Nie będzie polskiego na maturze

Obrazek użytkownika Nathanel
Blog

Jeden z moich profesorów na studiach mawiał że Ministerstwo Oświaty jest tylko po to aby ustalać termin otwarcia oraz zakończenia roku. Dzięki temu Naród a szczególnie uczniowie unikali destrukcji systemu nauczania.

Nieszczęścia polskiej edukacji nastały wówczas gdy na stanowiska ministerialne zaczęły trafiać osobniki których IQ było niższe niż liczba wskazująca ich wiek ale przekonanych o swoim posłannictwie ( na fuchę posyłała ich paro szkolnictwie.tia rządząca) a którzy nie mieli żadnego pojęcia.

Najgorsi są "profesorowie i magistrowie" czyli uczeni. Uczony jak wiadomo musi jedynie posiadać tytuł a nie wiedzę oraz umiejętności czyli chełpi się tym że był tu i tam uczony.

Nareszcie dobra wiadomość dla maturzystów. Ze źródeł dobrze poinformowanych a zbliżonych do MENelików dowiadujemy się, że z egzaminów dojrzałości wyłączony zostanie pisemny z j. polskiego. Planowane są dalsze rewolucyjne zmiany.

Przepraszam. Nie z egzaminu dojrzałości ale z matury a to jak pokazuje życie dwie różne rzeczy.

Egzamin dojrzałości – nazwa egzaminu państwowego, w formie pisemnej i ustnej, zdawanego na zakończenie nauki w szkole średniej. Po zdaniu egzaminu penitent otrzymywał świadectwo dojrzałości do p[odjęcia studiów wyższych które potwierdzało prawo do zdawania egzaminu wstępnego na uczelnię wyższą.

Dzisiaj jest tzw "matura". Samo słowo "Matura" pochodzi od łacińskiego maturus, co oznacza dosłownie: "dojrzały". Matura ma potwierdzać dojrzałość choć nie wiadomo do czego. Matura jeśli idzie o potwierdzenie dojrzałości tej która wyłącznie interesuje naszą młodzież jest o klika lat spóźniona. Młodzież sprawdza swoją dojrzałość płciową już w podstawówce co potwierdza później na demonstracja pro aborcyjnych.

Ja zdawałem egzamin dojrzałości najpierw pisemnie z języka polskiego a następnego dnia z matematyki a po przekroczeniu tego progu egzamin ustny  w ciągu jednego dna z pięciu przedmiotów: Języka polskiego, matematyki, wiadomości Polsce i świecie, historii i przedmiotu z własnego wyboru.

Egzamin należało zaliczyć na 100%.

Dzisiejsza matura to bzdura. Każdy przedmiot innego dnia a do zaliczenia wystarczy zaliczyć 30%

Egzamin maturalny z matematyki na poziomie podstawowym jest egzaminem obowiązkowym. To oznacza, że muszą przystąpić do niego wszyscy maturzyści. Aby go zdać, należy uzyskać 30% wszystkich punktów. Jeśli nie zdasz matury pisemnej z matematyki, nie otrzymasz świadectwa maturalnego.

Powiem tak. Gdyby pies, kandydat do służby w policji po szkoleniu na swoim egzaminie zaliczył 30% to nie zostałby nawet zakwalifikowany do przerobu na mączkę miesno-kostną.

Grzebanie przez rządowe reżimy w maturach związane jest głownie z tym że "maturzyści" stanowią istotną porcję masy wyborczej i szczególnie w latach około kampanijnych aktualni dyktatorzy usiłują omamić niedojrzałych amatorów świadecta dojrzałości.

Kto powiedział że nasz reżim zapomina o starych obietnicach wyborczych. Nasza władza nie tylko obiecuje ale, późno bo późno, wypełnia swej obiecanki. Oto dowód przydający wiarygodności nie tylko przed wyborami prezydenckimi ale na cały rok elekcyjny.

Wiadomo, że już nie tylko jesteśmy w Unii, ale jesteśmy w niej bezapelacyjnie liderami. A skoro szlachectwo jak się przekonaliśmy już nie zobowiązuję , to bycie liderem jak najbardziej. Dlatego Polska zdecydowała dać przykład nie tylko przewodnictwem ale konkretnym działaniem. Możemy pokazać, że nadszedł czas zerwania z zaściankowym przywiązaniem do tradycji.

Wszak wiadomo:

 „Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność – takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać... Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski – tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem"

 Będziemy demontować tą nienormalność krok po kroku.

Rozpoczniemy odejściem od tego "idiotycznego" języka pełnego liteR których nawet wymówić trudno. Liter które uniemożliwiają okazanie otwartości na europejskość nowoczesność , współczesność. na co komu dwie litery "łu" ? Czy komuś jest potrzebne " Ó " skoro sympatyczne szeroko otwarte " U" brzmi tak samo. I wygląda jak otwarte ramiona władzy. Do tego jeszcze : "ę","ą" "ż", "ź, "rz","ch", "ł","dź",:dż".  Przecież tego badziewia nawet nie ma żaden porządny laptopek. Ile to trzeba się nagimnastykować przy zwykłym SMS-ie. Ile trzeba się nadziubać aby zwołać kumpli na urodziny Chuka albo Stevena.

  Obiecaliśmy, że będzie sie ludziom żyło lepiej i czas to zrealizować. Przecież bez tej idiotycznej ortografii będzie lepiej nie tylko pisać ( nie tylko panu Prezydentowi).

 Tak więc PiSemny będzie tylko dla tych co się bez PiS-ania obyć nie mogą, ani nie chcą. Poprawkowych nie będzie.

Wreszcie wyeliminujemy zbędny balast. Eliminacja pisemnego z polskiego stanie się integralną częścia programu "Przyjazne Państwo" który z taką determinacja jest wdrażany przy jednym okienku.

Zresztą jak sami wiecie nigdzie poza Polską w tym "jenzyku" dogadać się nie można. Każdy inteligientny człowiek wkrótce i tak będzie sie posługiwał wyłącznie angielskim. A my będziemy w krajach byłego baraka pionierami. Yes,yes,Yes.

Wkrótce zlikwidujemy także egzamin z matematyki . Pomyślcie troszku. Po co nam i ten balast skoro każdy rozsądny Polak wie że już nie mamy na co liczyć.

Wprowadzimy za to, skoro mówimy o świadectwie dojrzałości, egzamin z seksuologii. Egzamin wyłącznie praktyczny i bez wyjątków dla wszystkich.

Wkrótce  w dziedzinie produkcji wykształconych analfabetów prześcigniemy nawet USA. Będziemy mieli sześciolatki w szkołach, maturzystów bez matury, studentów bez dyplomów, robotnicy bez pracy, inteligencję bez rozumu, emerytów bez emerytur i to wszystko jeśli będziemy na tyle światli i odważni że przyzwolimy na jeszcze jedną kadencję obecnych rządów.

Czepiam się? Może niezupełnie. Bo oto zapowiedziane przez profesora ( a jakże) ministra Czarnka.

" Zmniejszenie wymagań przedmiotowych wobec maturzystów, likwidacja obowiązkowej matury pisemnej, inna forma arkuszy maturalnych mniej zadań z matematyki, możliwość zmiany deklarowanych przedmiotów maturalnych, możliwość zdawania matury tylko na poziomie podstawowym z polskiego, matematyki i języka obcego – to najważniejsze zmiany w maturze 2021"

Zmniejszenie wymagań? A nie lepiej od razu z tych wymagań zrezygnować?

Minister zarządza zniesienie obowiązku przystąpienia do egzaminu ustnego oraz z jednego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym. Nie będzie obowiązkowego ustnego egzaminu maturalnego.W 2021 r. część ustna egzaminu maturalnego z języka polskiego, języka mniejszości narodowej i języka obcego nowożytnego nie będzie obowiązkowa. Nie będzie obowiązku przystąpienia do egzaminu maturalnego z jednego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym.

No to jednak "matura to bzdura".

Uczeń ma deklarować chęć przystąpienia do egzaminu maturalnego. No to po jaką cholerę on do szkoły chodzi. Za moich czasów uczeń robił wszystko aby zdać maturę próbną, jej pozytywny wynik umożliwiał dopuszczenie do matury zasadniczej. Oblanie powodowało konieczność powtarzania roku a oblanie matury pozbawiało możliwości otrzymania świadectwo.

Oblałeś maturę powtarzając rok wylatywałeś ze szkoły i mogłeś legitymować się tylko świadectwem kalsy 10.

Wrócę na chwilę do egzaminu fundamentalnego - język polski Język polski jeszcze  jako przedmiot obowiązkowy

Za rozwiązanie zadań można uzyskać maksymalnie 70 punktów, w tym:

Część 1 Czytanie ze zrozumieniem, argumentowanie, znajomość zasad i posługiwanie się poprawną polszczyzną – 20 pkt (ok. 12–15 zadań – głównie otwartych – opartych na dwóch tekstach.
Część 2 Wypracowanie – 50 pkt. Trzy tematy wypracowania do wyboru: dwie rozprawki oraz interpretacja tekstu poetyckiego.

Czy nie dowodzą swojej niedojrzałości intelektualnej MEN -eliki które zadecydowały że za czytanie ze zrozumieniem, argumentowanie, znajomość zasad i posługiwanie się poprawną polszczyzną  czyli umiejętności których brak widać na każdym kroku uczeń zdobywa  max 20 pkt. a za bzdurną rozprawkę w stylu " co autor miał namyśli" aż 50 pkt?

Przecież jeśli ktoś nie potrafi czytać ze zrozumieniem, nie potrafi argumentować i nie potrafi posługiwać się językiem polskim nie jest w stanie zdać żadnego innego egzaminu.

Na maturze obowiązkowo powinna być sprawdzana także umiejętność głośnego czytania wskazanego losowo tekstu oraz umiejętność swobodnej ustnej, głośnej wypowiedzi na dowolny temat.

ta nie jest a efekty możecie zobaczyć poniżej

To że ludzie nie potrafią czytać ze zrozumieniem widać też w komentarzach na naszym portalu.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:7)

Komentarze

Już znam to szkolnictwo, dyrektorami są  osoby PO gruntownym wy kształ (t) cenie (u) 

MM

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Emil Cioran: "Stróżka stawiająca sobie pytania na temat sensu życia jest filozofem bardziej aniżeli historyk filozofii".

#1664583

Znowu pozrzynane z netu/ Jak to jest nie potrafić nawet napisac paru zdań od siebie? Szperanie, by wklejać najprostsze definicje a przy okazji cokolwiek innego

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1664585