Rok 1984 / 2021...

Obrazek użytkownika maciej1965
Idee

W USA podnoszą się głosy tzw. "Demokratów", żeby z filmu "Kevin sam w Nowym Jorku" usunąć kilkusekundową scenę z Donaldem Trumpem kierującym głównego bohatera do lobby hotelu. Przypomina mi się Orwell i jego "Rok 1984"...

Za Niezalezna.pl

 

 

 

 

 

Tego typu cenzura kojarzy mi się z powieścią Georga Orwella "Rok 1984". Jest tam znamienna scena niszczenia niewygodnego zdjęcia. Poniżej pozwalam sobie zamieścić jej drobną przeróbkę:

 

 

ROK 2021

   Mniej więcej pięć lat później, w 2026 roku, rozwijając rulon dokumentów, który wypadł na jego biurko z rury pneumatycznej, Winston znalazł wśród nich kadr z filmu; ktoś najwyraźniej dołączył go do innych, a później zapomniał usunąć. Jedno spojrzenie wystarczyło, aby Winston uświadomił sobie wagę odkrycia. Była to połowa strony wyrwanej z numeru tygodnika "Film" sprzed trzydziestu lat - górna połowa, a więc opatrzona datą - na której widniało zdjęcie, a właściwie reprodukcja kadru z filmu „Kevin sam w Nowym Jorku”. W scenie przedstawionej na zdjęciu w hotelu Plaza, główny bohater Kevin pyta o drogę milionera Donalda Trumpa, a ten odpowiada mu: „Korytarzem dalej i na lewo”. Nie mogło być mowy o pomyłce; zresztą podpis pod zdjęciem wymieniał nazwiska aktorów.

    Niezwykłość dokumentu polegała na tym, że od 2021 roku nikt takiej sceny w filmie nie widział. Kevin co prawda pytał się o drogę, ale odpowiedział mu zza kadru głos Johna Bidena, późniejszego demokratycznego prezydenta USA. Milioner Donald Trump miał być postacią fikcyjną, którą wymyślili autorzy zakazanych powieści dotyczących rzeczywistości alternatywnych. Miał według nich nawet pełnić funkcję Prezydenta Stanów Zjednoczonych w latach 2017 – 2021. W rzeczywistości podręczniki historii mówiły, że funkcję tą pełniła Hilary Clinton, pierwsza kobieta na tym zaszczytnym stanowisku. Trump zaś nigdy nie istniał, o czym wymownie miał świadczyć brak jego kont na Facebooku i Twitterze. Tak więc też nie mógł grać siebie samego w popularnym filmie z 1992 roku. Zresztą film ten puszczano na całym świecie w każde Święta Zimowe i nikt nie widział tam rzeczonej sceny.

    Wniosek nasuwał się jeden: Trump był postacią rzeczywistą!

    To, samo w sobie, trudno uznać za rewelację. Winston dawno już przestał wierzyć, że ludzie znikający z Twittera naprawdę popełnili zarzucane im zbrodnie wobec regulaminu serwisu. Ale po raz pierwszy miał w ręku namacalny dowód: skrawek zniszczonej przeszłości, który - podobnie jak skamielina znaleziona w niewłaściwej warstwie geologicznej może obalić naukową teorię - wystarczyłby, aby zniszczyć Partię Demokratyczną, gdyby jakimś cudem udało się go ogłosić i wytłumaczyć światu jego sens.

    Nie przerwał pracy. Ledwo ujrzał kadr i zdał sobie sprawę z jego wagi, natychmiast przykrył go kartką papieru. Na szczęście, kiedy rozwijał skrawek przed internetekranem, trzymał go do góry nogami.

    Oparł notatnik na kolanie i odsunął krzesło do tyłu, żeby znaleźć się jak najdalej od internetekranu. Utrzymanie nieprzeniknionego wyrazu twarzy nie nastręczało specjalnych trudności; nad oddechem też umiał panować, choć wymagało to pewnego wysiłku; nie potrafił jednak zwolnić przyspieszonego bicia serca, a wiedział, że internetekran jest dostatecznie czuły, aby je wychwycić. Odczekał dziesięć minut, cały czas cierpiąc katusze z obawy, że nagle wydarzy się coś, co go zdradzi - na przykład nagły przeciąg zdmuchnie papiery z biurka. Po czym zgarnął kadr, nie oglądając go więcej, wraz z jakimiś brudnopisami i wrzucił do luki pamięci. Minutę później prawdopodobnie obrócił się w popiół.

 

    Wydarzyło się to dziesięć czy jedenaście lat temu. Dziś najpewniej zachowałby kadr. Dziwne, ale fakt, że trzymał go w palcach, nadal wydawał mu się istotny, choć zarówno kadr, jak i to, co przedstawiał, były jedynie odległym wspomnieniem. Czyż pięść Partii Demokratycznej słabiej zaciskała się na przeszłości tylko dlatego, że pewien zniszczony już dowód istniał przed laty?

    Dziś kadr, nawet gdyby udało się go wydobyć jakoś z popiołów, mógł nie stanowić żadnego dowodu. Już wówczas, kiedy dokonał swojego odkrycia, Beiden nie był już prezydentem, a jego poglądy uznawano za reakcyjne. Od tego czasu nastąpiły kolejne zmiany prezydentów. Filmy zapewne każdorazowo przerabiano, aż w końcu rzeczywiste fakty i daty straciły jakiekolwiek znaczenie. Przeszłość nie tylko się zmieniała, lecz zmieniała się nieustannie. Uczucie pogrążenia się w koszmarze potęgowała w Winstonie niemożność zrozumienia dlaczego podjęto się tego gigantycznego szalbierstwa. Natychmiastowe korzyści płynące z fałszowania przeszłości były ewidentne, lecz zasadnicza przyczyna fałszerstw pozostawała dla niego zagadką. Znów ujął pióro i napisał:

    Rozumiem JAK; nie rozumiem DLACZEGO

    Zaczął się zastanawiać, zresztą nie po raz pierwszy, czy przypadkiem nie postradał zmysłów. Może wariat to po prostu członek jednoosobowej mniejszości. Niegdyś oznaką szaleństwa było upieranie się, że ziemia obraca się wokół słońca; dziś wiara, że przeszłość jest niezmienna a dane w Internecie mówią o rzeczywistych faktach. Może tylko on jeden wierzył w niezmienność przeszłości; jeśli tak, był wariatem. Myśl ta nie sprawiła mu specjalnej przykrości - bardziej się lękał tego, że może nie mieć racji.

    Wziął do ręki szkolny podręcznik historii i popatrzył na portret Wielkiego Gendera na frontyspisie. Z miejsca przeszył go hipnotyzujący wzrok idola. Miał wrażenie, jakby miażdżyła go potworna siła, jakby coś wdzierało się do jego mózgu, napawało ogłupiającym lękiem, niemal zmuszało do odrzucenia świadectwa zmysłów. Pewnego dnia Partia Demokratyczna ogłosi, że dwa i dwa to pięć, i wszyscy będą musieli w to uwierzyć. Prędzej czy później właśnie do tego dojdzie; taki krok był logicznym następstwem dotychczasowej linii. Ideologia Partii negowała pośrednio nie tylko świadectwo zmysłów czy istnienie płci, lecz samo istnienie świata zewnętrznego. Za największą herezję uznawano zdrowy rozsądek. Najbardziej przerażało nawet nie to, że mogą zabić człowieka za odmienność poglądów, lecz że mogą mieć rację. Bo przecież skąd naprawdę wiadomo, że dwa i dwa to cztery? Lub że człowiek rodzi się kobietą albo mężczyzną? Albo że przeszłość jest niezmienna? Jeśli zarówno przeszłość, jak i świat zewnętrzny istnieją wyłącznie w naszym umyśle, a umysł można kontrolować - co wtedy?

    Partia Demokratyczna żądała, aby odrzucić świadectwo własnych oczu i uszu. Taki był jej podstawowy, najważniejszy rozkaz. Winstona ogarnęło przygnębienie na myśl o zwróconej przeciwko niemu ogromnej potędze Partii Demokratycznej, o łatwości, z jaką każdy partyjny intelektualista pokonałby go w dyspucie, posługując się subtelnymi argumentami, których on nie potrafiłby nawet zrozumieć, a cóż dopiero odeprzeć. A jednak miał słuszność! To oni byli w błędzie, nie on.

    Należy bronić tego, co oczywiste i prawdziwe, mniejsza, że naiwne. Truizmy nie kłamią, na nich należy się opierać! Realny świat istnieje, jego prawa się nie zmieniają. Kamienie są twarde, woda jest mokra, przedmiot nie podtrzymywany spada w kierunku środka ciężkości Ziemi. Dzieci rodzą kobiety, a kobiety zapładniają mężczyźni. Z poczuciem, że zapisuje niezmiernie ważny aksjomat, zanotował:

    Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery. Z niego wynika reszta.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

Naprawdę dobre!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1658571

Ja tylko odrobinę zaktualizowałem.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1658580

Po raz pierwszy w historii USA zaprzysiężenie odbędzie się za płotem obwiązanym drutem kolczastym oraz pod ochroną 20-tys. żołnierzy. Żaden prezydent USA nie posunął się do tego. Biden zdaje sobie sprawę, że doszedł do władzy w nieuczciwy sposób.
Te sfałszowane wybory przejdą do historii.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1658600

Bo przecież może być i tak:

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1658602