GDZIE TA JUTRZENKA SWOBODY..?

Obrazek użytkownika Lwow47
Kultura

 

GDZIE TA JUTRZENKA SWOBODY..?

 

Maj w nową zieleń znowu odświętnie ubrany

Z nadzieją wplata kwiaty w polskie krajobrazy

Patrzę gdzie ta Jutrzenka ponad naszą głową

I gdzie naszej wolności prawdziwe wyrazy

 

Rzecz Pospolita Kłamców ma się nadal dobrze

Niebieska smycz nas zdobi jak barwna kokarda

Gdy głowę próbujemy podnieść trochę wyżej

Unijna konstytucja jak obroża twarda

 

Wracamy więc pamięcią w tamte dni majowe

Gdy dźwigały się z niewoli obydwa narody

Biały Orzeł swe skrzydła prostował na wietrze

Gdy nam wolność zaszumiała Jutrzenką Swobody

 

Lecz znowu grzbiety gniecie twarde koło dziejów

Zatruta krew Ojczyzny groźnie nas zaraża

Tą chorobą śmiertelną co od Targowicy

Znów kolejną niewolą dzisiaj nam zagraża

 

Orzeł pod Smoleńskiem śmiertelnie zraniony

Na grobach naszych Ojców i Braci dziś leży

Rzuca nam w twarz obelgi bolszewik i zdrajca

Jazgot kundli zagłusza płacz polskich pacierzy

 

Maj w nową zieleń znowu odświętnie ubrany

Z nadzieją wplata kwiaty w polskie zamyślenie

Matko Naszego Losu ! Królowo Narodu !

Wróć nam przez tę nadzieję Polski ocalenie !

 

MATKO BIAŁEGO ORŁA

CZERWIENI I BIELI

 

Matko Boża Bezdomna idąca przez kresy    

Matko spalonych domów...popiołu i krwi...  

Z wiatrem we włosach i łuną na twarzy    

Matko tamtych tragicznych i bolesnych dni  

    

I zburzonych kościołów i bluźnierczych czynów     

I dworów gdzie zabrakło polskiego pacierza    

Matko zdziczałych sadów gdzie piołun goryczą   

Zarasta szorstkie serca ludzkiego przymierza    

    

Matko Oczekiwania na zgubionych drogach     

Gdzie szatan drogowskazy wyciął aż do pnia    

Gdzie ludzkie czyny ciasno splątane jak powróz   

Co ciężki kamień sumienia ciągną aż do dna  

         

Matko Czułej Tęsknoty do polskich kapliczek     

Gdzie świergot dzieci radość roznosił wśród łąk   

Gdzie w imię boże ludzie gdy było potrzeba    

Splatali wieniec pomocy z pracy swoich rąk     

    

Matko bolesnych ścieżek... od krzyża do krzyża  

Drogi...od rany do rany...i od łzy do łzy...  

Gdzie cichy szept wśród trawy opowiada niebo   

Gdzie Requiem w krzyku ptaka nad polami drży   

                   

Matko trudnej nadziei i gorzkiej pamięci  

Obyśmy nigdy z lęku przed bliźnim nie drżeli  

Matko Tych co odeszli...i Którzy zostali  

Matko Białego Orła...Czerwieni i bieli...  

                              

IDŹ ZATEM DO OJCZYZNY

Z PODNIESIONĄ GŁOWĄ

 

Masz prawo do godności...masz prawo do buntu

Do męstwa i odwagi...ojczyzny i wiary

Ten który Boga dotąd nie uznał za Pana

Nie będzie nam wyznaczał przykazań i miary

 

Bo pod kolejną maską twarz zdrajcy ukryta

Gad oplata nam serca zwątpieniem i chłodem

Gdy pełznie podstępnie poprzez tłum pielgrzymów

I staje między Matką a Polskim narodem

 

Więc bądź czujny gdy ziarno ważysz w swojej dłoni

To po nim poznasz drzewo co owoce rodzi

Bo są słowa jak chwasty które rosną w ugór

Po których gorzka prawda zamyślona chodzi

 

Gdy kłamstwo dziś zostało sztuką dyplomacji

A zdrajca włóczy honor po kłamliwych datach

To ty masz ponieść prawdę tak jak ciężki krzyż

By kiedyś zmartwychwstała nad szaleństwem świata

 

Masz prawo do ojczyzny wiary i odwagi

Do prawdy bo to ona do Boga nas zbliża

Masz prawo kiedy kłamcy szydzą z twej historii

Do pamięci i buntu gdy Cię wróg poniża

 

Idź zatem do Ojczyzny z podniesioną głową

Tak jak nasi Przodkowie z nieugiętą wiarą

Przez kurz bitewny przez zasieki kłamstwa

Bóg Honor i Ojczyzna przecież Twoją miarą

 

 

NIECH SZUMIĄ BIAŁE ORŁY…

 

Jesteśmy wszyscy winni że w tchórzliwej ciszy

Dziś trwa eksterminacja Polskiego Narodu

I w Narodowym Funduszu Kontraktu Śmierci

Spełniamy wolę bestii z zachodu i wschodu

 

Bo w tej śmiertelnej walce o przyszłość Narodu

Potrzebna nam jest wola odwaga i męstwo

Nigdy do tych co gniją w tchórzliwym milczeniu

Nie przyjdzie bez wysiłku nad wrogiem zwycięstwo

 

Odrabiamy kolejną dramatyczną lekcję

Ale bez serca wiary miłości bliźniego

Bez miłości do Polski oraz Jej historii

Przecież egoizm nas nie zbawi ode złego

 

A Amen coraz bliżej w doktrynie szatana

W podstępie naszych wrogów w chorobie niemocy

Nikt za nas nie wywalczy wolności Ojczyzn

Jedynie Bóg i Honor są źródłem pomocy

 

Przecież naiwność nie jest miłością bliźniego

Tylu Judaszy myło swoje brudne dłonie

Tyle razy nas zdradzono na dziedzińcu świata

By szydzić gdy będziemy w cierniowej koronie

 

Nie gnijmy więc w milczeniu i tchórzliwej ciszy

Nie oddajmy  Polski rządom zdrajców i złodziei

Niech szumią Białe Orły i Bóg na sztandarach...

Tylko wiara i męstwo jest źródłem nadziei

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (3 głosy)