzący na przednim siedzeniu obok wojskowego kierowcy – sekretarz partii, zauważył zająca biegnącego lasem w kierunku przesieki. Zając pojawił się na przesiece blisko gazika i sekretarzowi udało się (jak to często bywa – zupełnemu amatorowi) trafić szaraka dokładnie na środku przesieki. Jednak zając nie był dokładnie trafiony, chyba dostał tylko parę śrucin – bo zaczął się zbierać do ucieczki. Sekretarz zamiast poprawić z drugiej lufy, podniecony, wyskoczył z gazika i trzymając dubeltówkę za lufę obydwiema rękami - solidnie przyłożył postrzałkowi kolbą w łeb. Zając znieruchomiał ale jednocześnie dubeltówka wypaliła z drugiej lufy i cały ładunek śrutu, z bliska - ugodził sekretarza w okolice serca. Weterynarz stwierdził, że nic się już nie da zrobić i stwierdził zgon. Prokurator mógł tylko spreparować oficjalną wersję zdarzenia i uzgodnić ją z pozostałymi. Polowanie zakończyło się natychmiast zaś ciało miejscowego sekretarza odwieziono do najbliższego szpitala na sekcję zwłok. Prokurator pojechał z wojakiem sporządzić akta sprawy. Występował w niej jako bezpośredni świadek więc sprawa rokowała natychmiastowym umorzeniem bez przypisania winy komukolwiek. Nieszczęśliwy wypadek na polowaniu.

**************

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Mozets

#1651169

Mity o broni

Temat broni zawsze budzi emocje. I to emocje tak skrajne, że pod głośno krzyczanymi opiniami, giną fakty, a ich miejsce zajmują mity. Wielu ludzi jest wręcz przekonanych, że samo posiadanie broni w magiczny sposób wzbudza w posiadaczu skłonności do mordu.

Tylko ile taki mit ma wspólnego z rzeczywistością? Zajmijmy się kilkoma najpopularniejszymi mitami

1. Broń w rękach ofiary może sprowokować napastnika do nieprzemyślanych kroków

Jest to pogląd popularny na internetowych forach. Sęk w tym, że nie ma żadnych danych, które by go potwierdziły. Nie znaczy to, że nikt tego nie badał.

W USA przeanalizowano ok. 38 mln przypadków napaści i grabieży pod kątem ich przebiegu ze względu na przyjętą taktykę obrony. Wykazały one, że sięgnięcie po broń palną jest niemal najskuteczniejszą metodą na udaremnienie przestępstwa (69 proc. przypadków), a jednocześnie jest to metoda zapewniająca największe bezpieczeństwo dla potencjalnej ofiary (zaledwie w 13 proc. przypadków broniący się odniósł jakieś rany. Często zanim sięgnął po broń).

Dla porównania wołanie o pomoc pomogło udaremnić przestępstwo zaledwie w 36 proc. przypadków, za to w 42 proc. przypadków kończyło się zranieniem ofiary przez napastnika. Należy przy tym pamiętać, że powyższe statystyki oparto wyłącznie na przypadkach zgłoszonych organom ścigania. Wiele napadów nie zostaje zgłoszonych gdyż po prostu na widok broni przestępca rezygnuje (szacuje się, że w 90 przypadkach na 100 samo pokazanie broni odstrasza bandytę)

Gwóźdź do trumny popularnego mitu przybili sami przestępcy. Ankieta przeprowadzona w więzieniach wykazała, że aż 60 proc. przestępców zrezygnowała z popełnienia przestępstwa widząc u ofiary broń, a 40 proc. rezygnowała tylko podejrzewając, że niedoszła ofiara ją ma.

2. To przez broń w USA mają tyle morderstw

Problem jest bardziej skomplikowany. Wiele osób próbuje bronić tej tezy, porównując rozbrojonych Polaków czy Japończyków z uzbrojonymi po zęby Amerykanami. Sęk w tym, że niektóre z amerykańskich stanów mają niższy odsetek morderstw niż Polska. Poza tym w USA więcej jest morderstw bez użycia żadnej broni, niż w Polsce wszystkich łącznie. Za to wszystkich morderstw w USA jest mniej, niż np. na Litwie, gdzie dostęp do broni jest jeszcze trudniejszy niż w Polsce.

W rzeczywistości nie ma żadnych wiarygodnych badań, które wykazałyby, że to liczba broni na w domach i na ulicach wpływa na agresję społeczeństwa. Nikomu nie udało się wykazać związku między bronią w domu ucznia, a jego agresywnym zachowaniem w szkole. Za to wykazano np. że na agresję dzieci wpływa duża ilość cukru w diecie.

Co więcej, w USA przez ostatnie lata przestępczość spadała, a liczba broni w amerykańskich domach rosła. Podobnie przez ostatnie dwa lata łagodnie rosła liczba broni w Polskich domach i nijak nie przełożyło się to na wzrost przestępczości w Polsce.

3. Gdyby cywile zaczęli strzelać, ofiar byłoby znacznie więcej

Jest to niemal sztandarowy argument dla przeciwników dostępu do broni. Wg nich bandyta zaczyna strzelać, cywile panikują i strzelają na ślepo, sytuacja pogarsza się z każdą chwilą. Faktycznie jednak raczej rejestruje się sytuacje odwrotne. Gdy do atakującego zaczynają strzelać cywile, liczba ofiar rzadko przekracza 2 osoby, z których jedną zwykle jest sam szaleniec. Np wszyscy słyszeli o tragedii w kinie w Aurora, Colorado. A kto słyszał o masakrze na przykościelnym parkingu w tym samym mieście? Nikt, bo szaleniec został zastrzelony przez cywila zanim morderstwo zmieniło się w masakrę.
Amerykańskie statystyki są tu bezlitosne dla stróży prawa. Gdy za broń chwytają cywile zaledwie w 2 proc. przypadków kule dosięgają niewinnych. Gdy robią to policjanci, mylą się w 11 proc. przypadków. I nie wynika to z faktu złego przygotowania policji. Po prostu policjant przyjeżdża po przestępstwie i jest zupełnie niezorientowany w sytuacji. Wspomniany już szaleniec z Aurora Mall mało nie uciekł, informując policjantów, że jest tajnym agentem. Dlatego policyjne pomyłki są nieuniknione. Natomiast cywil doskonale widzi, kto jest szaleńcem.

4. Przez broń w domach cierpią kobiety

W 2011 roku Szwajcarom udało się w referendum obronić swoje prawo do przechowywania w domu broni. Jedną z sił, które dążyły do zniesienia tego prawa, były organizacje feministyczne, tłumaczące to dobrem szwajcarskich kobiet, terroryzowanych przez pijanych mężów z karabinami. Czy zatem więcej broni w domach faktycznie odbija się na sytuacji kobiet? Nie do końca. W roku 1966 miasto Orlando zalała fala przestępstw na tle seksualnym. Władze miasta zareagowały na to w sposób iście amerykański, tj. przeprowadziły szkolenia strzeleckie dla kobiet. W rezultacie w ciągu roku liczba gwałtów spadła o 90 proc. To, że uzbrojona kobieta jest dla gwałciciela zbyt dużym ryzykiem, potwierdzają i inne statystyki. W 97 przypadkach na 100 kobieta uzbrojona w pistolet lub nóż skutecznie broni się przed próbą gwałtu. Kobiecie bezbronnej pozostaje ucieczka, siła fizyczna bądź wzywanie pomocy. Dlatego w 32 przypadkach na 100 nie udaje jej się obronić i w konsekwencji staje się ofiarą gwałtu.

5. Na całym świecie trzeba mieć pozwolenie na broń

Praktycznie każdy kraj prowadzi jakąś politykę kontroli broni, ale mało który robi to tak restrykcyjnie jak Polska. W wielu krajach pozwolenie na broń wydaje się „przy braku przeciwwskazań”, a nie, jak w Polsce, „z bardzo ważnego powodu”. W wielu krajach strzelanie dla sportu jest wystarczającym powodem dla otrzymania pozwolenia. Są kraje (jak Austria) gdzie zakup niektórych rodzajów broni (np. jednostrzałowe sztucery) nie wymaga pozwolenia. Nie wszystkie kraje prowadzą ścisłe rejestry broni. Warto przy tym zauważyć, że na tle sąsiadów Polska pod względem dostępu do broni wypada bardzo blado, nawet na tle krajów posowieckich.

Zadziwiające jest to, że nawet na Białorusi, która uchodzi u nas za symbol ostatniego prawdziwego zamordyzmu w jakiś dziwny sposób przejawia większe zaufanie do swoich obywateli niż Polska. Jako ciekawostkę można potraktować fakt, że jedyny kraj z powyższej tabeli w którym o broń jest trudniej niż w Polsce Litwa jest również krajem w którym notuje się więcej morderstw niż w USA.

6: Prędzej postrzelisz kogoś ze swojej rodziny niż bandytę

To w zasadzie również prawda, z tego prostego względu, że broń do obrony najczęściej jest po prostu nieużywana. Samo pokazanie broni, ewentualnie strzał w powietrze, pozwalają na odstraszenie bandyty w 90 proc. przypadków. Dlatego prawdopodobieństwo postrzelenia bandyty jest nikłe.

A prawdopodobieństwo postrzelenia kogoś z rodziny? Również jest bardzo nikłe. Jest znacznie mniejsze niż prawdopodobieństwo, że moje dziecko zginie w wypadku samochodowym, który ja spowoduję. Ale autorzy statystyk, które udowadniają, że jest inaczej, po prostu wliczają w nie samobójców.

Broń, jak napisałem, we wstępie budzi emocje. Czy jednak warto trwać w swoich przekonaniach na przekór wszystkim faktom? Czy nie warto rozważyć tego na chłodno? Nawet w Polsce gdzie kontrola nad bronią należy do najostrzejszych na świecie, każdego tygodnia notuje się ok. 10 przestępstw dokonanych przy użyciu broni palnej. Przestępcy ją mają niezależnie od wszystkich przepisów, bo przecież oni i tak się do nich nie stosują. Natomiast ostatnim mitem z którym chciałbym się zmierzyć jest słynne polskie…

7: Bo tutaj jest jak jest i się tego nie zmieni.

Otóż całkiem niedawno nastąpiła istotna zmiana. Dosłownie grupka działaczy „ROMB” (www.romb.org.pl), Fundacji Rozwoju Strzelectwa i kilku innych organizacji zdołała przekonać posłów do wprowadzenia drobnej zmiany w prawie, normalizującej nieco zasady wydawania pozwoleń na broń. W rezultacie każdy kto spełni ustawowe warunki po prostu pozwolenie na broń dostanie. A z punktu widzenia historii jest to zmiana niemal rewolucyjna, gdyż do niedawna o wszystkim decydował Policyjny urzędnik. Nawet w okresie międzywojennym Starostowie wydawali pozwolenia „wg własnego uznania”, choć trzeba przyznać, że robili to znacznie chętniej niż dzisiejsza policja. Dlatego chciałbym zachęcić wszystkich do zainteresowania się pięknym sportem, jakim jest strzelectwo.

autor - Rafał Kawalec

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Mozets

#1651183

W kontekście strzelectwa sportowego - jako pro-obronnego sportu, powiedziano chyba już wszystko niektóry z komentujących albo wykazali się nieumiejętnością logicznego myślenia i nie powiązali słów: strzelectwo sportowe - sport pro-obronny (co wynika samo z siebie, a więc jest ściśle ze sobą powiązane jako zagadnienie). Być może też za te ataki na próbę propagacji strzelectwa są odpowiedzialni "trolle" - tych państw które życzyłyby sobie albyśmy byli państwem bezbronnym.  Wypowiedź  odnośnie sportów pro-obronnych jest szczególnie ważna -wskazuje na  powolne "przecieranie oczu" przez rządzących. Na stałe próbuję to im udowadniać, działając jako społecznik, ale też instruktor PZSS i sędzia sportowy - propagując na różne sposoby ten sport, który jest bardzo wymagający. Ostatnie zawody w których brałem udział w  podwójnej roli (zgodnie z regulaminem PZSS jest to możliwe), potwierdziły to. Sędziując na osi 10 m  (sędzia stanowiskowy - pomocniczy) konkurencje pneumatyczne miałem wielką radość z tego że mogłem poprzez uwagi i wskazówki skierowane do początkujących zawodników zwiększyć ich pewność siebie i wskazać właściwą drogę do podniesienia umiejętności. Z kolei jako zawodnik przy konkurencjach kulowych znów doświadczyłem faktu, że brak właściwego skupienia, koncentracji na wszystkich aspektach związanych z oddaniem strzału mści się w wyniku. Na moje usprawiedliwienie jest tylko jeden fakt, że w zasadzie już nie trenuję regularnie przed zawodami (względy zdrowotne nie pozwalają) i biorę udział w  zawodach "z marszu" licząc na "ten dzień" bo tak jak wszędzie jest tak, że jednego dnia idzie jak "po maśle" a innego jak "po grudzie". Umiejętności nabyte przez lata treningu dały taki efekt że wynik był dla mojego poziomu gdzieś w środku skali. Bo tak naprawdę nie chodzi już tutaj o osiągniecie szczytów w tzw grupie powszechnej" ale walkę z samym sobą - umiejętnością opanowania stresu startowego, koncentracji i właściwych odruchów w wykonywaniu czynności. Gdyby zdrowie pozwalało na intensywniejsze treningi byłby progres - a tak chodzi o utrzymanie formy i kondycji na poziomie stałym. Przy pewnym doświadczeniu jest to możliwe. I oczywiście była radość ze spotkań z kolegami-zawodnikami, wymiana poglądów doświadczeń i obserwacja naprawdę dobrych strzelców. Cieszę się że mogę brać udział w zasadzie we wszystkich cyklach szkoleniowo-sportowych tego sportu. Obecnie najbardziej satysfakcjonuje mnie prowadzenie szkoleń osób początkujących i wykazanie im jednego: że broń nie jest straszna - straszni są tylko źli ludzie którzy używają różnych przedmiotów do krzywdzenia innych (głównie noży wg statystyk). Przełamanie strachu przed bronią zaowocowało tym ze wraz ze mną strzela również żona posiadając licencję i uprawnienia prowadzącego strzelanie. "Wyleczyła" się ze strachu przed bronią - i tak jak mówiłem na konferencji   którą organizowałem parę lat temu z Panem Romualdem Szeremietiewem którego szczególnie sobie cenię jako eksperta do spraw wojska; "broń sama nie zabija, potrzebny jest do tego człowiek". I teraz wszystko zależy od nas jak wychowamy nasza młodzież, na jakich obywateli. Ci którzy strzelają u nas w klubie są wspaniała młodzieżą. Szkoda tylko że nadal jest nas tak mało. A Rząd nie rozumie, że to tylko my możemy być prawdziwą gwarancją niepodległości i tymi, którzy mogą tejże bronić, gdyby przyszła taka potrzeba. Wracając jednak do bardziej przyjemnych spostrzeżeń - ostatnie Mistrzostwa Europy w Strzelectwie zorganizowane we Wrocławiu przyjęte zostały przez świat sportowy z wielka estymą i podziwem. Bardzo dobrze to rokuje na przyszłość wbrew temu co dzieje się u nas w strzelectwie (brak sensownego programu, brak dotacji na budowę obiektów o czym pisałem w materiale i wiele innych "braków"). Być może wymuszą działania na ministerstwie i rządzie wysokie oceny międzynarodowych organizacji sportowych i innych krajów bowiem wszystko wskazuje na to że to nie będą ostatnie zawody tej klasy organizowane w Polsce. I tym pozytywnym akcentem kończę. Wszystkiego dobrego życzę strzelcom - samych wewnętrznych dziesiątek :-).

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1651260

Prawo do posiadania i noszenia broni palnej gwarantuje obywatelom USA Druga Poprawka do Konstytucji. Słowa jednego z Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych, trzeciego prezydenta - Thomasa Jeffersona:

"Kiedy rząd obawia się obywateli, wtedy mamy wolność. Kiedy obywatele boją się rządu, to jest tyrania. Najsilniejszym argumentem za utrzymaniem prawa do posiadania i noszenia broni jest prawo do obrony - w ostateczności przy użyciu broni - przed tyranią rządu."

"Nic tak nie przekonuje drugiego człowieka jak kawałek rurki o średnicy 0,44 cala"

/Samuel Colt/

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Mozets

#1651296

Co do prawa posiadania broni , w tym palnej: - najbardziej przeciwko temu protestują ci - co ją już mają. Tzn. policja (i byli milicjanci skupieni w agencjach ochrony), byli sekretarze skupieni w kołach łowieckich, wielu ludzi ze świecznika -( którzy często powinni siedzieć w więzieniu) .

Na tej samej zasadzie co protestujący przeciwko zakazowi aborcji. Wszyscy oni już się urodzili. I nie mają zamiaru "naprawić " tego "błędu " rodziców własnymi rękami. Nie w zakazach jest metoda. Ludzie zawsze obejdą wszelkie zakazy. Szmal - wszystko załatwia.

Pan Bóg stworzył ludzi - a Colt uczynił ich równymi. Oczywiście osobom niezrównoważonym nie należy ułatwiać szaleństwa i wpychać im na siłę broni do ręki. Wielu ludzi nie chciałoby broni nawet za darmo( w tym spora ilośc kobiet).  W jednym z miasteczek na południu USA szeryf wydał nakaz posiadania w domu broni palnej.

NAKAZ. Też przegięcie pały. Ale jakie genialne.

Ilość przestępstw spadła o 74% a zabójstw o 98%.

. Chętnych należy przeszkalać - by nabrali nawyków w posługiwaniu się bronią. W klubach strzeleckich. Psycholog jest zupełnie zbędny w wypadku normalnego, zrównoważonego - nie cierpiącego na chorego na chorobę psychiczną obywatela. Wszystkie te Wojewódzkie KP, WSA, psychologowie itp. są po to by wyciągnąć forsę od obywatela. Lub wpuścić go w maliny.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Mozets

#1651314

W Niemczech tzw "broń obiektowa" małokalibrowa bez prawa wynoszenia poza obiekt. Takie zezwolenia otrzymuje się od ręki - z tego co mówili mi koledzy z Niemiec.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1652267

Ostatnie tragedie: zastrzelenie nastolatka trudniącego się drobną dilerką uzbrojonego w... nożyczki!

Oraz spektakularny wypadek na strzelnicy policyjnej gdzie(oficjalnie) pistolet wyrwał się policjantce spod kontroli i sam strzelał mówią jedno.

PP ma katastrofalne braki w wyszkoleniu strzeleckim i praktycznie ZEROWE obycie z tzw. służbówką.

Raczej do szpanowania niż do właściwego użytku.

Tudzież paniczny strach przed ryzykownymi interwencjami(niestety wiem coś o tym).

Tymczasem jako pospolity klubowicz oddaję na jednym szkoleniu 25 do 30-tu paru strzałów.

Za wszystkie PŁACĘ.

I tu sobaka pogrzebana.

Przeciętny krawężnik, nie jakiś anty,.. oddaje średnio rocznie na strzelnicy ok. 8- 9 strzałów.

I o czym tu mówić???

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Brian

#1651358

Szwecja - Hemvarnet ( tł.dosł. straż „domowa”) - Gwardia Krajowa
( Szwecja liczy niecałe 9  mln mieszkańców). Polska niecałe 40 milionów.

Gwardia Krajowa liczy 42 000 żołnierzy zorganizowanych w 70 batalionów i około 300 kompanii, z założeniem jednej kompania na gminę. Kompania – min 100 gwardzistów.

Drugim istotnym elementem Hemvarnet-u są organizacje proobronne, do których należy według danych szacunkowych 600 tys. obywateli (w państwie gdzie żyje 9 milionów osób). W Szwecji jest 19 organizacji proobronnych, które posiadają umowy o współdziałaniu z Gwardią Krajową, przy czym 8 organizacji posiada specjalne porozumienia z Gwardią Krajową, na bazie których członkowie organizacji bez trzy miesięcznego przeszkolenia wojskowego mogą stać się żołnierzami Hemvarnet-u. Organizacje te zobowiązują się do rekrutacji i przeszkolenia personelu na określone specjalności wojskowe w Gwardii Krajowej. Do 8 organizacji proobronnych posiadających specjalną umowę z Hemvarnet-em należy przeszło 17 tys. żołnierzy rezerwy po służbie wojskowej.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Mozets

#1651984

Niezły przykład. O tyle cenny że nie jest tak oklepany - jak wyciąganie ciągłe Szwajcarii która zresztą jest przykładem koronnym na to że może być uzbrojonych ponad 90% dorosłych obywateli i ...nic. Ciągle kręcimy się wokół jednego: nie idzie to wytłumaczyć antagonistom, że użycie broni do przestępstwa to nie znaczy: UŻYCIE broni LEGALNEJ. Ale brak statystyk nie pozwala wykazać (poza prywatnymi rozmowami z kolegami z policji - kolegami strzelcami tez zapisanymi po klubach bo przecież gdzieś trzeba się szkolić, jak nie w pracy - bo się nie da) twardo jak jest. Jakby komuś ciągle zależało na zaciemnianiu tego obrazu. I straszeniu bronią.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1652266