Wprost niesłychane... i niedozwolone?

Obrazek użytkownika Krispin
Kraj

Hasło WPROST nadal budzi wiele emocji. Nic dziwnego, bo pismo to – początkowo tygodnik, a później dwutygodnik – ukazuje się (może należy już używać czasu przeszłego, bo przecież od marca już tylko w Internecie? Ale ukazuje się) od roku 1982. Szmat czasu. I wiele szmat się przez nie przewinęło. Ale nie tylko. Wielu też było redaktorów naczelnych – światłych, tych świecących światłem odbitym, a nawet upadła gwiazda, świecąca z błota, żeby „pochylić się nad nimi przyszła ci ochota”, nie wszyscy zauważyli, że to miernota.


Wprost niewiarygodne, ile wolt przeszło to pismo. Taka „Gazeta Wyborcza” to przy nim ostoja stałości (mimo, że ostatnio na fali... bynajmniej nie kultury wysokiej, ale fali hejtu, który się z niej wylewa). Wprawdzie tylko krowa nie zmienia swoich poglądów, lecz w tym wypadku nie wiadomo, kto jest krową, a kto innym czworonogiem, i kto z jakiego porównania będzie zadowolony, a kto do śmierci obrażony. Śmierci naszej lub jego – co bynajmniej nie jest bez znaczenia, bo bywały już w historii wypadki gloryfikowania śmiertelnego wroga po jego śmierci – co tylko potwierdza słuszność użycia sformułowania „śmiertelny wróg”. Śmiertelny do śmierci. A po niej już niekoniecznie. Sytuacje odwrotne też się zdarzały. Jednak awansowanie na śmiertelnego wroga po śmierci jest bardziej uzasadnione. Szczególnie u osób wierzących w duchy, bo w końcu ten drugi nie okazał się nieśmiertelny.


Na początku tak zwanej transformacji systemowej, czyli po 4 czerwca (akurat dziś, no patrz pan, jak ten czas leci) roku pańskiego 1989 „Wprost” popierał Aleksandra Gawronika, a Aleksander Gawronik wprost popierał „Wprost”. Było to tzw. poparcie zwrotne, choć płatności za powierzchnię reklamową dla przedsiębiorstw Gawronika, kupowane w tygodniku, były raczej na pewno (piszę tak na wszelki wypadek) bezzwrotne. Ponoć w taki sposób to działało. I się kręciło.


Aleksander Gawronik to ciekawa postać. Postać, a czasem też posiedzieć, bo kilka razy go skazano – raz nawet na 8 lat pozbawienia wolności (za wyłudzenie ponad 9 mln zł nienależnego podatku VAT), a w innym procesie na 3 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności (oskarżony o przywłaszczenie mienia na szkodę spółki Art-B oraz zagarnięcie drobnej, nic nieznaczącej sumki, od dłużnika tej spółki, razem... niecałe 18 miliardów starych zł, czyli właściwie grosze - i o co ten cały krzyk?). Na pewno był niewinny,(jakżeby inaczej), a oszustw dopuścili się jego pracownicy, oszuści, krętacze lub... krawcy. Jak to? Tak, krawcy, co źle kieszenie szyli. Dlatego uzyskał warunkowe przedterminowe zwolnienie w przed końcem upływu kary. Potem też jeszcze siedział – postać nietuzinkowa.

 

Kto nie pamięta Gawronika, ten nie wie, co stracił. Działacz ZMS, absolwent Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu-Leninizmu, który – mimo swej młodzieńczej miłości do Lenina – wcale się nie lenił... jako aktywista PZPR i etatowy pracownik SB. A i w biznesie się sprawdził, bo w roku 1989, zaraz po wejściu w życie decyzji o otwarciu kantorów – za rządów Mieczysława Grabarczyka... wróć, Mieczysława „grabarza PZPR” Rakowskiego, („Czy mnie jeszcze pamiętasz?” – kto to śpiewał?) uruchomił przy przejściach granicznych na naszej granicy zachodniej pierwszą sieć kantorów. I nie chodzi bynajmniej o finansowanie profesjonalnych wokalistów oratoryjnych, lecz najzwyklejsze w świecie, banalne wręcz, punkty wymiany walut (choć być może jakieś usługi oratoryjne też były). Miał nosa. W biznesie nos to podstawa, potem plecy – może dlatego żyjąc w takiej pozycji trzeba pierwszy milion ukraść, bo „rencyma” normalnie robić się nie da.

 

Oczywiście nie w tym wypadku. Tu mowa o uczciwym człowieku, o nieposzlakowanej przeszłości (w końcu dotąd szlag go nie trafił), senatorze. Byłym senatorze. Choć byłym dłużej, bo kiedy w 1993 roku pojawiły się dowody w związku z zarzutem przywłaszczenia mienia spółki Art-B i mógł już stanąć przed sądem... Senat nie uchylił jego immunitetu. Cóż, w polskim Senacie jest to już tradycją, a tradycja rzecz święta. Poza tym Gawronik był na topie "Listy 100 najbogatszych Polaków"... w tygodniku „Wprost”. I co z tego – ktoś może zapyta. No, właśnie.

 

A skoro znowu jesteśmy przy „Wprost”... Najdłużej obowiązki redaktora naczelnego pełnił Marek Król (1989–2006), jednocześnie prezes i główny udziałowiec wydawnictwa. Potem, przez krótki okres, Piotr Gabryel (wcześniej zastępca naczelnego), a po nim Stanisław Janecki (moim zdaniem jeden z najbardziej inteligentnych i błyskotliwych komentatorów naszego życia politycznego, erudyta pełną buzią – przepraszam, ale „pełną gębą” nie chciało mi przejść przez usta... a właściwie klawiaturę, ale to fakt – jednak nie ten niemiecki).

 

W tym okresie (2005-2010) z pismem współpracowali jako felietoniści m.in.: Robert Mazurek,  Zdzisław Krasnodębski, Bronisław Wildstein, Dorota Kania, Maciej Rybiński, Wiesław Kot. Po odejściu Janeckiego pismo dostało się w ręce Tomasza Lisa (wybacz mu Panie, bo nie wie co czyni). Kolejnym naczelnym był Michał Kobosko (niespełna rok) – obecnie w sztabie wyborczym Szymka24 „Krokodyle łzy” Hołowni – a po nim „gwiazda” ostatnich dni Sylwester Latkowski. Prawda, jaka ciekawa ekipa? Od Sasa do Lasa.

 

Już za czasów Marka Króla (skądinąd wytrawnego felietonisty) „Wprost” zrobił kilka ostrych zakrętów, żeby nie powiedzieć zwrotów. Lata 2005-2010 należą jednak do wyjątkowych. Było to wtedy chyba jedyne pismo („Rzeczpospolita” też się przyłączała, nie przyłanczała!), które bezpardonowo jechało po opozycji złożonej z PO, SLD ("Czy mnie jeszcze"... tak, tak, niestety jeszcze pamiętamy) i PSL. Było wiele świetnych felietonów, ale numer jeden to „Ryba po polsku” Macieja Rybińskiego i – ex aequo – „Z życia koalicji, z życia opozycji” Roberta Mazurka i Igora Zalewskiego. To może dwa cytaty z zamierzchłej przeszłości, jeszcze przed pandemonią i erą Jachiro-Spurek:

PIĘKNE POWROTY MAMY. Do kancelarii premiera powrócił Zbigniew Derdziuk, który pracował w niej za Buzka, ale nie z tego znany, ale z anegdoty Kazika Staszewskiego. Tenże Kazik studiował z Derdziukiem w latach 80. ubiegłego wieku, kiedy to wódka była na kartki. Derdziuk nie pił, a Kazik wręcz przeciwnie, stąd naturalną była jego prośba, coby Zbyszek oddał mu kartkę na pół litra, a muzyk jego zdrowie wychyli. I tu padła odpowiedź, która zajmuje czołowe miejsce na liście cytatów wszech czasów: „Nie mogę, muszę tatowi oddać”. (Mazurek & Zalewski, 13/11/2005)

 

Nie mamy jeszcze w Polsce wszystkiego, czym cieszą się rozwinięte społeczeństwa Zachodu, ale mamy za to powszechny upadek moralności. Zgnilizna moralna toczy nas w najlepsze, jakbyśmy od wieków tarzali się w dobrobycie. Degeneraci moralni ogłaszają nazwiska i kryptonimy konfidentów SB. Zboczeńcy nie dopuszczają do swobodnego demonstrowania poglądów politycznych przez gejów. Trwa polowanie z nagonką na zasłużonych na polu chwały oficerów WSI.... („Polityka moralnego niepokoju” Maciej Rybiński, 5/03/2006)

 

Tak było. Jakieś 15 lat temu. Bohaterowie prawie ci sami. Sytuacje też jakby te same. Te same, bo i z życia wzięte. A skoro o życiu mowa – niekoniecznie nocnym, ale mocnym na pewno – to wspomnijmy o kolejnych dwóch gwiazdach. Niejaka Karolina Korwin Piotrowska prowadziła we „Wprost” kolumnę zatytułowaną „Bomba tygodnia”. Niestety (niestety nie wiem, dlaczego piszę tu „niestety”) zerwała współpracę po opublikowaniu przez „Wprost” artykułu (współautorem był Sylwester Latkowski) „Kamil Durczok. Fakty po Faktach”, który – jak łatwo się domyślić – dotyczył prywatnego życia Durczoka, ówczesnego redaktora naczelnego Faktów (TVN). Jaki ten świat mały, prawda? A pamiętacie agentów ABW wyrywających laptopa redaktorowi Latkowskiemu? W tym roku (w lutym) sąd skazał innego redaktora „Wprost” (Michała Majewskiego) za przeszkadzanie w odebraniu Latkowskiemu tego laptopa. Nasz „niezawisły”, „prawy” jak Rzepliński i „sprawiedliwy” jak Lis sąd! Nasza duma....

 

Wypada (lub po prostu można) wspomnieć jeszcze o dwóch sprawach. W roku 2014 to właśnie „Wprost” opublikował stenogramy prywatnych rozmów osób pełniących ważne funkcje publiczne. Po tej publikacji doszło do wybuchu tzw. afery podsłuchowej. Wiemy, że treść rozmów pochodzi z nielegalnych podsłuchów, jednak czy chcielibyśmy zrezygnować z tej wiedzy, którą dzięki nim pozyskaliśmy? To właśnie ten dylemat, czy mamy przestrzegać litery, czy ducha prawa? I znowu wypada powtórzyć pytanie: kto wierzy w ducha?

 

Od 1990 roku tygodnik „Wprost” patronuje... wróć, w tym wypadku czas przeszły jest już chyba niezbędny... patronował przyznawanej coroczne „Nagrodzie Kisiela”. Patronował, bo ostatnia została przyznana za rok 2017 i... cisza. Chyba umarła. Ktoś niewierzący powiedziałby, że Kisiel w grobie się przewraca (tak się mówi, choć nikt nie wie dlaczego). Ale w sumie to mógł się przewracać w grobie już od 1990 roku. W końcu publikował w tygodniku „Wprost” od 1989 r. - po rozstaniu z powodu nieporozumień z „Tygodnikiem Powszechnym” (on najwcześniej się na nich poznał) – a więc jakieś dwa lata. A przewracał się w grobie na pewno w 2015 roku, kiedy pojawiły się dwie, niezależne od siebie listy laureatów.

 

Pierwszą listę (bez wiedzy tygodnika) podała Kapituła Nagrody, a laureatami zostali: Andrzej Rzepliński (w kategorii osoba publiczna, utworzonej w miejsce kategorii polityk), Adam Boniecki (wiadomo, „Tygodnik Powszechny”) oraz Adam Kiciński i Marcin Iwiński. Drugą listę ogłosił tygodnik „Wprost”, a znaleźli się na niej: Kornel Morawiecki, Dariusz Żuk i Mariusz Max Kolonko. Trudno o bardziej wyrazisty rozdźwięk. Nie bez kozery użyłem tego słowa. Kisiel, jako kompozytor, pewnie by mi wybaczył stwiewdzenie, że ten rozdźwięk nie spowodowałby przewracania się w grobie, ale raczej chichot. Dźwięczny chichot. Rzepliński i Boniecki, dajcie spokój...

 

„Czy mnie jeszcze pamiętasz?” - Czesław Niemen to śpiewał. Pamiętam czasy, gdy „Wprost” należał do tygodników najczęściej cytowanych przez inne media, a nawet był jednym z najczęściej cytowanych mediów w Polsce. To wg Instytutu Monitorowania Mediów. Teraz jeszcze ja się dołożyłem. Nie wiem, czy słusznie. Nie wiem, czy to cokolwiek zmieni. Może to powinno być niedozwolone?

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.8 (głosów:20)

Komentarze

Cześć

 

15 lat temu regularnie kupowałem...  Ryba oczywiście był No.1 ale i inni nie byli gorsi.

Jak sobie poprzypominam to jeszcze coś napiszę, bo miałem po Tacie, który wykupywał chyba cały kiosk Ruchu, a ja przynosiłem, to było co tydzień dobre 3 - 5 kilo, również ciąg na prasę. Oczywiście dla mnie na czele była wówczas Fantastyka i Młody Technik.

Ech...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

JanuszK

Trolle, agenci i wredni nie mają co liczyć na moją uwagę. Próżne ich wysiłki.

 

 

 

 

#1633067

"Prawda, jaka ciekawa ekipa? Od Sasa do Lasa."

Tak to wygląda, bo opinia publiczna ogląda przedstawienie w teatrze marionetek i nie ma pojęcia kto pociąga za sznurki połączone z  marionetkami.

Jest to konsekwencja operacji tzw. transformacji ustrojowej, w której też obserwowaliśmy marionetki, nie widząc wprost pociągających za sznureczki.

Niestety, ale sztuczną rzeczywistość(hiperrzeczywistość), która w oczach opinii publicznej ma wyglądać na prawdziwą rzeczywistość, trzeba realizować poprzez marionetki.

Siły polityczne w Polsce są spolaryzowane nie przypadkowo, ale mają odzwierciedlenie w interesach głównych sił prowadzących rozgrywkę na euroatlantyckiej scenie.

Obecna linia podziału przebiega pomiędzy koalicją PIS/ZP a tzw. totalną opozycją.

PIS/ZP reprezentuje siły pod kierownictwem obecnej administracji D.Trumpa, natomiast totalna opozycja reprezentuje siły pod kierownictwem Niemiec/Francji/niemiecko francuskiej UE i Rosji dążące do budowy EURAZJI(UE+Rosja) w kontrze do USA i Chin.

Te dwie wizje nowego porządku światowego są wynikiem upadku porządku pozimnowojennego na skutek polityki rosnących w siłę Chin, chcących przejąć schedę światowej hegemonii po USA i odradzajacych się imperialnych ambicji putinowskiej Rosji.

"Wprost" Sylwestra Latkowskiego grał po stronie sił stojących za prezydenturą D.Trumpa czyli familii Rothschildów, których interesy rozeszły się z familią Rockefellerów, która od czasów zimnej wojny była główną siła stojąca za procesem globalizacji, NWO i Rządu Światowego.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1633068

Jest też inna zależność. Marek Król próbował ściągać do "Wprost" znane persony z różnych opcji, żeby pismo miało jak największą sprzedaż. Różni ludzie, różne punkty widzenia. W domyśle, pismo będą kupować i ci i tamci. Do pewnego stopnia mu się to udało. Po kolejnych zwrotach niektórzy odchodzili, ale większość zostawała. I tak po latach na sąsiednich stronach lądowały felietony Bronisława Wildsteina i Tomasza Nałęcza. Na marginesie: ten ostatni zawsze działał na mnie jak płachta na byka. Gorzej reaguję tylko na Adama Szajsfelda z PEŁO.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1633072

Gorzej reaguję tylko na Adama Szajsfelda z PEŁO

Nie słyszał pan Lityńskiego wczoraj RMF FM. To jest dopiero bezmiar zidiocenia.

Nałęcz, Lityński, Szogun... co za tuzy intelektu i moralności zabezpieczały Bula Komorowskiego?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

JanuszK

Trolle, agenci i wredni nie mają co liczyć na moją uwagę. Próżne ich wysiłki.

 

 

 

 

#1633083

...to prawda. To stara ekipa. Ale nowi w PEŁO nie lepsi. Jednak ci dwaj działają na mnie wyjątkowo, dlatego o tym wspomniałem.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1633090

   Janusz, zapomnieliście o ważnym "tuzie", Stefku Niesiołowskim hi..., bo poczuje się urażony..., persona Grupiński, chory z nienawiści.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1633106

Tak, Niesiołowski z pewnością był irytujący. Podobnie Palikot. Jednak cynizm i ten uśmieszek wyższości Szajsfelda jest jedyny w swoim rodzaju i niebywale irytujący.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1633119

ja także go nad wyraz nie trawię... I tego jego zmanierowanego tonu wypowiedzi z tym "amerykańskim" "eee". Gość działa mi wybitnie na nerwy! 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Ratujmy Nasze Polskie Lasy!
AIM(S) - Artificial, Intelligent Moderation (System) © Gawrion

#1633203

Milo jest czytac komentarze czlowieka, ktorego spojrzenie - wieksze widzi  swiata kolo, niz wiekszosc tepymi zakresla oczami.

Dziekuje.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

To się zaczeło od likwidowania polskości, od wyśmiewania i lżenia naszej przeszłości, naszych bohaterów i naszej wiary. To jest pierwszy krok, drugim będzie likwidacja Polski. J.M.Rymkiewicz

#1633094

i taka niska ocena. Nie najlepiej to świadczy o jakości "recenzentów". Meandry "Wprost" są odbiciem naszej sytuacji politycznej. Próba przezwyciężenia porządku "okragłostołowego" spotyka się z totalnym oporem beneficjentów PRL i III RP.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

Leopold

#1633104

...może trochę nostalgiczny. Wystarczy, ze jedna osoba doceni :) 

A skoro są tacy, którzy muszą się wyżyć, cóż... kiedy pojawiły się pierwsze pojemniki na makulaturę, też często były podpalane. Potem jakoś tym podpalaczom się znudziło.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1633123