SZCZE z NIE, czyli WOJNA DOMOWA

Obrazek użytkownika Krispin
Kraj

Nie będzie to recenzja sympatycznego serialu z Ireną Kwiatkowską, Aliną Janowską, i Kazimierzem Rudzkim. Niestety nie. Zresztą, kto jeszcze pamięta takie stare filmy? Są lepsze. Nowe. Nowe są zawsze lepsze. Choć lepsze jest wrogiem dobrego i w sumie nie zawsze okazuje się lepsze. Lepsze są na pewno taśmy prawdy. Choć prawda to pojęcie niejasne. Jaka prawda? Nie mam pojęcia. Każdy ma swoją prawdę. Swoja lepsza niż cudza. Lepsza, mimo że niekoniecznie nowa. To taka stara prawda... na temat nowego.

 

Jak to się dzieje, że wybucha wojna to chyba wiemy. Choć nie zawsze wszystko jest przewidywalne i wojna nieraz potrafi zaskoczyć. Ale jak doprowadzić do wojny domowej? Z obserwacji tego, co działo się na ulicach polskich miast i analizy wypowiedzi tej „postępowej” części społeczeństwa – po uprzednim odcedzeniu k****, j****, wy********* i innych takich – wynika coraz dobitniej, jak mogłoby do niej dojść. Zastanawiające, że jeszcze przed chwilą emocje były tak rozbuchane, że wystarczyłaby jedna mała iskra i wybuch był niemal gwarantowany. Tak się przynajmniej wydawało. Ale czas, a może mróz ostudził nieco rozgrzane głowy. Jak to się zakończy następnym razem, przy kolejnej kumulacji? Rozbiciem banku? Ale którego? Rezerwy federalnej czy życiodajnej?

 

Pewna sekwencja (nie mylić z sekwencjonowaniem wirusa) zdarzeń może doprowadzić do kulminacji i katastrofy. Na przykład, czy rozsądna jest decyzja o zaszczepieniu wszystkich pracowników szpitala (albo wszystkich żołnierzy) w tym samym czasie, skoro mogą pojawić się jakieś skutki uboczne i część osób weźmie potem zwolnienia lekarskie z powodu tych skutków? W ten sposób doprowadza się do uszczuplenia liczby personelu medycznego i… pogłębienia istniejącej już zapaści. Mniej sprawna obsługa to dłuższe kolejki, wydłużone terminy, a ludzie przecież chorują i potrzebują opieki szpitalnej. Taka decyzja to absurd. Potem pojawi się chęć usprawiedliwienia kłopotów, które zostały wywołane tymi złymi decyzjami. Ale pewnie znowu obwini się „złych ludzi”, którzy nie chcieli się zaszczepić.

 

Fernando López-Mirones (biolog, profesor Uniwersytu Villanueva, który współtworzył lub wyreżyserował ponad 130 filmów dokumentalnych o dzikiej przyrodzie i antropologii m.in. dla National Geographic i BBC) uważa, że ci, którzy wpakowali nas w cały ten bałagan są dobrzy w manipulowaniu (coś jak DeMagog).

 

Stworzyli serię dwuznacznych terminów, których mogą użyć, aby uzasadnić jedno lub drugie, gdy zajdzie taka potrzeba. Zaczęli od testu, który mógł być użyty do manipulowania liczbami, RT-PCR, który daje fałszywe pozytywne wskaźniki powyżej w 50% przypadków (jak przyznał sam producent testu Drosten PCR 16 stycznia 2021 roku). Oznaczałoby to, że liczą przypadki, przyjęcia, oddziały intensywnej terapii i zgony z fałszywie dodatnim wynikiem PCR, tak jakby to był Covid [grypa wywołana wirusem z Wuhan – przyp. K.], podczas gdy tak nie jest. Oznacza to, że połowa z 95 milionów „zarażonych“ na świecie i dwa miliony zgonów byłyby fałszywe, ponieważ opierają się na tych testach, które nie są dobre w diagnozowaniu więcej niż 30 cykli amplifikacji (40–45 jest powszechne).

Następnie, jak tylko ktoś zauważył, że testowane PCR+ nie wykazały żadnych objawów, wymyślono postać „bezobjawowych“, co było genialnym posunięciem, polegającym na tym, że zupełnie zdrowi ludzie zwiększali liczbę osób chorych, co wywoływało efekt kaskadowy w postaci paniki i coraz większej liczby PCR. Co ciekawe, Niemiec Cristian Drosten, który prowadził badania i skalibrował testy, był potem zaangażowany (razem ze współpracownikami) w produkcji. To wyraźny przykład konfliktu interesów, ale... także przykład tego, skąd biorą się nowi milionerzy.

Trzeci wielki chwyt polega na przypisaniu Covidowi-19 niemal identycznych objawów jak objawy grypy, adenowirusów przeziębień, bakteryjnego zapalenia płuc, wirusa syncytialnego, itp. i wmówieniu całemu światu, że wszystko jest covidowe i że grypa, która co roku (w styczniu i lutym) powoduje w hiszpańskich szpitalach zapaść z tysiącami zgonów, magicznie znikła. Natychmiast pojawiła się oficjalna odpowiedź: grypa znikła, dzięki maskom i środkom bezpieczeństwa biologicznego. Skoro tak, to dlaczego te same środki nie zniszczyły wirusa z Wuchan, identycznie przenoszonego? Zastosowana strategia wykończyłaby oba wirusy, a nie tylko wybrane.[1]

 

Na to też mają odpowiedź. Ten wirus jest groźniejszy i mocniejszy iż tamte. I w to im graj. Bo to oznacza, że potrzeba więcej maseczek, więcej środków odkażających, musimy rozszerzać kwarantanny i wydłużać lockdown. Kto ma na sprzedaż maseczki? Po ile? Jak to, zdrożały? To pewnie wina inflacji.

 

Australijski stan Victoria praktycznie przeistoczył się w więzienie. Wprawdzie o łagodnym rygorze, ale jednak stał się quasi-więzieniem. Od 5 sierpnia 2020 r. premier tego stanu Daniel Andrews ogłosił 4 stopień zagrożenia, co kompletnie sparaliżowało życie społeczne i gospodarcze. Wprowadzono godzinę policyjną (od 20.00 do 5.00 nie można opuszczać domu), poza godziną policyjną można wychodzić z domu... tylko na godzinę, a zakupy może robić tylko jeden domownik – tylko raz dziennie. Nie można poruszać się dalej niż 5 km od miejsca zamieszkania. Obowiązuje zakaz spotykania się, a więc także odwiedzania rodziny czy znajomych. Za nieprzestrzeganie tych zaleceń (nie prawa) grożą kary pieniężne - np. za znalezienie się dalej niż w promieniu 5km od domu grozi 1650 dolarów australijskich (ponad 4.700 zł), za brak maseczki 200 AUD (ok. 570 zł). Jeśli ktoś chce organizować protest i poinformuje o tym w mediach społecznościowych, policja wkracza (może nawet wyłamać drzwi) do mieszkania i aresztuje delikwenta. Pracować mogą tylko osoby zatrudnione w edukacji, służbie zdrowia i opiece socjalnej. Jeśli ktoś pracuje w innej branży, może dostać karę 20.000 AUD (ponad 57.000 zł). Właścicielowi firmy, który pozwoli swoim pracownikom nadal pracować grozi kara ok. 100.000 AUD (287.000 zł). W takim świecie chcemy żyć? W jakim świecie chcemy się obudzić z tego koszmaru?

 

Czeka nas wojna SZCZE z NIE?

Jak tak dalej pójdzie, wszystko jest możliwe. Wojna osób szczepionych i nieszczepionych też. Najzabawniejsze (jeśli można tu użyć tego słowa) jest to, że obie strony będą walczyły o ochronę ludzkości i dobro drugiego człowieka. Jedna istotnie będzie walczyła pod tymi sztandarami, ale drugiej stronie tak się tylko będzie wydawać. 

 

Ci, którzy uwierzyli w oficjalną narrację polityków i wielkich korporacji medialnych, obsypanych pieniędzmi, by wspierać tę narrację i cenzurować wszelką niezgodę, i zaszczepili się Comirnaty [tzw. „szczepionka” Pfizer/BioNTech], natychmiast stają się żołnierzami tej sprawy. Teraz chcą, by wszyscy to robili, a nawet stali się agresywni w tym procesie, usprawiedliwiając niewyobrażalne środki utraty wolności. Mówi się już o paszportach zdrowotnych i tzw. śmierci społecznej (nie można nic zrobić bez naszej karty szczepień).

Nie znam nikogo, kto przeprowadziłby badania z odrobiną obiektywizmu i wierzył w Comirnaty. Wierzą w nią tylko dwa typy ludzi: ci, którzy ufają (i nie zrobili zbyt wielu badań), oraz ci, którzy mają oczywisty konflikt interesów (pracują w laboratoriach, na uniwersytetach, w stowarzyszeniach zawodowych, szpitalach, fundacjach lub majątkach i obawiają się, że zostaną nazwani „negacjonistami“, co dziś oznaczałoby koniec ich kariery lub pozbawienie pracy).

Wszyscy eksperci, których można usłyszeć non-stop w telewizji i dużych radiostacjach to dyrektorzy, sekretarze lub biolodzy z projektami finansowanymi często przez tę samą firmę Pfizer lub inne firmy Big Pharmy (finansujące kongresy na Hawajach i badania oraz dotacje z fundacji dla wszystkich pracodawców tych ekspertów). To samo dotyczy lekarzy, są oni wielkimi niewiadomymi tej plandemii [pana-demonii]. Większość z nich nie jest naukowcami, ani nie wie nic o wirusach, ponieważ ich ciężka praca polega na wykonywaniu zabiegów przez cały dzień i leczeniu pojedynczych pacjentów. Stosują procedury, działają w bardzo piramidalnej strukturze i niemal ślepo podążają za wytycznymi władz sanitarnych. Choć może to zabrzmieć dziwnie, większość lekarzy nie wie nic o wirusach. Znają choroby, które wirusy wywołują, a to nie to samo.

W tej chwili wszystkim lekarzom i pielęgniarkom, pracującym w systemie opieki zdrowotnej nakazuje się, pod groźbą nagany lub zwolnienia z pracy, nie wyrażanie negatywnych opinii o „szczepionkach“. To rodzaj zniewolenia. Ostatecznie więc ci, którzy mówią, niewiele wiedzą (dziennikarze i politycy), a ci, którzy wiedzą, nie mogą mówić – z złe jest to, że pierwsi ufają drugim.[1]

 

Producent tak zwanej „szczepionki” przeciwko wirusowi z Wuhan twierdzi, że jest ona w 95% skuteczna. Skąd to się wzięło? Spośród ponad 36 000 uczestników badania, 18 198 osób otrzymało zastrzyk Comirnaty i 8 z nich miało potem objawy covidowe. Kolejne 18 325 osób otrzymało placebo i okazało się, że 162 z nich miało objawy covidowe. Z porównania tych liczb (8 i 162) wynika, że mamy „95% skuteczności“. Jednak okazało się, że „grupie placebo“ wstrzyknięto nie kompletnie neutralne placebo, ale szczepionkę przeciw pneumokokom VCN23, która zwykle wywołuje takie objawy poszczepienne – i jest to całkiem normalnie (czyli zawsze występują takie objawy po zaaplikowaniu tej szczepionki), a badający zinterpretowali normalne dla tej szczepionki objawy jako „covidowe“. Rzeczywiste dane były zupełnie inne. Podobno tylko cztery osoby z grupy placebo i jedna z grupy zaszczepionej zachorowały na Covid-19 w łagodnej postaci. Zatem – stosując podobną metodologię jak powyżej (użytą przez Pfizera) – porównując 1 i 4 otrzymujemy 25% skuteczności. Wynik daleki od 95%, prawda?

 

Nie ma żadnych gwarancji, że politycy, którzy są szczepieni na żywo w telewizji, naprawdę otrzymali szczepionkę, którą chcą zaaplikować wszystkim innym. Nikt przecież nie wie, co naprawdę jest w tych fiolkach niemal religijnie nazywanych „szczepionką“. Nikt nie może zagwarantować, że to, co wstrzykują w Hiszpanii jest takie same jak to, co wstrzykują w Senegalu czy gdziekolwiek indziej. Nawet sam Pfizer przyznał, że są zmiany w składzie Comirnaty (w badaniach do 69–81% syntetycznego RNA było nienaruszone, gdy w partiach komercyjnych ledwo przekraczało 51%), co można by uznać za oszustwo, gdyby w momencie zatwierdzania leku nie obowiązywały odpowiednie zapisy, które je uwzględniały.

Sama Komisja Europejska stwierdziła poważne nieprawidłowości w fabrykach, których nie poddano inspekcji: brak danych w partiach handlowych i poważne różnice jakościowe. To wszystko jest bardzo niepoważne i niewiarygodne, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że Pfizer ma ogromną historię przekupywania lekarzy i organów służby zdrowia na całym świecie. (...) Sprzedają nam w wiadomościach obrazki, że szczepionka w końcu dotarła i że chronią konwoje ciężarówek ze szczepionkami, żeby ich nie ukradli, bo są takie cenne. A okazuje się, że za nic w świecie nie chcą, żeby ktoś dostał w swoje ręce którąś z tych fiolek i przeanalizował w laboratorium jej skład, odkrywając być może coś paskudnego.[1]

 

Prawda zawsze w końcu musi ujrzeć światło dzienne (i nigdy nie leży w środku). Czasem następuje to późno. Oby nie za późno. Zgadzam się z Fernando Lópezem-Mironesem, że to bardzo ważny, a może nawet decydujący moment w najnowszej historii ludzkości. 

 

Wszyscy wiemy – powtórzę po raz kolejny – że szczepionki na gruźlicę czy ospę były epokowym odkryciem. I co z tego? Co to ma wspólnego z produktem Pfizera? Co tamte badania mają wspólnego z dzisiejszymi? Używanie słowa „szczepionka” w przypadku tego produktu medycznego jest nadużyciem. Ale wystarczy napisać słowo o tym, że to do końca nieprzebadany produkt genetyczny, żeby wywołać furię (objawy podobne do tych przy wściekliźnie) obrońców tego „doskonałego, zbawczego, świetnie przebadanego” produktu „renomowanej, uczciwej i wiarygodnej firmy”. Fernando López-Mirones nazywa takich entuzjastów „żołnierzami tej sprawy” i zauważa – a my również widzimy to w komentarzach – jak są agresywni, jak się miotają i rzucają inwektywami.

 

Co mają wspólnego lekarze, z czasów dżumy czy hiszpanki, poświęcający nieraz życie dla ratowania innego życia, z większością dzisiejszych lekarzy? Czy skutki niektórych szczepień przeprowadzonych przez Gatesa (the) Billa to wymysły i brednie? Skoro kiedyś - w społeczeństwie zdecydowanie bardziej niż dziś cnotliwym, w którym kłamstwo, oszustwo, naciąganie faktów... były przyczyną infamii i powodem do wstydu (ktoś jeszcze pamięta, co to takiego?) – generalnie można było ufać lekarzowi, prawnikowi, notariuszowi, policjantowi, to dziś też? To mało, mamy nawet ufać bez gadania i bezgranicznie (w końcu jesteśmy w strefie Shenzhen... pardon, Schengen, ale w tej drugiej chyba jeszcze będziemy). Skoro ktoś kiedyś wymy slił szczepionkę i rzeczywiście była ona skuteczna, to dziś każdemu, kto nazwie swój produkt szczepionką też MUSIMY całkowicie zaufać? Mimo że mamy przy tym poświęcić niemal całkowicie swoją wolność?

 

Gdzie jest Duch Pana, tam jest i wolność... [2]

 

Od wieków walczyliśmy o wolność, powstawały nawet Deklaracje, które miały być tych wolności gwarancją (dość iluzoryczną), w konstytucjach poszczególnych państw są zapisy potwierdzające prawa i wolności obywatelskie. Teraz próbuje się te wolności drastycznie ograniczać, a może nawet odebrać. Wciąż większość nie może uwierzyć, że to się dzieje, i nadal ufają, że to niemożliwe, żeby istnieli ludzie zdolni do wprowadzenia takich planów w życie. 

 

Czy będzie trzeba znowu walczyć o wolność? Gdyby rzeczywiście doszło do starcia klanu szczepionych i nieszczepionych, mogłoby to zakończyć się tragicznie. Po takiej wojnie świat ani chybi... SCZEźNIE.

 

[1] Hiszpański biolog: „Twierdzenie, że jest to bezpieczna i skuteczna szczepionka, jest największym oszustwem“
[2] 2 List do Koryntian 3:17

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.5 (głosów:7)

Komentarze

Bardzo dobra synteza tzw. walki z pandemią.

Niestety, część opinii publicznej jest nadal odporna na argumenty i woli być "żołnierzami" firm farmaceutycznych i resetu.

Daję najwyższą notę.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1662305

Odsądzany w Polsce od czci i wiary przez prominentnych medyków prof. Roman Zieliński był pierwszą osobą, która zwracala uwagę na skandal z testami PCR.

Profesor pisze o tym na FB:

3 stycznia

Byliśmy pierwsi i mieliśmy rację!

Artykuł Corman-Drosten wycofany.

Grupa 22 naukowców niemieckich, pod egidą dr W. Wodarga doprowadziła do retrakcji artykułu Corman-Drosten z 22 stycznia 2020 r. (on line), pt. „Detection of 2019 novel coronavirus (2019-nCoV) by real-time RT-PCR”, (Eurosurveillance 25(8) 2020), w którym autorzy przedstawili protokół RT-qPCR dla detekcji i diagnostyki SARS-CoV-2.

Artykuł ten dał zielone światło do stosowania testu RT-qPCR na szeroką skalę dzięki rekomendacji ze strony WHO.

Grupa dr W. Wodarga wystosowała w listopadzie pismo do rady wydawniczej wymienionego wyżej czasopisma, wskazując liczne błędy zawarte w protokóle tego testu i naświetlając tło korupcyjne oraz konflikt interesów, związane z pojawieniem się tego artykułu. W konkluzji zażądano usunięcia tego artykułu.

Możemy mieć satysfakcję z takiego obrotu sprawy,w tym zwłaszcza z potwierdzenia w 100% naszych zarzutów jakie kierowaliśmy pod adresem tego testu.

O nieprzydatności testu RT-qPCR do diagnostyki koronawirusa pisaliśmy wielokrotnie z Kornelią Polok od kwietnia tego roku. W sierpniu i wrześniu daliśmy dwa wywiady na ten temat dla Alter Shot TV, a w październiku podsumowaliśmy nasze stanowisko w obszernym, 100 stronicowym wywiadzie dla „Fałszywej pandemii”, cz. 2.

Główne nasze zarzuty pod adresem testowania nas za pomocą PCR związane były z wykorzystaniem w badaniu zanieczyszczonego materiału biologicznego, użyciem źle zaprojektowanych starterów, błędnie dobranych profili temperaturowych i liczby cykli. W efekcie, uzyskany wynik był często wynikiem fałszywym, w tym fałszywie pozytywnym. Zwracaliśmy też uwagę na to, że wykorzystywany test nie potrafił odróżnić cząstek aktywnych wirusa od nieaktywnych, a więc odróżnić zakażenia od kolonizacji, a także wykazać czy wynik pozytywny nie jest przypadkiem efektem innych zakażeń wirusowych, bakteryjnych lub grzybowych, albo też spowodowany namnożeniem ludzkiego materiału genetycznego.

Żaden z polskich naukowców nas wtedy nie poparł, a wręcz przeciwnie, imputowano nam brak wiedzy.

Dlatego wielkie słowa podziękowania należą się Pawłowi Nogalowi i ekipie Alter Shot TV za przeprowadzone z nami wywiady, dzięki którym mogliśmy dotrzeć do szerszej publiczności z naszym przekazem. Kierujemy także słowa podziękowania na ręce dr. Mariusza Błochowiaka, który przeprowadził z nami wspomniany już wywiad dla „Fałszywej pandemii”. Dziękujemy też wszystkim z Państwa, którzy upowszechniali wiedzę o nieprzydatności testów PCR do diagnostyki koronawirusa na podstawie naszego przekazu, a także na podstawie własnych doświadczeń z tym testem.

Uzupełnienie z 4 stycznia

Artykuł Corman-Drosten wycofany, czy też nie?

Wycofany przez redakcję artykuł nie znika od razu. Czasami jest zawieszony jeszcze przez kilka miesięcy lub lat. Czasami pozostaje, ale dostaje stempel "Retracted".

Jak jest w tym przypadku?

Z pewnością napływają już liczne zapytania do wydawnictwa, które będzie zmuszone się jednoznacznie określić. Póki co, kolejna niejasna sprawa, jak wszystko co dotyczy koronawirusa. Jeśli się pośpieszyłem, z góry przepraszam. Jedno jest pewne, miażdżące dowody manipulacji Drostena z testem PCR potwierdził już cały świat naukowy.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1662312

do pracowników laboratoriów i innych użytkowników o technologii testowania kwasów nukleinowych (NAT) wykorzystujących reakcję łańcuchową polimerazy (PCR) do wykrywania SARS-CoV-2:

/cytuję/

Wytyczne WHO

Testy diagnostyczne SARS-CoV-2 wymagają dokładnej interpretacji słabo pozytywnych wyników (1). Próg cyklu (Ct) potrzebny do wykrycia wirusa jest odwrotnie proporcjonalny do miana wirusa u pacjenta. Jeśli wyniki testu nie odpowiadają obrazowi klinicznemu, należy pobrać nową próbkę i ponownie zbadać ją przy użyciu tej samej lub innej technologii NAT.

WHO przypomina użytkownikom IVD, że częstość występowania chorób zmienia wartość prognostyczną wyników testów; wraz ze spadkiem częstości występowania choroby wzrasta ryzyko fałszywie dodatnich wyników (2). Oznacza to, że prawdopodobieństwo, że osoba, która uzyskała wynik pozytywny (wykryty SARS-CoV-2) jest rzeczywiście zakażona SARS-CoV-2, maleje wraz ze spadkiem chorobowości, niezależnie od deklarowanej specyficzności.

Większość testów PCR jest wskazana jako pomoc w diagnozowaniu, dlatego pracownicy służby zdrowia muszą wziąć pod uwagę każdy wynik w połączeniu z czasem pobierania próbek, typem próbki, specyfiką testu, obserwacjami klinicznymi, historią pacjenta, potwierdzonym stanem kontaktów i informacjami epidemiologicznymi.

(...)

Bibliografia:

1. Testy diagnostyczne dla SARS-CoV-2. Genewa: Światowa Organizacja Zdrowia; 2020, numer referencyjny WHO WHO / 2019-nCoV / laboratorium / 2020 6.

2. Altman DG, Bland JM. Testy diagnostyczne 2: Wartości predykcyjne. BMJ. 9 lipca 1994; 309 (6947): 102. doi: 10.1136 / bmj.309.6947.102.

https://www.who.int/news/item/20-01-2021-who-information-notice-for-ivd-users-2020-05

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1662313

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1662400

Co to za wulgarna protestantyzacja Biblii i niegodne użycie dla podpory własnej tezy? Dopasowywanie sobie dowolnych wersetów do dowolnej sytuacji to gorzej niż sekciarstwo, to świętokradcze zrypanie. Na pewno nie ma mowy o maseczkach a jeśli tak sugerujesz, to nie tylko *urwisz świętą księgę i odczytywanie znaczenia ale zgodnie z nią, głosisz inną ewangelię i jesteś przeklęty. tak się kończą sekciarskie zabawy słówkami, obrażające uczucia religijne. Wolność z listu do Koryntian nie ma nic wspólnego z wolnością obywatelską (swoją drogą, którą krytykowałeś) w postaci np. nieszczepienia się. Ani z chorymi treściami typu szkalowanie dzisiejszych lekarzy (sam oczywiście się nie ruszysz do pomocy innym za to do pyszczenia to pierwszy) czy bredy, że Gates szczepi itp.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1662586

Nie zasługuje na szczegółową odpowiedź, bo "jaki koń jest, każdy widzi".

EOT

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1662591

jak zwykle, nic na temat, tak wielka katoliczka nie widzi też niestosowności ani się nie wypowie w "swoim" temacie. byle dawny insynuator stał się jej niebieskim kolesiem, na to można nawet antyszczepem zostać i cytowac jego poezje.

wolno tak uzywac Biblii? czy to w ogóle ma związek z tematem, czy po jehowicku wynaleziono se słowka? jaki jest sens wskazanego cytatu, o jaką wolnośc chodzi?

to proste pytania ale powiadają, że z was żadna katoliczka i podpieracie się tak smo Pismem tam, gdzie wygodnie w swoich sprawach

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1662594