W poszukiwaniu CNOTY (3)

Obrazek użytkownika Krispin
Idee

Dotychczas, w pierwszych dwóch częściach tego eseju dotknąłem tematu – tak bym to ujął, bo trudno to nazwać dogłębną analizą – czterech z listy wybranych przeze mnie dwunastu cnót, niejako najważniejszych. Omówiłem dotąd kwestie: wiary, moralności, sprawiedliwości i uczciwości. Ponownie dziękuję za komentarze. Rozumiem, że zagadnienie cnót jest... niebanalne, więc mogą istnieć pewne obawy i opory w komentowaniu. Niemniej jednak zachęcam. Nie trzeba od razu pisać elaboratów. Dziś kolejne dwa tematy. Będzie dużo cytatów, więc chyba lepiej czytać wolniej niż zwykle, aby nic nie umknęło.

 

5. MĄDROŚĆ / ROZTROPNOŚĆ

Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym. (Heraklit z Efezu)

Niektórzy mylą wiedzę z mądrością. To jednak nie to samo. Można posiadać ogromną wiedzę, a jednak nie być szczególnie mądrym. Potwierdza to definicja: Mądrość to wiedza nabyta przez naukę lub doświadczenie i umiejętność jej wykorzystania (SJP). Św. Tomasz z Akwinu pisał: mądrość należycie osądza wszystkie rzeczy i porządkuje je, gdyż nie ma doskonałego i powszechnego sądu o rzeczach, jeśli nie sprowadzi się ich do pierwszych przyczyn. Wiedza natomiast doskonali umysł w stosunku do przedmiotu, stanowiącego kres poznania pewnego rodzaju rzeczy. Zależnie więc od rodzaju poznawalnych rzeczy są różne rodzaje wiedzy, podczas gdy mądrość jest tylko jedna. Mądrość jest o tyle wiedzą, o ile posiada w sobie to, co jest wspólne wszelkim rodzajom wiedzy, a mianowicie to, że wysnuwa wnioski z zasad. Ponieważ jednak nadto posiada coś, co wynosi ją ponad wszelką wiedzę, a mianowicie prawo osądzania nie tylko wszystkich wniosków, ale także pierwszych zasad, dlatego jest w wyższym stopniu cnotą niż wiedza[10].

Mądrością jest umiejętność trafnego posługiwania się rozumem i czynienia tego, co najlepsze. (Kartezjusz)

Dobro polegające na praktycznym działaniu rozumu zawiera się głównie w jego rozkazie, a nie w namyśle czy też w rozsądzaniu. Podobnie dobro rozumu w działaniach, odnoszących się do prawości i należności, zawiera się gównie w czynnościach wymiennych i rozdzielczych w stosunkach z drugimi ludźmi, opartych na równości. Natomiast to dobro, które polega na ujarzmieniu uczuć, dokonuje się głównie w uczuciach, które najtrudniej opanować, a mianowicie w przyjemnościach dotykowych. Wreszcie dobro polegające na stałości rozumu wobec naporu uczuć urzeczywistnia się szczególnie w niebezpieczeństwie śmierci, w którym najtrudniej o wytrwanie[11].

Mądrością nazywamy umiejętność bezpośredniego poznania wartości. (Max Scheler)

Niektóre cytaty z zamierzchłych czasów, więc trudniej się je czyta, ale skoro to mądre cytaty, po co się wymądrzać? Tym bardziej, że temat skomplikowany i niełatwo powiedzieć coś mądrego. A lepiej nie wyjść na głupka. Kolejne fragmenty dotyczą mądrości jako jednego z darów Ducha Świętego. Co mają wspólnego dary z cnotami? Okazuje się, że mają. Św. Augustyn tłumacząc słowa Ewangelii (Ew. Mateusza 12:45) o siedmiu duchach przyprowadzanych przez diabła, powiada, że w tekście tym chodzi o siedem wad, przeciwstawnych siedmiu cnotom Ducha Świętego, czyli siedmiu Jego darom. Siedem zaś wad sprzeciwia się cnotom w pospolitym znaczeniu tego słowa, a więc dary nie różnią się od cnót. Przez cnotę rozumie się to, co doskonali człowieka w dobrym działaniu, w pojęciu zaś daru zawiera się pojęcie przyczyny, od której coś pochodzi. Nic zaś nie przeszkadza, by to, co pochodzi od kogoś jako dar, doskonaliło człowieka do dobrego działania[12].

Wraz z chrztem w Duchu Świętym otrzymuje się dary. Są one, nawiązując do terminologii stosowanej przez św. Tomasza, sprawnościami, które mają doskonalić człowieka w podążaniu (ochotnym) za natchnieniem Ducha Świętego. W taki sam sposób cnoty obyczajowe doskonalą w „słuchaniu rozumu”. Jednym z darów Ducha Świętego jest mądrość. Dar ten doskonali rozum we właściwym osądzaniu. Mądrość kieruje zarówno umysłem jak i pożądaniem człowieka. Dlatego mądrości, jako czynnikowi kierowniczemu, odpowiadają dwa dary: odnośnie do umysłu dar pojętności (zwany też darem rozumu), odnośnie zaś do pożądania dar bogobojności (zwany też bojaźnią Bożą). Powodem bowiem bojaźni Boga jest głównie Jego wielkość, którą rozważa mądrość[11].

 

Roztropność uzdalnia rozum praktyczny do rozeznawania w każdej okoliczności naszego prawdziwego dobra i do wyboru właściwych środków do jego pełnienia. [KKK, 1835]

 

Wprawdzie roztropność jest odrębną cnotą, ale ściśle wiąże się z mądrością, a jednocześnie jest jakby tej mądrości ucieleśnieniem. Można powiedzieć, iż jest mądrością w działaniu - działaniu z namysłem, rozwagą (jak definiuje pojęcie roztropności SJP). Można postępować rozważnie dzięki własnej lub cudzej rozwadze. Zatem do dobrego postępowania nie jest konieczna własna roztropność, wystarczy iść za radą roztropnych ludzi – czyli: uczyć się na cudzych błędach. Biblia zalicza roztropność do cnót koniecznych w życiu ludzkim, bo mądrość Boża uczy: „umiarkowania i roztropności, sprawiedliwości i mocy, nad które nie ma nic dla ludzi w życiu pożyteczniejszego”.

 

Dobre posługiwanie się tymi rzeczami, którymi można źle się, posługiwać, jest czynnością cnotliwą. (św. Augustyn)

 

...dobre życie polega na dobrym działaniu, a to zależy nie tylko od tego, co ktoś robi, ale także jak to robi, a mianowicie, czy czyni to z należnego wyboru, a nie tylko odruchowo lub pod wpływem uczucia. Należny zaś wybór, odnosząc się do środków, wymaga, by po pierwsze, cel był właściwy, a po drugie, by odpowiednie środki były temu celowi podporządkowane. Otóż do właściwego celu przysposabia człowieka taka cnota, która doskonali jego pożądanie, gdyż jego przedmiotem jest dobro i cel. W stosunku zaś do odpowiedniego zastosowania środków do należnego celu trzeba osobnej sprawności rozumu, która by wprost przysposobiła człowieka do nich, gdyż rozwaga i wybór, których przedmiotem są środki do celu, należą do czynności rozumu. Dlatego koniecznie potrzeba rozumowi takiej cnoty umysłowej, która by go udoskonaliła w odpowiednim stosunku do środków[11]. Tą cnotą jest właśnie roztropność, która w ten sposób staje się elementem koniecznym do dobrego życia.

 

Roztropność jest bezwzględnie ważniejszą od innych cnót ludzkich i w pewien sposób kieruje wszystkimi cnotami obyczajowymi. Cnota ludzka wymaga właściwego nastawienia pożądań, gdyż daje nie tylko zdolność dobrego działania, ale nadto sprawia, że się dobrze nią posługujemy, w przeciwieństwie do cnót w niedoskonałym znaczeniu tego wyrazu, nie wymagających prawości pożądań i dających jedynie zdolność dobrego działania, ale nie sprawiających, że się nią dobrze posługujemy. Cnoty, które sprawiają właściwe nastawienie pożądania, zwą się głównymi. Takimi są cnoty obyczajowe, a spośród umysłowych sama tylko roztropność[11].

 

Roztropność sprawia, że człowiek jest należycie rozważny. (Cyceron)

 

Roztropność wiąże się z odpowiedzialnością. W poczuciu odpowiedzialności za drugą osobę kryje się troska o jej prawdziwe dobro – pisał papież Jan Paweł II. Czy troska o czyjeś dobro nie jest przejawem miłości do bliźniego? Miłość nie szuka swego[3]. Wprawdzie stwarzając człowieka Bóg „dał nam wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności” (a więc wszystko, co niezbędne do tego, by móc żyć pełnią życia), ale nie każdy chyba potrafi wykorzystać to dla swojego, a tym bardziej dla czyjegoś dobra. Człowieka odpowiedzialnego charakteryzuje umiejętność mądrego wyboru, przyjęcia lub odrzucenia czegoś, co zawsze wiąże się z jakimiś konsekwencjami. Każdy ponosi konsekwencje swoich decyzji. Człowiek nieodpowiedzialny, bezmyślny (beztroski) nie przywiązuje wagi do słów i czynów i nie dba o ich konsekwencje. Myślenie o sobie i zaspokajaniu własnych potrzeb nie jest niczym złym, ale jeśli to jedyny motor naszego działania, jeśli podejmowaniu decyzji nie towarzyszy dalekowzroczność (wynikająca z mądrości) konsekwencje mogą być opłakane.

 

Errare humanum est, insipientis perseverare (przysł. łac.) – mylenie się jest sprawą ludzką, trwanie w błędzie sprawą głupca.

 

Arystoteles zalicza rozwagę, „rozsądność” i przytomność umysłu do cnót pokrewnych roztropności. Cyceron wymienia trzy inne składniki roztropności: pamięć o przeszłości, zmysł teraźniejszości oraz zapobiegliwość w stosunku do przyszłości. Jak widać umiejętność wykorzystania wiedzy i działanie z rozwagą łączy się z wieloma innymi cnotami lub działaniami, które mają spory wpływ na nasze życie.

 

Rozwaga, to sprawność dobrego namyślania się. (Arystoteles)

 

Wg św. Tomasza z Akwinu rozwaga to sprawność należytego przeprowadzania namysłu o tym, co i jak należy czynić. „Rozsądność” to sprawność osądzania o tym, jakie środki należy zastosować i jak je zastosować, by postępowanie było zgodne z celem naszego życia. Przytomność umysłu to sprawność, doskonaląca nas w sądzeniu o tym, jak należy postąpić wtedy, gdy prawo ogólne, według którego mamy normować nasze życie, nie daje dostatecznych wskazań. Roztropność wreszcie to sprawność w zastosowaniu należytych środków do właściwego celu życia ludzkiego, uprzednio rozważonych i osądzonych[13]. Z kolei św. Augustyn twierdził, że „roztropność to wiedza, których rzeczy należy chcieć, a których unikać”. 

 

Cnota moralna sprawia prawość działań w osiąganiu celu, natomiast roztropność w środkach do celu. (Cyceron)

 

Jaki jest związek między mądrością a roztropnością?

Uważna lektura zaprezentowanych cytatów nie pozostawia wątpliwości, że to dwie odrębne cnoty. Mądrość to umiejętność „poznania wartości”, powiązania ze sobą różnych wiadomości (wiedzy) i wyciągnięcie odpowiednich wniosków, dostrzeżenie dobrego rozwiązania. Ryszard Surmacz ujmuje to tak: „Najkrócej mówiąc, mądrość to własne, sprawdzalne i ponadczasowe odniesienie się do rzeczywistości...". Z kolei roztropność to sposób wykorzystania mądrości w praktyce, czyli takiego działania, aby osiągnąć oczekiwany skutek. Czy te dwie cnoty zawsze sobie towarzyszą? Czy można być mądrym, lecz nieroztropnym? Albo na odwrót: roztropnym, ale niemądrym?

 

W jaki sposób posiąść mądrość lub/i roztropność?

Kiedyś praktykowało się u nauczyciela, mistrza. Czeladnik uczył się u swojego mistrza, który posiadał wiedzę fachową. Po jakimś okresie (mówiło się „termin” – stąd określenie „terminować u kogoś”) zdawał egzamin czeladniczy (w tym wypadku „terminator” to człowiek dobry i mądry, raczej niegroźny dla otoczenia). Ale żeby prowadzić własny warsztat, trzeba było zdać egzamin mistrzowski. W szkołach filozoficznych również był mistrz, czyli konkretny autorytet filozoficzny, z którym się zgadzano, który szanowano. To on tworzył założenia filozoficzne, podzielane przez uczniów. Po śmierci mistrza jego rolę pełnił ten z uczniów, którego poglądy najwierniej odzwierciedlały doktrynę zmarłego. Uczniowie mogli się różnić poglądami w pewnych kwestiach drugorzędnych, ale w kwestiach podstawowych założeń koncepcji mistrza panowała między nimi zgoda. 

Uczniowie Chrystusa też uczyli się od mistrza. Był dla nich (i dla wierzących dziś) wzorem do naśladowania. Ponieważ nie jest to szkoła filozoficzna, nie ma tu już miejsca na różnice poglądów w „kwestiach drugorzędnych”. Chrystus jest ostatecznym autorytetem, a wykładnią tego autorytetu jest Biblia. A dziś jakie mamy autorytety? Bo to autorytety kształtują poglądy na pewne kwestie, tworzą „pewne założenia (...) podzielane przez uczniów”. Tezy przez te autorytety wygłaszane są powtarzane (czasem jak mantry) i rozwijane przez uczniów. One są źródłem wiedzy i mądrości tych, którzy ich słuchają. I wykonują. Jezus powiedział: „Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami... i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (Ewangelia Jana 8:31). Podobnie ze współczesnymi autorytetami – ludzie trwają w ich naukach, bo są ich prawdziwymi uczniami. Ale czy one prowadzą do mądrości i prawdy?

 

Dla wielu ludzi cnota polega raczej na żalu za grzechy niż na niepopełnianiu grzechów
(Georg Christoph Lichtenberg)

 

Jeżeli człowieka można zaliczyć do ludzi mądrych, to jedynie wtedy, gdy potrafi uporządkować swoje sprawy według sprawności cnót. Po prostu umie swoje życie zwrócić ku temu, kto jest jego Stwórcą i Odkupicielem. Czy można więc się dziwić, iż łacińskie słowo mądrość (sapientia) wywodzi się od sapere (smakować). Człowiek mądry potrafi smakować życie, nie pozostawiać go w przeciętności, nie ograniczać własnego dobra do jakiegoś minimum skarłowaciałej rzeczywistości[14].

 

Język mędrców rozsiewa wiedzę, lecz usta głupców tryskają głupotą. (Pslam 15:2)

 

Dla ludzi wierzących autorytetem pozostaje Słowo Boże, czyli Pismo Święte. Apostoł Paweł pisze Tymoteuszowi: „Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauki, do strofowania, do poprawiania, do wychowywania w sprawiedliwości; aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła w pełni przygotowany” (2 List do Tymoteusza 3:16-17). Pożyteczne do nauki, do tego, aby człowiek wierzący stał się doskonały i mógł stawić czoło trudnościom w każdych okolicznościach. W jaki zatem sposób posiąść mądrość?

 


6. BEZINTERESOWNOŚĆ / HOJNOŚĆ

Cnota nie cieszyła się nigdy takim uznaniem jak pieniądze. (Mark Twain) 

Słownik języka polskiego (SJP) dość sucho definiuje pojęcie „bezinteresowny”: działający ze szlachetnych pobudek. W Wikipedii mieli więcej do powiedzenia. Bezinteresowność to działanie, którego celem nie jest korzyść, ale dobro innej osoby. Z kolei altruizm to działanie dla dobra innych, nawet za cenę poświęcenia dobra własnego. Czym więc naprawdę jest bezinteresowność? Gdy podnoszę papierek z chodnika, żeby wrzucić go do kosza, jestem bezinteresowny, czy jednak nie – bo dbam o ochronę środowiska... w którym sam żyję, a więc w sumie... działam we własnym interesie?

W Biblii jest taka przypowieść. Jezus przychodzi do jednego z faryzeuszy (pewnie przez niego zaproszony), aby w szabat spożyć z nim posiłek. Uzdrawia chorego, czym się naraża na krytykę (ale pomińmy teraz tę kwestię), a potem (zauważywszy coś) zwraca się do gospodarza: 

 

Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych. (Ewangelia Łukasza 14:12-14)

 

Ktoś mógłby pomyśleć, że nie należy zapraszać i gościć rodziny oraz bliskich. Nie o to jednak chodzi. To jedynie ostrzeżenie, aby nie robić czegoś „pod publiczkę”, z zamysłem osiągnięcia korzyści. Aby nie skończyć (zwykle niepostrzeżenie) w wyścigu za uznaniem, poklaskiem, dostojeństwem, nie wpaść (zwykle nieroztropnie) w sidła zachwytu prestiżem, nie szukać intratnych układów. Coś za coś. Ja tobie, a ty mnie. Ręka rękę myje.

 

Prawość jest jedynie wtedy prawością, gdy nie ma w niej korzyści. Korzyść jest przeciwieństwem prawości. [A zatem można, a nawet mamy obowiązek działać bez nagrody] ...wypełniając obowiązki, a efekty powierzyć woli Niebios, losowi, przeznaczeniu [zależy, kto w co wierzy]. Efektem takiego działania jest szczęście, ponieważ jesteśmy wolni od niepokoju o powodzenie naszych działań i od lęku przed porażką. (Konfucjusz)

 

Jakże to dalekie od powszechnego pojmowania, czym jest szczęście. Dziś szczęście to mieć, posiadać, zaspokajać swoje pragnienia. Nie kojarzy się to z działaniem, które nie jest nastawione na zysk, na nagrodę. W Dziejach Apostolskich czytamy: Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu [lub: Bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać niż brać]. Do tego dawać bezinteresownie. Pożyczać nie oczekując zwrotu. Być hojnym. Bowiem chętnego [radosnego] dawcę miłuje Bóg (2 List do Koryntian 9:7). Chętnego – to znaczy hojnego, szczodrego, dającego obficie. Tego, kto potrafi obdarowywać wspaniałomyślnie. Każdy chrześcijanin może natychmiast wskazać przykład takiej wspaniałomyślnej hojności:

 

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (Ewangelia wg św. Jana 3:16)

 

W życiu codziennym ta hojność może wyrażać się... ofiarowaniem komuś pomocy, poświeceniem czasu, użyczeniem czegoś, przebaczeniem, podzieleniem się radością. Banalne, można by rzec, ale czas to przecież pieniądz. W dzisiejszych czasach nawet banalne może być trudne. Podobno istnieje w nas naturalna skłonność do większej troski o siebie niż o innych. W człowieku hojnym jest przeciwnie, gdyż, jak mówi Arystoteles: „Szczególnie charakterystyczną dla człowieka szczodrego cechą jest przesadna nawet ofiarność, skutkiem której jemu samemu za mało zostaje; człowiek bowiem szczodry tym się odznacza, że nie kieruje się względem na siebie samego”.

 

...możemy dobrze i źle posługiwać się nie tylko tym, co jest w nas, np. władzami psychicznymi oraz uczuciami, ale także rzeczami zewnętrznymi, czyli dobrami tego świata, użyczonymi nam dla podtrzymania życia. Zadaniem hojności jest właśnie dobre posługiwanie się tymi rzeczami. Hojni chwalebnie wydają. Więcej na innych, niż na siebie. Wszakże człowiek powinien więcej dbać o siebie niż o innych w dziedzinie dóbr duchowych, które każdy musi dla siebie osobiście zdobywać. Niemniej w dziedzinie rzeczy doczesnych nie jest obowiązkiem człowieka hojnego, iżby tak oddawał wszystko innym, by całkowicie pomijał siebie i swych najbliższych. (...) Nie jest obowiązkiem człowieka hojnego tak rozdawać swe dobra, by potem nie miał za co utrzymać się i nadal wykonywać uczynki cnotliwe[15]. Ktoś, kto zbyt wiele daje może uchodzić za rozrzutnego, co nie jest już cnotą. 

 

Szczodry nie będzie zaniedbywał swego majątku, skoro przecież dzięki niemu pragnie pomagać innym. (...) Jednak człowiek rozrzutny jest daleko lepszy od chciwego. (Cyceron)

 

Wg Arystotelesa cechą ludzi hojnych jest skłonność do rozdawania. Cecha ta zwie się również szczodrością, gdyż szczodrym nazywamy człowieka, który niechętnie zatrzymuje różne rzeczy dla siebie, ale lubi je rozdawać. Hojność więc (łac. liberalitas, od liberare — uwalniać) przez nakłanianie człowieka do rozdawania swych dóbr, niejako uwalnia go od ich posiadania i strzeżenia wskazując, że duch jego jest wolny. Dobra zaś, które jeden człowiek rozdaje innym, oznacza się niekiedy wspólną nazwą pieniędzy (gdyż dają się spieniężyć). Można więc uznać je za właściwy przedmiot hojności[15].

 

Nie zapominajcie dobroczynności i pomocy wzajemnej; takie bowiem ofiary podobają się Bogu. (List do Hebrajczyków 13:16)

 

Dar człowieka dobroczynnego i litościwego ma swe źródło w pewnym nastawieniu uczucia obdarowującego w stosunku do obdarowanego. Dlatego taki dar jest owocem miłości lub przyjacielskości. Natomiast dar pochodzący z hojności, wynika z pewnego nastawienia do pieniędzy, których człowiek hojny nie pożąda ani nie kocha. A więc człowiek hojny daje chętnie nie tylko przyjaciołom, ale także nieznajomym kiedy potrzeba. Cnota hojności nie jest zatem związana z miłością, ale raczej ze sprawiedliwością, gdyż ta odnosi się do rzeczy zewnętrznych[15].

 

Po raz kolejny widać, jak cnoty są ze sobą powiązane. Hojność wiąże się z bezinteresownością, miłością, litością, sprawiedliwością, dobroczynnością... Dobroczynność to czynienie dobra, niesienie pomocy potrzebującym (SJP). Nie na pokaz, ale.... z potrzeby serca, poczucia sprawiedliwości, obowiązku. Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem. Tylko wtedy będziemy potrafili wybrać to, co dobre. 

 

Ten, kto czyni dobrze, jest z Boga; ten zaś, kto czyni źle, Boga nie widział. (3 List Jana 1:11)

Każda cnota ludzka stanowi podobieństwo do dobroci Bożej. Otóż przez hojność człowiek staje się najbardziej podobny do Boga[15]. [Bóg bowiem] „daje wszystkim chętnie i nie wymawiając”. (List Jakuba 1:5)

 

Szczodrość powinna wynikać z dobroci. Innymi słowy, jej źródłem ma być dobre serce. „Chętnie mu udziel, niech serce twe nie boleje [nie będzie smutne], że dajesz. Za to będzie ci Pan, Bóg twój, błogosławił w każdej czynności i w każdej pracy twej ręki” (Ks. Powtórzonego Prawa 15:10). Słowo przetłumaczone jako smutne (bolejące) może oznaczać także niechętne, chciwe, skąpe, niespokojne. Dobroczyńca, który pomaga innym ze szczerych powodów, będzie błogosławiony. Okazji do dobroczynności nie będzie brakować, bo – jak czytamy w V Księdze Mojżeszowej: „Ubogiego bowiem nie zabraknie w tym kraju, dlatego ja nakazuję: Otwórz szczodrze rękę swemu bratu uciśnionemu lub ubogiemu w twej ziemi” (Ks. Powtórzonego Prawa 15:11).
 

Spomiędzy wszystkich ludzi cnotliwych największą miłość zaskarbiają sobie ludzie szczodrzy. (Arystoteles)

 

Przeciwieństwem hojności jest nienasycenie i pęd do posiadania, czyli chciwość. Pożądanie dóbr (w tym pieniędzy) nie jest grzechem, bo wypływa z samej natury człowieka, choćby dlatego, że służy do podtrzymania życia. Z drugiej strony apostoł Paweł pisze: „Postępowanie wasze niech będzie wolne od chciwości na pieniądze; zadowalajcie się tym, co macie” (List do Hebrajczyków 13:5), a w dużo wcześniej napisano: „Kto kocha się w pieniądzach, pieniądzem się nie nasyci; a kto się kocha w zasobach, ten nie ma z nich pożytku” (Księga Koheleta 5:9). Dobro polega na zachowaniu właściwej miary, a wszelki nadmiar lub niedomiar stanowi zło. Chciwość sprawia, że przekracza się miarę w odniesieniu do posiadanych rzeczy. Miarę, którą ustanawia sprawiedliwość[16]. Jednak nie każde hojne użyczenie pieniędzy jest aktem cnotliwym. Oto życzliwa i nieco żartobliwa przestroga:

Nikt nie staje się hojny przez to, że sobie coś daje. (Seneka)

 

PS Gorące podziękowania dla Zeppo – współautora listy 12 cnót oraz krytycznego i merytorycznego adiustatora cnotliwych treści. Ave Zeppo!

Brak rady unicestwia zamiary, udają się one, gdzie wielu doradców. (Ks. Przypowieści 15:22)


Poprzednie części eseju:
W poszukiwaniu CNOTY (1): wiara i moralność  
W poszukiwaniu CNOTY (2): sprawiedliwość i uczciwość

 

Ciąg dalszy niezmiennie, nieunikniony, niebawem nastąpi.

 

-- -- -- -- -- 

[3] Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał, 
stałbym się jak miedź brzęcząca 
albo cymbał brzmiący. 
Gdybym też miał dar prorokowania 
i znał wszystkie tajemnice, 
i posiadał wszelką wiedzę, 
i wszelką [możliwą] wiarę, 
tak iżbym góry przenosił, 
a miłości bym nie miał, 
byłbym niczym. 
I gdybym rozdał na jałmużnę 
całą majętność moją, 
a ciało wystawił na spalenie, 
lecz miłości bym nie miał, 
nic bym nie zyskał. 
Miłość cierpliwa jest, 
łaskawa jest. 
Miłość nie zazdrości, 
nie szuka poklasku, 
nie unosi się pychą; 
nie dopuszcza się bezwstydu, 
nie szuka swego, 
nie unosi się gniewem, 
nie pamięta złego; 
nie cieszy się z niesprawiedliwości, 
lecz współweseli się z prawdą. 
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, 
we wszystkim pokłada nadzieję, 
wszystko przetrzyma. 
Miłość nigdy nie ustaje... (1 List do Koryntian 13) 
[10] Suma teologiczna św. Tomasza z Akwinu, t.11: O sprawnościach, str. 58-65
[11] jw. str. 87-90
[12] jw. str. 136-145
[13] jw. str. 194
[14] Ks. Mirosław Mróz, „Aktualność myśli św. Tomasza z Akwinu: jego nauka o cnotach
[15] Suma teologiczna św. Tomasza z Akwinu, t.20: Cnoty społeczne, str. 88-95 (O hojności)
[16] jw. str. 96-106 (O chciwości)

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:15)

Komentarze

Jak zwykle bawi się pałą w nocy.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1653668

Co można wymagać od idioty geja i do tego komucha no co ?

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Tezeusz

#1653674

To chory z nienawiści lewacki śmieć.
ps.
Ale nie jesteśmy lekiem na jej/jego mokre sny i omamy

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1653675

Szkoda słów. Tak popatrzyłem 10 minut po opublikowaniu tekstu na tę pałe i po prostu żal mi się go zrobiło.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1653700

 

 

Powtarzam:

Na temat komunistów i pedałów mój dziadek zwykł mawiać:
kto się gnidą wykłuł to wszą zdechnie....i coś mi się zdaje że miał rację.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1653703

My tu w Polsce wiemy, że poprawnie piszemy "wykluł".
Wy na emigracji, to już nawet języka nie szanujecie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-4
#1653807

To zwykła literówka. Pisząc na klawiaturze łatwiej o takie błędy. Czasem przy szybkim pisaniu można przestawić ostatnią literę z trzecią od końca wyrazu. Nie czepiajmy się. Gdyby nie pana wpis można byłoby jeszcze poprawić, a tak już po ptakach. I tylko satysfakcja wytknięcia błędu pozostaje.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1653816

Czołem Krispinie

Ostatnio jakiś chory ujec, czy jak to mówią na  ulicy, cica, ma radochę pałując wszystkie teksty, które lądują na polecanych.

Chore to jest, ale jeśli tak ma orgazm, to współczuję.

Podrzucam nieco uwag na PW. To za poważny temat, aby jakiś głupek/głupka to psuł.

Dodam tutaj swoje i przyznam, że dla mnie najpełniejsze:

Mądrość to iloczyn własnej inteligencji i zdolności plus suma nabytej wiedzy i życiowych doświadczeń przetworzone przez własnie umiejętności rozumowania. (Janusz Kamiński)

Zabrakło w twoim eseju, w Polsce mało istotnej, a na świecie bardzo ważnej lojalności. To ważny rodzaj wierności.

Zdrowia

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1653686

Tragedia. Pod każdym względem. Czy rodzice to debile byli że takiego "dziennikarza" pedała z Leonka spłodzili.?

Tak dla znajomych pytam

8-)))))

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1653687

Rodzice tego pedałka wjechali do Polski na Ruskich czołgach. To czerwone bydło. Tak myślą i tak się zachowują. Kłamcy, szubrawcy, zboczone świnie.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Tezeusz

#1653704

Spokojna głowa. Nie zabrakło. Jesteśmy w połowie eseju. Bedzie w nastepnym odcinku. Celowo nie zdradzam całej listy 12 cnót (na pewno niepełnej), żeby było to pewnego rodzaju zagadka, niespodzianka.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1653702

Jednak to upublicznię.

 

[To co piszesz w tej rozprawie] jest to dla mnie ważne, bo kategoria <<cnoty>> została tak głęboko pogrzebana, że rzeczywiście nie pomyślałem o tym. Zatrzymałem się na kategorii <<wartości>>, a te są o wiele szersze i zawierają komponent (podzbiór) negatywny.

[...] to parę słów o części 2-giej, którą bardzo dokładnie przeczytałem, bo poruszasz się w obszarze spraw najważniejszych.  Nie wiem, czy już od dawna jesteś w tej filozoficznej domenie, czy ją dopiero studiujesz, jednakże poruszanie się w trójkącie Arystoteles - św. Augustyn - św. Tomasz, co od lat jest kwintesencją moich przemyśleń, prowadzi mnie do tego, że witam w świecie poszukiwaczy istoty człowieczeństwa. I z dumą dodam, że podążamy śladami wielkich ludzi ostatnich lat, że wymienię tylko naszego ojca duchowego, św. Jana Pawła II, świeżego noblistę Rogera Penrose'a i profesora Andrzeja Nowaka.

Te, diamentowe i twarde jak Skała Piotrowa fundamenty ludzkości, stanowią istotę naszego istnienia. Na tym opiera się cała logika (jak ta najprostsza - true/false) i reguły naszego rozumowania. Jak to widzimy, ktoś to właśnie chce zniszczyć, w imię fałszywie pojmowanej wolności (libertynizm). Jak to słusznie twierdzi prof. Nowak - nihil novi. sub sole. Zmagał się już z tym Platon, a wiele później Jean-Jacques Rouseau (Usuńcie ten nieszczęsny postęp, zabierzcie nasze błędy i nałogi, zabierzcie wytwory cywilizacji, a wszystko będzie dobre.) Czyż nie aktualne dzisiaj?

Czyli mamy kolejny zakręt. A my róbmy wszystko, by znowu triadę <<dobro-prawdę-piękno>> postawić najwyższym miejscu. Wiem, że idzie ciężko, ale pamiętajmy starochińskie - kropla drąży skałę. Uważam, że mam pewien malutki sukces, bo i synowi po etapie buntu, jak i wnuczce w okresie dojrzewania, zdołałem to zaszczepić.

Serdecznie pozdrawiam

JK

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1653693

Szkic tego eseju powstał 10 lat temu, ale porzuciłem go, kiedy zrobienie debaty na te tematy okazało się niemożliwe, a właściwie bezsensowne. To było po 10 kwietnia 2010 r. Pewnie rozumiesz, jaki śmiech mnie ogarnia, gdy szpareczki zarzucają mi plagiat ze szkolnego bryku :)

Teraz wróciłem do szkicu i wypełniam go treścią. Nadal nie skończyłem, ale za tydzień dostaniesz to, o co pytasz. Nie dlatego, że pytasz, ale tak wypadło. Przypadkowo :) 

Można więc powiedzxieć, że dopiero teraz studiuję ten temat z należytą uwagą. Autorytety, o których wspominasz są gdzies na horyzoncie. Daleko.

Dobra, prawdy i piękna na niedzielę życzę. I dalej...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1653705

10 lat, mniemam rozumnie i wnikliwie, bo na to Cię stać, studiowałeś pozytywne fundamenty życia człowieka.

Jest tutaj coś, co wymyka się kategoryzacji, bo jest szczególne, a na dodatek jest ponad wszystko.

Sądzę, że nie tylko ja, lecz również reszta Czytelników byłaby zachwycona, gdybyś =tu i teraz= podzielił się z nami, do jakich wniosków doszedłeś i czy w ogóle umieściłeś pośród cnót, to, co w życiu najważniejsze, choć niestety, nie wszystkim jest dane,

 

                                                 To miłość                                                                                                                       

 

Bardzo proszę, nie staraj się nas zbyć.

 

Janusz

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1653762

Muszę cię jednak zbyc. Ale nie dlatego, że nie chcę odpowiedzieć. Po prostu nie umiesciłem "miłości" na liście 12. Wiem, że to jedna z cnót teologalnych, ale obie - nadzieję i miłość jednak pominałem. Nie dlatego, że są nieważne, ale dlatego... że tak wyszło. Może za kolejnych 10 lat podejmę się omówienia kolejnych 12 cnót i wtedy niewatpliwie obie te cnoty będą musiały się znaleźć na liście 12-bis.

PS przez 10 lat zajmowałem się innymi tematami. Można powiedzieć, że te również nie były mi obce, ale nie nazwałbym tego studiowaniem. Chyba że... na takiej zasadzie jak oddychanie jest studiowaniem lub analizowaniem składu powietrza :)  

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1653763

TO JEST STUDIOWANIE!

 

Nie wyobrażasz sobie, co robi twoja nieświadomość, do niedawna zwana podświadomością, gdy zajmujesz się trywialnymi problemami rzeczywistości. Czasami z nieświadomością masz przelotny kontakt, co zwykliśmy nazywać przebłyskami intuicji.

Nieświadomość wykonuje cholerną robotę, której nie chce Ci się wykonywać na jawie. I poradzę - dobrze jest się zaprzyjaźnić ze swoją świadomością. To nie rozdwojenie jaźni, czy osobowość mnoga. To po prostu kwintesencja Ciebie.

Wszyscy odkładają problem miłości na zaś, choć wielu, poetów i innych artystów usiłuje się z tym zmierzyć. Gdybym chciał być chłodnym i "naukowym", to tutaj powiedziałbym, że miłość to zaburzenie hipokampa, naszego centrum emocjonalnego (między innymi). Ale wg. mnie nie jest tak. Bo jest to bardzo specyficzny problem z zakresu najważniejszego, trzeciego bytu, który nas tworzy i nieustannie otacza. I jedynego transcendentalnego. Dwa pierwsze są oczywiste - to materia i energia.

A tym trzecim jest informacja. Na początku było słowo...

1

1 Na początku było Słowo1,
a Słowo było u Boga1,
i Bogiem było Słowo.
2 Ono było na początku u Boga.
3 Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało2.
4 W Nim było życie3,
a życie było światłością3 ludzi,
5 a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła

No i mamy czarno na białym w tej boskiej wizji św. Jana. Życie wzięło się od słowa. Od informacji. A jako próbkę boskiej ekstazy dostaliśmy miłość. To boski dar. Chyba ważniejszy od wiary, tylko jeszcze tego nie pojęliśmy. Albo strywiazowaliśmy nieopatrznie łącząc to tylko z seksem.

Wiem co mówię, bo wkrótce będziemy mieli 50 lecie małżeństwa.

 

Janusz

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1653765

Muszę się zastanowić. Przemyslę to i odezwę się jeszcze.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1653780