Master. 53

Obrazek użytkownika Leszek Smyrski
Idee

Diunger wygrał ferrari. Było brutalnie, było głośno i widowiskowo, dziewczyny piszczały, jak zwykle w takich przypadkach. Łamane kości trzeszczały, bo stojący dęba koń rozpalał żądze a zasada była prosta – zwycięzca bierze wszystko. Najpierw trzystu cyberpunków miało do przebiegnięcia ulicę długości siedmiuset metrów, na jej końcu pierwszych pięćdziesięciu zostało dopuszczonych do dalszej gry, reszta odpadała. Na początkowych stu metrach wszyscy biegli, potem jednak zaczęły się pojedynki, a nawet grupowe ataki na konkurentów. Gdyby nie kontrola na starcie i odebranie wszystkich przedmiotów do depozytu, mogłoby być gorzej. Z bezładnej kotłowaniny czasami wydostawali się najlepsi i biegli do mety, na początku bez przeszkód. Kiedy megafon ogłosił, że zostało ostatnie dziesięć miejsc, najpierw walki ustały i przerzedzony tłum ruszył dalej, zostawiając za sobą ciężko rannych, potem jednak znowu zaczęło się hamowanie najszybszych i bójki nabrały zajadłości. Ostatni, który dobiegł, aby się zarejestrować miał złamaną rękę, więc nie mógł wziąć udziału w dalszej walce. Potem było jak we śnie, Diunger stawał i się bił, na końcu ktoś podniósł jego rękę i ogłosił zwycięzcą. Stał teraz przed czerwono-czarnym ferrari, które mogło wzbić się w powietrze i był jego właścicielem. Wygrał.

Wiktor Beriezow był prawnukiem Ławrentija Berii, ale jego dziadek zmienił nazwisko po śmierci ojca. Zostawił jednak rdzeń, po to, żeby rozpoznawali go ci, którzy powinni rozpoznać. Był prawą ręką AzarenaMiał nieograniczone kompetencje i zdawał raport tylko jemu. Po samobójstwie Michaela Jordana Azarel rozkazał mu pojmać wszystkie jego dzieci i wnuki. Prawie wszyscy siedzieli w celach, oprócz jednej wnuczki, która mieszkała w pobliżu działania sekciarzy od balonów. Wysłał tam spec ekipę. Teraz dostał nowe zadanie. Miał sprawdzić czy Gi jest lojalny. Rozdzielił zadania swoim ludziom, potem zrobił mały rekonesans w studiu hakerów, gdzie dziewczęta nakłaniały adoratorów do opowiedzenia się przeciw oszołomom. Technicy zaczęli przeglądać taśmy z kamer. Adam zorientował się, że dzieje się coś niezwykłego, jednak nic nie zameldował Gi. Zamiast tego zdalnie zwolnił Alę ze zmiany i polecił udać się do pokoju. Piętnaście minut później wszedł i zastał dziewczynę prawie nago. Ta uśmiechnęła się zalotnie, myślała, że Adam chce się kochać. Ten jednak miał pochmurny wyraz twarzy, co skonfundowało dziewczynę.
Kocham cię, ale ubierz się szybko w coś skromnego, najlepiej jak sprzątaczka. Gdy Alicja spełniała jego polecenie, Adam użył swojego pozasystemowego telefonu. Był wiernym niewolnikiem Gi, więc znał wszystkie jego sekrety. Wiedział, że na zewnątrz są jego wrogowie. Wybrał numer.
Słucham? Powiedział Pierre do słuchawki
Pan mnie nie zna. Jestem sekretarzem pana Gi. Całe życie wiernie mu służyłem. Teraz jednak muszę ratować moją dziewczynę, grozi jej śmierć.
Zwykły człowiek po odebraniu takiego telefonu uznałby to za głupi żart. Pierre jednak już nieraz odbierał podobne wezwania, które pomagały nieszczęśnikom wydostać się z opresji. Odpowiedział więc – co mogę zrobić?
Alicja wyszła z pokoju z torbą jak na śmieci. Przeszła kilkanaście korytarzy, weszła do wnęki dla sprzątaczek. Tam zmieniła strój, gdy wyszła, wyglądała jak uliczna prostytutka z wulgarnym makijażem. Przeszła kolejnych kilka korytarzy, przeszła przez trzy bramki z ochroną i wyszła na wieczorną ulicę. Kiedy nadjechał srebrny SAAB podeszła zalotnie i wsiadła do środka.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)