Master. 10

Obrazek użytkownika Leszek Smyrski
Idee

Czarny smok skierował ogon ponad głowę, cofnął pysk, a potem wyrzucił go gwałtownie do przodu, wypluwając rozpaloną kulę ognia. Chen chciał się uchylić, skręcił ciało i mocno uderzył głową w ramę łóżka. To go obudziło. Przez chwilę leżał, przypominając sobie gdzie jest, a potem zerwał się i wykonał serię szybkich ćwiczeń. Wziął prysznic, ubrał świeżą koszulkę i spodnie.
Założył adidasy, które nie były adidasami. Nauczył się tego od Marka. W czasach jego młodości w Polsce nazywano tak wszystkie buty sportowe. Spał ponad trzy godziny, teraz zupełnie inaczej patrzył na świat, był pewny, że spotka Marka.
Peter zaparkował w bocznej uliczce, stamtąd szli spory kawał drogi. Wiedzieli jak iść, bo wielu ludzi szło w tę samą stronę. W pewnej chwili usłyszeli głośny śmiech. Jakiś kierowca śmiał się z dwóch pasażerów, siedzących na tylnym siedzeniu. Miny mieli naprawdę żałosne.
Kiedy doszli do protestujących, tłum liczył już kilka tysięcy ludzi. Pogoda była przyjemna, więc trochę to przypominało piknik. Ludzie siedzieli na ławeczkach, czasami wręcz na chodnikach. Uliczka została wyłączona z ruchu, po obu stronach stali policjanci, zawracający pojazdy.
Peter i Chen podeszli kilka metrów od mówców. Peter tłumaczył, co było mówione i opowiadał to, co sam wiedział na temat porywania ludzi. Chen był najbardziej wstrząśnięty historiami o dzieciach.

Adam koordynował akcję pisania komentarzy, sam wstawiał posty i filmiki, rzekomo znalezione w sieci, w rzeczywistości wyprodukowane w studio. Filmik z Żydami i niemowlęciem w beczce osiągnął szybko kilkaset tysięcy wyświetleń. Pojawiły się udostępnienia i komentarze. Na początku wszyscy byli po prostu oburzeni, po pewnym czasie jednak pojawiły się wątpliwości. Dziecko w beczce zachowywało się jak lalka, odbijało się od gwoździ, zamiast się na nie nabijać, Żydzi byli zbyt sztuczni, oświetlenie zbyt studyjne. Bardzo szybko jednolita grupa oburzonych rozbiła się na dwa obozy. Na początku stosowali argumenty, szybko jednak zaczęły się wyzwiska. Zarysował się wyraźny podział na prawicowy idealizm i liberalny pragmatyzm. Ten zamienił się z kolei na empatycznych i sceptycznych komentatorów. Potem wszelkie próby racjonalnej oceny zatonęły w morzu emocji. Jednak w tej kotłowaninie, trudnej nawet do ogarnięcia pojawił się wróg, pejsaty Żyd. Nieśmiałe wpisy o potrzebie rzetelnego zbadania sprawy zginęły w natłoku wyzwisk.
Adam stał przed Gi, relacjonując sprawę, widział, ze jego pan jest zadowolony, zawdzięczał mu wiele i pracował dla niego z radością. Pan był dla niego idolem. Wiedział o swoim pochodzeniu tylko tyle, że jego matką była dziewczyna kupiona na Bałkanach po wojnie w Jugosławii i używana do prostytucji. Kiedy zaszła w ciążę Gi zabrał ją do siebie na czas połogu. Dzieciaka odkupił od jej alfonsa. Psychologowie z firmy pokierowali karierą dziecka i już jako młodzieniec dobrze służył panu. Gi dawał niewolnikom dostęp do nauki, cenzurował tylko zbyt wywrotowe idee. Dzięki temu miał najlepsze wyniki działalności. Jego projekty były uznawane za wzorcowe.Gi wiedział, że zaspakajanie potrzeb konsumpcyjnych i prestiżowych zastąpi pragnienie wolności, dlatego wysyłał czasem szczególnie zasłużonych na wakacje do któregoś z kurortów. Nie bał się ucieczek. Przywileje otrzymywali ci, którzy mieli znakomicie, ale nieświadomie zinternalizowane posłuszeństwo. Na wszelki jednak wypadek każdy z niewolników był czipowany.

Mam pewien pomysł. Powiedział nieśmiało Adam. Mów. Gi był dumny ze swojego produktu, był samodzielny i pomysłowy. Czasami potrafił zaskoczyć innowacyjnością najlepszych specjalistów.
Myślę, że można zorganizować pokój, w którym będą dziewczyny naprzeciw komputerów. Będą wchodzić w relacje z protestującymi i nakręcać ich do działania.
Zrób to natychmiast. Powiedział zadowolony Gi, klepiąc Adama po policzku.

Kiedy wyszedł z kwatery informatyków, natknął się na Michaela, który wyglądał na bardzo zadowolonego. Witaj - powiedział z uśmiechem. Jesteś zadowolony z dziewcząt?
Bardzo – powiedział Michael – chciałem ci bardzo podziękować, są piękne, obejrzałem je sobie, dokładnie, ale na razie zostawiam je na galę. Masz rację, nie warto jeść deseru przed obiadem – zaśmiał się Gi. Tak, ale na razie zadowolę się namiastką, chcę, jeśli pozwolisz wybrać sobie którąś ze służby. Oczywiście, wszystkie są dla twojej dyspozycji. Możesz robić, co chcesz, nie ukrywam jednak, że chciałbym cię prosić o trochę czasu dla mnie, w końcu nie zawsze nadąża się okazja porozmawiać, a ty jesteś najlepszym specjalistą od robót podziemnych. Michael poczuł się mile połechtany. Dobrze, co chcesz wiedzieć? Spytał.
Przejedźmy się windą – poprosił Gi.

W tym czasie Adam zebrał dwadzieścia najsprytniejszych dziewczyn, ładnych i umiejących wabić. Żadna z nich nie pracowała na ulicy, były ekskluzywne, drogie i umiały wynegocjować cenę. Były niewolnicami, ale żyły w luksusie. Nauczyły się nie myśleć, co by było, gdyby...
Każda dostała osobny, zamykany boks, zaczęły wchodzić w pogawędki. Dodatkowe trzy asystentki były do dyspozycji, gdyby padło pytanie o koleżankę. Dziewczyny ciągle rozmawiały, zakończyły jeden czat, zaczynały drugi, trzeci świecił w oczekujących. Kiedy Adam zorientował się, że pomysł jest dobry, postanowił poprosić Gi o zwiększenie liczby dziewczyn. Przedstawił ten projekt Victorowi, ten najpierw próbował połączyć się z Gi, kiedy jednak ten nie odbierał, sam zdecydował, aby otworzyć drugi pokój rozmów.
Alicja była cicha i nie nadawała się na uwodzicielkę, ale za to była tak piękna, że nie musiała wiele mówić ani pisać. Rozmówcy wpatrywali się w jej buzię i sami załatwiali wszystkie dialogi, ona tylko kiwała głową i uśmiechała się tajemniczo. Adam miał nadzieję, że po zmianie, jeśli Gi będzie zadowolony z jego pracy, pozwoli mu zabrać Alicję do pokoju.
Gi z Michaelem weszli do kwartału informatycznego, Adam zdał raport, a Gi był tak zadowolony, że pochwalił go publicznie. Adam pokłonił się przed oświeconymi i poprosił o możliwość pokazania im pracy. Zgodzili się, więc szedł dumnie, czując się jak adiutant wielkiego wodza. Kiedy Michael zobaczył Alicję, poczuł pożądanie. Miał tę dziewczynę kilka razy i to za nią dostał dwie dziewice, kiedy zamiast niej zastał inną. Teraz pożadanie zaczęło wzbierać. Nie okazał po sobie emocji, był zbyt dumny, by pokazać, że piękno niewolnicy robi na nim wrażenie. Powiedział, że wszystko tutaj to bardzo dobra robota i również poklepał Adama po policzku.
Kiedy znaleźli się sami, Michael powiedział.
Czy możesz mi przysłać jedną z tych dziewcząt?
Którą? Zapytał Gi, pozornie obojętnie, wiedział jednak dokładnie o którą chodziło. Po plecach przeszły nieprzyjemne dreszcze, takie co wieszczą kłopoty.
Ta szatynka, taka ładna. Już ją przecież miałem.
Może jakąś inną? Zaśmiał się Gi, ale wyszło to sztucznie.
Dlaczego nie mogę jej mieć? Jest niewolnicą.
Jest zarezerwowana.
Przez kogo? Wiesz, że jestem już na ósmym poziomie, tak samo, jak ty. Za kilka dni otrzymamy oficjalne insygnia. Jest nas sześćdziesięciu i sześciu nad nami. Nie odpuszczę nikomu poniżej.
Znasz mecenasa Kunciore z Waszyngtonu, Nasz najlepszy prawnik. Dzięki jego kancelarii możemy obracać dziewczynami na całym świecie. Każdy z nas mu ustąpi.
Patrzyli sobie w oczy przez dłuższą chwilę.
Zakochałeś się?
Pytanie smagnęło Michaela jak bicz.
W niewolnicy? Żartujesz?
Idź, wybierz sobie inną.
Przecież to stary menel, już tylko pije, dziewczyny odpuścił dawno temu. Ta jest mu niepotrzebna.
Potrzebna – spojrzenie Gi rozwiercało diamenty, Michael wytrzymał.
Odkupię.
Zakochałeś się?
Nie. To kwestia honoru. Nie ustąpię przed starym ciulem.
Jest naszym wielkim atutem.
Dlaczego ją chce?
To tajemnica.
Nie powiem.
Nie chce dziewczyny, chce jej wątroby.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika olononame nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Dzięki za kolejny odcinek.

Intrygujące są nie tylko wydarzenia i działania głównych "bohaterów", ale nawet imiona. Intrygujące tak skojarzeniowo ;)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3

Polacy nie kłóćcie się.

#1636261