Master. 32

Obrazek użytkownika Leszek Smyrski
Idee

Samochód za sto milionów euro rozpalił wyobraźnię ludzi. Przed południem tłumy gapiów przechodziły ulicą i zatrzymywały się obok lamborghini. Obok pojazdu stali jednak ludzie, wyglądający na ochroniarzy, którzy zniechęcali do dotykania. Wiele osób robiło sobie zdjęcia z samochodem. Plotka rozchodziła się szybko, ludzi przybywało. Oczywiste stało się, że ktoś spróbuje ukraść to auto z zawartością. Internet huczał od domysłów, skąd to auto? Dlaczego stoi tam, gdzie stoi? Czy rzeczywiście jest coś prawdy w opowieściach o satanistycznej organizacji porywającej i zabijającej ludzi? Telewizja milczała na ten temat. Było to usprawiedliwione o tyle, że do stolicy Unii zjeżdżali najważniejsi oficjele. Miały być obrady potencjalnego rządu światowego, a potem wielki bankiet w pałacu królewskim. Powstanie prawdziwego rządu nie było jeszcze możliwe, ale w wielu krajach robiono już poważne badania opinii, a potem wdrażano programy informacyjne, które miały zmieniać niepożądane stany. Dużo wcześniej, w dawnym bloku socjalistycznym takie działania nazywano manipulacją, jednak w demokracji liberalnej elity intelektualne nazwały ten proces ustawianiem trendu. Wiadomo było, że ludzie używający pojęcia manipulacja są ignorantami, obskurantami i wrogami postępu.
Mimo wytężonej pracy dziennikarzy plotka o porwaniach i zabójstwach dokonywanych przez elitarny klub bogaczy, podsycana zdjęciami samochodu wartego 100 milionów rozchodziła się coraz bardziej. Nagle jednak wygasła, ludzie zaczęli zajmować swoje myśli innymi sprawami.

Posłanka Nicole Dimonte z frakcji konserwatywnej złożyła jakiś czas temu projekt ustawy, zakazującej przerywania ciąży powyżej szóstego miesiąca, o ile nie ma przesłanek medycznych. Projekt leżał sobie spokojnie w poczekalni, ale okazało się, że właśnie dzisiaj trafił na listę obrad. Przed gmach parlamentu zjechały ekipy wszystkich ważnych stacji telewizyjnych i radiowych, reporterzy wszystkich gazet oraz przedstawiciele pozarządowych organizacji wolnościowych. Relacje na żywo spod parlamentu zasypały cały przekaz. Zjazd oficjeli spadł na drugie miejsce. Na ulicach nagle pojawiło się sporo młodych dziewczyn, ubranych na czarno. Zupełnie przypadkowo na dzisiaj zgłoszona została lokalna manifestacja obrońców życia.

Przedpołudniowe ulice Brukseli zapełniły się młodymi kobietami i dziewczętami. Zadbane, eleganckie, pewne siebie, dziś nieco podenerwowane. Wpatrzone w ekrany telefonów grupowały się w kilku miejscach, gdzie powoli robiło się tłoczno. Trasa marszu obrońców życia krzyżowała się w kilku miejscach z czarnymi dziewczynami, do których dołączali partnerzy, albo potencjalni partnerzy. Popołudnie zapowiadało się ciekawie, po siedemnastej masa kobiet zatrudnionych w biurowcach śródmieścia, zamiast tradycyjnie do klubów i dyskotek, wyjdzie na ulicę.

Telewizje podkręcały atmosferę, słowo wolność padało, w co drugim zdaniu. Obrońcy życia też nie próżnowali. Tradycyjni nacjonaliści w tej konkretnej sprawie zjednoczyli się z organizacjami chrześcijańskimi, muzułmańskimi i żydowskimi. Młodzi mężczyźni dbali o sprawność fizyczną.
Najdziwniejsze jednak było to, że nie widać było jakiejś wzmożonej aktywności policji.

W eleganckim apartamencie sześciu najwyższych oświeconych, Bill i Gi wpatrywali się w ekran. Ten cholerny Chińczyk złamał oodwieczne reguły zachowania. Odrzucił ich podarunek, na dodatek uczynił z niego broń przeciwko darczyńcom. Musieli zastosować środki nadzwyczajne. Uruchomili wszystkie zasoby, jakich mogli bezpiecznie użyć. Kolejnym krokiem byłoby oficjalne użycie wojska, to zaś oznaczałoby całkowitą dekonspirację, przyznanie słuszności teoriom spiskowym. Dobrze wiedzieli, że po wyłożeniu ostatniej karty na stół, będą bezbronni, musieliby wtedy wynieść się nie tylko z Brukseli, ale i z Belgii, może nawet z Europy.

Ktoś zapukał do drzwi. Wszedł Victor z poszarzałą twarzą.
Ściśle tajna wiadomość z Canberry. Z okolic centrum galaktyki zbliża się do ziemi obiekt o wielkości kilkudziesięciu kilometrów. Leci dużo szybciej niż zwykłe meteoryty. Z obliczeń wynika, że najbliżej ziemi znajdzie się jutro po południu. Prawdopodobnie nie dojdzie do kolizji, ale będzie bardzo blisko.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)

Komentarze

Zasada że nic tak nie jednoczy ludzi, jak wspólny wróg czy niebezpieczeństwo, tak własnie działa. Obyśmy nie musieli sie o tym naprawde przekonać.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1653724