Niebo dla dobrych ateistów, czyli piekło wątpliwości

Obrazek użytkownika Krispin
Kraj

Kościelna opozycja wprowadza podobno zamęt w doktrynie, szkodząc Kościołowi. To interesująca teza. Może należałoby najpierw wyjaśnić sam termin „kościelna opozycja”. Najwyraźniej jest to każdy, kto myśli logicznie i wyraża swoje wątpliwości, wskazując na ich biblijne umocowanie. Tego, kto zwraca uwagę na błędy lub próbuje wyjaśniać wątpliwości można nazwać odstępcą, wywrotowcem, obrzucić błotem, powołać się na nieomylność papieską, itd., itp... „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi”. Najwyrażniej nie w tym wypadku.

 

Przywołam taki obrazek sprzed ponad dwóch lat. Maj 2018. Na audiencji generalnej (na pewno było to spotkanie publiczne) papież Franciszek odpowiada na pytanie kilkuletniego chłopca, którego ojciec niedawno zmarł. „Był ateistą, ale dobrym człowiekiem. Ochrzcił czwórkę swoich dzieci. Czy jest w niebie?” – pytał chłopiec.

 

Zanim przypomnę odpowiedź, zastanówmy się... gdzie w tej historii jest matka dziecka? Nie istnieje. Zapewne to ona – wierząca katoliczka – doprowadziła do ochrzczenia dzieci. To nie pierwszy i nie ostatni taki przypadek, gdy matka jest wierząca, a ojciec... po prostu nie oponuje. Wiele jest takich małżeństw. Tymczasem w tej sytuacji matka wyparowała. Jest tylko dobry ateista, który „ochrzcił swoje dzieci”. Dzieci, które przyniósł mu bocian? Czy przypadkiem spadły z dachu? A może z... nieba?

 

Tako rzecze papież: „Czy Bóg byłby w stanie zostawić takiego człowieka z dala od siebie”? Głos tłumu (zachęcanego do odpowiedzi): „Nie”. Papież: „Czy Bóg porzuca swoje dzieci”? Głos tłumu: „Nie”. Papież: „Czy Bóg opuszcza swoje dzieci, gdy są dobre”? Głos tłumu: „Nie”. Papież: „Oto twoja odpowiedź. Bóg był z pewnością dumny z twojego taty. Łatwiej jest wierzącemu ochrzcić dzieci, niż ateiście. Bogu z pewnością się to podobało. Rozmawiaj ze swoim tatą. Módl się za niego...”.

 

Mógłbym wypisać tu litanię zamętów doktrynalnych. Włos się jeży na głowie. Papież miał niesamowitą okazję do głoszenia zebranym ludziom Ewangelii. Prawdziwej Ewangelii. Ewangelii Jezusa Chrystusa, którą znamy z Biblii. I co? Całkowicie zmarnował tę okazję. Za to posiał zamęt w umysłach tych, dla których powinien być autorytetem.

 

Pisałem o tym w czasie, kiedy ta sytuacja zaistniała. Zarzucano mi brak empatii. Na pewno sytuacja tego chłopca jest trudna i odpowiedź wymaga mądrości, taktu, ale też prawdziwej odpowiedzialności za słowa. Jak zwykle obrońcy papieża – w tym wypadku wrogowie prawdy – pokazują fałszywą alternatywę. Co miał powiedzieć chłopcu? – pytają – miał go dobić wykazując, że jego ojciec będzie się smażył w piekle? Oczywiście, że nie. Ale nie należało sugerować, że ateista na pewno pójdzie do nieba, bo pozwolił żonie ochrzcić dzieci (tak zapewne wyglądało to w rzeczywistości) i był „dobry”.

 

Nie wiemy do końca, jakie będą Boże decyzje na sądzie ostatecznym, jednak możemy się tego domyślać... jeśli uważnie czytamy Pismo Święte, zwane też Słowem Bożym. Słowem Bożym, skierowanym do człowieka. Słowem Bożym, które jest pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości - aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu[1]. Zastanówmy się więc, jak powinny wyglądać odpowiedzi człowieka znającego i rozumiejącego Słowo Boże.

 

„Czy Bóg byłby w stanie zostawić takiego człowieka z dala od Siebie”? 

Odpowiedź powinna brzmieć: „To zależy od postawy, od wiary tego człowieka”, gdyż – jak pisze apostoł Paweł do Efezjan:

Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga:  nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili. (List do Efezjan 2:8-10) [2]

Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają. (List do Hebrajczyków 11:6) [3]

Jezus zaś powiedział jasno: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. (Ewangelia Jana 14:6) [4]


Nie ma zbawienia bez Jezusa. Nie ma zbawienia bez nawrócenia. Nie ma zbawienia bez pokuty. Ale dobra nowina jest taka, że Jezus zapłacił już za zbawienie każdego człowieka i można się nawrócić w każdej chwili. Również ateista może się nawrócić... Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony (List do Rzymian 10:13) [5]. Nie ma też zbawienia bez wiary, bez której Bóg z pewnością nie będzie „dumny z twojego taty”.

 

„Czy Bóg porzuca swoje dzieci”?

Odpowiedź powinna brzmieć: „Nie. Ale nie każdy jest dzieckiem Bożym”. 

 

Ateista ma być „Bożym dzieckiem”? Czy nie jest nim raczej ten, kogo prowadzi Duch Święty: Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi (List do Rzymian 8:14) [6]. Tymczasem w myśleniu wielu ludzi pokutuje przekonanie, wynikające z mylnej interpretacji faktu, że zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, że jesteśmy z tego powodu dziećmi Bożymi. Otóż nie. Jesteśmy wprawdzie stworzeniami Bożymi, ale synami [dziećmi] Bożymi dopiero możemy się stać. Gdyby było inaczej apostoł Paweł nie sformułowałby wyższej zacytowanej myśli w Liście do Rzymian. A Jezus nie powiedziałby do wierzących – w ich mniemaniu gorliwie wierzących – bardzo mocnych słów:

Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. (...) Kto jest z Boga, słów Bożych słucha. Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście (Ewangelia Jana 8:44-47) [7] 

Potwierdził to również dobitnie apostoł Jan, pisząc: Kto grzeszy, jest dzieckiem diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku (1 List Jana 3:8) [8]. 

 

Papież stwierdził, że „łatwiej jest wierzącemu ochrzcić dzieci, niż ateiście”. Zapewne. Ale czy to jest cała prawda o tej rodzinie? Co to za ateista, który decyduje się wychowywać dzieci na chrześcijan i potwierdza to na ich chrzcie. Nieateistyczny ateista. Ciekawa historia. A może ciekawa, ale fałszywa historia prawdziwego ateisty, który nie wymaga od rodziny pójścia w swoje ślady? Jak już wyżej napisałem, z historii tej znikła matka dzieci, a żona owego człowieka. Jej zasługi zostały przypisane ojcu. Nawiązując do wcześniejszej kwestii „dzieci Bożych”, warto przypomnieć tu inne słowa Jezusa:

Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego (Ewangelia Jana 15:14-15) [9]. 

Kto zatem jest przyjacielem Jezusa. Kto jest dzieckiem Bożym? Odpowiedź jest bardzo prosta. Nie jest to jednak odpowiedź tożsama z odpowiedzią udzieloną przez papieża. Wręcz przeciwnie – to odpowiedzi przeciwstawne.

 

A na koniec papież radzi dziecku: „Rozmawiaj ze swoim tatą”. Kolejna kuriozalna wypowiedź. Dziecko ma rozmawiać ze swoim zmarłym ojcem? To jakieś new age? A jakiej średnicy ma być talerzyk? Ręce opadają, gdy z ust takiej osoby, mającej autorytet z tytułu piastowanego urzędu, padają słowa, które muszą budzić sprzeciw każdego wierzącego.


Nie wszystko złoto, co się świeci z góry
(...)
Kto się złym czuje, tego zarzut wzruszy;
Cienia się swego boi hipokryta,
Gdy go wewnętrzne przeświadczenie głuszy;
Ubezpieczona w niewinności swojej,
(...)
Prawdziwa cnota krytyk się nie boi,
Niechaj występek jęczy i boleje.
Winien odwołać, kto zmyśla zuchwale:
Przeczytaj - osądź. Nie pochwalisz - spalę.
[10]


Omawiana przeze mnie wypowiedź papieża Franciszka:
z napisami po angielsku
z napisami po polsku

 

Warto też pamiętać, że w zeszłym roku podczas odbywającego się w Watykanie Synodu Biskupów ds. Amazonii doszło do incydentu (niektórzy nazywają to nawet wielką aferą, a inni wprost bluźnierstwem) z figurkami inkaskiego bóstwa Pachamamy. Do końca nie wiadomo, kto właściwie je przywiózł, ale fakt pozostaje faktem, że papież uczestniczył w ceremonii w Ogrodach Watykańskich, gdzie te figurki umieszczono. Na zdjęciach widać klęczących wokół nich ludzi. Wśród wielu gestów, odczytywanych „jako wyraz okazywania szacunku dla odmienności kulturowej”, papież Franciszek włożył na głowę pióropusz. Nie wszyscy sięgają pamięcią tak daleko, żeby uzmysłowić sobie, że ten sam gest wykonany przez Jana Pawła II podczas jednej z pielgrzymek do Ameryki Południowej spotkał się z falą krytyki w Watykanie. Mówiło się wtedy nawet o szarganiu autorytetu papiestwa.

 

Prof. UKSW ojciec Tomasz Szyszka zbagatelizował sprawę Pachamamy dywagując, że może obnoszenie i eksponowanie „było zbytecznym albo niefortunnym wysiłkiem mającym na celu ubogacenie przebiegu synodu, czy też nieszczęśliwym pomysłem na promocję amazońskiej sztuki sakralnej”. Oczywiście nie należy doszukiwać się w tych figurach pogańskich bóstw. Nie oddawano im czci. To tylko nadinterpretacja. Ludzie klęczeli... dla sportu.

 

Dlaczego jednak drewniane figurki Pachamamy wystawiono na widok publiczny w rzymskim kościele? Wprawdzie zostały stamtąd wykradzione i wrzucone do Tybru – również nie wiadomo przez kogo – ale ta „szybka akcja” nie przez wszystkich została doceniona. Pochwalili to m.in. kardynałowie Walter Brandmüller i Gerhard Mueller (członek „kościelnej opozycji”, wspomniany przeze mnie w komentarzu dotyczącym majowego Apelu hierarchów KK) , ale ostro skrytykował kardynał Christopher Schönborn (austriacki duchowny, który w 2008 roku, w 40. rocznicę ukazania się encykliki "Humanae vitae", z rozbrajającą szczerością przyznał, że biskupi austriaccy i niemieccy nie mieli odwagi bronić tej encykliki „z obawy przed niezrozumieniem przez wiernych”, podczas gdy odwagą taką wykazał się Kościół w Polsce - w Krakowie, gdzie kardynałem był wówczas Karol Wojtyła). 

 

Papież Franciszek zapowiedział po zatopieniu pogańskich idoli, że figurki zostały wydobyte z Tybru i... zostaną ponownie wyeksponowane w bazylice św. Piotra podczas zamykającej Synod mszy. „Papież przypomniał, że figurki Pachamamy zostały wyniesione z kościoła in Traspontina, gdzie były bez żadnych bałwochwalczych intencji, i wrzucono je do Tybru. Przede wszystkim – kontynuował Franciszek – wydarzyło się to w Rzymie i jako biskup tej diecezji proszę o przebaczenie tych, którzy zostali obrażeni tym gestem”[11]. Ale którym gestem? Wniesienia tych figurek do kościoła? Oddawaniem im czci (do czego przecież oczywiście ponad wszelką wątpliwość nie doszło)? Czy wrzuceniem ich do Tybru? Proponuję pójść na kompromis i po prostu, po ludzku przeprosić za zatapianie drewnianych figurek w wodzie.

 

Dobrze, że do zamierzonego wystawienia figurek na zakończenie Synodu nie doszło. Ktoś w końcu poszedł po rozum do głowy (bo miał blisko). Gesty i symbole mają jednak znaczenie. Bo czy zdejmowanie butów przez chrześcijan przed wejściem do meczetu – nawet podczas zwiedzania (piękne słowo) na wycieczce – nie jest oddawaniem czci? To też nadinterpretacja? Od dawna pojawiają się zarzuty, że modlenie się przed obrazami lub figurami świętych to krok w kierunku idolatrii. Ktoś rozsądnie zauważył, że: „przed takimi oskarżeniami można było bronić się, powołując na tradycję Kościoła, naukę o wcieleniu czy teologię ikony. W przypadku Pachamamy trudno będzie jednak odnaleźć przekonującą argumentację, a gdyby nawet próbowano stworzyć taką argumentację i rozpowszechnić ją wśród chrześcijan, to... pomyślmy, ile czasu i energii straci się na apologię Pachamamy, zamiast na głoszenie Chrystusa”.

 

Kościelna opozycja i wrogowie Kościoła Jezusa Chrystusa to nie zawsze ci sami ludzie. Podobnie jak człowiek w habicie i depozytariusz wiary to nie zawsze ten sam człowiek.

 

[1] 2 List do Tymoteusza 3:16-17  
[2] List do Efezjan 2:8-10  
[3] List do Hebrajczyków 11:6  
[4] Ewangelia Jana 14:6  
[5] List do Rzymian 10:13  
[6] List do Rzymian 8:14  
[7] Ewangelia Jana 8:44-47  
[8] 1 List Jana 3:8  
[9] Ewangelia Jana 15:14-15  
[10] Ignacy Krasicki „Monachomachia czyli wojna mnichów”  
[11] Papież zabrał głos w sprawie figurek Pachamamy

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:18)

Komentarze

Serwus Kryspin. Przeczytałem jednym tchem. Znakomity wpis, podejmujący niezwykle ważny temat niefrasobliwych, jakoby celowo zredukowanych (przez to często nieklarownych, niejasnych) publicznych wypowiedzi papieża Franciszka. Nota najwyższa! Wielkie dzięki, iż znalazłeś w sobie odwagę, czas i siły, by mierzyć się z Franciszkowym stylem uprawiania papiestwa. Antypapolatria (gotowość także do krytycznego postrzegania czynów papieża) to b. niewdzięczna działeczka, poletko. A jednak nie ma prawdziwej miłości, bez prawdy i odpowiedzialności, jak zresztą b. fałszwe jest miłosierdzie, które jest zdetronizowane, znaczy pozbawione tronu sprawiedliwości. Pozdrawiam b. serdecznie STRoch

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1644169

"Nie sądźcie a nie będziecie sądzeni. Nie potępiajcie a nie będziecie potępieni. odpuszczajcie a będziecie wam odpuszczone"

Św.Łukasz. 6,37

Osobiście wolałem konserwatystę Ratzingera.

Ale na Tronie Piotrowym zasiada już nowy Piotr.

Lecz nie sam Chrystus.

Tylko i aż Człowiek.

Może popełnić błąd, przed tym żaden dogmat nie ochroni. 

Może nie mieć wszystkich wiadomości na temat okoliczności zdarzeń i dokładnych losów rzeczonej rodziny.

Może też je mieć i dyskrecja oraz delikatność sprawy nie pozwala na nagłaśnianie.

Jest też inna możliwość: jeśli nawet w ostatniej chwili ów umierający ojciec westchnął do Boga, mógł podzielić los Dobrego Łotra.

Dlatego nie bądźmy tak szybcy.

Abyśmy nie byli sądzeni...

 

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Brian

#1644206

Mamy oceniać lub też osądzać innych, bo przecież mamy unikać tych, którzy mają na nas zły wpływ, nie zasiadać w gronie pewnych ludzi. Co nie znaczy, że stajemy się sędziami. Nie jest to błąd, przesada, ani objaw braku delikatności.

Od niektórych trzeba się odwrócić, mimo że mamy kochać bliźniego:
„[w dniach ostatnich] ludzie będą rozmiłowani w samych sobie, rozmiłowani w pieniądzach, zarozumiali, wyniośli, bluźniercy (...) zachowujący formę zbożnego oddania, ale sprzeniewierzający się jego mocy; i od tych się odwróć(2 Tymoteusza 3:1-5).

Ale... jak to? Przecież miłość. Przecież mamy wybaczać, przytulić, dać się pokroić... Otóż nie.

„Jeśliby twój brat zgrzeszył, to idź upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskałeś brata. A jeśli cię nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!” (Mateusza 18:15-17).

To właśnie jest miłość - mamy kochać go jak celnika, nie jak brata. Nadal modlić się o jego zbawienie, o nawrócenie. Ale nic na siłę...

„Heretyka po jednym i drugim upomnieniu unikaj” (List do Tytusa 3:10)

Tylko, kto dziś jest heretykiem przy tak wielu interpretacjach biblijnych słów i tak wielu filozoficznych teoriach na temat nieba i piekła? Czy znany vloger, zakonnik, który zdaje się głosić teorię, że piekło będzie puste? Czy Szymek24, który twierdzi, że zwierzęta - a konkretnie świnki, które zjadł - będą go sądzić na Sądzie Ostatecznym? Czy też ktoś, kto uważa, że ateista będzie zbawiony?

Można się spierać, jak traktować to, czego w Biblii nie ma, ale chyba nie powinno być sporu co do tego, co w Piśmie jest? Czas zdystansować się do ludzi, którzy "zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce". Mamy prawo do wyrażenie naszej dezaprobaty dla takich ludzi czy tez przez nich głoszonych - to przecież nie jest średniowieczny stos. Jeśli w swoim sercu nie zgadzam się z czymś, a milczę, to tak jakbym się zgadzał.

A kiedy wierzący zbłądzi – jak choćby ci, którzy zdecydowali się poprzeć Szymka24 (a było takich wielu) – można próbować jednak coś zrobić...

„Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny, karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem” (2 Tymoteusza 4:2).

Jednak ludzie często nie słuchają napomnień. Z różnych powodów. Przepraszam za ten przykład, ale Jezusa też nie chcieli słuchać. Mimo że nie był w błędzie i dość dosadnie wyrażał się o pewnych postawach. Nawet uwagi pod adresem uczniów nie spotkały się z takimi reakcjami, jakie dziś są na porządku dziennym. Nie osądzaj. Wyluzuj. Nie przesadzaj... Ach, tak, raz Piotr robił Jezusowi wyrzuty, że przesadza (Ew. Mat. 16:22). Sprawdź, co Jezus mu odpowiedział.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1644228

zarówno główna notka jak i powyższy komentarz M 10:16 ;-)

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Nie minusuję bez uzasadnienia, bo to jak cios po ciemku w plecy.  Komentarze niemerytoryczne i agresywne minusuję bez dodatkowego wyjaśniania. Uwagi osobiste proszę kierować na PW.

#1644271

Bergplio rozwala Kościół i skoro to widzimy, to nie tylko mamy prawo, ale musimy o tym mówić. On nie jest papieżem, nie może być jednocześnie dwóch papieży, chociaż w historii Kościoła były już takie sytuacje, ale wtedy też tylko jeden z nich mógł być tym właściwym. Bergolio nawet nie broni prześladowanych na świecie katolików. Gdy przybył do Polski, pierwszą rzecz jaką zrobił było zruganie na Wawelu polskich polityków za nie przyjmowanie islamskich "uchodźców".

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1644593

To i heretykiem jesteś? Chodzi może o skłonności homoseksualne, co sugeruje już avatar? A nagonka na uchodźców to pewnie implementacja nauki Chrystusa?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1644625

Prawda w czasach postprawdy. Prawda w miłości. Sprawiedliwość, a nie tylko litera prawa, Odpowiedzialność, umiar, trzeźwość umysłu... Jak to wszystko pogodzić? Właśnie przeczytałem: "Bojaźń Pańska początkiem mądrości" (Psalm 111:10)

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1644335

Przychodzi Mahomet do Boga
puka, wrota otwiera mu Jezus.

Mahomet pyta:
- Jest Bóg?
Jezus zmierzył go od stóp do głów...Odwraca się i woła:
- Tato, zamawiałeś kebab?

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1

White Lives Matter

#1644218

Na to Bóg Ojciec- a dodali jak zwykle mojej ulubionej wieprzowej karkóweczki?

Jezus- Mehmed mówi że on nic nie widział.

Bóg Ojciec- spoko, zapłać.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Brian

#1644234

Dlatego właśnie stosuje te same metody, jakie 1000 lat temu stosował w Polsce. A wcześniej w innych krajach. Nie chodzi o to, by zabić kapłanów starej religii, spalić ich święte gaje, zlikwidować święta.. Tak działo się przecież w chrześcijaństwie zachodnim. Świątynie budowano tam, gdzie wcześniej oddawano cześć pogańskim bóstwom. W dniach pogańskich świąt ustalano jakieś lokalne chrześcijańskie. Mówienie, że czegoś nie ma w Biblii prowadzi do wniosku, że trzeba by zlikwidować np.Boże Ciało.

Ba, nawet powinniśmy rozszerzyć ilość ksiąg biblijnych. Wszak obecny kształt Biblii to IV wiek. Wcześniej każda wspólnota miała własne pisma..... Samych apokalips było co najmniej kilka (mówią, że nawet 52) różnych autorów. Więc może mamy ksiąg za mało? ;)

 

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1644220

Że są ... naturalne.

Opierają się na obserwacji, podziwie dla Dzieła Stwórcy którego wyczuwają.

Choć nie wiedzą jeszcze Co i Kogo.

Nie umieją nazwać tym samym Imieniem, szukają.

A może niektóre lepiej i bliżej niż pewne dzikie plemię grabieżczych zdemoralizowanych pastuchów- rozbójników?

Stąd powtarzające się budowanie Świątyń na Miejscach Mocy.

Nie czarowników i nie demonów.

Wynikającej z tego jak Zaprojektowano Ziemię.

Stąd powtarzalne wzorce, święte podziały, liczby, proporcje, reguły geometrii i matematyki.

Bóg- Logos- logika.           

Stąd też czczenie Świętych Gajów, Wzgórz, miejsc szczególnego kontaktu z Siłą Wyższą.

Budowa Kościołów, Katedr i Bazylik na fundamentach wcześniejszych.

Sam pracowałem(kurna, powtarzam się ale trzeba) w starożytnej Parafii Św. Wojciecha w Rudzie k. Wielunia.

Gdzie romański kościół postawiono na zrębach wcześniejszego Chramu(Aśramu).

Cztery węgła to cztery przedchrześcijańskie, święte głazy a w ziemi archeolodzy znaleźli resztki korzeni świętych dębów.

Stary cmentarz(bo są dwa) ma równie starożytne pochodzenie.

I co z tego? Mógłby bezczelnie rzucić jaki puścielec.

Tam nawet nieprzygotowana osoba wchodząc na teren wokół Kościoła Św. Wojciecha czuje wyjątkowość Miejsca.

Tak jak wyjątkowość Miejsca czuje się na Jasnej Górze, mającej b. podobną historię.

Jak w Gnieźnie, na Wawelu.

Jak w całym Świecie.

Kościół czasem niszczył co stare nie zawsze rozumiejąc pochodzenie.

Te same błędy powtórzył  w czasach konquisty.

A jak z dzisiejszego punktu widzenia osądzilibyśmy krwawe kulty mezopotamii, nawet krwawe ofiary w Świątyni Jerozolimskiej?

Tak widzieli europejscy, bynajmniej nie świętoszkowie, kulty krwiożerczych bożków Azteków.

Jednocześnie chcąc jak najszybciej "ucywilizować" ofiarne złoto.

Starożytni Żydzi byli przerażeni uniwersalizmem i w ich mniemaniu hellenizacją oraz humanizacją nauczania Syna Cieśli.

Uważali i nadal sądzą- tylko oni.

Naród Wybrany.

Któremu wszystko wybaczono cokolwiek uczyni.

Nie popadajmy w ich błędy

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Brian

#1644235

Wciąż obowiązuje. 

Słów parę będących jakby kontynuacją powyższego wpisu. TO wczoraj i dziś......

KSIĘGA RODZAJU. ROZDZIAŁ 6, 7, 8.......

Przed Potopem, Noe, prawy mąż otrzymał od BOGA dokładną instrukcję, jak ma zbudować Arkę, statek, który miał być domem - bezpiecznym schronieniem dla ludzi, dla Noego i jego rodziny w czasie zagłady, gdy BÓG Postanowił usunąć z Ziemi grzeszników. 

Arka Noego miała być także bezpiecznym schronienem dla wszelkich gatunków zwierząt, ptaków, wszelkich istot żywych. Dostał Noe instrukcję jak budować, i z czego. I zaczął TO czynić. Wiedział dokładnie ile kadłub jego statku ma mieć łokci długości, ile kadłub jego statku ma mieć łokci szerokości, ile łokci wysokości. Z jakiego ma być budowany drzewa. Jakie ma być TO bezpieczne schronienie, mające przetrwać czas zagłady, czas potopu, który miał unicestwić na Ziemi wszelką grzeszną duszę żyjącą, prócz TYCH istot żywych płynących na Arce, na statku zbudowanym ręką Noego wedłg Przepisu BOGA Samego.

Zbudował Arkę Noe. Schronił się na nią Noe z rodziną, weszły na Arkę zwierzęta, i ptaki znalazły schronienie. Wszelkiego gatunku przedstawiciele, po dwoje - on i ona, gołąbek i gołąbeczka. Piesek i sunia, & & & & &............

I zaczął padać deszcz. 40 dni BÓG Ziemię wodą raził. I zginęła na Ziemi wszelka istota żywa...... I unosił się tylko bezpiecznie wśród bezmiaru wód statek zaprojektowany przez Boga , wykonany przez Noego. Dokładnie według PRZEPISU. Według instrukcji danej przez STWÓRCĘ.......Dziś po tysiącach lat od potopu, człowiek, gatunek ludzki, potomkowie Noego wciąż budują statki, które pływają po morzach i oceanach...... Jest taka międzynarodowa instytucja - IRS - International Registry Shipping, czyli Międzynarodowy Rejestr Statków, który wydaje zaświadczenia dopuszczające jednostki pływające do pływania po morzach i oceanach.

Każda z tych jednostek pływających MUSI! mieć konstrukcję podobną jak miała Arka Noego. Musi mieć TEN SAM STOSUNEK SZEROKOŚCI KADŁUBA DO DŁUGOŚCI, DO WYSOKOŚCI. Dokładnie tak jak to było z Arką Przymierza PRZED POTOPEM, gdy Noe dostawał dokładne wskazówki, jak ma budować. Jeśli ten stosunek nie jest zachowany, statek nie otrzymuje certyfikatu od IRS, i nie może pływać po morzach i oceanach. Nie jest bezpieczny.

WIELKA JEST CHWAŁA TWOJA PANIE

 

http://www.portalcel.pl/arka-noego-fakt-czy-fikcja/

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1644342

...o Arce. I dość zaskakująca informacja o IRS. Dzięki za ten wpis.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1644875

...żeby to były właściwe metody. Ale to moje zdanie.

Żyjemy w XXI wieku, a mimo to nadal mamy sprytnie wmawiać Indianom, że rzeźba ta sama, ale modilą silą się teraz do nowego Boga? Jak widać w tej historii modlą się raczej do starego (może nawet przy okazji modłów do nowego). Czym się to różni od dawnych biblijnych obrazów, w których pojawiają się "wyżyny i ołtarze"? Czy tylko brakiem "przeprowadzania syna lub córki przez ogień"? Pamiętamy, że jedni królowie niszczyli te ołtarze, a inni odbudowywali. Historia kołem się toczy.

Postawienie świątyni w miejscu starej, gdzie "gdzie wcześniej oddawano cześć pogańskim bóstwom" można uznać za obraz zwycięstwa zad starym wierzeniem, ale... jest jedno ale, jeden warunek. Tym warunkiem jest modlenie się do Boga, nie do dawnego bóstwa. Inaczej zamiast Pięćdziesiątnicy, czyli dnia Zesłania Ducha Świętego, będziemy mieli Zielone Świątki - nazwane tak na "cześć" pogańskicj obrzędów wiosennych "o charakterze płodnościowym (siła drzew, zielonych gałęzi i wszelkiej wegetacji) oraz zaduszkowym (kult przodków, dziady wiosenne)". 

Takie metody były usprawiedliwiane (bo nie odważyłbym sie napisać, że dobre - choć może niektórzy tak uważają), gdy analfabetyzm nie pozostawiał (tak rozumowano) innego wyjścia. Teraz coraz trudniej to zrozumieć. 

Gdzie w tym wszystkim jest Dobra Nowina o Jezusie Chrystusie? 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1644341

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1644227

Tak po prostu powinno się działać i argumentować nie tylko wobec Boga. Chociażby dlatego, że naszą chrześcijańską fundamentalną wartością jest prawda, prawda, która zawsze staje wobec rzeczywistości, a ta nie zawsze jest uczciwa wobec prawdy. To co teraz napisałem, nie jest przenośnią, ale jest daleko idącym skrótem.

Na przykład zmorą współczesności jest relatywizm, który przez tysiąclecia zawsze służył rozmywaniu rozumienia pojęcia prawdy, co teraz, w dwudziestym pierwszym wieku doprowadza do wyparcia się prawdy. A moim zdaniem wyparcie się prawdy jest tym samym, co wyparcie się Boga, chociażby dlatego, że Bóg jest prawdą. Znowu teraz operuję skrótem.

Ten skrót polega na tym, że mamy we współczesnej rzeczywistości masę bezbożnego filozofowania, które stwarzając pozory mądrości, wprost zaprzecza istnieniu prawdy, usiłuje "naukowo" dowieść jej nieistnienia lub zastąpić ją przeróżnymi atrapami definiując liczne pojęcia przeróżnych "post-prawd". Jest to fala bezbożnego myślenia ludzi, którzy uzurpując sobie boskie kompetencje próbują rozstrzygać o tym co jest dobre, a co złe, albo posuwać się jeszcze krok dalej by zaprzeczyć idei rozróżniania dobra od zła. To jest już cały, potężniejący nurt  poprawności politycznej, który mówi, że dobre jest to, co się nam podoba, albo dobre jest to, co sami chcemy uznać za dobre. Taka jest współczesna rzeczywistość a papież rzeczywiście jest człowiekiem, który jest papieżem. 

Jako człowiek jest zarówno omylny jak i odpowiedzialny, a jako papież jest nieomylny, co nie zwalnia go od ludzkiej odpowiedzialności za to co robi i jakie to powoduje skutki. Chociażby dlatego, że papież jako człowiek czynnie uczestniczy w polityce globalnej jako jeden z jej podmiotów, pełni więc misję cesarską. A jako papież spełnia misję boską. Oddajmy więc to co cesarskie cesarzowi, a co boskie Bogu. A kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem. A papież, jako człowiek, także nie jest bez grzechu, i dlatego ma spowiednika.

Uważam więc, że takie rozważania, jakie zaproponował Krispin są nie tylko dobre, ale w imię Boże powinny być prowadzone i to koniecznie. Także dlatego, że ta "opozycja w Kościele" jest faktem, takim jak na przykład sprawa księdza profesora Alfreda.Wierzbickiego. 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

michael

#1644229

...stosowaną w amerykańskich sądzach: "przysięgam, że będę mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę". 

Być może kiedyś, gdy wypowiedzi papieża, skierowane do zwykłych śmiertelników, przyjmowały jedynie formę encyklik, adhortacji czy listów apostolskich, zdarzało się mniej niejasnych wypowiedzi. Siłą rzeczy tekst pisany musiał być dopracowany.

Z drugiej strony liczba "wpadek" notowanych ostatnio przez papieża - mówiąc delikatnie - musi zastanawiać. Jak na razie krótki to pontyfikat. Zaryzykuję stwierdzenie, że we wszystkich poprzednich pontyfikatach razem wzietych na przestrzeni stu lat tylu dziwnych wypowiedzi chyba nie znajdziemy. 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1644343

na własne oczy w amerykańskim sądzie jak pewna pani doktor po złożeniu tej wymaganej przysięgi, łgała jak bura suka. A pan sędzia nic. Tam jest syf, a nie PRAWO. Bezprawie w imieniu prawa! Odczułem TO na własnej skórze

Podobnie zresztą jest w Naszej Polsce.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1644421

Nie zmienia to faktu, że to dobra formuła. Każde prawo można złamać. Na własną odpowiedzialność. Nawet jesli nikt nie widzi, Bóg widzi.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1644487

Mądry tekst, bardzo mądry tekst!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Jerzy Zerbe

#1644230

Napisałeś Kryspinie

:

........Nie wiemy do końca, jakie będą Boże decyzje na sądzie ostatecznym, jednak możemy się tego domyślać... 

Otóż wiemy doskonale, właśnie Słowo Boże Biblia Mówi nam o TYM  cyt.

BÓG NIE BĘDZIE SĄDZIŁ Z TEGO CO WIDZI, ANI NIE BĘDZIE SĄDZIŁ Z TEGO CO SŁYSZY, ALE BĘDZIE SĄDZIŁ SPRAWIEDLIWIE koniec cytatu. 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1644232

Jednak celowo posłużyłem się takim określeniem. Między innymi dlatego, że nigdy nie wiemy, jakie były ostatnie chwile życia ludzi, którzy byli daleko od Boga. Nieraz słyszymy, że zagożali ateiści proszą o posługę księdza lub pastora - zdarzały się przecież takie przypadki i w Polsce. Żeby wszystko było jasne, nie uważam za stosowne tworzenie alternatyw możliwości zbawienia. Bóg "będzie sądził sprawiedliwie" każde ziemskie życie, ale apostoł Paweł mówi wyraźnie: "Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę".

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1644344

Stąd pod moją notką "Kakoska" przykład arabusów pijących gorzałę filiżankami, bo Allah ma myśleć- herbatka czy moja propozycja sprzedaży wędzonej szynki wieprzowej jako " Polish pink cheese". 

Nie musimy patrzeć  okiem Oficjum. 

A jeśli ktoś czuje w sobie inkwizytora. 

To już sprawa, uuu, raczej dla lekarza specjalisty.

Jak zaczynałem, chodzi o przeciętnego Muslima. Przeciętnego Hinduistę czy Buddystę i.t.d. 

Z takimi pożartować, pohandlować i interes zrobić da się.

Nawet żyć w jednej kamienicy.

A jeśli ktoś ma autentyczny problem...

Wczoraj, zdaje się pod notką na temat "mocy" czarowników ze starożytnego Egiptu zalecałem udanie się do ks. Spowiednika.

A jeśli zbyt mało wiadomości i pewności- do Egzorcysty Diecezjalnego.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Brian

#1644233

Błogosławionej i rodzinnej niedzieli wszystkim życzę

Niech ten Dzień Pański będzie owocny i radosny

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

White Lives Matter

#1644246

Dobro i zło moralne znamy dopiero sumując intencje z czynem. Nie ma co udawać, że znamy intencje, nie siedzimy w czyjejś głowie a czasem i sami nie znamy własnych motywów. Znaczenie czynu sądzimy po pozorach, po tym co sami widzimy w danym momencie, czyli nawet w tym nasza wiedza jest ograniczona. A tym bardziej, jak znamy ją z notki prasowej. Przypominam, że przy dobrych intencjach a złym czynie, lub odwrotnie, efekt zwykle jest moralnie obojętny. Do tego nie znamy zamierzeń Boga. Z Biblii wiadomo, że nawet poganie byli narzędziem Boga. Mamy się opowiedzieć a nawet reagować dla własnego zbawienia a nie być sędziami innych.

Jeśli ktoś ma wątpliwości względem papieża a serce czyste na tyle, by nie siać zgorszenia, istnieje bardzo prosty sposób. Nie łowić sensacji, nie wyszukiwać cudów, choćby to były kolejne zalewy objawień prywatnych. Jeśli coś na nas nie działa dobrze, to lepiej unikać. Żyć sensacjami z mediów czy wiarą? Proste. Naprawdę nie ma obowiązku się tym pasjonować.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1644292

...ktoś kiedyś powiedział, że piekło wybrukowane jest dobrymi intencjami?

Znamy zamierzenia Boga:

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

Nie sądzę, że osiągniemy to milcząc i nie reagując. A relację znamy z nagrania, nie notki prasowej. Nagranie nie kłamie.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1644394

Wiadomo, sprzeciw moralny ma sens. Tylko wiedzieć, czy jest przeciw czemu. Np. sam powyżej zwracasz uwagę, że zastanawiająca jest ilość wpadek papieża. Ale czy skupianie się na nich jest właściwe? Zastanawiając się na nimi od razu grozi nam jednostronność. A tu mamy papieża ubogich (dodatkowo w kontrze do dzianych purpuratów), który jednak robi sporo dobrego. Gdyby nie medialna kontrowersyjność, byłby pewnie takim JPII mniejszym. Nawet jak niektórzy chcieliby, by był drugim Putinem, Erdoganem, Trumpem. Ciekawe też, jak wiele mu się przylepia na siłę i to od początku, np. herezję teologii wyzwolenia a zarazem sprzyjanie prawicowym zbrodniom. Może nie daje się wpasować w schematy a to boli szczególnie? Do czego to doszło, że publicyści katoliccy uczą o błędzie papolatrii. A wyzwania ma całkiem spore, włącznie z czyszczeniem własnej stajni. Jak to się dawniej mawiało, może najpierw musi być gorzej, by było lepiej?

 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1644438

Skupianie się na "wpadkach" byłoby mniejsze, gdyby tych "wpadek" było mniej. Mądry człowiek analizuje swoje słowa i ich skutki. Jesli widzi, co się dzieje, zamyka usta lub wykazuje większą powściągliwość w wyrażaniu swoich pogladów. Jeśli tego nie robi, to z czym mamy do czynienia? Smutne to jednak. To nie ci, którzy zwracają na to uwagę, powinni być oskarżani o szarganie autorytetu.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1644489

Sposób działania Viganò i jego otoczenia wskazuje jasno, że chce on przejąć władzę przez budowanie wyraźnej alternatywy wobec tego, co proponuje Franciszek zarówno w sferze działań dyplomatycznych, społecznych, jak i doktrynalnych. Środowisko skupione wokół byłego nuncjusza chce innego Kościoła i nie mogąc zdzierżyć Franciszka, buduje swoją własną wersję wspólnoty, ogłaszając co jakiś czas, że obecny biskup Rzymu jest heretykiem i uzurpatorem.

„Viganò na papieża!”. Czy powstaje alternatywny Kościół?

 

Ulubieniec części polskiej prawicy, gwiazda braunistów

„Nie papież, a Bergoglio”. Abp Lenga o Franciszku

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1644294

Jak to jest, że według postępowych ludzi bakteria oznacza "życie" na Wenus, a bicie serca nie oznacza "życia" na Ziemi?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

White Lives Matter

#1644590

... jest tu niewątpliwie kwestią kluczową. Postępowość jako doktrynalność, czyli wierność ideologii - w tym wypadku bzdurnej - nawet wbrew logice. 

Niedocenianie cnót, które niegdyś były czymś ważnym, a wśród nich prawdomówności i odwagi (choć tej drugiej nie brakuje też naszym zajadłym wrogom), jest zasmucające.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1644761