TY WEŹ OGIEŃ...

Obrazek użytkownika Lwow47
Kultura

Wiem przecież że i we mnie są ciemne zakątki

Mroczne zbocza i ścieżki ciasno poplątane

Oraz zaułki ślepe jak w starej kopalni

Przez mroki i groźny żywioł od dawna zalane

 

I często w sobie błądzę gdy pomylę drogi

Biegam z krzykiem wśród myśli ślepych nietoperzy

I z trwogą nagle pytam czy w szaleńczym locie

W ścianę ciemną śmiertelnie która nie uderzy

 

I wówczas szukam Ciebie…czułego ramienia

Które mocną obręczą me ciało otoczy

Bo wtedy żadna ciemność nie będzie mi straszną

Gdy dobrocią zastąpisz utracone oczy…

 

Tobie tylko przyniosę swoją siwą głowę

Złożę cicho u kolan i ufnie bez końca

Jakbym znów  bez zmartwienia biegał kilkuletni

I wierzył że rękami mogę gasić słońca

 

Tobie tylko postawię swą głowę jak świecznik

Niech się srebrzy i płonie u Twego ołtarza

Gdy jeszcze w niej się pali płomieniem modlitwa

Którą co dzień z nadzieją upartą powtarzam

 

Ty! weź ogień tej świecy i okryj rękami

Gdy ją wiatr będzie szarpał porwanym płomieniem

Niech dopali się do dna krwawy knot w mej piersi

Gdy w ramiona mnie weźmie losu przeznaczenie…

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)