O rusofobi słów kilka, cz. II czyli co robić
Drugą część o rusofobi, onucyzmie oraz odnowieniu relacji z Rosją rozpocznę od ogólnych dywagacji na temat dobrych i złych przywódcach. Potem krótko będzie, czy w ogóle podejmować starania o przywrócenie normalnych relacji z Putinem i na koniec, jak można by to zrobić i po pierwsze, czy jest to możliwe w sensownej perspektywie.
Przywódcy
Założenie - Putin to człowiek zły, Putin to człowiek który kieruje się siłą, interesem Rosji i na nic innego nie zważa, idzie po trupach do celu.
No to popatrzmy na innych przywódców.
- Czym się kieruje Trump? Wygląda, że po pierwsze interesem Izraela a potem USA. Interes Polski ma gdzieś o ile to nie stoi w kolizji z interesem USA. Trupy (np. w Iranie) to dla niego nie problem.
- Bibi Netanjahu – interesem Izraela, żydostwa. Reszta to goje czyli zwierzęta i chłam. Generalnie zbrodniarz, co oficjalnie stwierdzono. Morderca kobiet i dzieci.
- Joe Biden – jego podstawowym interesem było aby nie zlać się publicznie w portki. Prezentował politycznie interesy Deep State.
- Pani von der Leyen – realizuje interes globalistów, czasami sprzeczny z interesem Niemiec. Groźna marionetka stojąca na czele KE rozwalająca Europę zgodnie z szerszym planem.
- Kanclerz Friedrich Mertz – prezentuje interesy IV Rzeszy. Ostatnio dogaduje się z Ukrainą w sprawach militarnych, być może nie tylko. Warto przypomnieć sobie historię.
- Bush (młody i stary) – prezentował po pierwsze interesy globalistów, po drugie USA. W wojnie z Irakiem ukatrupił ponad 70 tys. cywilów. Zapewne były tam kobiety i dzieci. Przy nim Putin na Ukrainie to mały pikuś. Ale obronił demokrację, petrodolara i po 9/11 wprowadził Patriot Acts. Broni masowej zagłady nie znalazł ale złapał Saddama i łeb mu obciął.
- ….. itd.
Generalnie jedni warci drugich z tym, że Putin jakby mniej zależny od globalistów z ich pomylonymi pomysłami. Wygląda na pragmatycznego polityka.
Czy normalizować czy nie i co to oznacza?
Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie formułując przeciwną tezę to znaczy – nie normalizujemy i co z tego może wyniknąć. Zaprzeczając tej tezie może stanie się bardziej oczywiste, że jednak trzeba normalizować.
Nie „lubimy” Rosji, boimy się Rosji, pogardzamy Rosją, mamy historyczną „kosę” więc nie nawiązujemy relacji, trzymamy się od nich z daleka. Jedyne co wówczas trzeba zrobić, to wejść w sojusz z kimś, kto nam zapewni bezpieczeństwo. Wyjścia były dwa a teraz jest w zasadzie jedno – zgodzić się na projekt federalizacji narzucany przez EU i Niemcy (czyli kładziemy się na pleckach z rozstawionymi łapkami).
Na USA nie ma co liczyć bo mają teraz inne problemy i plany niż zajmować się porządkiem w Europie a w szczególności w Polsce. NATO staje się obecnie bardziej kółkiem dyskusyjnym niż siłą militarną.
Federalizacja Europy to likwidacja państw narodowych (czyli Polski też), uzależnienie od polityki Brukseli i Berlina co będzie mieć dla nas opłakane skutki. Twierdzenie, że EU można przekształcić w konfederację państw narodowych bez narzucania im ideologii jest dziecinne. EU została tak zaprojektowana i to co robi, to realizacja projektu a nie jakieś błędy i wypaczenia.
No więc nie normalizujemy. Z Putinem nie będziemy musieli gadać, zrobią to za nas inni tylko nie wiadomo czy w naszym interesie.
Czy taki scenariusz jest korzystny? Według mnie NIE.
Więc normalizacja relacji z Rosją jest konieczna, natomiast pojawia się od razu kilka problemów, np. jak tu normalizować kiedy przykładowo:
- rozbiory, zsyłki na Sybir
- operacja polska NKWD 1937-1938 (ok. 110 tys. ofiar)
- Pakt Ribbentrop-Mołotow
- Katyń 1940 (ok. 22 tys. ofiar) + czystki
Sprawę rozbiorów zostawmy na boku natomiast za czasów Sowietów i ZSRR według różnych źródeł liczbę ofiar wśród obywateli Polski, które można im przypisać, szacuje się na 400 – 500 tys.
Dla porównania Niemcy w II WŚ pozbawili życia ok. 6000 tys. obywateli RP (+ Ukraińcy ok. 250 tys.) a ubytek majątku narodowego oceniono na 39% stanu przedwojennego.
No i co z tego porównania wynika?
Z Niemcami mamy normalne relacje, bo jak się twierdzi oni się zmienili i są w strukturach politycznych, które „temperują” ich zakusy.
Z kolei twierdzi się, że Rosja za panowania Putina nie zmieniła się i jest postrzegana jako ta, która chciałaby kibitkami wywozić nieprawomyślnych Polaków na Sybir lub strzelać w tył głowy i zakopywać w dołach z wapnem, no i wywieźć fabryki i surowce, i zaprowadzić „ruski mir”? Zgadzacie się? Pytanie retoryczne.
Jest jednak jedna poważna zadra – Smoleńsk 2010. Nie był to błąd pilota, to była poważna operacja międzynarodowa również z udziałem elementu polskiego. Rosja była w to uwikłana a epizod związany z identyfikacją zwłok w Moskwie i liczne przykłady bezczeszczenia ciał faktycznie utrudnia normalizację. Może jakimś siłom wewnątrz rosyjskiego establishmentu właśnie o to chodziło?
Jeszcze jedno wyjaśnienie – co teraz znaczy normalizacja? Przy KOPISIe u władzy maksimum to przyjęcie przez PKN listów uwierzytelniających rosyjskiego ambasadora Michno.
Jak unormować relacje RP – Rosja?
Po pierwsze Polsce powinno bardziej na tym zależeć niż Rosji. Skończył się świat jednobiegunowy, już wujek Sam nie rządzi a nawet zaczyna się układać z Putinem. Czy np. taki PiS z Kaczyńskim na czele wie co zrobić jak Trump z Putinem zawiąże jakieś porozumienia? Przecież dopadnie ich straszny dysonans poznawczy, który w najlepszym przypadku skończy się schizofrenią.
Faktem jest, że nie zgadzamy się z Rosją w kwestiach historycznych, ale można wymienić wiele innych narodów, z którymi się również nie zgadzamy, jak np. Czesi, Słowacy, Niemcy, Litwini, Ukraińcy ale to nie znaczy, że musimy być wrogami. Dojrzałe podejście polega na tym, że uznajemy, że są kwestie sporne, a mimo wszystko żyjemy tu i teraz.
Przykładowo co według piko powinno się zrobić :)
1. Po pierwsze musi nastąpić zmiana w elitach władzy. Obecne są spalone, zarówno PiS jak i KO z przystawkami.
2. Rozmowy (na pierwszym etapie) powinny toczyć się zakulisowo z udziałem pośrednika.
3. Polska powinna zabiegać o pośrednictwo Chin.
4. Jeżeli nie chcemy być landem eurokołchozowym to musimy mieć mocnego protektora w postaci Chin. Na USA nie ma co liczyć.
5. Atutem w rozmowach z Chinami powinno być zaprezentowanie Polski jako ważnego ogniwa w Jedwabnym Szlaku.
6. Bez protekcji Chin układanie się z Rosją będzie obarczone dużym ryzykiem.
Myślę, że mamy bardzo mało czasu, bo jak się banderowcy dogadają z wermachtem to będzie pozamiatane.
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 268 odsłon

Komentarze
@ Piko
10 Lipca, 2026 - 14:30
Hi, Hi...pewnie Siergiej Ławrow ci tego paszkwila dyktował.
ronin
Nie, sam Putin. Nieźle
10 Lipca, 2026 - 14:56
Nie, sam Putin. Nieźle zapłacił.
dobry rosjanin to zdechly
11 Lipca, 2026 - 11:46
dobry rosjanin to zdechly rosjanin
Czy administracja ma taką
11 Lipca, 2026 - 21:51
Czy administracja ma taką samą opinię, że nie reaguje na powyższy wpis?
Chiny
17 Lipca, 2026 - 20:26
Najważniejsze, by dogadać się z tak rozsądnymi Chińczykami [O], jak poniższy przykład:
♦ Analizy profesora Dźianga
♦ VIII-wieczna relacja z inwazji Turków i Rusów na ziemie Słowian i Sarmatów
(Opisywane w relacji zboczenia Rusów są w tłumaczeniach regularnie pomijane, pozostaje więc arabski oryginał, to tłumaczenie i nieco obszerniejsze francuskie - trzeba też wziąść poprawkę na różnorodność kultur i obszarów klimatycznych, n.p. wiewiórki opisywane są jako małpki. Autor zalicza też hordy Rusów do hord tureckich i opisuje niektóre przejęte przez nich od Słowian-Sarmatów-Ariów zwyczaje, jako ich własne.)
Z Chińczykami [O] i Mongołami [C] mieliśmy przez 40 000 lat dobrosąsiedzkie stosunki i dopiero inwazje przybyłych z północno-wschodniej Syberii Turków [N] i przybyłych z Półwyspu Arabskiego androfagów [I], które z bazy na bagnach Skandynawii dwa millennia temu zawojowały Europę podzieliły nas terytorialnie, gospodarczo i kulturowo. Jednak do dziś Chińczycy wysoko cenią naszych artystów, naszą myśl techniczną i zdrową żywność.
Turcy [N] wspomagani przez Alanów i Masagetów [R1b] jako Hunowie (Xiongnu, Xionici, Kidaryci, Heftalici, Seldżucy, Ottomani…) zajęli nasze Indo-Europejskie ziemie w Azji Środkowej, Iranie, Azji Mniejszej, Europie Wschodniej i na Bałkanach. Jedynie Mongołom [C] po udanym powstaniu Temudżina, znanego odtąd jako Dżyngis Chan, udało się wyzwolić i przejąć kontrolę nad gigantycznym imperium Hunów. Mongołowie szybko powrócili na swe pastwiska i nawet przejęli nauki naszego przebudzonego mędrca Siddarthy, a pozostawione w Sarmacji oddziały Dżungarów i Koszutów (Kałmuków) wspierały Jana III Sobieskiego w powstrzymywaniu dalszych tureckich i rusko-saskich zapędów imperialnych.
Bastardy Turków [N] i przybyłych z bagien Skandynawii androfagów (Taurów, Bastarnów, Gotów, , Herulów, Gepidów, Rusów, Waregów… [I]) stanowią do tej pory ciemiężycieli rdzennej ludności Indo-Europejskiej (Słowian, Ariów, Darmatów, Śaków… R1a), Kaukaskiej [G], Syberyjskiej [P] i Kimmeryjskiej (Tatarskiej [Q]). Dodatkowo rzymska mafia [głównie I i J] okupująca przez kilkaset lat Europę i basen Morza Śródziemnego zainstalowała w Europie żydowskich [J] hamdlarzy niewolnikami (Rafanitów), którzy wraz z Hunami [N, R1b] stworzyli na terenach okupowanej Sarmacji Chanat Chazarski. W VII w. przez Kaukaz przedostali się także Assyryjczycy [J] obecnie znani jako Czeczeni, którzy okupują Sarmackie ziemie Serbów.
Rdzenna ludność Eurazji poza ludobójstwem, etnocydem, pauperyzacji i zniewoleniu poddana została mankurtyzacji, turkifikacji, germanizacji, chrystianizacji, judeizacji, islamizacji, sowietyzacji i ciągłemu terrorowi, propagandzie i zniewoleniu. Na bazie zniewolonych przez Rusów [I] Słowiańskich [R1a] miast powstała "Ruś", która uległa naporowi Hunów [N i R1a] zarządzanych przez pewien czas przez Mongołów [C]. Wskutek inwazji Żydów (Radanitów, Chazarów, Karaimów, Litwaków, kapitalistów, harendowników, bolszewików… [J]) i licznych fal androfagów (Anglów, Sasów, Szwabów, krzyżaków, carów, kapitalistów, bolszewików, hitlerowców…) androfago-tureckie imperium Rusów, które sięgało Alaski przekształciło się w żydo-androfago-tureckie imperium sowieckie, które niedawno rozpadło się na strefy kontrolowane przez Turków [N] ("Kazachstan", "Uzbekistan", "Kirgistan", "Turkmenistan"…) na trzon nadal kontrolowany przez Turków [N] i androfagi [Rusów, Sasów… [I]) oraz kontrolowane przez ich mniej lub więcej zależne prowincje z mniejszym lub większym udziałem Żydów [J] i Turków [N], jak "Białoruś", "Ukraina", Mołdawia…
Niewskazanym i niebezpiecznym byłoby paktować z okupantem bez wsparcia tak silnego (niestety skażonego od stulecia bolszewickim faszyzmem) sąsiada jakim są Chiny [C] (nie zamorska kolonia żydo-androfagów USA) w miarę stabilne starożytne państwo z którym łączy nas wielotysiącletnia współpraca i zbudowany oryginalnie przez nas Jedwabny Szlak. W tym kontekscie warto też przytoczyć wyparte niestety przez biurokratyczny konfucjanizm i imperialistyczne żydo-chrześcijaństwo nauki naszego przebudzonego mędrca Siddarthy, które dzięki tłumaczeniom Partyjskich i Sarmackich naukowców i licznym Tokaryjskim uczelniom i bibliotekom budowanym na pograniczu Chin, gdzie zaczynał się Wielki Mur łączyły do tureckiej inwazji duchowo i intelektualnie nasze wielkie prastare narody.
Tylko wspólnie z Chińczykami bylibyśmy w stanie zmusić tureckich okupantów do wycofania się do ich bogatej w złoża ojczyzny i przejęcia roli dostawcy i partnera raczej niż okupanta. To samo dotyczy pozbycia się androfagów, Żydów i Assyryjczyków (Czeczenów) z Europy lecz nawet ich bardziej cywilizowani krewni Arabowie nie chcą ich przyjąć.
Oczywiście skutkowałoby to rozpadem państwa jakim jest "Rosja", lecz jest to proces wymagający wielopokoleniowej edukacji i demankurtyzacji, desowietyzacji zniewolonego społeczeństwa, bez masowego poparcia którego taka sanacja pozostaje utopią.
Z taktycznego punktu widzenia wszelkie układy z okupantem choćby nawet przynosiły korxyści - to są one tylko rozwiązaniem krótkoterminowym i bardzo niepewnym, nie dającym podstaw do ogólnego dobrobytu, wolności i rozwoju duchowego.
https://niepoprawni.pl/blog/humpty-dumpty/ukraina-wojna-zastepcza-wg-banderowcow
]]>http://sbb-music.jimdo.com]]>
Stosunków z zaborczym imperium nie da się znormalizować.
19 Lipca, 2026 - 12:25
Piko, napiszę wprost: fundamentalnie nie zgadzam się z Twoją tezą, że normalizacja relacji z Rosją jest konieczna — uważam, że z państwem o trwałej logice imperialnej relacji normalnych mieć się nie da, a jedynym poważnym warunkiem pokojowego współżycia jest jego deimperializacja, w praktyce rozpad na wiele słabszych państw.
O przywódcach: trafna diagnoza, błędny wniosek
Lista złych przywódców, którą przedstawiasz, jest w dużej mierze słuszna: Trump podporządkowany interesom USA i Izraela, Netanjahu jako polityk gotów na masową eksterminację ludności cywilnej, Biden jako figura Deep State, von der Leyen jako narzędzie globalistycznego projektu demolującego Europę, Bushowie jako imperialni krzyżowcy od petrodolara. Masz rację: to nie jest starcie Dobry-Zły, tylko różne wcielenia tego samego imperialnego instynktu i pogardy dla jednostki.
W tym miejscu jednak robisz skok, z którym się nie zgadzam: z faktu, że inni są równie źli lub gorsi, wyciągasz wniosek, że Putin jest bardziej pragmatyczny i mniej zależny od globalistów, więc relacje z nim są jakąś racjonalną alternatywą wobec Zachodu. To jest klasyczny błąd porównania: to, że A jest odrażające, nie czyni B — równie odrażającego, tylko w innym stylu — partnerem, z którym da się wypracować stabilne normalne stosunki. Imperializm jest problemem samym w sobie, niezależnie od tego, czy nosi garnitur z Wall Street, czy mundur z Kremla.
Jeżeli uznajemy, że globalistyczny projekt USA-UE niszczy suwerenność, własność i wolności, to uczciwie trzeba przyznać, że rosyjski projekt ruskiego miru z ich perspektywy robi dokładnie to samo w swojej strefie wpływów — tylko z innym zestawem symboli i mitów.
Imperialna logika Rosji: nie partner, lecz strukturalne zagrożenie
Sam wyliczasz rosyjskie zbrodnie: rozbiory, zsyłki, operacja polska NKWD, Katyń, powojenne represje — setki tysięcy ofiar, systemowa eksterminacja polskiej elity, rabunek majątku. I słusznie zauważasz, że Niemcy zrobili więcej z punktu widzenia liczby ofiar i strat materialnych, a mimo to dziś z nimi mamy normalne relacje. Tyle że analogia do Niemiec jest bardzo złudna.
Po pierwsze, Republika Federalna Niemiec przeszła przez proces — nieidealny, ale jednak realny — rozbrojenia, integracji w struktury (NATO, UE) i rewizji własnej pamięci historycznej w kierunku potępienia nazizmu. Po drugie, Niemcy są wkomponowane w sieć zależności, która mocno ogranicza ich samodzielne imperialne działanie wprost militarnie. Rosja natomiast, nawet po upadku ZSRR, zachowała zasadniczo niezmienioną strukturę imperialną: ogromne terytorium dające dużą głębię strategicznę z koloniami wewnętrznymi, centralny ośrodek decyzyjny, tradycję stref wpływów i mit odwiecznej misji dziejowej na obszarze od Kijowa po Warszawę.
Z polskiej perspektywy nie jesteśmy dla Rosji jednym z wielu sąsiadów, lecz tradycyjnym geopolitycznym problemem: spoiwem przestrzeni bałtycko‑czarnomorskiej, potencjalnym jądrem niezależnego ładu między Niemcami a Rosją. To właśnie dlatego rosyjska polityka wobec Polski w praktyce sprowadza się historycznie do prób jej neutralizacji, wasalizacji lub rozbicia — nie dlatego, że nas nie lubią, tylko dlatego, że niezależna Polska jest strukturalnie sprzeczna z ich projektem.
W tym sensie Rosja jako imperium nie może z nami normalnie współistnieć, tak jak nie może normalnie współistnieć pasożyt z organizmem, który traktuje jak żywiciela. Pasożyt może chwilowo nie gryźć, może nawet udawać symbionta — ale jego funkcją jest żerowanie.
„Nie normalizujemy” vs „normalizujemy” — fałszywa dychotomia
Budujesz ciekawy, ale moim zdaniem fałszywy dylemat: albo nie normalizujemy relacji z Rosją i wtedy jedyną opcją jest wejście w federalizację UE pod dyktando Niemiec, albo normalizujemy z Moskwą, wykorzystując pośrednictwo Chin, aby uniknąć roli landu eurokołchozowego. Ja widzę tu kilka problemów:
Z mojego punktu widzenia właściwe rozpisanie możliwości jest inne:
Jako paleolibertarianin widzę dla Polski sens tylko w opcji B. Jeśli chcemy pokoju bez konieczności nieustannego balansowania między większymi bandytami, musimy dążyć do sytuacji, w której na wschód od nas nie ma jednego, wielkiego, imperialnego centrum.
Rozpad Rosji jako warunek pokoju
Moja teza jest brutalna, ale uczciwa: trwałe pokojowe współżycie z Rosją nie jest możliwe, dopóki istnieje ona jako scentralizowane imperium ze strefą wpływów obejmującą Ukrainę, Białoruś, Kaukaz, a docelowo — w oczach wielu rosyjskich strategów — również Polskę.
W praktyce oznacza to, że:
Oczywiście rozpad imperium nie jest czymś, co możemy zadekretować artykułem na portalu. Jednak możemy działać zgodnie z logiką świata po imperium, zamiast zawczasu akceptować jego wieczność.
Chiny jako protektor — ryzyko zmiany pana
Twoja propozycja sekwencji: zmiana elit w Polsce → zakulisowe rozmowy → pośrednictwo Chin → wykorzystywanie Jedwabnego Szlaku jako atutu → uzyskanie chińskiej protekcji wobec Rosji, jest ciekawa jako geopolityczny szkic, ale w mojej ocenie grozi zastąpieniem jednego pana drugim.
Chiny nie są antyimperialnym aniołkiem — są własnym typem imperium: technokratycznym, kolektywistycznym, opartym na kontroli społecznej i gospodarczej; nie przerobiły w żaden sposób swojej imperialnej tradycji na coś zgodnego z libertariańskim rozumieniem wolności jednostki.
Jeśli Polska miałaby się bronić przed rosyjską wasalizacją dzięki chińskiej protekcji, to w praktyce oznacza:
Jeśli uciekamy od jednego Leviatana, nie po to, aby wskoczyć do paszczy kolejnego. Stawianie na Chiny ma sens tylko w bardzo wąskim, taktycznym wymiarze (balansowanie), nie jako strategiczna kotwica polskiej suwerenności.
Smoleńsk, pamięć i granice pragmatyzmu
Masz rację, że Smoleńsk — jako operacja, w której Rosja miała swój udział, połączona z bezczeszczeniem ciał — jest poważną zadrą utrudniającą mówienie o normalizacji. Niemniej ja poszedłbym dalej: Smoleńsk jest symptomem, nie wyjątkiem. W logice państwa, które bez większych oporów wysyła ludzi na Syberię, strzela w tył głowy, bombarduje miasta, używa służb i wojska jako zasadniczego narzędzia polityki, takie wydarzenia nie są szokującą aberracją — są konsekwentnym rozwinięciem tej samej mentalności.
Dlatego pragmatyzm wobec takiego podmiotu ma bardzo ostre granice:
Jeżeli ktoś jest gotów zabić Twoich obywateli w operacji politycznej i następnie przez lata kłamać i grać propagandą, to nie jest ktoś, z kim można planować normalizację w sensie zaufania strukturalnego. Co najwyżej — chwilowe zawieszenie broni.
Co zamiast normalizacji? Paleolibertariański szkic
Patrząc z perspektywy paleolibertariańskiej i polskiej racji stanu, widzę trzy osie działania, które są alternatywą wobec Twojej wizji normalizacji przez Chiny:
W tym duchu: nie jestem przeciwny konkretnym, technicznym kontaktom z Rosją (handel, dyplomacja), ale sprzeciwiam się pomysłowi uznania, że normalizacja z państwem, które w swej strukturze widzi nas jako naturalną strefę podporządkowania, jest jakimkolwiek docelowym rozwiązaniem.
Na koniec — żeby było jasne: zgadzam się z Tobą w ocenie zgubności federalizacji UE, zgadzam się w krytyce globalizmu i w tym, że obecne elity PiS/KO są spalonym kapitałem. Różnimy się w jednym: Ty chcesz normalizować z istniejącym imperium, ja uważam, że dla Polski, która chce być realnym podmiotem, trzeba myśleć już dziś o świecie po jego rozpadzie.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
historia świata
19 Lipca, 2026 - 13:52
Pokazuje, że upadły system totalitarny natychmiast jest zastępowany następnym . LUDZIE.
Czesław2
Rosja zastąpiła ZSRR
19 Lipca, 2026 - 20:26
To jest przykład na to, że potężniejszy system totalitarny został zastąpiony słabszym. To będzie kontynuowane — po upadku Rosji zastąpi ją mniej potężne księstwo moskiewskie. Po rozpadzie imperium brytyjskiego mamy wielokroć słabszą Wielką Brytanię. Do tego właśnie powinniśmy dążyć. Mamy teraz wojnę domową w ZSRR między republiką rosyjską a ukraińską, a po rozpadzie Rosji będziemy mieli wojnę domową księstwa moskiewskiego z Syberią. No i dobrze!
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
A gdzie ja napisałem o normalizacji w duchu podporządkowania?
21 Lipca, 2026 - 13:59
"W tym duchu: nie jestem przeciwny konkretnym, technicznym kontaktom z Rosją (handel, dyplomacja), ale sprzeciwiam się pomysłowi uznania, że normalizacja z państwem, które w swej strukturze widzi nas jako naturalną strefę podporządkowania, jest jakimkolwiek docelowym rozwiązaniem".
Dalej nie wiesz albo udajesz, że nie wiesz dlaczego Rosja dokonała agresji na Ukrainę.
"Dekolonizacja i deimperializacja rosyjskiej przestrzeni: wspieranie prawa narodów do samostanowienia na obszarze post‑rosyjskim; moralne i polityczne odrzucenie logiki naturalnych stref wpływów".
Czy masz jakiś pomysł na sprzeciwienie się realizacji projektu Mittel Europy? Tu nic nie zagraża? A kwestia wpływu Żydostwa na funkcjonowanie władz IIIRP?
Jak wyobrażasz sobie sposób rozbicia Rosji? Może Ty ze szwagrem to zrobicie? Z kim wówczas będzie się tzw. zachód układał, co z bronią A? Myślisz że Chiny będą patrzyły spokojnie jak post rosyjskie narody będą się samostanowiły.
Mam wrażenie że czytam pomysły jakiegoś utopisty a nie człowieka myślącego racjonalnie i realnie.
Pozdrawiam
A gdzie argumenty?
21 Lipca, 2026 - 14:18
Napisałem obszernie, punktowo odnosząc się do Twoich założeń i wniosków. W odpowiedzi nie zająłeś się ani jednym z tych punktów, tylko powtórzyłeś swoją tezę w krótszej wersji. Na razie mamy więc klasyczny układ: ja argumentuję, Ty streszczasz samego siebie. Jeżeli chcesz dyskusji, to wskaż konkretnie, które z moich zdań uważasz za fałszywe albo nieistotne i dlaczego.
W notce pisałeś, co powinno się zrobić w relacjach Polska-Rosja, ja pokazałem, gdzie te postulaty są życzeniowe albo sprzeczne z realiami geopolityki. W odpowiedzi nie próbujesz tego obronić, tylko udajesz, że tej krytyki nie ma.
Chiny będą się bardzo cieszyć z rozpadu Rosji, bo szybciej zwasalizują Syberię, co i tak już robią. Rosja rozpadnie się tak samo i z tych samych powodów co ZSRR. Cokolwiek napiszesz o niemożliwości rozpadu Rosji, mogłeś napisać o niemożliwości rozpadu ZSRR.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Możesz ustosunkować się do moich pytań
21 Lipca, 2026 - 17:14
Cytuję Ciebie i zadaję pytania. Nie streszczam samego siebie. Kłamiesz.
Jest jedno stwierdzenie że nie wiesz jaka była geneza agresji Rosji co jest prawdą.
Rozumiem że I część czytałeś ale chyba tam nie komentowałeś
21 Lipca, 2026 - 17:22
Dodatkowo polecam mój tekst z S24
https://www.salon24.pl/u/piko/1510757,polska-i-ukraina-calkowita-sprzecznosc-interesow