Taśmy Kaczyńskiego czyli przeciek kontrolowany

Obrazek użytkownika Marek Ossey
Kraj

Aby właściwie ocenić materiał jaki został nam przedstawiony przez Gazetę Wyborczy należy dokonać tzw. krytyki źródła. Krytyka źródła jest podstawą aby właściwie ocenić materiał jakim dysponujemy. Naszym celem będzie ocena materiału od strony autentyczności, treści jaka w nim się znajduje od strony zamierzonej i nie zamierzonej oraz genezy powstania tego nagrania czy nagrania.

 Jarosław Kaczyński w polityce jako samodzielny polityk pojawił się po „ rozwodzie” z Lechem Wałęsą i zaczął reprezentować środowiska krytykujące ustalenia Okrągłego Stołu i stał się zwolennikiem szerokiej lustracji i dekomunizacji. Od tego momentu dla środowisk liberalno-lewicowych , których od strony medialnej głównym reprezentantem była Gazeta Wyborcza stał się wrogiem nr 1. Środowiska liberalno-lewicowe robiły wszystko aby Jarosława oraz jego brata Lecha skompromitować. Jeśli wierzyć GW i NIE Urbana , Kaczyńscy to demony polskiej polityki, porównywalni do demona polskiego Kościoła Katolickiego o. Rydzyka.

 Przez blisko 30 lat środowiskom tym nie udało się zdobyć kompromitujących materiałów na Jarosława Kaczyńskiego , każda afera kończyła się tym, że była oparta na spreparowanych dowodach lub miała charakter czystej manipulacji , bardzo często zwykłych pomówieniach. Nagle pojawiają się taśmy, na których Jarosław Kaczyński rozmawia na tematy związane ze Srebrną.  

 W tym miejscu musimy postawić pytanie….jak doszło do nagrania tych taśm.

 Siedziba PiS na Nowogrodzkiej jest jednym z najbardziej chronionym miejscem od strony kontrwywiadowczej. Są tylko trzy możliwości w jakich mogło dojść do nagrania Jarosława Kaczyńskiego.

 Strony zostały poinformowane przez „ochronę” , ze wszystkie tego typu rozmowy są nagrywane.

 Jakimś cudem stronie „austriackiej” udało się przemycić sprzęt nagrywający i obejść systemy zagłuszające.

 Nagrywanie rozmów Jarosława Kaczyńskiego na Nowogrodzkiej z jego gośćmi są standardem ale procedury mają charakter poufny znany tylko „ochronie” .

 Najmniej prawdopodobną wersją jest wersja druga. Do tej pory nie są znane przecieki rozmów Kaczyńskiego z Nowogrodzkiej. Tutaj odbywają się bardzo ważne, poufne rozmowy nie tylko miedzy politykami PiS, ale również z politykami innych krajów. Wygląda na to , że Jarosław Kaczyński ma większe zaufanie do zabezpieczeń na Nowogrodzkiej niż w siedzibie premiera i prezydenta. Trudno też sobie wyobrazić, aby zwykły zleceniobiorca był wstanie nagrać nie raz, ale jak twierdzi GW, 20 razy jedną z najważniejszych osób w państwie polskim. Obejście tego typu zabezpieczeń bez współpracy ze spec służbami jest niemożliwe, jednocześnie należy wykluczyć , że zleceniobiorca „austriacki” był lub jest źródłem informacji spec służb . Gdyby, zakładając teoretycznie, tak było, żadna spec służba by nie sprzedała informacji , że ma możliwość nagrywania ważnych osób w Polsce, a wiec GW nie byłaby wstanie wejść w posiadanie nagrań.

 Pozostają pozostałe dwie wersje. Za nimi przemawiają bardzo dobre od strony jakości nagranie. Sposób prowadzenie rozmowy ma charakter bardzo oficjalny co może świadczyć , że osoby rozmawiające mają świadomość , że są nagrywane. Porównajmy je z rozmowami polityków PO z taśm u Sowy gdzie rozmówca nie miał świadomości nagrywania. Rozmowy były chaotyczne w dużym stopniu spoufalone, przeplatane wulgaryzmami , a jakość nagrania zdecydowanie słabsza.

 Zakładając ,że nagrania powstały na urządzeniach znajdujących się na Nowogrodzkiej dotarcie do nich przez GW może świadczyć o przecieku, czyli PiS ma kreta, albo jest to przeciek kontrolowany w celu osiągnięcia określonych korzyści biznesowych i politycznych przez PiS.

 Odpowiedzieć na pytanie czy dotarcie do taśm Kaczyńskiego przez GW jest przeciekiem wynikającym z działalności kreta czy też jest to przeciek kontrolowany , należy poddać analizie treści znajdujących się na taśmach ale przede wszystkim korzyści polityczne i biznesowe w przyszłości z upublicznienia tych nagrań.

 Analizując „taśmy Kaczyńskiego” w zasadzie niczego nowego o Jarosławie Kaczyńskim czy o Srebrnej się nie dowiadujemy. Srebrna to był temat wiodący w latach 90 ubiegłego wieku. Dziś to tylko odgrzewany kotlet z nowa otoczką i w zasadzie wszyscy obiektywni publicyści nie widza na taśmach żadnych sensacji kompromitujących Kaczyńskiego i PiS, które byłyby wstanie zmienić preferencje wyborcze w Polsce.

 Na taśmach natomiast znajduje się ciekawa informacja , mówiąca o nielegalnych działaniach urzędników warszawskich , którzy blokują budowę wieżowca na Srebrnej. Pada również nazwisko Kierwińskiego, który ma koordynować blokowanie budowy. Gronkiewicz Waltz na TT odbiła piłeczkę i wskazała nowych winnych czyli Samorządowe Kolegium Odwoławcze.

 Co oznacza „nielegalne blokowanie” tego na taśmach nie ma, ale można przyjąć , że nielegalne działania w Urzędzie Miasta st. Warszawy mogą być hasłem do rozpoczęcia prac operacyjnych policji i prokuratury jak tez tematem dla mediów o zasadach przyznawania pozwoleń na budowę przez pracowników Urzędu miasta stołecznego. Upublicznienie tematu o zasadach przyznawania pozwoleń na budowę w Warszawie za pośrednictwem nieprzychylnej PiS gazety zwiększa wiarygodność informacji i odpada tzw. czynnik polityczny, który byłby podnoszony w przypadku upublicznienia go przez PiS lub media im sprzyjające.

 Dla Gazety Wyborczej samo nagranie Jarosława Kaczyńskiego było bombą, nie wzięli pod uwagę , że te nagrania mogły być im umiejętnie podrzucone i spreparowane.

Niezbyt inteligentny Czuchnowski łyknął taśmy jak gęś kluskę, stworzył artykuł propagandowy o miliarderze Kaczyńskim i Srebrnej nie widząc istoty taśm, mówiących o patologii w Urzędzie Miasta st. Warszawy związanych z przyznawaniem pozwoleń na budowę. Dziś już widać , że „taśmy Kaczyńskiego” stają się problemem opozycji a nie PiS.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)

Komentarze

Źródło: UPARTY, "Afera taśmowa 1/2019"

Jest to bardzo ciekawa opinia o źródłach i przebiegu "afery taśmowej" analizując inny profil przebiegu wydarzeń, ale prowadząc do bardzo podobnych wniosków - cytuję ich podsumowanie:

Kaczyński jednak nie bardzo miał jak, sam z siebie, posłużyć się posiadanym dowodem w postaci nagrania rozmowy zanim druga strona nie wystąpi oficjalnie ze swoim roszczeniem. A jak już wystąpi, to Kaczyński jest w trudnej sytuacji, bo odkręcać coś co zapadło w pamięć ludziom jest trudno. Potrzebna jest więc ”trzecia strona”, która nagłośni stanowisko Kaczyńskiego w tej sprawie zanim zgodnie z logiką sporu przyjdzie czas na przedstawienie jego stanowiska.

GW nadaje się do tego świetnie, trzeba jej tylko pozwolić na „zdobycie materiału”.
Po pierwsze swoim autorytetem potwierdza autentyczność taśm,
po drugie dociera ze swoim przekazem przede wszystkim do przeciwników PiS
i po trzecie zrobi taką reklamę, że wszyscy zostaną poinformowani o działaniach powinowatego.

I tak się stało!

Do pomocników Kaczyńskiego dołączyli jeszcze, i T. Lis, i Giertych, w sumie cały chór.

W zasadzie jak już przestałem się śmiać z całej tej sytuacji, to zaczęły mi się przypominać różne rzeczy. Najpierw przestroga, by się strzec Greków przynoszących dary, później ocena, że „wam to kury szczać prowadzać a nie zajmować się polityką”, a później jeszcze kwestia „gorszego sortu” a jeszcze później, że czas zaczyna się dopełniać.

Polecam lekturę - "Afera taśmowa 1/2019"

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

michael

#1579644

Teoria, ze przypomnienie "odgrzewanego kotleta" afer budynku "Expressu Wieczornego" i spolki "Srebrnej", swiadczy na korzysc braci Kaczynskich, i ze to sam prezes podrzucil teraz tasme scierwu dziennikarskiemu - jest dosyc ryzykowna.
Twoj artykul wplata mi sie w ostatnio bardzo modny nurt promowania "osiagniec" PiS na forum dyplomatycznym, spolecznym i gospodarczym. Ze przypomne tylko zorganizowanie antyiranskiego sadu kapturowego w Warszawie i powolanie specjalnego zespolu do zwalczania enigmatycznej "mowy nienawisci" - po smierci aferzysty i antypolaka, powszechnie uznanego za swietego.
Dla mnie nie ulega najmniejszej watpliwosci, ze na wirusy choroby osob posiadajacych w swoim reku jakakolwiek wladze, sa powaznie narazeni dokladnie WSZYSCY z nich.
Wobec kompletnego braku skutecznego antydotium na ta chorobe od czasu "okraglego stolu", na calym obszarze Polski szaleje epidemia, porownywalna do epidemii tyfusu i cholery razem wzietych, nad ktora - nikt juz nie panuje.
Stad czlowieku, siedzisz sobie na kupie kamieni i usilujesz robic dobra mine do zlej gry.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

To się zaczeło od likwidowania polskości, od wyśmiewania i lżenia naszej przeszłości, naszych bohaterów i naszej wiary. To jest pierwszy krok, drugim będzie likwidacja Polski. J.M.Rymkiewicz

#1579669

i usiłujesz zrobić złą minę do każdej gry. 

Zwracam uwagę na to, że nie odwracam człowieku pańskiej insynuacji, a jedynie śmieję się do rozpuku z totalnej generalizacji.

Mianowicie, cytuję - piszesz człowieku, "że na wirusy choroby osób posiadających w swoim ręku jakakolwiek władzę, są poważnie narażeni dokładnie WSZYSCY z nich." 

Czyli wszyscy - Kaczyński, Tusk, Garibaldi, Aleksander Macedoński,  a także Adolf Hitler, Józef Stalin i Mobutu Seseko to jedna patologiczna hołota, a polityka jednym gnojem jest, a każda próba logicznego zastanowienia się to - znowu zacytuję;

"Stąd człowieku, siedzisz sobie na kupie kamieni i usiłujesz robić dobrą minę do złej gry." (Koniecd cytatu) Oczywiście wiadomo, że nie istnieje żadna dobra gra. WSZYSTKIE są złe.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

michael

#1579697

Przepraszam, ale czy szanowny pan naprawde nie umie czytac, a moze czyta tylko fragmenty wypowiedzi, czy tez po prostu udaje wiekszego glaba niz jest w rzeczywistosci?
Naprawde nie moze pan pojac prostego zjawiska, ze WSZYSCY posiadajacy wladze w dzisiejszej Polsce sa na narazeni na zainfekowanie sie wirusem korupcji?
Jeszcze nie zauwazyl pan przedziwnego zjawiska naglego wzbogacania sie roznych prezydentow miast takich jak n.p. Warszawa,
Gdansk czy Lodz?
Nic pan nie wie o pladze korupcji i afer w wykonaniu roznych "politykow", a trapiacych nasz kraj od czasu "okraglego stolu" ?
Wybaczy pan, ale jezeli pan udaje czlowieka o mentalnosci debilnego dziecka - to jakakolwiek polemika z panem mija sie z celem.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

To się zaczeło od likwidowania polskości, od wyśmiewania i lżenia naszej przeszłości, naszych bohaterów i naszej wiary. To jest pierwszy krok, drugim będzie likwidacja Polski. J.M.Rymkiewicz

#1579735

Dla odtrutki cyt. za Demotywatory.pl: 

Grzech pierwszy. Z nagranych rozmów z Gcraldcm 
Birgfellnerem wynika, że Jarosław Kaczyński występował 
w nich de facto w roli pełnomocnika spółki Srebrna, 
jednak nie wpisał tego do oświadczenia majątkowego - 
mimo ustawowego obowiązku 
Grzech drugi. W nagranych rozmowach utożsamia spółki; 
Srebrna, jej działalność ora/, interesy z interesami 
i działaniami PiS. Mówi: „jeżeli nie wygramy wyborów, to 
nie zbudujemy wieżowca w Warszawie". Prowadzenia 
działalności biznesowej przez partie zakazuje ustawa o 
partiach politycznych. 
Grzech trzeci. 2 lutego 2018 r. był pr/cwodnic/ącym 
Nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników spółki 
Srebrna, jako poseł powinien zgłosić to do Rejestru 
Korzyści. Nie zrobił tego. 
Grzech czwarty. Działał w imieniu spółki Srebrna, choć 
jako pości nic może tego robić. Zakazuje tego ustawa. 
Grzech piąty. Działał w imieniu spółki Srebrna, choć nie 
ma do tego formalnego mandatu - nie ma udziałów w 
spółce i nie zasiada w jej władzach. )est tylko członkiem 
rady fundacji Instytut im. Lecha Kaczyńskiego, 
większościowego właściciela Srebrnej. 
Grzech szósty. Odmówił Gcraldowi Birgfcllncrowi zapłaty 
za usługi świadczone przez austriackiego przedsiębiorcy 
na rzecz reprezentowanej przez Kaczyńskiego spółki 
Srebrna. 
Grzech siódmy. Używał swojej pozycji politycznej, by 
ułatwić spółce Srebrna uzyskanie kredytu w Banku Pckao 
SA - jego właścicielem jest skarb państwa. 
Dlaczego prokuratura nie reaguje? Bo paragrafy-haki są na mechanika co wymienił żarówkę prowokatorce ze skarbówki. 
Całe to polskie "prawo" to kupa ubeckiego gówna. 

Suwerenem jest Bóg. Prawo jest tylko Boże. Dobrą wykładnię w materii (łamania) prawa podsunął p. Selin z PiS w rozmowie z dziennikarką z Polsatu, Beatą Lubecką, pytając, czy w Generalnej Guberni Polacy też mieli przestrzegać prawa i wydawać żydów na śmierć. 
Ogólnie rzecz biorąc to problem polega na tym, że ludzie mylą PRAWO z „prawem”. PRAWO jest tylko Boże zaś „prawo” są to przepisy w wydaniu często różnych takich, którzy tylko chcą jeden drugiego okraść. 
Zrozumcie proszę, że prawo jest tylko Boże i nie ma innego. Ludzkie są obyczaje. Dobre obyczaje. To, co Timermansy, TVNy nazywają prawem to są tylko przepisy pomocnicze jak np kodeks drogowy. Przepisy mają ułatwić życie, ale nie są żadnym prawem. 
Tak jako ciekawostkę przypomnę, że takie niewinne przepisy ruchu drogowego doprowadzili komunistyczni złodzieje do absurdu, utrzymując w kodeksie drogowym jeden taki paragraf o obszarze zabudowanym, który pozwalał każdemu milicjantowi nieźle zarobić. 
Reasumując: 
prawo = Prawo Boże 
„prawo” = Lewo, syf, korupcja i zniewolenie słabszych i nienależących do sitw 
Prawo jest tylko jedno, Boże. I nie ma innego. 
Szczęść Boże P.S. Święta Teresa z Aville: „Przeklęta taka wierność, która posuwa się aż do sprzeniewierzenia się prawu Bożemu! Jest to przewrotny obyczaj świata” (Księga życia).
 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

panMarek

#1579690